Jump to content
Dogomania

Isabel

Members
  • Posts

    15145
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Isabel

  1. Może udałoby się umieścić Pusia w Dzienniku? Wydaje mi się, że to właśnie z Dziennika najwięcej piesków znajduje domy.
  2. Musi koniecznie mieć domek! To taka śliczna, delikatna panienka, wyjątkowo urocza!
  3. To świetnie Rudi, że nie tylko łapki, ale i cała reszta jest super. Dzielny chłopak z ciebie. Trzymaj tak dalej! I nie dokuczaj kotom! Ale, ale, 12 kg? Czy ja dobrze przeczytałam? Może jednak jakaś dietka, albo aerobik, a może siłownia? Tak, siłownia byłaby najlepsza, co o tym myślisz? Taki napakowany, ziejący piekielnym oddechem i porażający dzikim warkotem Rudi - to dopiero byłby postrach okolicy. Mimiś byłaby wtedy już całkowicie bezpieczna.
  4. Do góry maleńka!
  5. I jeszcze raz po domek hopaj!
  6. Koty to są rzeczywiście cwaniuchy. Ostatnio zaczęłam z zaskoczenia od Milki. Nawet się udało, ale Kastor i Teoś momentalnie gdzieś zniknęli. One się porozumiewają telepatycznie!
  7. Maluszku, jeszcze trochę wytrzymaj, przecież musi się udać!
  8. Dobrej nocy Tosuniu!
  9. Ona jest cudna! I to słodkie spojrzenie!
  10. Tak, Akuszko, z kocurkami pod tym względem nie ma kłopotów. A kobietom to zawsze w życiu trudniej.
  11. Tak, Vega była sterylizowana 5,5 roku temu. Miała przez kilka lat ciąże urojone, brała tabletki, potem tabletki przestały działać, a jej porobiły się na sutkach guzki z zastałego mleka. Była operowana i jednocześnie wysterylizowana, tego samego dnia co i kotka Milka. Po operacji Vega odmłodniała o kilka lat. Nie wiem czemu to przypisać, ale naprawdę tak było, brykała jak młody źrebak.
  12. Co za ludzie, zrobili nadzieję i tak po prostu zamilkli, jakby się nic nie stało. Biedna, samotna Madam. A ja już się cieszyłam, że kolejna moja ulubienica wyjdzie ze schronu.
  13. Ja myślę, że ona dlatego pozwala kotom dochodzić do swojej miseczki, że koty to nie konkurencja, natomiast Vega, jako przedstawicielka tego samego gatunku - i owszem. Ale dlaczego Tina nie rusza kocich chrupek, to już nie wiem, może spróbowała pierwszego dnia i jej nie smakowały? Chociaż na ogół psy lubią kocie jedenie. Jedynym wytłumaczeniem może być, że PRZEZ USZANOWANIE. U weta Tina jest oczywiście przerażona, cały czas przebiera łapkami, ślizgając się na posadzce - ona jest zdrowa, zupełnie zdrowa, nic jej nie dolega, nie wie po co w ogóle tu ją zaciągnięto, i ona już zaraz musi wyjść, bo pilne sprawy w domu na nią czekają. Sierść już ma ładniejszą, to wygolone miejsce wokół kaszaka też zarasta. Żeby tylko pozwoliła się porządnie uczesać! Jak już będzie miała zdjęte szwy i zrobi się cieplej, to będę chciała ją wykąpać (tylko czy ona będzie chciała?), bo niezbyt ładnie pachnie. To w dużej mierze wina tego kubraczka pooperacyjnego, na którym jest już teraz wszystko co tylko możliwe. Byle do wtorku! Wydaje się, że Tinka już się najadła - miseczek pilnuje, ale nie je już tak łapczywie, kolację ciepłą też dzieli sobie na 2-3 raty. Vega z początku też jadła wszystko i z wielką chęcią, a jak już się nasyciła, to zrobił się z niej taki niejadek, że często chowam nietkniętą miskę do lodówki. Przynajmniej następnego dnia mam już gotowe - tylko odgrzać. Nieraz się zastanawiam skąd ona ma tyle wigoru, jak tak mało je.
  14. Byłyśmy rano w lecznicy pokazać tego paskudnego, stale od nowa rosnącego kaszaka. Doktor powiedział, że kaszak był nie tylko odsysany, ale i łyżeczkowany, dzisiaj strzykawką znowu odessał zebrany płyn. Ale nic nie mówił, żeby trzeba było coś dalej z tym robić, a więc na razie damy Tinie spokój. No, nie tak do końca spokój, bo we wtorek czeka ją wyjęcie szwów, ale to już będzie (mam nadzieję) koniec zabiegów. Tinka jest bardzo delikatną panienką, jak mroźno, to nie chce iść, ciągnę ją jak krówkę na łańcuchu. Jak było mokro, to też bardzo jej się nie podobało - stała z jedną łapką w górze, mówiąc, że ona po takiej wodzie chodzić absolutnie nie będzie. Vedze jest wszystko jedno - mróz nie mróz, błoto też może być, byleby spacerek w atrakcyjnej okolicy. Najśmieszniej wygląda Tinka, jak kładzie się na pleckach. Wtedy uszka jej sterczą, a czuprynka rozkłada się wokół główki niczym chryzantema. Naprawdę komicznie to wygląda. Bardzo pilnuje swojej miseczki z chrupkami. Jak tylko Vega rusza w stronę kuchni, Tina truchcikiem biegnie za nią, potem wyprzedza i biegiem do miski. A Vega wcale się jej chrupkami nie interesuje, bo ich nie lubi. No, ale Tinka uważa, że ostrożności nigdy za wiele, a nuż Vega będzie miała ochotę się poczęstować. Natomiast koty mogą podejść, nawet zjeść chrupki z jej miseczki, kolacji też mogą spróbować - tylko Vedze nie wolno. Ale ponieważ Vegulka jest niejadkiem (chociaż nie wygląda), więc do żadnych scysji nie dochodzi. Co dziwne, Tina nigdy nie wyjada kotom ich chrupek. Pierwszego dnia powiedziałam, że nie wolno i już tak zostało. A okazję ma, chociażby w nocy, bo kocie miseczki stoją w pokoju na podłodze. Ogólnie, panienka poweselała, teraz tylko czekam, aż zacznie się uśmiechać. Piesek znaleziony przez moją znajomą zaczął się uśmiechać dopiero po 3 miesiącach, widać Tinka też potrzebuje jeszcze trochę czasu.
  15. I jeszcze raz pniemy się do góry!
  16. Magdalena, właściwie to akucha już go ochrzciła: Szczeżuj - Elvis. Bardzo ładnie. Spytaj się Kochanego, czy mu się podoba.
×
×
  • Create New...