Jaaga
Members-
Posts
19185 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Jest bardzo grzeczny i cichy. Początkowo drapał w drzwi, chciał wyjść i ziajał z ciepła w domu. Nie dziwne, bo ma bardzo grube i gęste futro. Teraz uspokoił się. Ładnie chodzi na smyczy, do psów zgodny. Merda ogonem, nie boi się, przychodzi po głaski. Teraz wygłupia razem z Zoją i Andrzejem (tzn z mężem). Dobrze, że nie mamy jeszcze sąsiadów za murem, bo pewnie dziwiliby się, kogo wołam, jak nie Szymon, to Andrzej, teraz doszli Roberto i Artur
-
Mam nadzieję, że i z chłopakami się dogada, bo musi być w domu z Balbinką od Toli. Za to cziłał Roberto na szczescie jest malutki i jest świetny nie wiem dlaczego wszyscy się go czepiali, że taki okropny. Nie toleruje mężczyzn, ale na szczęście nie ma nic do kotów, kury i obu suniek, no i lubi kobiety. Normalnie król lew w rozmiarze xxs. Ciągle się z niego śmieję, rewelacyjny. Pół roku żył sam w pustym mieszkaniu, gdzie karmiła go wolontariuszka.
-
Świetne imię Lukier
-
Butelka Arthrosterolu kosztuje najtaniej 150 zł. Krecik nie ma tylu środków, więc może kupię 1 butelkę na pół z Barytonem. Też już coraz gorzej chodzi. Dotad dawałam od Lindy, ale niestety, potem jej trzeba bedzie kupić, więc w końcu chłopaki muszą mieć swoje. Przydałaby się im też już wiosna i słoneczko. Czekam dodatkowo na to z powodu podagrycznika, bo jak wyrośnie, to mogę im zbierac i dawać do jedzenia.
-
Ślicznie dziękuję , pieniążki dotarły.
-
No własnie tak pisałaś mi. Wczoraj już wysłuchałam od męża, ze chyba na głowę upadłam wziać kolejnego takiego dużego psa. Nie bardzo chciał wierzyć, że sama nie wiedziałam i byłam przekonana, że to średniaczek Artur umówiony juz jest na poniedziałek na przegląd, badanie kału i kąpiel.
-
Pani Karolina też mi pisała, że ponoć bardzo śmierdzi. Teraz otwieraja przychodnię, zadzwonię i spróbuję wyprosić kąpiel na poniedziałek. Bardzo się cieszę, ze jest fajny, oby jeszcze do psów był ok. Przygotowałam mu szelki, jakie przysłała nam ostatnio Poker i dostałam fajną odblaskową obrożę, ale p. Karolina powiedziała, że to nie jest średniak, ale większy pies, waży ok 25 kg, więc chyba nie będą pasować. Własnie dzwoniła Tola i potwierdziła, że Artur jest duży i na dodatek zatuczony. Nowe życie rozpoczął też Roberto w typie chihuaha/pinczerka z Ukrainy. Teraz Andrzej wyjechał po niego . Ola już po siódmej pisała, że błaga, żeby go odebrac, bo jest najgorszy z całego transportu
-
Napisz gdzie, wygląda na labradora. Pokazałabym go pani od naszej Zojki, ona siedzi w labradorach, moze go udostepni gdzieś.
-
Ola kilka dni temu mówiła, że zrobiły się dwie przepukliny. Nie ma mowy o transporcie na takiej trasie. Jedzie tylko jeden kierowca i dziewczyna, która nie nie ma prawa jazdy. Oby bezpiecznie dał rade przejechac sam całą drogę. Jak pisałam wczesniej, jadą przez Rumunię. Ze względu na komplikacje z transportem tez odbieramy Roberto u Oli, bo kierowca nie jedzie do Katowic. Jeszcze jedna sunia nie wyjechała z powodu zaawansowanej ciąży. Obie dziewczyny po zabiegach przyjadą nastepnym razem. Niestety, gdyby w drodze nastapiły komplikacje to mogłyby umrzeć w podróży, a do tego, co najważniejsze, ze względu na zły stan zdrowia mogłyby zostac zatrzymane na granicy i wtedy cały transport wróciłby spod polskiej granicy.
-
Znalazła sie na FB pani, która chce zrobić mydełka i świeczki i wystawić je na bazarku dla Greya. Pytała, czy ktos jeszcze ma jakies fanty czy coś potrafi zrobić? Ja mam książki, odzież i kilka ubranek dla psów. Mam nadzieję, ze ten bazarek chwyci. Ucieszyłabym sie, gdybyśmy w końcu mieli osobę, która potrafi to robić w razie potrzeby. Może ktoś tu jeszcze też może coś przeznaczyć na bazarek? Wtedy zdjecia i opisy przesłałabym ten pani. Druga ważna sprawa, Tola dziś zrobiła zbiórkę dla Greya: https://www.ratujemyzwierzaki.pl/niewidomygrey?fbclid=IwAR0wT7ob4M4g3NQxhi3XIMCJMX5MTvWemVwJfPSHKIzmyo7zY-Jlq1LwTIc Ślicznie dziękuję, bo wiem, że ma mnóstwo zajęć. Baaardzo prosze wszystkich o udostępnianie, żeby ludzie mogli go zobaczyć i wesprzeć. W ostateczności mogę pożyczyć pieniądze z konta ZEA od naszych innych psów, ale problemem jest to, że muszę miec je z czego oddać. Jesli nie bedzie wpłat, to nie moge wyłożyć tych środków. Grey od wczoraj zrobił kolejny krok, kiedy rano go wypuszczamy z zagrody, to nauczył się na nas wskakiwac z radością. Nie zawsze się mu udaje trafić na oślep, ale tym bardziej wzruszają jego wysiłki, zeby miec z nami kontakt.
-
Ślicznie dziękuję za bazarek. Krecik ostatnio ma problemy ze zdrówkiem. Prawdopodobnie ma zespół końskiego ogona, wczoraj miał kłopot zrobić kupę. Nie potrafi przyjąć odpowiedniej pozycji i bardzo długo trwa, zanim mu się uda. Dzis z kolei udalo mu sie, ale ubrudzil sie kałem, bo ogon przylega praktycznie do odbytu. Zauważyłam też, że czasem płacze, jak go jakiś pies potrąci. Przydałaby mu się kuracja na te zwyrodnienia.
-
Rozmawiałam, dziś, ale mają umówionego maltanczyka, który przyjezdza do nich właśnie w sobotę na min. miesiąc. Nie mają pieska gdzie dać.
-
Nadal nie dostałam odpowiedzi, choć późnym wieczorem jeszcze smsowałam. spróbuję ok 10.00 zadzwonić. Chyba jednak nie ma w tej sytuacji za bardzo co liczyć na tę opcję, bo jutro już transport. Może ktoś go jednak weźmie gdzieś pod opiekę? Bez odważniejszego brata zdziczeje w przytulisku Ja juz nie mam innych pomysłów.
-
Pisałam, ze zadzwoniłam i ma rozmawiac z córką odnosnie tego czy w ogóle mają miejsce i kosztów. Jak coś się dowiem, to dam znać. Prosiłam o informację dziś, bo jak cos, to trzeba organizować jego wyjazd w sobotę razem z bratem, więc czasu nie ma za wiele.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Ślicznie Nadziejko dziękuje i potwierdzam, że pieniądze sa na koncie. Juz zaznaczam na pierwszej. -
Z prośbą o co, bo nie zrozumiałam? Musze dostać na maila RTG z Tychów, a na razie czekam. O to i dzwoniłam i pisałam. Mam tylko swoje zdjecia zrobione telefonem z ekranu monitora w przychodni. Myslę, że i tak musiałabym miec wynik i opis z tomografii, zeby pytać w Czechach o koszty. Grey nie może jeszcze byc usypiany do kolejnego badania.
-
To sa hodowczynie, maja dostatek swoich psów. One maja psy, które biorą na handling. Niektóre są u nich do uzyskania tytułów. Jesli juz, to jest możliwy platny pobyt. Ja tez jak daję do nich moje psy przed i na wystawy, to płacę.
-
Zadzwoniłam, ma zapytać córkę czy dadzą radę go wziąć i da mi znać. Myślę, że Zea pewnie też zgodziłaby się kupić mu na początek jedzenie, jak jego bratu. Tylko chyba zbyt ryzykowne wieźć psa przez pół Polski bez opcji opieki po nauce chodzenia na smyczy. Musiałby mieć zapewnionego opiekuna i jakieś miejsce.
-
Żal mi tego drugiego niesamowicie. Moje znajome hodowczynie i handlerki mieszkające prawie po sasiedzku potrafią nauczyć chodzenia na smyczy chyba każdego psa. Zreszta mlodsza z nich, corka prowadzi kursy handlingu w ZKwP. Mogłabym podpytać o możliwość wzięcia psa na czas nauki, tylko co dalej? I faktury za pobyt u nich też nie byłoby. Ja po opanowaniu chodzenia i tak nie dałabym rady go wziąć. Mogę popytać o cenę pobytu, ale pies musiałby mieć jakąś opcje kiedy opanuje chodzenie.
-
Konsultacja nawet mailowa teraz kosztuje kilkaset zlotych praktycznie wszedzie. Ryzyko ropnia czy krwiaka nie dotyczą nosa. Odnoszą się do tego, co znajduje się pod czaszką po drugiej stronie głowy i co mamy sprawdzić MRI. Niestety pocisk też tak sobie nie wleciał, bo uszkodził nerwy. Dlatego nastąpił już zanik mięśni na calej połowie głowy od szyi po nos. Może mu jeszcze doskwierać właśnie to, co dzieje się dzieje z mózgiem, a czego nie można zobaczyć, bo MRI nie można wykonać z powodu pocisku. Oko dalej jest wytrzeszczone, a jak mówi dr Olender miejsca pod czaszką jest określoną ilość i więcej się nie zmiesci i jeśli coś tam jeszcze jest, to po prostu uciska na resztę. Nie dostałam jeszcze zdjęć RTG mailem, o co prosiłam. Niestety, ale każda konsultacja czy prośbą trwa i czasem wymaga kilku przypomnień, a żeby tego dokonać, to trzeba spędzić trochę czasu na telefonie, żeby dodzwonić się i porozmawiać z lekarzem.l
-
Dziś rozmawiałam z wetką, która miałaby operować Greya i wysłalam jej zdjecia. Niestety bez tomografii i dokladnego okreslenia lokalizacji nie da się jednak nic zrobić. Ogólnie najlepiej byłoby pocisk zostawić i nie ruszać. Jest w kości nosa, trzeba będzie kości piłować, żeby tam się dostać; bardzo ukrwione okolice, może dostać krwotoku. Może dałoby się zrobić endoskopowo w Czechach u dr Novaka, ale wiadomo że tam każda operacja to kwestia kilku dobrych tysięcy. Niestety moje maniakalne wręcz udostępnienia na grupach pomocowych przyniosły zerowy efekt. Wpłaciły 4 znajome osoby - w sumie 225 zl. Jeszcze nigdy nie czułam się tak bezradna, jak przy nim...