Jaaga
Members-
Posts
19247 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Wczoraj p. Mariola pytala o Andżelę. Dostała serię antybiotyku i leku przeciwzapalnego i jest poprawa jej stanu. Poprosiłyśmy z córką o zakup karmy, probiotyku i suplementów. Muszę zapytać męża, co z rozliczeniem, czy wizyta i leki policzone zostały na fakturę ze zbiórki. Nie wiem, jak długo tak się da, ale cieszę się z każdej poprawy.
-
Dziś poszukam karm w promocji i postaram się wysłać linki do ich zakupu do Fundacji do końca roku. Dziękuję za wpłaty deklaracji dla Greya. Teraz to już praktycznie nie mam czasu na nic. Ciężko mi wszystko samej ogarnąć. Zwierzęta starzeją się, inne chorują. Powoli gubię się z kim gdzie bylismy/mamy być i pilnować faktur oraz rozliczeń. Na szczęście Grey trzyma się dobrze, ale z kotką Basią, która tu gościnnie jest rozliczana, to już sama nic nie wiem. Jest co kilka dni u któregoś z lekarzy, ma ciągle badaną krew, a wyniki z różnych laboratoriów zupełnie się różnią. Ma już zdjęty gips, ale łapka została w przykurczu z powodu przykurczu ściegien. Do tego zaczęła wymiotować, a w badaniu wyszły wysokie eozynofile. Dostała antybiotyk. Była wcześniej przebadana na pasożyty, ale pprzy wymiotach na tej wizycie lekarka zalecila kolejne badanie kału i zrobiła test na lamblie, jednocześnie pobierając krew do kontrolnego badania krwi. W tym badaniu okazało się, że eozynofile są tym razem w normie. Dług w przychodniach już raczej przekroczył zebraną kwotę ze zbiórki. A Basia jak nie nadawała się do adopcji, tak się nie nadaje. Nie załatwia się w kuwecie mimo zmian podłoża. Sika na legowiska, które zmieniamy cały czas, a kupę też robi poza kuwetą. Nienawidzi innych kotów. U córki w pokoju zasilała jej łóżko, kanapę. Musimy ją trzymać w łazience. Tak po prostu co dzień zmieniamy jej budke/legowisko, a kupę robi pod prysznicem, więc łatwo zebrać i umyć płytki. Nie sądzę jednak, że ktokolwiek inny zniósłby coś takiego. Dobrali się więc na wątku z Greyem. On zalewa ściany i kaloryfery, a ona wszystko, co się da.
-
Wikary przestał słyszeć. Andrzej pojechał z nim na wizytę, bo obawialiśmy się, że może znowu zebrała mu się ropa w uszach. Okazało się, że ma tylko niewielkie ilości wydzieliny, wiec dostał płyn do przepłukania, a utrata słuchu jest związana po prostu z jego wiekiem. Wstawiam paragon za wczorajszą wizytę. Koszt wizyty i płynu 30 zł +20 zł paliwo. Jeszcze mam paragony nierozliczone za leczenie w zeszłym miesiącu. I księgowa nie wystawiła mi też od tygodnia faktury za lipiec, bo miał być rozliczony na Zea. Paragony pouzupełniam w niedzielę, a w poniedziałek upomnę się o fakturę.
-
Tolu, dziękuję bardzo. W skład faktury wchodzi operacja, usg, już wiele rtg ( po kilka za każdym razem) badania krwi, diagnozowanie chorego pęcherza. Nie zostało już za dużo pieniędzy, a z Basią oprócz łapy, nie jest lepiej. Wygląda co prawda normalnie, ale nadal załatwia się pod siebie. Nieważne, czy to materiałowa budka, legowisko lub łóżko. Szczególnie upodobała sobie to ostatnie. Nigdy to nie jest kuweta. Takie nawyki przekreślają jakiekolwiek szanse na adopcję. I do tego nie akceptuje innych kotów. Zastanawiam się, czy nie spróbować feromonów?
-
Dziękuję Tolu, czyli wydane 1010 zł, zostało 541 zł. ? Andrzej był jeszcze po antybiotyk i Biowetalgin na kurację na sikanie, bo znowu zaczęła zasikiwać się. Mam nadzieję, że pęcherz weźmie się do pracy Za to będzie kolejna faktura. Ciężko patrzeć jak istota po tak fatalnym życiu, po tylko kilku latach gaśnie.
-
Cena za pobyt kota i zabiegi i tak jest niska na dzisiejsze ceny. Doba pobytu w Neuroteam u dr Wrzoska to 1000 zł. "Goła" doba. Wszystko , co robią jest doliczane. Taki turnus rehabilitacyjny dla koteczki to zbawienie i jakby spadł z nieba. Moze u kota, jak u psa udaje sie wypracowac chód rdzeniowy. Powodzenia życzę dziewczynce.
-
Mam prośbę, czy możecie doradzić coś z wynikami krwi? Wafelek ma już ogromną poprawę, ale zarówno on jak i połamana Basia mają podwyższone eozynofile ( segmentowane) . Nie mają ze sobą kontaktu i oboje mieli badany kał flotacją oraz testy na lamblie. Zrobię jeszcze raz, teraz w ZHW, ale czy może być z czegos innego? Niby też alergia lub nowotwory, ale jakoś wcześniej u innych wychodziło w normie po odrobaczaniu. Tylko nie chcę chorych kotów faszerowac w ślepo 3 środkami, żeby ewentualnie zlikwidować nieznanego pasożyta. Jako, ze jest tu sporo doświadczonych osób, to jeszcze mam prośbę o to, co robić z podwyższoną amylazą u Basi? Czy stosuje się jakąś dietę? Jeśli tak, to co podawać? Będę bardzo wdzięczna za rady. wegrzynek jagnakotbasia202607221836.pdf wegrzynek jagnakotwafelek202607221854.pdf
-
To prawda. Ostatnio dałam post o moim szczeniaku, którego córka nazwała Pensikiem, bo jest taki mały. Część ludzi przeczytała penisik, zamiast pensik Potem pani, która zrobiła błąd ortograficzny została skrytykowana przez Pana i zaczęli się obrzucać obelgami i wulgaryzmami. Do tego pan pod innym komentarzem napisał, że nie wiadomo, jaka to rasa, bo do niczego nie podobny. W tym czasie dalam ogłoszenie suczki i kiedy u Pensika było 140 reakcji, u niej 7. Jednak dziękuję za takie zainteresowanie i "burdel" na profilu. Ograniczyłam komentowanie, usunęłam kłótnię między starszą panią i młodym panem, zanim umówili się na ustawkę. Jest wiele kontrowersyjnych postów, ale nie wiem, czy z korzyścią dla zwierzaków. O Pensika zadzwoniła jedna osoba i nadal jest z nami.
-
Niestety, ale lepiej teraz, niż po wzięciu psa. U nas rodzina przyjechała na zapoznanie z Amber ze swoją sunia, ludzie wydawałoby się na poziomie, sympatyczni, byli zachwyceni Amber I zdecydowali się na jej adopcję. umówili się na wizytę PA, a dzień przed tym, jak mieliśmy tam jechać i chcialam się konkretnie umówić, pani przestała istnieć; odbierać telefon i odpisywać. To bardzo głupie. Wystarczy przeciez choć sms, że jednak nie decydują się, jeśli boi się odebrać telefonu. Przecież nikt na siłę nie chce wypchnąć psa i ich nie będzie zmuszać do adopcji.
-
Chciałam podziękować Elmas za wpłatę z bazarku na Wafelka 565 zł i osobie, która chce pozostać anonimową - 500 zł. Bardzo, ale to bardzo dziękuję. Wczoraj mąż pojechał po kolejna dawkę GS dla Wafelka. Wafelek już z 2,4 kg przybrał na niespełna 3 kg. To koszt leczenia na 4 tyg. Opisałam to jako opiekę
-
Chcę jeszcze mieć pewność, że to nie pęcherz. Dostała dziś mix leków. Mam świadomość, że jeśli to kręgosłup, to nie ma sensu utrzymywać jej tylko na lekach, bo stan się nie polepszy. Chcę wiedzieć, że zrobiłam wszystko, co się dało. Żeby latami nie myśleć, że może to był stan zapalny, a nie spróbowałam.
-
Andżela jest po wizycie w Zabrzu. W pęcherzu nie ma zmian, ale nie da się wykluczyć stanu zapalnego. Na wszelki wypadek dostała leki. Jednak wg doktora to problem wynikający z jej koszmarnego stanu całego kręgosłupa. I wprost powiedział, że nie rozumie dlaczego upieram się ją trzymać. Poprosiłam o leki i zobaczymy. Mam ogromny konflikt sumienia, serca i zdrowego rozsądku. Myślę, że tydzień będzie decydujący.
-
Andżeli nie dało się dziś zabrać, bo w drodze porwotnej mąż musi zabrać córkę z jej zwierzętami na wieś. I w gruncie rzeczy dobrze, bo prawie godzinę czeka z Basią w poczekalni z powodu wykonywanego akurat zabiegu. Poprosiłam, żeby umówił ją na jutro na wizytę w Zabrzu. Jest godzina drogi w jednym stronę, ale już muszę w końcu wiedzieć, na czym stoimy z pęcherzem.
-
Jakoś mimowolnie wszyscy przerzucamy się na koty Jeszcze trochę, a będziemy spotykać się na Miau.
-
Dziś wpadłam na pomysł, że zrobię ogłoszenie na miejsce hotelowe dla dużego psa. Odmawialiśmy wszystkim, bo mieliśmy psy od Mariny, ale jeden z nich właśnie znalazł dom i nie wydaje się, że miałby wrócić z adopcji. I może jeszcze znajdzie się ktoś, kto nie miał zaplanowanego wyjazdu i hotelu dla psa na ten czas, a ja mogłabym środki przeznaczyć na GS dla Wafelka. Wiem, że tu wszyscy są z różnych miejsc w kraju, ale gdybyście widzieli w socjal mediach, że ktoś szuka hotelu na Śląsku, to dajcie prosze kontakt do nas.
-
Wszystkim nam powoli puszczają nerwy, bo sytuacja i ogrom potrzeb przerasta możliwości każdej z nas. Wiem, jaką czułam frustrację przy Wafelku, kiedy myślałam, że umrze. Teraz tylko martwię, się żeby tyle nie jadł, bo jak dobije do swojej wyjściowej wagi, to zamiast 530 zlza 2 tyg leku, będę musiała skądś zdobyć 1060 zł. Nie wiem, czy psu z przodozgryzem pomoga nowe zdjęcia. O ile ten drugi wzbudzą sympatię, bo wygląda jak mini labek, to on jest specyficzny. Mam swój kundelkowy gust i lubię czarne lub bure starsze typowe mixy, ale jak go zobaczyłam, to aż wyrwał mi się dźwięk "yh" mimowolnie, a jak pokazałam rodzinie, to każdy wytrzeszczył oczy i wzdrygnął się na jego zdjęcie. Może jednak warto wstawić to jedno zdjęcie na fb z telefonem kontaktowym i info, gdzie pies się znajduje. Może ktoś go wypatrzy dzięki jego nietypowemu wyglądowi lub po prostu z litości, że jak on nie da domu, to nikt? Jak byłby taki post na fb, to poudostepniam go gdzie się da.
-
Niestety, ale powiedzialam wcześniej, że Andżela ma problem z kręgosłupem. Musiałam, bo wysłałam jej badania. Jak dr Parczyk zobaczył jej RTG, to powiedział, że jest fatalny stan. Praktycznie cały kręgosłup jest zrośnięty i jedyne co, to trzeba walczyć z bólem. Nie zrobił już usg. Andżela dostała receptę na tramal i pregabaline. Po pregabalinie zwymiotowała wszystko, co miała w żołądku. Nie wiem, czy w związku z lekiem, czy z innej przyczyny. Po Tramalu zaczęła znowu zalewać się moczem. Mocz cuchnie. Czyli jest jakaś infekcja pęcherza. Tramadol działa przeciwbólowy, ale nie jest lekiem przeciwzapalnym. Jutro mąż ma jechać z Basia na kontrolę, czy nie ma infekcji w miejscu wprowadzenia drutu w złamania. Znowu wyślę Andżelę. Powoli wysiadam z tym wszystkim. Chirurg wysłał fakturę do fundacji, ale nie znam jej kwoty. Pieniądze ze zbiórki topnieją, a problemy stale nawracają. O ile przy jednym zwierzaku da się ogarnąć, to przy kilku człowiek po prostu powoli poddaje się.
-
O ile ucho udało się zaleczyć, to wczoraj wstał ziajający i ciągle na nas patrzył. Andrzej zawiózł go do przychodni, ale ze była tylko jedna lekarka z umówionymi na pół dnia zabiegami, to nie było mowy o badaniach. Została tylko pobrana krew. Dziś rano zachowywał się podobnie. W Pawłowicach dostał termin usg na poniedziałek. Zadzwoniłam o wyniki krwi i widzę, że parametry wątrobowe są nie za fajne ( pewnie po sterydach), do tego minimalnie za niski hormon tarczycy i znowu eozynofile. Jest w drodze do naszego chirurga do Zabrza. Mam nadzieję, że tam niw będzie pół dnia zabiegów i zostanie przyjęty. Andrzej ma powiedzieć o jego autoimmunologicznej chorobie, żeby zobaczyć głównie wątrobę na usg. U owczarków niemieckich, a Wikary jest pół owczarkiem, toczeń jest częsty i atakuje właśnie wątrobę. Nie wiem, co może być z eozynofilami. Znowu go najwyzej odrobaczymy, ale mogą też byc na tle nowotworowym czy alergicznym. Akurat ostatnio kilka innych psów miało robione badania krwi I kału I u wszystkich jest czysto, więc nie wiem, skąd on miałby łapać jakiegoś pasożyta? Nie je ziemi, nie pije z kałuż, ładnie przybrał. Ogólnie na oko to kawał chłopa w super kondycji nie liczac zmian wkolo oczu, tylko ciągle ziaja i w nas się wpatruje. Wczorajszy paragon za badanie krwi.