Cofi to koci ideał. Pozwala sobie bez problemu opatrywać łapkę i jeszcze cały czas przy tym mruczy. Łapka goi się ładnie, jutro pójdę na kontrolę. Zawsze jak wchodzę do pokoju, to Cofi wita mnie charakterystycznym dźwiękiem, który określiłabym jako kląskanie. Chce koniecznie wyjść z pokoju, więc nie zamykam drzwi, tylko zostawiam uchylone - Cofi wychodzi, robi parę kroków, widzi psy i szybciutko cofa się do swojego królestwa. Z moimi kotami już się zapoznał, spotkanie przebiegło bezkonfliktowo. Apetyt Cofi ma, z kuwety korzysta, sierść już jest trochę ładniejsza, nie taka matowa i w ogóle w lepszym stanie. Niepokoi mnie tylko jego ślinienie się. Jak już mu posmaruję łapkę maścią, to siedzimy tak sobie dłuższą chwilę, żeby mu ta maść wsiąkła, on wtedy mruczy na potęgę i przy tym bardzo się ślini - mam całe kolana mokre. Na przeglądzie u weta miał oglądane ząbki, wiem, że w przyszłości trzeba mu wyczyścić je z kamienia, ale stanu zapalnego jamy ustnej nie stwierdzono. Muszę teraz, jak pójdę na kontrolę, zwrócić wetce na to uwagę. A tak w ogóle, to jest to przekochany kotek!