Martinku,cholera,nie bedziesz przeciez z Asią jechał przez pół Polski.A szukanie Martina....ja tez tak szukałam Iliana,szkoda gadac ile wtedy nerwów mnie to kosztowało.:diabloti:Chłopy mówiły ze "dziewczyny go sprzedały"dziewczyny kazały pytac chłopów,P.Ola panmietała,ze go wydała do domu....a w koncu sie okazało ze wrócił do boksu z którego uprosiłam Kiero by go zabrali....Jeszcze jak kpiono ze mnie.To jeszcze w czasach gdy z 600psów było,przed remontem.A ja nawet wczesniej nie miałam okazji go głaskac,bo zawsze miał jako spokojny wredną suke do towarzystwa...w ciemnym malutkim boksie.Zawsze stał na budzie pod samym dachem boksu,pewnie by suce zejsc z drogi...Taki czarny ONek ciejba,uszy poobgryzane..:shake: