Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19247
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Wydaje się że dziś ciut lepiej. Za pół godziny 3 dawka Interferonu. Za to mam zamowiony i nie odebrany Interferon dla jego brata, czyli Michałka. On tez w każdym momencie może przestać funkcjonować. Też schudł, ale tak umiarkowanie. Dlatego najpierw badaliśmy kał i skupiliśmy się na profilaktyce. Wczoraj robiłam zdjęcia do zbiórek. Jeszcze raz serdecznie dziękuję Toli za zaangażowanie, pomoc w pisaniu wzruszających tekstów. Chodziło o to, żeby w zbiórce Wafelka móc ująć lek dla Michałka i jeszcze jednocześnie Tola robi druga zbiórkę dla połamanej Basi. Jak dostanę linki do obu, to bardzo proszę wszystkich u udostępnianie gdzie i komu możecie oraz jeśli ktoś może, to wsparcie grosikiem . W ciągu 2 dni okazało się, że są aż 3 koty wymagające drogiego ratowania.
  2. Połamana koteczka nie ma swojego wątku, ale skoro ją tu pokazałam, to tu bardzo serdecznie chciałam podziękować Pani Annie GR za wpłatę na jej leczenie. Basieńka raczej da radę przetrwać, a Tola zgodziła się w piątek wystawić jej zbiorkę, za co bardzo, bardzo dziękuję. Materialy już wysłałam. Basia pozdrawia
  3. Nie wiem czy to możliwe po tak krótkim czasie, ale wydaje mi się, że Andżela czuje się lepiej. Nie wstaje, ale jest bardziej aktywna, podniesiona tułowiem, wszystko omiata z zainteresowaniem bystrym spojrzeniem i nie ziaja z bólu. Mam nadzieję, że to fakt, a nie moje chcenie. Z podłożem sobie radziłabym, bo mamy drybedy dla Lindy, więc rozkładam je podwójnie. Jednak Andżela z nich przesuwa się. Rano zawsze znajduję ją na linoleum lub płytkach. W legowisku już prawie nigdy nie kładzie się.
  4. Dzis jest nowy pomysł, zeby założyć dziecięcą skarpetkę.
  5. Nie, to obca klinika, a raczej jedna z sieci. Płatność od razu. O ile połamana koteczka robi postępy, choć gorzej rokowała, to stan małego mnie bardzo martwi. Właśnie mu zamówiłam musy i drinki lecznicze. Może to mu doda trochę sił, ale przyjdą najszybciej pojutrze.
  6. Po pierwszej dawce nie jest lepiej. Je jak wróbel. Rano trochę suszonej piersi z kaczki, teraz 5 kawałeczków surowego strusia. Śpi teraz przytulony do dziewczyn, a cała noc do mnie. Gdybym miała środki, to kupiłaby mu tą krew. Czuję się źle i bardzo bezradna.
  7. Niestety, suplementy nie bardzo sobie radzą. Kupiłam jej jeszcze jeden w syropie, bo była promocja w Krakvecie- dwa w cenie jednego. Poszukam fakturę i wstawię. Po wspólnych konsultacjach z Mdk8 i analizie podobnych znajomych przypadków, zdecydowałyśmy, że ze zbiórki opłacimy Andżeli Librelę. Koszt jednej dawki 300 zł. Trzymajcie kciuki, żeby chcwyciła. Andżela aktualnie jest na takim etapie, że sama nie wstaje. Załatwia się też pod siebie. Kupa jest twarda to ok, ale całą się zasikuje, co przy futrze ON jest koszmarne. Wszystko ja boli, więc częste wkładanie do wanny też nie wchodzi w grę. Dlatego tak liczę, że zastrzyk pomoże.
  8. A ze złamanym skrzydłem gołębia, ktoś doradzi, co mozna zrobic oprocz amputacji? Rany wygojone. Dostaliśmy opaske do unieruchomienia, ale jest za duża. Przylepienie skrzydła nic nie dało, kość nie zrosła się w tym czasie. Rozi zaproponowała zadzwonić do zoo, ale w obecnej sytuacji pokonanie tych 140 km i kilka godzin nie jest u nas realne, nawet gdyby ktoś chciał tam pomóc.
  9. Nie wiem. Na razie nie działa antybiotyk na infekcję. W złamanej w dwóch miejscach łapie chyba nie ma czucia. Potrafi się poruszać, ale sika pod siebie i własnie zrobiła wreszcie kupę w przychodni, w moczu są kryształy. Jest bardzo odwodniona, więc nawadniamy podskornie, ma apetyt, ale nie daje sobie podać oleju parafinowego. Wytłukły się wszystkie pchly, może robale zatkały ją? Lub przez odwodnienie. Świerzb w uchu też się leczy, ale ropa cały czas się zbiera w jednym. Ogólnie na mój widok kustyka i mruczy, przytula sie i jest taka wdzięczna, że muszę spróbować co się da zrobić. Nie miałabym sumienia dać ją zabić. Nic nie wiadomo po rtg, bo nic nie widać, ale jeśli pęknięcie jest wzdłuż, to może być niewidoczne.
  10. U nas nasza lekarka jest jedyną, która robi transfuzję. Niestety potrafi tylko z przygotowanej krwi z banku. Gdyby było inaczej to miałabym za darmo od któregoś z naszych kotów po testach. Wafelek nie ma oznaczonej grupy, bo to robią na miejscu w banku krwi, a normalnie w przychodni czeka się kilka dni na wynik z laboratorium. Krew w większości się marnuje i to jest przykre, bo niezależnie od jej źródła i tak są wykrwawiane jakieś zwierzaki na darmo, po to, żeby wepchnąć dużą ilość za wyższą cenę. Inne przychodnie sprowadzają stamtąd krew kurierem, więc sobie doliczają, my ponosimy koszt swojego paliwa. Jako że zbiórka dopiero ruszy, a jak to teraz wygląda w przypadku niemedialnych niedużych fundacji, to widać choćby po zbiórce na Andżelę, którą zasilali raczej ludzie tu, z dogo i znajomi. I na tej pewnie będzie większego odzewu, a może mniejszy. Nie ma więc co liczyć na pokrycie wszystkich kosztów. Nie mam na opłacenie wszystkiego, co przydałoby się zrobić. Zadecydowaliśmy więc z wetka, że obaj bracia dostaną interferon. Naszym lekarzom już nas żal, więc chyba stąd koszt butelki 400 zł na Wafelka na 5-dniową serię. Schemat serii taki sam, jak podałaś. Michałek może mieć drożej, bo jest cięższy. Natomiast koszt oznaczania grupy, krwi i w naszej przychodni transfuzji wychodzi 1500 zł. Na miejscu w Mikołowie za usługę przetoczenia jest wiele drożej , czyli cena jak w Krakowie. Transfuzja przydałaby się, ale po prostu nie stac mnie na opłacenie wszystkiego. Zbiórka może okazać się klapą i wtedy muszę spłacić dług. Oczywiście w banku krwi trzeba płaci gotówką. Do tego mam na głowie połamaną kotkę, która znalazłam 2 dni temu. Jej leczenie już co dzien generuje koszty, a operacja drutowania 2 złamań to koszt kilku tysięcy. Zsumowane dwa takie przypadki przekraczają moje możliwości finansowe i tego nie przeskoczę. Muszę wybrac zabezpieczenie całej trójki takie, jakie jestem w stanie spłacić. Zbiórkę Tola pewnie zalozy w piątek, żeby zawisła na pierwszej stronie do niedzieli. Dziś zrobimy zdjęcia w przychodni, bo za godzinę ma dotrzeć interferon.
  11. Dostałam wyniki z testu drugiego z tych braci. On z kolei na FIV. Pięknie, mam totalnie dość! Test miał zrobiony jeszcze jeden z naszych i on jest czysty. Zamówiłam testy dla wszystkich, żeby sprawdzić czy bracia nie pozarażali reszty. Nie mam gdzie trzymać kotów zdrowych i osobno każdego z chorych na co innego braci. Na razie muszę odetchnąć.
  12. Niestety na razie nie ma krwi kociej w banku, ale może być później. Tylko nie sprzedają już po pół jednostki, jedynie całą, koszt 1000 zł + 200 zł oznaczanie grupy. Bez sensu, bo tak ogromna ilość krwi zmarnuje się. I nasza lekarka, jedyna która potrafi robić transfuzje jest tylko do 14.00, może przyjechać co najwyżej na prywatna wizytę do lecznicy po godzinach, ale wtedy to dodatkowy koszt. Zaproponowała jeszcze podanie interferonu. Ktoś ma doświadczenie? Z tego co kojarzę jest chyba drogi?
  13. Wszystkie wpłaty były dotąd tylko na konto ZEA, ale teraz muszą być na moje. Podałam powyżej: Deklarowiczow proszę więc o wpłatę tytułem: "częściowy zwrot kosztu zakupu karmy dla bezdomnego Greya". Konto: U Jagi 89 1020 2313 0000 3202 0188 5326
  14. Dziękuję bardzo. Tola z Zea zgodziła się zrobić zbiórkę na Wafelka, za co bardzo Jej dziękuję. Mąż teraz pojechał z 2 kotami na testy i weźmie skierowanie na krew. Potem jedzie ze mną do lekarza, a jak wrócimy, to z Wafelkiem na oznaczanie grupy krwi i po krew do Mikołowa. Potem trzeba jechać z nim do Pawłowic na transfuzję. Mam nadzieję, że uda się to połapać czasowo, bo wszędzie są jednak odległości do przebycia i kolejki w lecznicach.
  15. Czy ktoś może napisać szybciutko jakiś wzruszający tekst do zbiórki? Naprawdę nie mam głowy do tego, wszystko się we mnie telepie. Trzeba ratować tego chłopaczka, a do tego musimy przetestować wszystkie koty. Gdyby ktoś ogarnął tekst, ja zdjęcia, to wtedy można szybciutko zrobić zbiórkę. Z anemii mały mało się rusza, spał przy mnie całą noc. Przeżywa oddzielenie od kotów, szczególnie brata. Niestety dopiero popołudniu możemy ruszyć z transfuzją, bo mam umówioną swoją wizytę u specjalisty i muszę jechać.
  16. Sue zwróciła mi koszt dzisiejszych badań. Jutro oplace je i wezme paragon.Tego drogiego testu pcr to chyba było szkoda robić, bo może nie dożyć nawet jego wyniku. Dostałam wyniki pozostałe z krwi, jest źle. Jest już anemia i narządy szwankują. Pani doktor zasugerowała, że transfuzja krwi może mu pomóc, wzmocnić go i dać szansę. Potem można go próbować ustabilizowac dietą, tauryną i serią zylexisu. Trudno patrzeć jak roczny dzieciak umiera. Czy ma ktoś organizację, która choć jemu zrobiłaby zbiórkę? Ja juz bezskutecznie szukam dla połamanej znajdy. Jeśli koszty są takie jak u psów, to krew i test oznaczania grupy powinny kosztowac ok 700 zł. Mamy tylko 50 km do banku krwi, a nasza lekarka jutro może zrobić transfuzję. Za samą transfuzje u psów płaciliśmy ok 150 zł za jeden raz. Kociak nie ma czasu, bo mimo że jeszcze je, to chudnie. wegrzynekjagnakotwafelek202606082024.pdf
  17. Pewnie tak. Opis wpłat mądra osoba mi doradziła, żeby była jasność w przypadku kontroli np US. Z wplatami na własne konto mam wiec na razie ogromny problem. Wczoraj znalazłam połamaną kotkę i od wieczora szukam bezskutecznie fundacji, która udostepnilaby mi konto do wpłat na nią czy zrobiła zbiórkę. Kotka połamana, do szybkiej operacji drutowania łapy, chyba w ciąży, z infekcją. Dziś już po testach, popołudniu zgodzili się ją w Tychach u naszej p. neurolog, która jest akurat na urlopie, przyjąć choć na rtg. Wszystko trzeba ogarnąć na cito, a ja nie mam konta, ma które mogłabym prosić ludzi o pomoc. Choć człowiek stara się odciąć i unormować sytuację na etapie, do jakiego dotarł, to i tak coś sie dzieje i są kolejne problemy.
  18. Lekarka oddzwoniła, badanie pcr zlecone zostalo do laboratorium -koszt 200 zł. Za dzisiejszy test, badanie krwi ogólne i to pcr koszt 495 zł. Zwykłe testy są po 95 zł.
  19. Napisala mi sms Sue, ze chce test pcr. Nie ma problemu. Albo techniczka załatwi w laboratorium telefonicznie, że dorobią z tej krwi, która została rano wysłana na pelne badania, albo jeśli za późno, to jutro z nim podjedziemy drugi raz. W przychodni nie płaciliśmy, jak uda mi się dodzwonić, to podam koszt. Wieczorem lub rano będą pozostałe wyniki.
  20. Piszę tu, bo jesli tak ma wygladać pomoc, to lepiej tego nie robić wcale. W zeszlym roku przyjechały do nas kociaki z matką. Były od Sue, a zadzwoniła do mnie o nie Dora. Zgodziłam się przyjąć całą rodzinkę, ale pod warunkiem, że bedą zdrowe, po testach. Rzekomo matka miała zrobiony test i to miało wystarczyć. Jednak kotka nie była zachipowana, więc test wpisany w ksiażeczkę burej kotki, to tak słabo. Nawet jesli to była ona, to do czasu wyjazdu przebywała pewnie u Sue z innymi kotami. Pomijam już brak zainteresowania umieszczonymi u nas kotami. Nasze koty WSZYSTKIE były po testach i sa niewychodzące. Dlatego wymagałam testu tych kotów. Sytuacja wygląda tak, że w ciągu kilku dni jeden z tych rocznych kotów zaczął chudnąć i niknąć w oczach. Dziś zrobilismy test - ma białaczkę! Co mam z nim zrobić? Zapraszam Sue po niego i prosze o informację na jakie dane ma przychodnia wystawić fakturę za testy i badanie krwi? To nie jest ratowanie upchnąć gdzieś koty i narazić pozostałe na śmierć w cierpieniach! Mam nadzieję, ze Sue poczuje się odpowiedzialna i opłaci testy pozostałych 8 kotów?
  21. Nie wiem już, gdzie pytać Może ktoś mi tu pomoże? Wczoraj wyszłam zbierac kwiatki akacji a jedynym, co znalazłam, jest kotka w koszmarnym stanie. Ma złamaną łapę, brakuje jej części ucha, ma uraz kręgosłupa. Szukam organizacji, która dałaby radę udostępnić konto do wpłat czy zrobic zbiórkę. Najpilniej potrzebna jest operacje złamanej przedniej łapy, a to koszt ok 2500 zł. Doradźcie i pomóżcie, gdzie szukać pomocy. Szkoda poddac kotkę eutanazji, a po prostu nie mam na jej diagnozowanie i leczenie pieniędzy.
  22. Od kilku miesięcy głowię się jak "ugryźć " temat deklaracji na zakup karmy dla Greya. Może ktoś ma doświadczenie, jeśli płaci deklarację gdzieś na samo jedzenie, a nie koszty hotelowania, czyli nie koszty prowadzenia działalności? Zawsze prosiłam fundację o możliwość wpłat na ich konto właśnie z tego powodu, zeby nie mieć problemów, ale sytuacja jest jaka jest i muszę sobie poradzić. Deklarowiczow proszę więc o wpłatę tytułem: "częściowy zwrot kosztu zakupu karmy dla bezdomnego Greya". Konto: U Jagi 89 1020 2313 0000 3202 0188 5326
  23. No co Ty, to futerko Na poważnie, Grey i Malinka rzeczywiście mają mega grube futro psów pierwotnych, tylko u Zoji to tłuszczyk.
  24. Jesteśmy w stałym kontakcie z Grażka123. To, że tu nie ma informacji, to nie znaczy, że nie dzieje się Luna przeszła badanie krwi, WSZYSTKIE parametry nerkowe są w normie! To sukces, którego nie spodziewałam się. Nasza wetka bardzo zachwalała Nefrokrill i jak widać miała rację. Nawet nie spodziewalam się, że tak źle funkcjonujące nerki, w których mocznik, kreatynina i koszmarnie uciekające białko baaardzo były poza normą, wrócą do granic przyzwoitości Cukier za to nadal wywalony w kosmos, ale wg naszej lekarki, też częściowo przez stres związany z łapaniem i omotaniem kocem do pobierania krwi, żeby nie robić tego na Sedalinie. Powiedziała, że to cud, ze Luna w ogóle tule czasu żyje z takim cukrem. Jednak żyje i to chyba we względnym komforcie. Pozbyliśmy się wodobrzusza. Karmę suchą zjada z chęcią, teraz musimy przestawic ją już na dietę w pełni cukrzycową. Zostala jednak niedoczynnosc tarczycy i wracamy z tabletkami. Sam przebieg badania i wyniki w pełni nas usatysfakcjonowały pierwszy raz obyło się bez Sedalinu i wystarczył koc.
×
×
  • Create New...