Jump to content
Dogomania

Isabel

Members
  • Posts

    15088
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Isabel

  1. Sprawy przybrały nieoczekiwany obrót i nie ma w tym niczyjej winy. Po prostu los chciał, żeby Cofi został u mnie, a Cofi mu w tym z całych sił pomógł. Pani zgodnie z planem przyjechała po Cofiego, ale z dużymi wątpliwościami, czy dobrze robi decydując się na kotka, bo sytuacja zdrowotna w Jej domu uległa niekorzystnej zmianie. Zapewniłam, że Cofi może w każdej chwili wrócić do mnie. Cofi natomiast już na początku coś zwęszył nosem, bo schował się, a przy próbach zamknięcia go w kontenerku wpadł w panikę - uciekał, drapał, wywijał się na wszystkie strony. W końcu jakoś się udało. Po przybyciu do nowego domu stanął niestety przy drzwiach i rozpaczliwie płakał. Pani rozważyła sytuację już teraz na żywo plus stan zdrowia swojego męża i zadzwoniła do mnie. Postanowiłyśmy, że Cofi wróci. On uznał mój dom za swój, zaprzyjaźnił się z kotami i psami, nie chce już żadnych zmian. Los tak chciał, Cofi tak chciał, więc ja też muszę tak chcieć, zresztą wcale nie czuję się pokrzywdzona. Bo tego kotka nie można nie pokochać, nawet po tak krótkim czasie. Jednym słowem [B]Cofi zostaje u mnie![/B]
  2. Może ktoś na dogo ma wykształcenie prawnicze i mógłby pomóc? Media trzeba koniecznie tym zainteresować. Poza tym przychodzi mi do głowy tylko TOZ i wszelkie fundacje prozwierzęce. A może jakiś lokalny poseł albo senator kochający zwierzęta? Może ktoś ma jakiś pomysł???
  3. Biedne te zwierzęta, nie wiedzą co się dzieje i nie można im w żaden sposób tego wytłumaczyć. Zostają same ze swoim strachem...
  4. To straszne co piszesz:shake: Jak można pomóc? W jakiej formie?
  5. Wspaniałe wieści! :multi:I jakie to szczęście, że Mrówka trafiła do Was!:loveu: Czy zmieniliście jej imię, czy nadal jest Mrówką?
  6. Apetyt ma, już tak nie płacze, czyli wszystko idzie ku dobremu! Tak trzymaj Frodziu!
  7. Te guzki wcale nie muszą być nowotworowe. Moja Vega miała takie guzki i część została wycięta, a część rozbita chyba ultradźwiękami. Potem po kilku latach miała jeszce wyciętego jednego guzka i jest spokój. Z tym, że przy pierwszym zabiegu była zaraz wysterylizowana - wet powiedział, że jest to konieczne.
  8. Jutro wieczorem (a właściwie to już dzisiaj) Cofi jedzie do swojego stałego domu. A ja oczywiście już zdążyłam się do niego przywiązać...
  9. Na to wychodzi. Przydałoby się, żeby ktoś z Warszawy sprawdził.
  10. Żal tej kobiecie wydać parę złotych w schronisku, więc tym bardziej żal byłoby jej wydać o wiele więcej na leczenie Szyszki. Nie, takiej osobie naszej kici na pewno byśmy nie wydały:shake:
  11. Prędziutko do góry Szyszuniu!
  12. Ja też, podobnie jak Ula, nie wiem co napisać. Ten opis z lecznicy to dla mnie czarna magia. Mogę tylko powtórzyć za Tobą Kakadu - oby się nie pogorszyło. Wiem, na podstawie informacji o forumowym kotku Sheridanie, że fizykoterapia pomaga. U Sheridana jest to laser i coś tam jeszcze, u Frodka chyba magnetronik. Ale jeżeli ma to zapisane, to widocznie szanse są.
  13. Mnie się też kiedyś wydawało, że moje koty zaakceptują tylko malucha i pomyliłam się! To właśnie maluch potrafi być strasznie natarczywy, a starszego kota takie nieustanne zaczepki denerwują. Zresztą Krecia jest maluchem, tylko odrobinę starsza od poszukiwanego kociaka.
  14. Kicia śliczna! Gameboy szuka chyba szylkretki, ale do 2 miesięcy, a Krecia wygląda na starszą.
  15. Wpłaciłam trochę pieniędzy na Mruczusia:smile:
  16. Szyszeczko, pokazujemy się światu!
  17. Tak, guzek był spory, a raczej były to trzy guzki, ale to był tłuszczak i pomimo że był wycięty, to znowu narósł. Ale ja już nie chcę Tiny męczyć kolejnym zabiegiem, jej to nie przeszkadza, a mnie tym bardziej.
  18. Już dawno nie pisałam nic o Tinie, a muszę ją bardzo pochwalić. Od zeszłego piątku mamy nowego domownika - tymczasowicza, kotka Cofiego. Najbardziej ucieszyła się z jego przybycia Tina, od razu zaczęła machać do niego ogonkiem, próbowała mu obwąchać stópki, była nim w widoczny sposób bardzo zainteresowana - pozytywnie zainteresowana. A Cofi był przerażony, tak mocno biło mu serduszko, że musiałam poskromić nieco te oznaki radości Tiny. Po raz kolejny Tinka dowiodła, że jest wybitnie kociolubną sunią!
  19. :thumbs::thumbs::thumbs:
×
×
  • Create New...