Jaaga
Members-
Posts
19190 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Te psy są śliczne. Czarny z białą "obrożą" jest rewelacyjny.
-
Jak jaśniejszy brat Dylana. Identyczny prawie, musi cierpiec przez tą otwarta ranę na ogonie. Oby martwica się nie wdała
-
Nie jest w gorszym stanie niż były Linda, Baryton, Amely, Drugi czy kot Lukrecjusz o ktorym tu pisałam. Wszystkie żyją i wszystkim udało się pomóc. Nie mogłabym własnym psom pomagać, na ile się da, a tymczasowi odmówić tego. Nie ma zgruchotanej głowy. Jest uderzony. Chociaż szczerze mówiąc, przy tamtych psach także znalazły się osoby sugerujące eutanazję. Grey ma zdrowe ciało, nie jest stary, cieszy się, ma apetyt. Jak zabić takiego psa ?
-
Grey jest teraz na lindowym Cimalgexie i dziś jest bardzo fajny. Pierwszy raz wyszedł na cały ogród z psami. Zostawiłam mu otwartą furtke i na spokojnie wszystko sobie obwąchal i obsikał. Wyszedł i potem sam wrócił. Niestety Linda go goni na swoim wózku i oszczekuje, a on boi sie turkotu jej kółek. Jak ona wróci do domu, to jego wypuszczę spokojnie na ogród. Bardzo cieszę się że tu jesteście, bo byłam bardzo załamana i zrezygnowana po neurologicznej wizycie. Razem łatwiej wszystko przejść.
-
Dokładnie tak byłoby najlepiej. W poniedziałek będę dzwonić, ale zakładam że każde z badań kosztuje ponad 1000 zł. Muszę umówić mojego maltanczyka na tomografię i wtedy najlepiej byłoby na miejscu pokazać lekarzowi zdjęcia Greya do oceny. Tomografia jest w Chorzowie. Martwi mnie jeszcze to, że do każdego z badań czy zabiegu Grey musi być usypiany. Nie wiem z jaką częstotliwością możemy to robić. Normalnie zaleca się miesieczne odstępy. Pokaże jeszcze zdjęcia naszej p. Lucynie. Byłoby idealnie, gdyby ona dala radę usunąć pocisk. Jednak myślę, że to też zależy od umiejscowienia. Jeśli nie da rady, to trzeba chirurga. Na szczęście to nie przy kręgosłupie, bo przecież 2,5 r. temu takie usunięcie u Barytona kosztowało niespełna 5000 zł. To nie jest śrut z wiatrówki. To jest duże. Takie duże miały ukraińskie Linda i Baryton. Tylko tamte są ostre z jednej strony. Tu może być taki sam pocisk, ale zniekształcony, kiedy przechodził przez kości.
-
Dzięki.
-
Ślicznie dziękuję. Oczywiście, że chcemy diagnozować, żeby usunąć pocisk i dobrać leczenie. Mamy kota, którego zabraliśmy spod schroniska uderzonego w głowę w wypadku komunikacyjnym. Miał 7 tyg, był tydzień w śpiączce. Dr Olender go uratowała. Lekami zlikwidowała mu krwiaki w mózgu. Zostały blizny, przez co czasem dostaje ataki padaczki, ale jest tylko na cbd i poza tym to normalny kot, który ma już 11 lat, a żaden inny lekarz wtedy nie dawał mu szansy.
-
Asiu, czy skoro te psy dziś jadą, to transport 04.03 aktualny? Pytam, bo tego dnia też jest transport z Ukrainy, musimy odebrać w Katowicach naszego Roberto, więc potrzebuje to jakoś rozplanować.
-
Fundacja maltańczykowa zakupiła już mu karmę. Musze zapytac, czy nie dałaby rady jeszcze dorzucić się do któregoś z badań. Też o tym pomyślałam. Nie znam osobiście żadnej większej fundacji. Wczesniej na Barytona była zbiórka na subkonto Vivy, ale miałam ogromne problemy z terminami wypłat i ogólnie z kontaktem. Musze napisać jakiś tekst, Tola zrobi zbiórkę i prosiłabym wszystkich o udostępnianie, gdzie się da.
-
Tak, jak napisałam, zlokalizowanie dokładne pocisku, żeby go usunąć i wtedy zobaczyć, co się dokladnie dzieje pod czaszką w miejscu urazu. Jeśli nie wiadomo, co tam jest, to lekarz nie ma jak leczyć. Jak napisałam, wg neurolog został krwiak lub ropień. Rtg zostało wykonane w celu stwierdzenia, czy nie pękła pod uderzeniem czaszka. Nie pękła. Co pod nią, to wykaże najdokładniej MRI. Skąd mam wiedzieć czy Grey cierpi? Tego nikt nie wie. Skoro jednak ciśnienie wypycha oko, to chyba musi odczuwać dyskomfort. Jak to powiedziala neurolog, w czaszce jest określona przestrzeń i więcej się nie zmieści. Jeśli jest tam np krwiak, to uciska na resztę. Wstawiam fakturę na razie zdjęcie, bo walczę że skanerem i drukarką po zmianie programu i na razie bez skutku.
-
Nie dałam rady wejść tu wczesniej. Sytuacja wygląda źle. Nie tylko od silnego uderzenia ma uraz głowy i stracił oko, a w drugim kompletnie wzrok, ale wcześniej ktoś do niego strzelał. Ma bliznę prawdopodobnie po wlocie pocisku z prawej strony pyska, a sam pocisk, juz zniekształcony utkwił w stronie lewej. Nie jest widoczna dokładna lokalizacja pocisku, umożliwiłoby to badanie tomograficzne, ale z kolei ono nie jest najlepszą opcją przy badaniu urazu głowy, bo nie da tak pełnego obrazu jak MRI, które jednak nie moze zostać wykonane z powodu pocisku. Najlepszą opcją byłoby zrobić tomografię, potem usunąć u chirurga pocisk, a na koniec zrobić MRI, zeby zobaczyć , co się dokładnie dzieje w czaszce. Tylko jest to niewykonalne z bardzo prozaicznej przyczyny, czyli braku finansów Za konsultację i badania u neurologa zapłaciłam 655 zł, te trzy rzeczy powyżej koszt ok 3500-4000 zł, potem dalej leczenie neurologiczne i zajęcie się głową. całość wyniosłaby więc ok 6000 zł. Jak na mnie jest to nieosiągalne. Z głową też zapowiada się kiepsko, ponieważ prawe pół czaszki ma pogrubiałą tkankę, za to lewa połowa głowy - czaszki i pyska jest całkowicie, nienaturalnie pozbawiona mięśni; jak to określiła p. doktor pod skórą jest goła czaszka. Czyli coś jest bardzo nie tak. Pod czaszką może byc krwiak lub nawet ropień. .Dostał na próbę leki przeciwbólowe, na razie nie widzę różnicy w zachowaniu. Ma dostawać po nich przeciwlękowy Anafranil. Waży 31,5 kg, ma ok 7 lat. Po Sedalinie, który dostał w domu, zniknął wytrzeszcz oka. W gabinecie dostał kolejny środek, pomiar cisnienia w oku wyszedł w normie. Jednak kiedy tylko środki przestały działac, oko znowu jest wytrzeszczone. Było zamieszanie z krwią, bo do laboratorium poszła opisana jako kocia i wyniki przez to zostały zafałszowane. jednak w laboratoruim została jeszcze cześć krwi i zrobiono ponowne badanie. Dziś dostałam wyniki, wysłałam Toli z prośbą o wstawienie tu. Narządy funkcjonują idealnie, za to morfologia oznakowana jest na kolorowo; Większosć parametrów poza normą. Obawiam sie, że to przez ten pocisk. Dzis będę jeszcze dzwonić do przychodni. Naprawdę nie wiem, co robić. Pierwszy raz czuję się całkowicie bezsilna, tym bardziej, że pies nie jest pod opieką fundacji czy innych osób. Jestem sama. Z trudem udało się nazbierać deklaracje na jedzenie, a tu coś takiego. Muszę jakoś zebrać się i ułożyć tekst do zbiórki, choć mam totalną pustkę w głowie. Tola ją wystawi, ale przecież nie uda się zebarać tak ogronej kwoty. Nie wiem co dalej, jakie decyzje podjąć.