Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19315
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Okazało się, że to fip. Został do zaplacenia dług za leczenie białaczki, a do tego leczymy właściwy problem. Do połowy września co dzień musi dostawać lek. Krew przydałaby się i tak, ale nie mam dodatkowych 1200 zł.
  2. Dostałam wyniki i informację od lekarki. Nie jest żle, czekamy na unormowanie sie moczu. wegrzynekjagnapiesangela202606171933.pdf
  3. Chciałam tu oficjalnie bardzo podziękować Toli za nieocenioną pomoc i ogromne zaangażowania w zbiórkach na dwa koty, które u nas są i szukałam dla nich ratunku. Jedynie Tola, czyli fundacja Zea zgodziła się bezinteresownie pomóc. Mimo, że koty nie są pod ich opieką ani w jakikolwiek sposób z nimi związane. Moja córka po przeczytaniu treści zbiórek powiedziała, że ta Pani, czyli Tola potrafi przepięknie wszystko opisać. Dzięki temu koty będą żyły Zbiórka znalezionej połamanej Basi idzie jak burza, dzięki Toli i również Rozi. Rozi, bardzo dziękuję za udostępnianie Baśki i pomoc dla niej od Twoich znajomych Dziękuję również wszystkim, którzy udostępnili oraz wsparli kocie zbiórki. Po raz kolejny więc bardzo dziękuję dogomaniaczkom za pomoc i wsparcie w sytuacji, kiedy myślałam że zostanę sama z problemem. Basia jest zabezpieczona.
  4. Dzieki rozi. Teraz już już chyba nie można dokonywać zmian. Tylko przez pierwsze 24 godziny. Bardzo mnie martwi stan zbiórki, bo mam już dług u nas w przychodni za jego Interferon. Raczej nic nie zostanie na kolejne badania kontrolne, nie mówiąc o leku ratującym życie, który musi dostawać 84 dni, czyli do połowy września. Wczoraj skontaktowałam się z lokalną fundacją i mam od nich namiary do osoby, która może sprzedac mi lek ratujący Wafelka życie. Koszt 2100 zł. Mogę go jechać kupić choćby dziś, tylko za co? Niestety na to nie ma faktury no i Wafelek to kot, a nie pies, wiec temat nie bardzo na dogo. W obecnej sytuacji zastanawiam się więc nad kredytem, bo nie poślę do piachu kociaka, który w pierwszym tygodniu leczenia zdrowieje. I zarzekam się, żadnego zwierza więcej. Tylko co z mojego zarzekania się, jak ciągle coś do nas trafia, a te, które już są, chorują?
  5. Na razie nie mam wyników badań. Mają dojść wieczorem na maila. Prosilismy o odpowiednie do objawów i wieku, moze więc podstawowe parametry trzustkowe bedą. Głównie to chodzilo nam o nerki, wątrobe, białko i cukier. Ilości moczu są ogromne, a mocz bardzo rozwodniony. Dziś znowu głównie leży. Słabo mi sie robi przed spodziewaną falą upałów. Każda taka ekstremalna pogoda dla starych i słabych to wyzwanie.
  6. Niestety, doczytałam: Organy nadzorujące (np. europejska EMA, brytyjska VMD czy amerykańska FDA) odnotowały rzadkie przypadki poważniejszych powikłań w tym: Skrajne zmęczenie, niepokój, nietrzymanie moczu lub wzmożone pragnienie I to zgadzałoby się. krew pobrana, mocz pobrany, ale od razu było widać że nie naturalnie rozwodniony.
  7. Musimy jechać z Andzelą na badanie krwi. Zaczęła nagle dużo pić, jeszcze więcej sikać i w oczach chudnie, mimo apetytu. Obawiam się, że zastrzyk mógł na coś jej zaszkodzić. Pewnie ucieka jej białko. No i znowu leży.
  8. Na pewno bywają różne. Andżela robi kupę mimowolnie prawie zawsze w czasie snu i nawet nie budzi się. Już o tym pisalam i mówiłam neurolog. Ma ogromne zwyrodnienia i uciski na całej dlugosci kręgosłupa. Linda tak samo załatwia się i obie nie potrafią utrzymać dłużej moczu. Drybedy mają zmieniane na bieżąco. Są o tyle wygodne, że jeśli są sikniete, to widać po gumie od dołu. Jednak po Libreli jest poprawa. Sztywny chód został, ale często chce wychodzić i nie trzeba jej całej dźwigać. rano zdążyła z obiema potrzebami. Już po staremu wszystkim plącze sie coraz częściej pod nogami. Ona ma taki dziwny zwyczaj, że musi zastawiać drogę w poprzednim nóg, więc nie da się Andżeli przeoczyć Dziś jak widziała, że szykujemy spacerówkę, to była pierwsza, bo wózek Lalicji to sygnał do wyprawy. Może za kilka dni da rade z nami iść.
  9. Zbiórka Wafelka idzie fatalnie. Bardzo proszę, reklamujcie komu możecie. Przyszedł dodatkowy wynik. Jestem w kontakcie z Sue, która ma w tym temacie bardzo duże doświadczenie. Wafelek od wczoraj ma wprowadzony nowy lek. Koszt jego zakupu to 2650 zł. Tylko to może uratować mu życie. Do tego dochodzą koszty badań kontrolnych. Ostatnie dwa dni jadł po troszkę ze strzykawki i za kazdym razem to było rodeo, aż ziajał ze stresu. Wczoraj było z nim tragicznie, ale dziś po drugiej dawce nawet poszedł skubnąć ciut jedzenia. Prawdopodobnie jego brat ma tą samą chorobę, choć testy zaszalały i pokazały dwie różne. Jako że jest ponad dwa razy cięższy, to kuracja dla niego kosztowałaby ok 6000 zł. Do tego jeszcze najpierw musi mieć pełne badania krwi. Na razie ratujemy Wafelka. No i połamaną Basię. Nie wiem tylko jak tego dokonać. O ile Basia z oddzielonymi kośćmi w łapie przeżyłaby, to Wafelek bez leku umarłby w kilka kolejnych dni. Wafelkiem zaopiekowala się nasza Baby i są nierozłączni. Połączyłam z nim brata, ale Michałek jest silny i szalony i Wafelek go unika. Zdecydowanie woli leżeć z Baby. W nocy śpi ze mną. Wczoraj nie zszedł cały dzień z piętra, a dziś nawet wyszedł sobie do ogródka i córka siedziała z nimi chyba 40 min., żeby sobie pooddychal świeżym powietrzem i złapał słonko, które akurat pojawiło się między ulewami.
  10. Tak samo działa to w hodowlach. Chodziło mi bardziej o to, czy ktoś ubezpiecza zwierzaki w hotelikach, jeśli sa młodsze, przebadane i mają swoich opiekunów?
  11. własciciele rasowych chwala sobie i polecają. Teraz większość nabywców deklaruje chęć ubezpieczenia psa. Mamy pod opieka też młode, zdrowe psy, więc tak temat przyszedł mi do głowy. Duzo poleceń ubezpieczyciela jest na grupach cavalierowych, gdzie ludzie leczenie realizują za każdym razem co najmniej tysiącami. I prawie każdy poleca, stwierdzając że składka się opłaca.
  12. Mam prośbę do Ciebie i chyba nawet bardziej do Sue, bo to chyba Ona prowadzi szczebrzeszyński profil koci na FB. Możecie poudostepniać zbiórkę Wafelka i Michałka na FB i na kocich grupach, na których ja nie jestem i nie udostępniłam?
  13. Siku i kupe robi mimowolnie. Nawet najczęściej nie orientuje się , ze zrobiła, a dzieje się to zazwyczaj w czasie snu. Dlatego wczesnym rankiem lecę, zeby zdażyć przed i ją ponieść. Czasem jak w ciągu dnia robi kupę w trakcie snu, a akurat widzę, to czekam po prostu z szufelka i zbieram spod ogona nawet jej nie budząc. Z legowisk świadomie przesuwa się. Myśle, że instynktownie chce iść na chłodne, żeby zmniejszyć stan zapalny. Bo innego wytłumaczenia nie widze, że zamiast miękkiego i ciepłego wybiera zime i twarde.
  14. Mam w głowie kwestię, która mnie ostatnio nurtuje. Wszyscy chyba widzą, jak szaleńczo wzrosły ostatnio koszty wet, szczególnie operacji. Przy rasowych psach większość nabywców szczeniaków wykupuje juz od razu ubezpieczenia. I stąd moje pytanie, czy opiekunowie bezdomniaków szukających domów też je ubezpieczaja, czy jakiś hotelik to robi? Wiekszość włascicieli rasowych psów poleca Generali. I na grupach ras już reklamuja się agenci z ofertami. Tak zastanawiam się, czy nie warto podpytac agentów, jak to wyglada w przypadku psów do adopcji? Dajcie proszę znać, jesli ktoś interesował się tematem lub sam ubezpiecza.
  15. Napisałam do Toli pytanie, czy ma mozliwość podmienić. Rzeczywiście, niby to samo, ale jednak nie. Dzięki za zainteresowanie i sugestię. Tak bardzo chciałabym, żeby zbiórki wypaliły i całej kociej trójce udało się pomóc.
  16. Zapraszam bardzo do udziału i reklamowania zbiórki Wafelka: https://www.ratujemyzwierzaki.pl/en/wafelekzea?fbclid=IwY2xjawSYx0pleHRuA2FlbQIxMABzcnRjBmFwcF9pZBAyMjIwMzkxNzg4MjAwODkyAAEeIlvWrHRlbg3UYQjqo-Ip06As6gP7qA-ZMOugwCLodO-RogxmihCrjXpou2E_aem_5nKEydEJEW-SOCZAj6-tEg
  17. Bardzo wszystkich proszę o wsparcie i udostepnienia zbiórki Basi: https://www.ratujemyzwierzaki.pl/en/basiazea?fbclid=IwY2xjawSYxPFleHRuA2FlbQIxMABzcnRjBmFwcF9pZBAyMjIwMzkxNzg4MjAwODkyAAEe_V94SP456dOZ3Hh5E7Eqh_OxaMDAXWz00zbfPkHMHUrJKuh_59IFcFS5zpU_aem_Ku5X7OXoKmDuzMHpvKui1w
  18. Chciałam dać znać, co słychać po Libreli. Jakiś efektu wow nie ma. Jest bardziej bystra, zainteresowana otoczeniem, więc może mniej ją boli, ale samodzielnie wstawać nadal nie potrafi. Trzeba ją objąć w biodrach i dźwignąć, wtedy dalej daje rade iść. W ciągu dnia wychodziła chętniej, ale rano niezmiennie znalazłam ją leżącą w siuśkach i z kupą pod ogonem. Tego chyba już nie poprawimy.
  19. Wydaje się że dziś ciut lepiej. Za pół godziny 3 dawka Interferonu. Za to mam zamowiony i nie odebrany Interferon dla jego brata, czyli Michałka. On tez w każdym momencie może przestać funkcjonować. Też schudł, ale tak umiarkowanie. Dlatego najpierw badaliśmy kał i skupiliśmy się na profilaktyce. Wczoraj robiłam zdjęcia do zbiórek. Jeszcze raz serdecznie dziękuję Toli za zaangażowanie, pomoc w pisaniu wzruszających tekstów. Chodziło o to, żeby w zbiórce Wafelka móc ująć lek dla Michałka i jeszcze jednocześnie Tola robi druga zbiórkę dla połamanej Basi. Jak dostanę linki do obu, to bardzo proszę wszystkich u udostępnianie gdzie i komu możecie oraz jeśli ktoś może, to wsparcie grosikiem . W ciągu 2 dni okazało się, że są aż 3 koty wymagające drogiego ratowania.
  20. Połamana koteczka nie ma swojego wątku, ale skoro ją tu pokazałam, to tu bardzo serdecznie chciałam podziękować Pani Annie GR za wpłatę na jej leczenie. Basieńka raczej da radę przetrwać, a Tola zgodziła się w piątek wystawić jej zbiorkę, za co bardzo, bardzo dziękuję. Materialy już wysłałam. Basia pozdrawia
  21. Nie wiem czy to możliwe po tak krótkim czasie, ale wydaje mi się, że Andżela czuje się lepiej. Nie wstaje, ale jest bardziej aktywna, podniesiona tułowiem, wszystko omiata z zainteresowaniem bystrym spojrzeniem i nie ziaja z bólu. Mam nadzieję, że to fakt, a nie moje chcenie. Z podłożem sobie radziłabym, bo mamy drybedy dla Lindy, więc rozkładam je podwójnie. Jednak Andżela z nich przesuwa się. Rano zawsze znajduję ją na linoleum lub płytkach. W legowisku już prawie nigdy nie kładzie się.
  22. Dzis jest nowy pomysł, zeby założyć dziecięcą skarpetkę.
  23. Nie, to obca klinika, a raczej jedna z sieci. Płatność od razu. O ile połamana koteczka robi postępy, choć gorzej rokowała, to stan małego mnie bardzo martwi. Właśnie mu zamówiłam musy i drinki lecznicze. Może to mu doda trochę sił, ale przyjdą najszybciej pojutrze.
  24. Po pierwszej dawce nie jest lepiej. Je jak wróbel. Rano trochę suszonej piersi z kaczki, teraz 5 kawałeczków surowego strusia. Śpi teraz przytulony do dziewczyn, a cała noc do mnie. Gdybym miała środki, to kupiłaby mu tą krew. Czuję się źle i bardzo bezradna.
  25. Niestety, suplementy nie bardzo sobie radzą. Kupiłam jej jeszcze jeden w syropie, bo była promocja w Krakvecie- dwa w cenie jednego. Poszukam fakturę i wstawię. Po wspólnych konsultacjach z Mdk8 i analizie podobnych znajomych przypadków, zdecydowałyśmy, że ze zbiórki opłacimy Andżeli Librelę. Koszt jednej dawki 300 zł. Trzymajcie kciuki, żeby chcwyciła. Andżela aktualnie jest na takim etapie, że sama nie wstaje. Załatwia się też pod siebie. Kupa jest twarda to ok, ale całą się zasikuje, co przy futrze ON jest koszmarne. Wszystko ja boli, więc częste wkładanie do wanny też nie wchodzi w grę. Dlatego tak liczę, że zastrzyk pomoże.
×
×
  • Create New...