Jump to content
Dogomania

halbina

Members
  • Posts

    19838
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by halbina

  1. I wieczorny spacerek... Azor lubi spacerki...
  2. :loveu: pluszak szuka domku...
  3. To dobre wiadomości, zwiększają szansę na dom dla Dorfa.
  4. Nie chcę tu grać za behaviorystę i bardzo Ci współczuję, sama mam nowe przezycia związane z psem, który jest mixem podobnym do Twojego podopiecznego... Ze szczerego serca radzę tylko. Kaganiec zapobiega temu, żeby pies żarł byle co i powoduje, iż nie czuje się on już tak pewny wobec innych psów. JA noszę ze sobą smakołyki i co pewien czas nagradzam Platona (za to, że przyszedł do nogi, za to, że usiadł etc.) Ale choć pies biegnie do innych i czasem jest zbyt zabawowy, a na warknięcie reaguje tym samym, wiem też, że potrafi wlaczyć (choć do tej pory to nie on raczej był agresorem), to nie wyobrażam sobie, żeby młody pies nie mógł wybiegać się, pobawić... Może spróbuj znaleźć mu jakieś towarzystwo do wspólnych zabaw.
  5. Komu endorfinkę?...
  6. Ja widzę problem w tym, że jego energia rozpiera... Czemu go nie spuszczasz? Jak długo pies jest u Ciebie? Czy nie możesz spuszczać go w jakimś ogrodzonym, wydzielonym miejscu?
  7. Dogomanko, klatki pożyczyć nie mogę, ale kaganiec trzeba znaleźć, ja początkowo zakładałm Platonowi miękki, teraz ma skórzano-metalowy, pies się trochę pomęczy, ale szybko przyzwyczai, powinnaś jednak najpierw obserwować jego reakcje w kagańcu, czy zdejmuje, czy uspokaja się i kładzie (początkowo Platon trochę z nim wojował, ale po kilku próbach zdjęcia, raczej spasował), teraz mam znacznie mniej szkód, właściwie wcale. Do klatki też trzeba psa przyzwyczaić, nie można go tam po prostu wsadzić i zamknąć, bo może np. drapać i porysować podłogę. Radzę raczej zadbać o zajęcie dla psa, kiedy Cię nie ma - np. napełnić plastikową butelkę jakimiś przysmakami, psy chętnie bawią się butelkami, może też kości i kije, gryzienie ponoć uspokaja psa, trzeba też zadbać, żeby był wybiegany i kiedy jesteś w domu, poświęcać mu czas na zabawę. Ja nie lubię wstawać zbyt wcześnie, ale może Ty lubisz. Jeśli tak, to go rano zmęcz, żeby po Twoim wyjściu, spał jak najdłużej. I radzę chować, co się da, a przynajmniej na czym Ci zależy (Platon zżarł mi już dwie komórki).
  8. Czy tylko Wanda działa w Siedlcach?... Ludzie, szukamy domku aktywnie, mamy coraz mniej czasu... a to przecież piękne, młode psiaki!
  9. To już coś, dwa - trzy tygodnie, żeby znaleźć szczeniorkowi wreszcie odpowiedzialny dom...
  10. Dobrze, że mieszkam daleko... gdyby było inaczej, nachodziłabym Was, żeby móc codziennie przytulać, miziać, całować... ale podobbno nawet kota można zagłaskać...
  11. ja tylko przez grzeczność nie zaprzeczałam... mamusia mi mówiłą zawsze, że tak się robi... :evil_lol:
  12. [quote name='dogofanka']Chyba wiem co mogło być powodem pozbycia się Tobika przez ich poprzednich właścicieli! Do tej pory kuchnia była jedynym pomieszczeniem, którego Tobiemu nie udało się sforsować. Wczoraj po powrocie z pracy, okazało się, że i te drzwi nie stanowią dla niego bariery... Przed moim wyjściem do pracy na kuchence gazowej stały: czajnik, rondelek, w którym rano odgrzewałam mu makaron, garnek z resztą jedzenia na popołudnie. Po powrocie: rondelek-na podłodze, na środku kuchni, obok ciężka metalowa kratka z kuchenki gazowej (to na czym stawia się garnki), na kuchence postrącane dwa przednie palniki, wywrócony czajnik do góry nogami i zalany piecyk, w zlewie (przy kuchence) garnek-pusty, obok ładnie odłożona pokrywka i łyżka, blasku wszystkiemu dodawała otwarta szafka (górna), na której wisiała nadszarpnięta reklamówka z chlebem. Reszta imprezy przeniosła się do pokoju, do którego została z kuchni wywleczona reklamówka z smakołykami, kostkami, wędzonkami itp świeżo zakupionymi w weekend, żeby biedaczek miał co pogryźć i przeżuwać, a nie tylko pochłaniać i połykać, wszystko to było porozwalane po całym pokoju, fotelach, wersalce, na środku dywanu skrzętnie wylizany papierek, po świeżo napoczętej (do śniadania) kostce masła. Na wersalce typowy kolonijny "pilot" z narzuty i niestety pozaciągane nitki... O ile po wejściu do kuchni byłam na niego wściekła, o tyle po obejrzeniu wersalki chciało mi się płakać, bo komplet wypoczynkowy to jedyny nowy mebel w moim domu, na który zresztą kasę wyłożyła moja mama, która co prawda obecnie przebywa w Niemczech, ale de facto to też jest jej mieszkanie, w którym przebywa jak przyjeżdża do Polski. Więc skoro tylko wzięłam Tobika, profilaktycznie fotele nakryłam wielkimi ręcznikami, a wersalkę, oprócz narzuty na wszelki wypadek nakryłam jeszcze prześcieradłem, żeby się nic nie stało... No więc w tym momencie gdyby ktoś zadzwonił w sprawie Tobika oddałabym go bez zbędnych pytań... Moja reakcja: zawlokłam go do kuchni za sierść na szyi- dostał kapciem w doopę (miękim), zawlokłam go do pokoju pokazując na wersalkę -dostał ponownie kapciem. Reakcja Tobika - położył się na swoim miejscu w przedpokoju i ... machał ogonem... Moja dalsza reakcja - obraziłam się na niego- ignorowałam go i nie głaskałam przez następne 2 godz, Tobik obserwował mnie z drugiego końca pokoju nie podchodząc jak zwykle pod same nogi, a jak już go przywołałam, to był brzuch na wierzchu, łapanie zębami za ręce, lizanie i ogólne przytulanie, ale czy coś zrozumiał?[/quote] WSPÓŁODCZUWAM! Jakbym sama opisała swoje wejścia do domu... dorzucę jeszcze rozbite doniczki, ziemię na całej podłodze, nadgryziony stolik i poręcze fotela (raty spłacam od września, pies jest od połowy października)... Jedyne rozwiązanie dla tej "rasy" to zakładanie kagańca na czas wyjścia z domu albo klatka kennel. Platon zostaje w kagańcu, uspokaja się i grzecznie śpi albo wypatruje pani przez okno. Klatkę kennel zakupiłam (280 zł - największa), pies kładzie się w niej dość chętnie, ale zamykać jeszcze się nie ośmielam, musi się przyzwyczaić.
  13. :klacz: :klacz: :klacz: :cool2: :sweetCyb: :sweetCyb: :sweetCyb: :bigcool: :bigcool: :bigcool: :cunao: :cunao: :cunao: :drink1:
  14. Nie damy o sobie zapomnieć! W górę!
  15. Tak, mnie też ciągle kojarzy się Boluś... Takiego domku, jaki on znalazł, życzymy i Tobie!
  16. Mizianko dla całego stada i prosimy o jeszcze!
  17. I tak widać, jakie słodziaki! :loveu: :loveu: :loveu:
  18. [quote name='supergoga']Ale ja durna, wszak ja go wstawiłam na aaaby eurocity\ 4łapy alegratka kupsprzedaj A się pytam o wstawianie. Na tych portalach jest cały czas - aktualne ogłoszenia sa nadal.[/quote] Przez grzeczność... nie zaprzeczamy... :evil_lol: Ale jesteś KOCHANA, SUPERGOGO!
  19. hmm... chyba przeszkadzam w jakichś intymnościach... :eviltong:
  20. Olesiu, Supergoga nie ma czasu szukać, podrzuć jej fotki na e-maila [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL]
  21. Napisałam taki, jeśli się nada... [COLOR=black][FONT=Verdana]Pozwólcie, że się przedstawię, nazywam się Rudi, ale zanim dostałem imię, nazwano mnie Staruszkiem Portierem…[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Pozwólcie, że opowiem Wam moją historię:[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Ludzie cieszyli się jeszcze nadejściem Nowego Roku, kiedy ja, wyczerpany długą wędrówką, położyłem się przed luksusowym sklepem Ermenegildo Zelda, tuż obok Burberry na Placu Trzech Krzyży w Warszawie. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Nie będę Wam opowiadał, co było wcześniej. Tym, którzy obojętnie mnie mijali, opowiedziałby o przeszłości mój wygląd. Byłem brudny i ubłocony. Nosiłem ślady pogryzienia. Moje łapy paliły mnie gorączką. Byłem tak zmęczony, że nie miałem już sił podnieść się, nie miałem już sił prosić ludzi o chwilę uwagi. Nie miałem już sił, by walczyć z losem. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]- Co ci jest, staruszku? Staruszku Portierze!... [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Te słowa wyrwały mnie z odrętwienia. To były pierwsze przyjazne słowa, które usłyszałem od wielu, wielu dni, a może i miesięcy. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Dziewczyna, która te słowa wypowiedziała, nachyliła się nade mną i pogłaskała mnie. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]To był pierwszy czuły gest ze strony człowieka od wielu miesięcy. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]To dziwne, ale nagle zauważyli mnie i inni ludzie. Przechodzący zaczęli przystawać, a jakiś chłopak nachylił się nade mną i także powtórzył ten przyjemny ruch ręką. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Nie miałem już jednak sił, by merdać ogonem czy lizać rękę, choć przecież wiem, że tak zachowuje się dobry pies. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Ale mimo to ci ludzie nie zostawili mnie! [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Chłopak zabrał mnie do siebie, choć miał już w domu dwa inne psy. Potem trafiłem do innego domu, gdzie mieszkała miła pani z mężem i kotem. Ona zabrała mnie do weterynarza, zrobiono mi badania, odkarmiono. Otoczony troskliwą opieką dość szybko odżyłem. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Miałem kiedyś pana, miałem kiedyś dom, a że było to dawno… cóż… Wywołane przez te kilka dni „normalności” wspomnienia znów dały mi siłę, by żyć![/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Nie jestem co prawda już młodzieńcem, nie jestem może okazem zdrowia, ale w końcu mógłbym żyć jeszcze wiele lat, gdyby tylko ktoś obdarzył mnie swoją przyjaźnią i pozwolił odwdzięczyć się wierną służbą za miskę jedzenia, kawałek miejsca na świecie i okazane serce. [/FONT][/COLOR]
×
×
  • Create New...