Jump to content
Dogomania

panika

Members
  • Content Count

    5
  • Joined

  • Last visited

  1. 2 dni temu uspilismy nasza ok 10 letnia psinke. Nie bede sie rozpisywac na temat co czuje teraz, bo bol jest straszny, a lzy krokodyle, kazdy kto to przezyl doskonale wie, ale chcialabym troszke napisac o nim i pare takich ogolnych refleksji. Mieszkalam w irlandii gdy znalezlismy szczenna suczke na ulicy, szczeniaki sie odchowalo,rozdalo, a mama zostala. po 1,5 roku wzielismy drugiego pieska do towarzystwa ze schroniska. Zalozenie bylo takie, ze to ma byc pies z mala szansa na adopcje i o takiego psa sie staralam, nie chcialam wybierac, chcialam zeby mi pokazali takiego jaki ich zdaniem bedzie odpowiedzni. (jedyny wymog - nieduzy i nieagresywny). pokazali mi psiaka w typie JRT ok 6 lat, urody na prawde watpliwej + zainfekowane uszy +kaszel kenelny,wygladal na prawde kiepsko. musiaalm zaszczepic tego pierwszego siersciucha przeciw temu kaszlowi i czekac tydzien na odbior "nowego". psisko bylo z nami 4,5 roku. to byl przecudowny pies, mial swoj charakterek, nature mysliwego, ale jednoczesnie byl oaza spokoju, mam malutke dziecko i relacje pies - dziecko super. przeprowadzilismy sie do Norwegii z obiema kundami oczywiscie,z z tym ze od jakiegos czasu psiko 2 zaczelo chorowac. guzy na szyji, mial operacje w polsce, potem sie zaczelo z drugiej strony. w rezutacje 4 wezly chlonne byly sporo powiekszone, nie mial postawionej konkrettnej diagnozy, ale wygladalo to na chlonnika, z reszta nie bylo mowy o opercji, a jedynie leczniu zapobiegawczym szybkiemu postepowi choroby. trwalo to ok 3 miesiecy, oststni miesiac byl na encortonie. Pomimo rozrostow pies czul sie bardzo dobrze, jakkolwiek bylo pare gorszych momentow. we srode doszlam downiosku, ze pojawilo sie wodobrzusze, we czwartek byl weterynarz i zle samopoczucie wieczorem, w piatek bylo bardzo zle. caly dzien wymiotowal woda, ktorej pil sporo, nic nie jadl, ledwo chodzil, wieczorem postanowlismy ze trzeba sie pozeganc i przed 22 zostal uspiny, a wczoraj pochowalismy go. na szczescie i w Norwegii mozna zabrac psa. co do uutanazji i decyzjii kiedy to uwazam tak: jesli pies mial np wypadek i choc ma pol kosci polamanych, a istnieje realna szansa na rto, ze da sie go wyleczyc, to trzeba sprobowac,jesli natomiast zmaga sie z jakas przewlekla ciezka choroba, gdzie wiadomo z gory ze bedzie tylko gorzej to jak tylko nastapi taki pierwszy krytyczny dzien to trzeba dac psu odejsc a nie ludzic sie "a moze jutro bedzie lepiej". Ta samo rozdziera sarce jak sie widzi cierpiacego psa jak gdy sie podejmuje decyzje o skroceniu tego cierpienia. Wzielabym najchetniej drugiego psa, ale poczekam z tym do powrotu do Polski,ktory niebawem nastapi. schroniska pekaja w szwach i poniewaz juz przez to kiedys przechodzilam (10 lat temu) - jak zostaje taka pustka to najlpiej ja wypelnic nowa bieda i najzwyczjaniej w swiecie nastepnemu psu dac dom. i taka uwaga jeszcze - jesli sie ktos kiedys zastanawial, czy by nie miec 2 psow, to namawiam - tyle powiem, ze jak jest miesce dla 1 to i sie znajdzie miejsce dla 2. moi rodzice tez maja 2, ja mam, znaczy mialam 2 i pomimo malutkiego dziecka i przeprowadzek z kraju do kraju dalo sie to zalatwic. A psy, zwlaszcza jak sie pracuje i pies jest sam dluzszy czas w domu to sie zdecydowanie lepiej czuje jak ma pszyjaciela, chociaz szczesciem dla moich sierciuchow odkad pojawil sie maly czowiek, ja jetsem w domu caly czas. A w przypadku dylematu - to nie fair dla psa zeby brac go jak wiadomo z gory, ze te 8-9 godzin bedzie czekal. Brzmi slusznie, ale jesli jets alternatywa albo dom gdzie trzeba tyle czekac na swojego pana albo schronisko, gdzie jakie sa warunki zazwyczaj to powszechnie wiadomo, to mysle, ze jednak zdecydowanie lepszy dla takiego psa jest wlasny dom i pracujacy kochajacy pan.
  2. [FONT=Arial]BOBI to psiak w typie jamnika, ale z dłuższymi łapkami, jest[/FONT][FONT=Arial] bardzo milutki, spokojny i grzeczny, chociaż zdarza mu się czasami poszczekać [/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT][FONT=Arial] Bobi ma ok. 8 lat, ale świetnie się trzyma i na pierwszy rzut oka wygląda trochę młodziej. Nie jest agresywny i nadawałby się zarówno dla rodziny jak i dla starszej osoby. No oczywiście domek z ogródkiem byłby wspaniały, ale i mieszkaniem w bloku by nie pogardził [/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] [FONT=Arial]Jaka jest historia Bobiego? Tego nie wiemy, nie znamy żadnej ściskającej za serce opowieści na jego temat, może gdyby takowa była, szanse, ze kogoś poruszy jego psia osoba byłyby większe, ale z drugiej strony może nie spotkało go jeszcze żadne okrucieństwo ze strony człowieka i dlatego właśnie jest taki przyjazny dla ludzi. [/FONT] [FONT=Arial]Malutkim sukcesem jest już to, ze ktokolwiek o nim usłyszy, większość psów nie ma tej szansy, a jemu się udało i to czysto przypadkowo, losowo został wybrany by się pokazać na paru stonkach, a jest to z założenia „piesek z niespecjalnie nieduża szansa na adopcję”. Bo wiek, bo nie jest to piękna Lessie, bo nie siedzi z pyszczkiem przylepionym do krat w oczekiwaniu na potencjalnego pana… … Z rożnych przyczyn ludzie biorą sobie pieska, ja tu apeluję oczywiście do tej grupy, która niekoniecznie marzy o takim pięknym, rodowodowym z kokardkami, z którym będzie się pokazywać na wystawach.[/FONT] [FONT=Arial]Wiele ludzi ma ochotę pomóc z potrzeby serca, wziąć Psa który jest np. bardzo chory, spotkała go jakąś okropna tragedia, ale zawsze mimo, ze się znajdzie już takiego biedaka – gdzieś indziej jest jeszcze biedniejszy od niego. Nie każdego stać na kosztowne leczenie, nie każdy ma odpowiednie warunki… . [/FONT] [FONT=Arial]A czy chory, czy zdrowy, każdy ma podobną potrzebę – miskę pełną jedzenia, wygodny kąt do spania, poczucie bezpieczeństwa i czyjąś ciepła dłoń na karku, która pogłaszcze kiedy potrzeba, lub spontanicznie.[/FONT] [FONT=Arial]Jeśli ktoś miał już psa, to nie musze mu tego pisać, ale jeśli to miałby być pierwszy czworonożny przyjaciel, to proszę mi wierzyć, ze wystarczy parę dni, tydzień i ten anonimowy psiak będzie naszym najukochańszym, najmądrzejszym na świecie i najpiękniejszym pieseczkiem, którego by się za nic już nie oddało. [/FONT] [FONT=Arial]Bobi nie jest szczeniakiem – wiec nie będzie pogryzionych mebli, kapci, nie zapowiada się na to, żeby miał sprawiać jakiekolwiek problemy wychowawcze, nie jest bardzo długo w schronisku, bo od początku lipca, a co za tym idzie – zapomni o tym epizodzie, jeśli znajdzie szybko nowa rodzinę. I przede wszystkim – potrzebuje człowieka tak samo bardzo jak każda inna bieda. I będzie to również wielki dobry uczynek jeśli to właśnie jego zabierze się stamtąd na zawsze. Bo ma opiekę, jedzenie, ale schronisko to nie jest miejsce dla żadnego zwierzaka. I wiadomo - jeden psiak mniej w tej psiej przechowalni, i kolej na następnego do ogłaszania i szukania mu domu. [/FONT] [FONT=Arial]Bobi, Bobi – może jednak on??? Pilnie, pilnie potrzebny nowy Pan.[/FONT] [FONT=Arial]zdjecia na meila ( bo nie wiem jak je tutaj dodać :( )[/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Kontakt: schronisko w Krakowie[/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2]Tel: 12 429-74-72 , 12 429-92-41 (w.24) prosić Panią Paulinę, a [/SIZE][FONT=Calibri]w razie gdyby kos inny miał udzielić informacji, schroniskowy nr psiaka: [/FONT][FONT=Arial]1/07/10[/FONT] [/FONT][FONT=Calibri][SIZE=2]Email: [EMAIL="[email protected]"][COLOR=windowtext][email protected][/COLOR][/EMAIL][/SIZE][/FONT]
  3. Czy ktos ma doswiadczenie z niewidomym psem lub kotem?? Potrzebuje porad na ten temat.\
×
×
  • Create New...