Co do zdjęcia, to musiałabym poprosić syna, żeby przyszedł, zrobił i wkleił.
Wydaje mi się, że Aksamitek jeszcze urósł, sierść dalej śliczna, lśniąca. Tylko on w ogóle nie chce kontaktu ze mną. Zawsze jest jakiś metr ode mnie, jak zrobię krok w jego kierunku, to się cofa, albo zmyka. Ale jak nałożę jedzenie, to je przy mnie. Przy jedzeniu też nie da się pogłaskać, zaraz się wycofuje. I z tym jest gorzej, bo na początku udało mi się go ze 2-3 razy pogłaskać (nie licząc głaskania przez koc), 2 razy miałam go króciutko na rękach, ale to chyba dlatego, że brałam go przez zaskoczenie, a on był zbyt jeszcze wystraszony, żeby reagować momentalnie ucieczką. Teraz już nie wydaje się taki wystraszony, ale kontaktu z moją ręką sobie nie życzy. Ciekawe jak ja go złapię, jak przyjdzie domek stały. Z Ptysią jakoś poszło, chociaż bez ofiar się nie obyło (oczywiście ofiarą byłam ja!). No, ale na razie żadnego domku dla Aksamitka na horyzoncie nie widać.