-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Martens
-
Różnie jest, ale generalnie starsze psy mają sierść rzadszą, słabszą, bardziej matową, suchszą... Ale to raczej psy kilkunastoletnie, a nie 5-6 latki - tu moim zdaniem jest inna przyczyna.
-
Tam już było coś o tym napisane, chyba sama to napisałam nawet. Krople typu spot-on wnikają do tkanki podskórnej i uwalniają się na skórę i sierść wraz z wydzielanym stamtąd łojem. Psy z niedoczynnością mają często przesuszoną sierść, zwolnione procesy metaboliczne skóry i tego łoju uwalnia się znacznie mniej - za mało, żeby tego typu środki zapewniły skuteczną ochronę. Z drugiej strony pies z niedoczynnością wolniej rozkłada wszystkie dostające się do jego organizmu toksyny (czyli środki na robaki, przeciwkleszczowe, leki,. etc.) więc i ryzyko zatrucia psa środkami przeciw pasożytom jest większe. Ze środków chemicznych wnikających jakoś poza sierść używam tylko obroży przeciwkleszczowej, zwykle Preventica - a na spacery w zakleszczone miejsca dodatkowo psikam psa albo jakims miksem olejków eterycznych odstraszających kleszcze, albo po prostu Offem czy Brosem, który utrzymuje się tylko na sierści przez kilka godzin, w przeciwieństwie do sprayów typu Frontline, które wnikają głebiej jak kropelki i działąją niby dłużej.
-
[quote name='evl'] Natomiast jak ktoś obcy jest wobec niej natarczywy to najpierw przez dłuższy czas go unika, później odstrasza warczeniem i buczeniem, no i myślę, że gdyby ktoś się posunął dalej to by się nie zastanawiała i go kłapnęła :roll:[/QUOTE] Barył ma podobnie, odsunie się, burknie... Ostatecznie nie wiem co by zrobiła, bo takich "odważnych" jeszcze nie było, żeby ją dalej do glaskania zmuszali - alemożliwe, że będac na smyczy i nie mając możliwości odejść, capnęłaby za pazurę. Bucowi z kolei wszystko jedno. On na spacerach prawie w ogóle nie reaguje na ludzi, a na głaskanie tym bardziej, obca osoba musi się postarać, żeby go pogłaskać, bo lazi na wszystkie strony i totalnie nie reaguje na próby kontaktu od obcych, nie nadstawia się do głaskania - ot, robi swoje, jakby nie czuł.
-
[quote name='HelloKally']Za to nie potraficie sobie wyobraźić jak daje od psa który całe życie spędził na metrowym łańcuchu, bez sprzątania budy i jej okolic.[/QUOTE] Nie musimy - kilka lat zajmowałam się takim psem, dokarmiałam, chodziłam na spacery... Łeb urywa :razz: i nawet ręce po umyciu nadal śmierdzą... Moja suka w ogóle nie pachnie, jest po sterylce, ma chorą tarczycę i bardzo suchą sierść i pachnie czymś hmm... jakby kurzem? Starą czapką futrzaną, która długa leżała w szafie? Tak czy siak bardzo mało intensywnie i bardzo łatwo nasiąka innymi zapachami - wystarczy, że pogłaszcze ją mocno poperfumowana osoba, a ja jestem w stanie wyczuć to jeszcze na drugi dzień na jej sierści, np. na głowie. Miałam psa w typie terriera/szorstkiego jamnika - i tego psa było okrutnie czuć psem. Aromat zmniejszało trochę strzyżenie i częstsze kąpiele, ale wiele to nie dawało. Walił samcem i takim charakterystycznym samczym moczem do znaczenia, bo jako że niskopodłogowy i z frędzelkami od spodu, jak go nie podstrzygłam to znacząc teren zawsze trochę się olewał. To chyba też kwestia tego, że miałam kontrast sterylizowana suka - niekastrowany samiec.. No i jeszcze rodzaju sierści; mam wrażenie, że mocniej czuć szatę szorstką, dobrze natłuszczoną, twardą, oraz psy gładkowłose - a te o dłuższej, miększej czy lokowatej sierści pachną mniej. Samce czuć mocniej niż suki. Bucefałek jest też z tych bardziej pachnących, ale nie tak jak tamten; w ogóle podobno amstaffy i staffiki pachną dość intensywnie w porównaniu do innych ras; ile w tym prawdy nie wiem. Co do zapachu w domu - kłaków owszem, jest zatrzęsienie, nawet teraz latem, kiedy nie ma takiego linienia, przy dwóch psach odkurzam co drugi dzień, a i tak spod szafek nieraz wyskakują "koty" z kudłów Baryły. Zapachu jako takiego ja nie czuję i większość osób też nie - jedyna rzecz jaka dla mnie brzydko pachnie to posłania... One naprawdę szybko robią się nieświeże, szczególnie, że kiedy barfujemy, psy mają zwyczaj wpierniczać na nich mięsne kości... Co prawda mają wymieniane i prane poszewki, tak minimum raz w tygodniu, ale i tak jak się usiądzie na podłodze blisko posłania, to je trochę czuć. Zapach mokrego psa jest jednym z najwspanialszych zapachów na świecie :loveu: I o ile jestem w stanie zrozumieć używanie pochłaniaczy zapachów, tabletek z chlorofilem, itp. tak totalnie nie rozumiem praktykowanego przez niektórych właścicieli i psich fryzjerów perfumowania psów... Przeciez to musi być dla psa masakrycznie przykre i obrzydliwe. Ja bym nie chciała, żeby pies smarował mnie zdechłymi gołebiami, to i ja nie nacieram go zapaszkami kwiatów i piżma. Nie cierpię też odświeżaczy powietrza do mieszkania, w sprayu. Strasznie mnie duszą, drażnią. Żeby ładnie pachniało w domu, wystarczy często sprzątać - myć podłogę, prać narzuty i firanki, zasłonki.
-
Z kimś znajomym moje psy raczej chętnie wychodzą na spacer, ale z obcym nie ma szans... Kiedy byłam chora i Baryła wyprowadzał nieznajomy sąsiad - kładła mu się plackiem na chodniku i nie chciała odejść od bloku. Gdyby ktoś chciał odejść ode mnie na spacerze z moimi psami, chyba by twarzą pojechał po ziemi :evil_lol: i ogłuchł od kwiku rwącego się Bucefała, który nawet czekając z TZ pod sklepem za mną płacze, a kiedy schodzi z nim po schodach na smyczy, co piętro robi pirueta dookoła nas, zeby sprawdzić, czy na pewno idę :) jak się ślimaczę, to zapomina o spacerze i wlecze TZ z powrotem na górę :D
-
Może są wyjątki od reguły, ale z moich obserwacji wynika, że suki bardziej zwracają uwagę na pana, bardziej trzymają się rodziny na spacerach, mają miejsze skłonności do ucieczek czy prób kwestionowania autorytetu - ale i są trochę bardziej humorzaste, delikatniejsze w zachowaniu. Trudno mi powiedzieć co wolę... W kwestii zachownaia chyba wolę suczki; wolę też dwa razy w roku pomęczyć się z cieczką i potem miec spokój, niż miec samca, i uważac cały rok, żeby nie zwiał do suki... W sukach jedyne co mnie przeraża to problem albo sterylka i wszystko co się z nią wiąże, plusy i minusy, albo użeranie się z cieczkami i ryzyko ropomacicza, raka...
-
No wiesz, pinczerek/ratlerek to przecież ma być trzęsąca się, cherlawa sarenka torebkowa, jak karykatura chihuahua :D Ciekawa jestem tylko jak taki pies dałby sobie radę ze szczurem, do czego teoretycznie został stworzony...
-
Przy operacji zawsze jest ryzyko, ale u suki w tym wieku ciąża i poród są ryzykiem o wiele większym, bo to duże obciązenie dla organizmu, mogą się rozwinąć mało zaawansowane do tej pory schorzenia, choroby serca, cukrzyca... Z tego wszystkiego zastrzyki sa chyba najgorsze, już w tym wieku niemal murowane jest, że suka po nich zachoruje. Weterynarze czesto nie mówią o skutkach ubocznych zastrzyku albo sami się na nich nie znają; w moim bloku żyła sunia która dostawała je na okrągło - od zaburzeń hormonalnych po latach wyłysiała i była prawie kwadratowa, a wet podobno po x czasu doszedł, że to może te zastrzyki... Nie wiem, co się z nią stało, ale długo nie żyła...
-
[quote name='jambi_']dziewczyno! te zastrzyki to bomba hormonalna! po kilku takich "wstrzyknięciach" organizm suki jest rozwalony... mozna raz - awaryjnie, ale nie jako reguła![/QUOTE] Dokładnie. To wyjście jednorazowe, awaryjne i szkodliwe dla zdrowia - jeśli suka już ma jakies zmiany w macicy, to pół roku po zastrzyku może być po niej.
-
Ja też wolę obroże, przede wszystkim dlatego, że jeden pies ma chorą tarczycę i krople źle u nas działają.
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
Martens replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Czy ja wiem... Żaden nawet na mnie nie spojrzy, tylko wgapiają się w psa jakbym prowadziła koalę na sznurku ;) -
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
Martens replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
A mnie ostatnio do cholery doprowadzają przechodnie, zazwyczaj panowie w średnim wieku, którzy mi na psy gwiżdżą, cmokają, wołają... Nie wiem, co to ma na celu, skoro pies jest przy mnie na smyczy i przecież do nich nie podejdzie - żeby co, spojrzał, zaszczekal, pociągnął mnie w ich stronę? Żeby sprawdzić czy poleci do obcego? Barył takie zaczepki olewa, zdarza jej się zaszczekać, bo w połączeniu z patrzeniem w oczy odbiera to jako prowokację - mały do tej pory ignorował, ale ostatnio zaczyna się gapić z zaciekawieniem, co owych delikwentów niesłychanie podnieca i zdwajają wysiłki... Chyba trzeba sobie jakiś zjadliwy komentarz przygotować :p -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Baski_Kropka']Większość ludzi twierdzi że to głupota...szaleństwo jakieś i że fakt że poświęca się psu kilka godzin dziennie spaceruje się z nim bawi się trenuje jakiś ssport to jest anomalia... wymysły jakieś... [/QUOTE] Bo już dawno zauważyłam, że u nas jest jakaś porąbana mentalność - jak ktoś zap**dala kilka godzin po lesie na quadzie, moczy kijek w wodzie a gardło w butelce cały dzień (czyt. wędkuje), jeździ kilkadziesiąt km na rowerze, brząka całe dnie na akordeonie nie dając żyć sąsiadom - to jest to hobby, pasja i inne takie - a poświęcanie takiego czasu na pracę z psem, to już wg ludzi nie hobby tylko wariactwo :roll: -
[quote name='limonka97']taa, tak jak moja znajoma ostatnio powiedziała że jedynego psa jakiego warto sobie kupić to "porządny na giełdzie za 6 stów". Nie komentowałam...[/QUOTE] Podobny tekst usłyszałam od dawnej sąsiadki na widok Bucefała - ooo, fajny, ile kosztował, pewnie z 600 złotych? Zlitowałam się i powiedziałam tylko, że więcej, a nie że zgadła, tylko jedno zero za mało... Z kolei przy Baryłce też kiedyś jakiś facet mi nie uwierzył, że to kundel - bo ładny i mądry. Najwyraźniej kundel nie może taki być :p
-
W mieście pies się męczy. Na wsi są warunki na psa...
Martens replied to zebra12's topic in Wszystko o psach
Nikt nie napisał, że jeśli ktoś mieszka na wsi, to na pewno o psa nie dba... A dziadek spuszcza chociaż tego psa na noc, zabieracie go na spacery? malajka, jak czytam wątek o chamstwie psiarzy i widzę co się dzieje dookoła, to ostatnie miejsce na jakie miałabym ochotę iść na spacer z psem to taki wydzielony wybieg dla psów... Moja suka po x lat obszczekiwania i zaczepiania nienawidzi małych psow, plus po kilku atakach panicznie boi się bokserów i reaguje agresją. Nie weszlabym z nią chyba na taki wybieg... Z kolei staffior jest mega łagodny i jak jakiś pies chce go prać, tylko patrzy zdziwiony - i obawiam się, że po kilku wycieczkach do "psiego wybiegu" i mało uprzejmym "ustawianiu" przez "chcącesiętylkobawić" 40-kilowe laby i ONki, już by taki łagodny nie był :roll: Stąd ja preferuję łąki i lasy, o co w mniejszym mieście w sumie łatwo - ale i w dużym można znaleźć jak ktoś chce i się postara... -
Żeby znaleźć PETa - psa niehodowlanego, najlepiej dzwonić do hodowli, gdzie są mioty i pytac o szczenię niewystawowe. I tak jak piszą poprzednicy - jeśli chcesz psa rozmnażać - przygotuj się na wystawy, żeby zrobić uprawnienia hodowlane i dokształcaj się jak najwięcej w temacie hodowli, chorób dziedzicznych, doboru rodziców. A jeśli nie masz do tego pasji, to sobie daruj; psów jest dość, a nie mając obeznania w temacie, nie dobierając rodziców, bez oceny psa na wystawach, łatwo dochować się szczeniąt chorych czy nietypowych dla rasy. Suka szczeniąt mieć nie musi. Co do wrażliwych oczu i uszu - każda rasa ma skłonności do czegośtam, przy cavalierze nie są to jeszcze jakieś wielkie i często problemy, choć warto zwrócić uwagę na choroby serca, ich występowanie u przodków. Hodowca powinien o tym chętnie i uczciwie porozmawiać.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Apolla'] czy w Lublinie jest specjalizacja hodowla koni?? A w jakim jeszcze miejscu oprócz lublina??[/QUOTE] W Warszawie jest taka specjalizacja w trybie wieczorowym.
-
[quote name='Apolla'] A i moge pisać słowo zdechłe, bo wydaje mi się że zwierzęta raczej zdechną niż umierają...wy się tak o psy martwicie że są w schroniskach... a o ludzi to nikt się nie martwi... no jo ludzie zdychają a kundle umierają ! opanujcie się trochę słowo zdrechłe też jest dobre...[/QUOTE] Dla osoby, której po kilkunastu latach odchodzi przyjaciel, który towarzyszył jej pół życia czy więcej, słowo "zdechł" jest trochę nie na miejscu. A jesteś na forum miłośników psów, a nie z koleżankami pod trzepakiem. Tam może nikogo takie słowo nie razi - tu i owszem. Jak się martwisz o ludzi i najwyraźniej przeszkadza Ci, że ktoś dba o zwierzęta, to co tu robisz - idź na forum wolontariatu w domach dziecka :roll: Zaczynam żałować, że produkowałam się w Twojej obronie, bo żadne z Ciebie zahukane dziecko, tylko przemądrzała młoda dziewczyna, po której należałoby się spodziewać trochę więcej taktu... :p
-
17 lat to już trochę za dużo jak na teksty typu "weź apap i idź se stąd" :diabloti: po postach nie dałabym Ci więcej niż 12-13, więc przemyśl, jak się odnosisz do ludzi na forum, bo po tym Cię właśnie będą oceniać. Na zaczepki i złośliwości albo się reaguje spokojnie i rzeczowo, albo, jak się nie ma nerwów, to wcale... I mnie nadal ciekawi co z suczką. Suki mają cieczkę do końca życia; te dwa lata przerwy są niepokojące, może dziać się coś niedobrego w macicy i należałoby zabrać sunie do weterynarza. Naprawdę polecam sterylizację, nie tylko dlatego, że suni może się nie dać upilnować, a następny poród może już być dużo gorzej zniesiony przez sunię w tym wieku - ale i ze względu na zdrowie, bo ma ona prawdopodobnie problemy hormonalne i grozi jej ropomacicze - żebyście nie musieli operowac jej w krytycznym stanie, kiedy już zachoruje i będzie duże ryzyko, że nie przeżyje zabiegu.
-
Ale to jest dziecko. I wydaje mi się, że dorosłe czy w ogóle bardziej obeznane w temacie zwierząt osoby powinny olać teksty dziecinne - dla dobra zwierząt - i coś wytłumaczyć na spokojnie. Nie dziwię się, że jej wypowiedzi są irytujące, ale dziwię się, że są aż takie reakcje, które nie przyniosą nic dobrego pzoa spuszczeniem sobie ciśnienia. I własnie dlatego, że za kilka miesięcy sytuacja może się powtórzyć należałoby na spokojnie, bez obwiniania czy obrażania kogokowliek wyjaśnić, że upilnować może się nie dać, skoro teraz już tak upilnowano, że nie wiedziano, że suka jest w ciązy aż znaleziono szczenię. Dla dobra suczki, dla wyższego celu - że może ktoś zrozumie, postara się.
-
Czy tylko ja umiem czytać ze zrozumieniem? :roll: Pisała, że kiedy była mała, nie rozumiała, że kolejne kundelki to coś złego, że nie powinno się ich rozmnażać, bo są słodkie. Cały czas pisała teraz, że rozumie, że ich rozmnażać nie należy, że będzie suki pilnować, więc nie widzi powodu jej sterylizować - do czego można by ją przekonać, ale na pewno nie takimi tekstami jak poleciały na wątek. Broniła się jak umiała, na tyle na ile ma lat, za co jeszcze osoby, które ją zjechały, wyśmiały ją - popis dojrzałości po prostu.
-
Wsadźcie Apollę na rożen, upieczcie i zjedzcie przy wojennych przyśpiewkach, bo w wieku 7 czy 8 lat nie miała w małym paluszku wiedzy o bezdomności zwierząt i za to, że rodziców się nie wybiera i nie wszystkich temat psów obchodzi... Mi w wieku 7 czy 8 lat (podobnie w wieku 10 czy 11) tez było wszystko jedno czy szczeniaczki się urodzą, ba uważałam, że są śliczne, słitaśne, i oby jak najwięcej. Bo tak myślą dzieci, szczególnie jeśli nie ma kto ich od kołyski uświadamiać w takich rzeczach i nie ma w tym nic zdrożnego, naprawdę. Jedyne co mi nie pasuje w jej wypowiedziach to to, że nie zamierza wysterylizować suki, bo uważa, ze upilnuje - ale to można wytłumaczyć w kilku rzeczowych postach, bez obrażania kogokolwiek. No ale lepiej wyżyć się na dziecku za zło tego świata. Czasem wstyd mi za ludzi na dogomanii, za to jak zniechęcają młode osoby do tematu, jak jadą po każdym nie patrząc na wiek, niewiedzę czy po prostu dobre chęci. Rozumiem, że pomaganie zwierzętom frustruje, ale niektóre osoby naprawdę powinny się zastanowić co piszą. Nie wiem, ile Apolla ma lat, sądząc po niezbyt fajnych odzywkach typu "weź apap" - pewnie nie za wiele. Szkoda tlyko, że niby dojrzałe i świadome osoby wchodzące na ten wątek zachowują się niewiele mądrzej od niej. Ale ona ma prawo nie wiedzieć, nie rozumieć, bo jest dzieckiem; można jej na pewno wiele na spokojnie wytłumaczyć - ale nie, lepiej pojechać po rodzicach i po niej samej, zniechęcić, opluć, obwinić o wszystko. Niby każdy może pisać na dogo gdzie chce, ale jak czytam niektóre posty, to mam wrażenie, że niektórzy wielcy naprawiacze świata naprawdę powinni iść na papieroska przed dom zamiast wchodzić na ten wątek, bo więcej szkodzą niż pomagają.
-
W skrócie: * trzeba nauczyć się porządku, bo pies nie będzie czul się bezpiecznie wpadając na okrągło na rzeczy, których wcześniej gdzieś nie było. Przestawiania mebli też najlepiej unikać. * można futryny, meble, schody delikatnie posmarować wodą toaletową czy czymś pachnącym - ale naprawdę odrobinę, bo to co dla nas pachnie delikatnie, dla psa "wali" z drugiego końca domu ;) * uważać jak się chodzi, bo niewidome zwierzę o wiele łatwiej nadepnąć, może nie zauważyć i nie odsunąć się w porę * idąc na spacer zawsze mówić przed przeszkodami hasła "schody", "krawężnik" itp. Pies momentalnie pojmuje ich znaczenie i czuje się bezpieczniej, lepiej się nas pilnuje. * spuszczanie ze smyczy poza ogrodzonym terenem zdecydowanie lepiej sobie darować; nigdy nie wiadomo co spłoszy takiego psa, a jak popędzi gdzieś dosłownie na oślep, może być po nim. Na pocieszenie, z niewidomym psem jest łatwiej niż z głuchym, psy o wiele bardziej korzystają z węchu i słuchu niż wzroku; najgorszy problem to chyba te poruszanie się po domu, wpadanie na meble. Większość tych rad można chyba zastosować i do kota, ale co o nich szczególnego jeszcze można powiedzieć, to nie wiem.