Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19316
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Na 10 mydełek to koszt ok 35-40 zł. Koszt materiałów zależny jest od zainteresowania. Pokryłbym sama, ale nasz kolejny kot po szczebrzeszyńskim Wafelku ma objawy sugerujące FIP, a koszt samego GS to 700 zł/2 tyg przez min. 84 dni, nie uwzględniając kosztu wszelkich specjalistyczych badań krwi i testow.
  2. Mam nadzieję, że Tola nie obrazi się, jak napiszę, że teraz nie bardzo ma możliwość wpisywać tu info z powodów rodzinno/osobistych. Zaproponowałam jakiś czas temu, że mogę zrobić bazarek mydełkowy na rehabilitację kici, bo zrobiłam mydełka na lek GS dla Wafelka i dla dziewczynki tez zrobię. Tola dała mi znać, że jednak znacznie brakuje środków na opłacenie leczenia i rehabilitacji. Zamówiłam materiały. Wczoraj dotarły bazy mydlane. Zrobię bazarek tu na dogo i na fb. Na Wafelka oczywiście materiały opłaciłam sama, ale na Zea niestety nie dam już rady. Stąd pytanie, czy ktoś mógłby dorzucić się do zakupu składników? Mam faktury, wyślę darczyńcom.
  3. Nie wiem, pewnie jakiś steryd, bo ponoć u owczarków działają najlepiej. Powiem Andrzejowi, żeby zapytał o nazwę.
  4. Ostatnia faktura za bloker to te 60 zł, więc zakładam, że podobnie. Cena o wiele niższa niż za Librelę, a widać efekt.
  5. Jutro/ pojutrze musimy kupić kolejne dawki GS. Wafelek wygląda już dobrze, ma trochę podniesiony mocznik, ale GS jest ponoć silnym środkiem, więc mam nadzieję, że po zakończeniu kuracji, spadnie. Postaram się na dniach zrobić bazarek, bo zakup GS po 600 zł jest sporym obciążeniem. Dobrze, że choć badania można rozliczać że zbiórki.
  6. Bloker Andżeli jednak pomógł. Potrafi wstawac sama, chodzi też. Nie jest to jakaś szczególną aktywność, ale nadal stara się nękać Zoję, więc jakoś sobie daje radę Ostatnio dużo czasu spędza na zewnątrz. To dobrze, bo pół roku siedziała prawie tylko w domu i załatwiała się na podłogę. Teraz kładzie się koło domu i ma oko na wszystko. Oby jak najdłużej było ciepło.
  7. Aska7, dziękuję za karmę suchą hepatic dla niego. Stadko starzeje się i coraz bardziej boję się załamania zdrowia u każdego z nich. Też mnie cieszy każda poprawa.
  8. Jakoś się trzyma. Pani Mariola zrobiła dla niej zakupy na kolejny miesiąc, a Pani Iwona, tu z dogo , zasponsorowala jej zakup naturalnych gryzaków, za co serdecznie dziękuję. Jestem jeszcze w Katowicach, jutro jadę na wieś na kilka dni, to zdam relację.
  9. Spróbuj Nefrokrill. To jest rewelacja. Dostawała go nasza 16 letnia chi i mocznik wrócił do normy, dostawała go Luna, kiedy cukrzycą niszczyła jej nerki i myśleliśmy już, że nie da się jej pomóc. Uciekało jej białko, miała wodobrzusze, musielismy ją odwadniać. Dieta I Nefrokrill unormowany całkowicie nerki. Ostatnio napisała do mnie znajoma, która ma 12-letniego yorka z mocznicą. Lekarz powiedział jej , że ma się liczyć z jego odejściem, bo już nie pomaże Poleciłam ten środek, kupiła i po miesiącu napisała, że dziekuje bardzo. Pies odżył i wyniki są o niebo lepsze.
  10. Wikarek wziął się w garść i na razie jest ok. Jeszcze nie rozliczyłam paragonów za zeszly miesiąc, ale mam tyle na głowie, że stale coś odpuszczam. Przepraszam.
  11. Luna w poniedziałek wieczorem dostała karmę mokrą zakupioną przez fundację, dziękuję bardzo. Karma wystarczy od 17.08 na 48 dni. Bardzo proszę, żeby zapewnić jej ciągłość. Karmy suchej wystarczy do dwóch tygodni. Potrzebne są też strzykawki tuberkulinówki do podawania insuliny. Ktoś da rade kupić ?
  12. Dostałam karmę dla Greya zakupiona i opłaconą przez Zea z jego środków na koncie fundacji. Karma jest do grudnia. Dziękuje bardzo.
  13. skontaktowała się koleżanka z organizacjami pomagajacymi ON? Jestem na wielu grupach owczarkowych na fb. Gdyby bylo ogloszenie, to poprosze o link, powstawiam tam.
  14. Od siebie dziękuję za informację. Nikt tego nigdy nie zalecił mi. Wczoraj Wafelek miał pobrana krew i kontrolne badanie. Wreszcie nie ma parametrów zmienionych przez fip! Poprosiłam za badanie o fakturę na Zea. Muszę przysiąść i sprawdzić, czy jeszcze ma jakieś środki ze zbiórki. Za kolejna dawkę GS zapłaciłam 600 zł. Jeszcze niepełny miesiąc kuracji. Już chciałam rozpisac i ogarnąć rozliczenia, Wafelka, Basi i Greya, ale dziś pojechałam na targ po miód od sprawdzonego pszczelarza. Oczywiście musiałam wypatrzyć kaczątko ze skróconym i zdeformowanym dziobem, z którego wystawał wysuszony język i rzucał śluzowymi glutami. Facet mówił, że kaczki muszą być choć dwie. Zapłaciłam i wróciliśmy z dwoma kaczętami w najgorszym stanie. I znowu mamy zajęcie i leczenie.
  15. Andżela dziś przestała chodzić. Dostała swoje leki i nic. Potrafi dźwignąć się tylko do połowy. Andrzej pojechał po jakiś specjalny bloker. Oby pomógł. Już ma podany. Mózg działa idealnie, chęci i siła do życia są, ale kręgosłup i tylne łapy mówią dość. zobaczymy. Dziś jadę do Katowic i zabieram Andżelę ze sobą na kilka dni. Kupiłam plastikową zagrodę. Na dzień w niej będzie, a na noc wniesiemy ją z córką do mieszkania. Naprawdę nie potrafię inaczej. Nie potrafię patrzeć jej w oczy i mieć świadomość, że tego bystrego spojrzenia więcej nie zobaczę.
  16. To w takim razie może w przyszłym miesiącu wystawię fakturę na Zea? Pani Mariola to przyjaciolka z dzieciństwa naszego chirurga- dr Parczyka. Jest bardzo zaangażowana w pomoc Andżeli i stara się zabezpieczyć jej żywienie i suplementację na najwyższym poziomie. Kontaktuję się z nami i z Nim. Pani Mariola to dusza człowiek. Ktoś, kto ma możliwości finansowe pomóc, ale to nie zniszczyło jego wrażliwości i współczucia, jak zazwyczaj bywa, kiedy ludzie osiągają wyższy poziom materialny. Kochana, wrażliwa, zaangażowana osoba. Rozmawiałam dziś na szybko z Tolą i przyszła faktura Andżeli chyba za antybiotyk i lek przeciwzapalny. Wcześniej miałam łatwiej, bo faktury z przychodni szły jednocześnie do mnie i do fundacji. Teraz tylko do Zea, więc nie znam kosztów. Nie wiem, jak jest w innych przychodniach, ale nasze zaudane są oblegane, lekarze nie wyrabiają i czasem praktycznie wymuszam wizyty czy zabiegi powołując się na wieloletnią znajomość.
  17. Wbrew temu, co myślisz chyba tak, bo mruczy i ociera się na nasz widok. Jest spokojna, nie chce wydostać się ani przez drzwi, ani przez okno. Ma łapkę wyjętą z gipsu, ale w przykurczu. W naturze nie przeżyłaby wszystkich swoich urazów i problemów zdrowotnych. Niestety, może ktoś daby rade przy jednym zwierzaku ciągle prać pościel, materac z łóżka, legowiska, ale u nas to nierealne. Dostaje dobre jedzonko, jest po operacji. Myślę, że nie jest to zła opcja w kontrze do eutanazji. Kuwety nadal nie ogarnia, ale nauczyła się dwójkę robić na podłodze w części prysznicowej. To ułatwia sporo, bo wystarczy zebrać, zdezynfekować, umyć. Wychodzi ostatnio na resztę, ale i tak wybiera kartonik do spania pod fotelem, a na piętro nie wchodzi. Myślę, że małymi kroczkami wspólne funkcjonowanie stanie się łatwiejsze. Jednak mam świadomość, że większość ludzi oczekuje od adoptowanych zwierzaków wdzięczności i w miarę ogarniętego funkcjonowania, wiec Basia jest ich antytypem adopcyjności
  18. Wczoraj p. Mariola pytala o Andżelę. Dostała serię antybiotyku i leku przeciwzapalnego i jest poprawa jej stanu. Poprosiłyśmy z córką o zakup karmy, probiotyku i suplementów. Muszę zapytać męża, co z rozliczeniem, czy wizyta i leki policzone zostały na fakturę ze zbiórki. Nie wiem, jak długo tak się da, ale cieszę się z każdej poprawy.
  19. Dziś poszukam karm w promocji i postaram się wysłać linki do ich zakupu do Fundacji do końca roku. Dziękuję za wpłaty deklaracji dla Greya. Teraz to już praktycznie nie mam czasu na nic. Ciężko mi wszystko samej ogarnąć. Zwierzęta starzeją się, inne chorują. Powoli gubię się z kim gdzie bylismy/mamy być i pilnować faktur oraz rozliczeń. Na szczęście Grey trzyma się dobrze, ale z kotką Basią, która tu gościnnie jest rozliczana, to już sama nic nie wiem. Jest co kilka dni u któregoś z lekarzy, ma ciągle badaną krew, a wyniki z różnych laboratoriów zupełnie się różnią. Ma już zdjęty gips, ale łapka została w przykurczu z powodu przykurczu ściegien. Do tego zaczęła wymiotować, a w badaniu wyszły wysokie eozynofile. Dostała antybiotyk. Była wcześniej przebadana na pasożyty, ale pprzy wymiotach na tej wizycie lekarka zalecila kolejne badanie kału i zrobiła test na lamblie, jednocześnie pobierając krew do kontrolnego badania krwi. W tym badaniu okazało się, że eozynofile są tym razem w normie. Dług w przychodniach już raczej przekroczył zebraną kwotę ze zbiórki. A Basia jak nie nadawała się do adopcji, tak się nie nadaje. Nie załatwia się w kuwecie mimo zmian podłoża. Sika na legowiska, które zmieniamy cały czas, a kupę też robi poza kuwetą. Nienawidzi innych kotów. U córki w pokoju zasilała jej łóżko, kanapę. Musimy ją trzymać w łazience. Tak po prostu co dzień zmieniamy jej budke/legowisko, a kupę robi pod prysznicem, więc łatwo zebrać i umyć płytki. Nie sądzę jednak, że ktokolwiek inny zniósłby coś takiego. Dobrali się więc na wątku z Greyem. On zalewa ściany i kaloryfery, a ona wszystko, co się da.
  20. Wikary przestał słyszeć. Andrzej pojechał z nim na wizytę, bo obawialiśmy się, że może znowu zebrała mu się ropa w uszach. Okazało się, że ma tylko niewielkie ilości wydzieliny, wiec dostał płyn do przepłukania, a utrata słuchu jest związana po prostu z jego wiekiem. Wstawiam paragon za wczorajszą wizytę. Koszt wizyty i płynu 30 zł +20 zł paliwo. Jeszcze mam paragony nierozliczone za leczenie w zeszłym miesiącu. I księgowa nie wystawiła mi też od tygodnia faktury za lipiec, bo miał być rozliczony na Zea. Paragony pouzupełniam w niedzielę, a w poniedziałek upomnę się o fakturę.
  21. Dziś zamówiliśmy kolejna dawkę GS dla Wafelka, do odbioru w Jaworznie jutro. Kocio przybiera na wadze i koszty niestety rosną. Cena kolejnej partii na 2 tyg to 600 zł.
  22. Tolu, dziękuję bardzo. W skład faktury wchodzi operacja, usg, już wiele rtg ( po kilka za każdym razem) badania krwi, diagnozowanie chorego pęcherza. Nie zostało już za dużo pieniędzy, a z Basią oprócz łapy, nie jest lepiej. Wygląda co prawda normalnie, ale nadal załatwia się pod siebie. Nieważne, czy to materiałowa budka, legowisko lub łóżko. Szczególnie upodobała sobie to ostatnie. Nigdy to nie jest kuweta. Takie nawyki przekreślają jakiekolwiek szanse na adopcję. I do tego nie akceptuje innych kotów. Zastanawiam się, czy nie spróbować feromonów?
×
×
  • Create New...