Witaj! Nazywają mnie Elzą z ostródzkiego buszu.
Dlaczego? Pamiętasz Elzę z afrykańskiego buszu? Tę ogromną lwicę, która miała wspaniałą naturę i była łągodna jak baranek?...
Jestem owocem miłości rasowego rottwailera i pięknej wielorasowej suczki. Urodę odziedziczyłam po obojgu rodzicach, charakter – stanowczo po mamie.
Kiedy byłam maleńka, zapowiadałam się na bardzo groźnego psa i wtedy – paradoksalnie - miałam szansę na dom. Kiedy jednak zaczęłam dojrzewać i okazało się, iż tylko wielkością i umaszczeniem przypominam ojca, zaś moje oczy i charakter przypominają raczej owieczkę, szansę tę straciłam i wylądowałam w schronisku.
Mam już pięć lat i wciąż wypatruję kogoś, kto pokocha moją łagodną naturę, której odbiciem jest melancholijne spojrzenie w ciele psa stróżującego.
I wciąż zadaję sobie pytanie: co we mnie bardziej odstrasza? Postura czy też delikatność?
A przecież mogłabym dać komuś i poczucie bezpieczeństwa i miłość pełną uległości, a na pewno dozgonne przywiązanie!
Dlatego proszę: spójrz w moje oczy!
Dlatego błagam: zabierz mnie stąd!