Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19190
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Jak dla mnie super. Przeslij mi zdjęcia, o które Ci chodziło. może mam oryginały przed zmniejszeniem, wtedy moge zmienić rozmiar na poziony. Nie myslałam o zbiórce, kiedy robiłam mu zdjęcia.
  2. Również polecam wyjazd do dr Grzebinogi. Trafiłam tam dzięki Isiak. Mała nie dość, że podobna do Oreo, to ma podobny do niego problem. W Katowicach jest lekarz, którzy uznawany jest za ortopedę, ale gorąco odradzam. Mojej mamie yorce zoperowal nie to co trzeba, potem chciał poprawiać, ale zaznaczył, że jak poprawka się nie uda, to pies do eutanazji (roczna suczka). Na szczęście pojechała na konsultację do dr Grzebinogi i za jego namową uciekła do dr Novaka do Czech i po naprawieniu tego, co tamten spieprzył oraz zrobieniu tego, co trzeba było od początku, suczka chodzi. Jako ciekawostkę dodam, że u dr Novaka mama spotkała pracownicę tego katowickiego weta, która u konkurencji leczyła ortopedycznie swojego psa Dr Grzebinoga po badaniach zabiera opiekuna na mini wykład. Ma przegotowane książki, materiały w internecie. Wszystko opisuje i objaśnia. Operuje tylko kiedy jest sens i potrzeba, a nie żeby zarobić. Jeśli jest coś, czego nie jest w stanie sam zrobić, to jest świetnie zorientowany, kto ma odpoliwiednie narzędzia, materiały i umiejętności. Operacje też są za normalna cenę. Akurat dla mnie kolana bylyby najmniejszym złem,bo usuwanie np głowek wyrwanych ze stawów kości udowych jak u Lindy jest gorsze. Może być też postrzelona. Wtedy polecam konsultację u dr Olender. I operację neurochirurgiczne są znacznie droższe niż kolana.
  3. Wiek można oddać dowolnie, bo w ksiazeczce mial wpisane 8, czyli teraz 9, ale wygląda na starszego o kilka lat, myślę że ok 13. Myślę, że warto jakoś napisać, że chodzi o konsultację neurologiczną, szereg badań i wdrozenie leczeni zwyrodnień, co jest kosztowne u tak dużego psa. Że Dylan już miał epizod, kiedy przestał chodzić. wtedy ważył się jego los, bo niestety nie da się przenosić bezwładnego 45 kg psa. Pomogla kuracja. Gdyby doszlo do tego ponownie i juz na stałe, to jedna osoba nie jest w stanie nawet wymienić pieluchy. Do tego szybko porobilyby mu się odleżyny i mógł pogorszyć się stan i tak już słabego serca. Dylan ma idealnie sprawny i bystry umysł. Do tego był dotąd bardzo aktywnym psem, więc niemożność poruszania się byłaby dla niego męką ( i dalabym tu to zdjęcie z Zoją, gdzie skacze i wygląda jak kangur na 2 lapach) próśb o pomoc jest całe mnóstwo, trzeba ludziom uzasadnić dlaczego akurat mają pomóc Dylanowi, a nie innemu. Dla nas Dylan to sympatyczny Scooby-Doo. Ale wiem, że na spacerach nie budzi sympati, bo ludzie boją się jego wielkości i wyrazu zakapiora, czyli porwanych uszu i blizn.
  4. Asiu, powrotu do zdrowia życzę. Bez urazy, ale Ty i tak piszesz skrótami Szukamy z Tolą kogoś, kto napisałby wzruszający tekst do zbiórki. Kuruj się więc i nie przejmuj.
  5. Elu, dziękuję. Znam jego historię, tylko chciałam podpytać, bo u Malinki podobnie. Ona w domu nie ucieka, ale w ogrodzie zdarzy się. Bardzo lubię oglądać filmiki i zdjęcia z tego hoteliku. Mam nadzieję, że Rysiu dalej będzie taki przebojowy
  6. Niestety, konsultacja neurologiczna z kilkoma RTG to pewnie podobny koszt, jak u Greya ok 500 zł. Przykro mi, że tu taka cisza. Może ktos jednak dałby radę ładnie opisać sytuację Dylana, zeby można było zrobić mu zbiórkę.
  7. Elu, a jak Rysiu do ludzi? Czy daje się głaskać, podnosić, przypinać smycz, czy sam szuka kontaktu? Nasza Malinka z psami tez świetnie się zgrała, ale ma dystans do ludzi. Moze coś skorzystamy, jesli u Rysia się sprawdziło.
  8. Skąd takie wnioski? Artur z tego samego stowarzyszenia też zanim do nas przyjechał był ogłaszany jako pies na zewnatrz i mieszkał tylko trochę krócej w tym samym hotelu, też w kojcu. Idealnie zaaklimatyzował się w domu, ostatni wychodzi i pierwszy czeka pod drzwiami, jest psem kanapowo/fotelowym. A Baryton? Całe długie życie najpierw jako bezdomny, a potem u Mariny w kojcu. Teraz nie dałby się w ogrodzie zostawić dłużej, niż sam chce. Andżela - zamknięta w kojcu całe życie, teraz idealny pies domowo/rodzinny. I wiele innych psów. Chodzi o to, że Wafelkowi nie dano nawet szansy. Wydaje mi się, że on nie miał jednak nawet w założeniu mieszkać w domu. Gdyby miało byc inaczej, to jak większość z Was zareagowałaby na jego odnalezienie ? Ja leciałabym jak na skrzydłach i wpakowałabym go od razu do domu, żeby mieć pod kontrolą, poobserwować czy coś się nie dzieje, czy jest zdrowy i żeby zrekompensować mu to, na co został narażony. To nie kwestia psa, ale raczej wyboru człowieka. Ciągle było tu zaznaczane, ze dziki, że trudny, że sobie sam poradzi, a ludzie super. Tak naprawdę ten pies nigdy nie był w domu i nikt nie wie, czy jest dziki, czy tylko dotąd trafiał na niewłaściwych ludzi i dlatego boi się. To tak, jakby dwulatka postawić przed jezdnią i powiedziec, że to jego wina, kiedy wparuje pod auta. Wafelek może mógłby komus zaufać, oddać serce, gdyby ktoś go wspierał i zaopiekował się nim naprawdę. Wprowadził go do domu, pokazał, że życie może wyglądać inaczej. Nawet gdyby bał się na tyle, że nie pokochałby ludzi, to mógłby żyć w domu bezpiecznie i spokojnie, jak np nasze dziczki. Spędził w jednym kojcu tyle lat, to było wszystko, co znał i dawało mu poczucie bezpieczeństwa. Wczesniej nie spotkało go nic dobrego, potem tylko stres, trauma, głód i strach. Jak dla mnie człowiek zawiódł tu na całej linii. Nie mówię, ze dom by źle wybierany, bo choćby kilka osób właśnie rozmawiało, to jak ktos chce wprowadzić w błąd, to i tak to zrobi. I oczywiście nic nam nawet do wyborów stowarzyszenia, bo informacje o Wafelku pojawiły się tu gościnnie, jest opłacany przez stowarzyszenie i pod ich opieką. Jesli jest tak, jak pisze Poker, że może nie jest już w tym garażu, tylko w domu, to myslę że teraz tym, co ludzie mogliby dla niego dobrego teraz zrobić, to porobić mu domowe zdjecia do ogłoszeń, żeby dać szanse na lepsze życie. Sama z chęcią go ogłoszę wtedy. Tyśko, a moze porozmawiałabyś z dziewczynami i zarezerwowałyby mu miejsce w tym hotelu, gdzie jest synek Żabci? Wiem, że tam gdzie był, koszt jest o połowę niższy, ale siedział tam tyle lat bez efektu i jak wróci, to znowu ugrzęźnie tam na lata i z łatką nieudanej adopcji na dodatek.
  9. Ludzie o tym wiedzieli. Mogli nie decydować się na trudnego, dzikawego psa. Przyjac psa na swoje warunki i możliwości. Pies przywieziony taki kawal drogi. Gdyby wzieli go normalnie do domu, to pewnie byloby inaczej. Pies, ktory tyle lat spędził w jednym kojcu, potem trzymany na smyczy w nowym kojcu, wielodniowa tułaczka w koszmarnym upale i o głodzie, znowu zamkniety, tym razem w garażu. Domyślam się, że do soboty będzie tam zamknięty. Mimo tego, że Tyśka stale tych ludzi broni, to dla mnie są nieodpowiedzialni. Dostali szanse, kiedy się odnalazł i co? Zafundowali mu garaż i zwrot.
  10. Tam pojedzie inny pies z tego stowarzyszenia. Biedny Wafel, żal mi go bo nawet nie dostał szansy.
  11. Nie mogli go po prostu oddzielić w domu w jednym pomieszczeniu, skoro ma byc domowym psem? Mialby spokoj, ciszę, a przyzwyczajałby sie do domu i co najważniejsze był bezpieczny. Chyba mniej stresu dla obu stron niż zamknięcie w garażu. Trudno mi uwierzyć, że zrelaksuje się i uspokoi zamkniety tam. Obawiam się, że jeśli psy za bardzo się nie polubia, to może być jednak kojcowy czy garażowy.
  12. Nie mogli go po prostu oddzielić w domu w jednym pomieszczeniu, skoro ma byc domowym psem? Mialby spokoj, ciszę, a przyzwyczajałby sie do domu i co najważniejsze był bezpieczny. Chyba mniej stresu dla obu stron niż zamknięcie w garażu. Trudno mi uwierzyć, że zrelaksuje się i uspokoi zamkniety tam. Obawiam się, że jeśli psy za bardzo się nie polubia, to może być jednak kojcowy czy garażowy.
  13. Jedna pomyłka może kosztowac kota życie niestety. Ostatnio Artur nawet zapolował na gęś, mimo ze wczesniej nie zwracał na nie uwagi. Teraz je zaganiamy do ich ogródka, jak wychodzi lub trzeba chodzić z nim i pilnować. Dobrze, ze chociaż reaguje na "nie wolno".
  14. To nie jest nietrzymanie moczu, on po prostu w nocy nie potrafi się dźwignąć, więc załatwia się pod siebie. Wsuwam mu ręcznik, ale on się przesuwa i ręcznik leży rano obok. W ciągu dnia go wynosimy i przynosimy, więc nie ma problemu.
  15. Zapisałam zwroty za faktury z fundacji w rozliczeniach. Środki Barytona niestety znacznie się uszczupliły przez te dwa wydatki :( Z pieniedzy na moim koncie kupuję dziś pieluchę wielokrotnego użytku, czyli opaskę na brzuch, w którą wsadza się wkłady chłonne, bo znalazłam i to w promocji w zooplus. Niestety wkłady są drogie. Zamawiam wkłady z tańszej firmy. Baryton co rano budzi się w kałuży moczu, z kupą i skopanym ręcznikiem, który mu podkładam. Kupa to nie problem, ale co dzien jest zalany i cuchnący, bo mocz ma paskudny zapach po lekach, które musi co dzień brać. Kąpać się go nie da, bo ma przeczulicę i uciski na nerwy, czesać też. Jedynie pozostaje przetarcie wilgotnym ręcznikiem, ale to za mało, przy jego gestej sierści. Leki też się kończą
  16. No niestety, bardzo szkoda, ale on poluje na nie. Mamy obskakany przez niego cały mur pod oknem, bo tak szaleje, jak widzi Oggiego za siatka, kiedy psy są wypuszczone. Chyba, że państwo daliby radę ich jakoś izolować od siebie?
  17. Już podałam Gabi79, że koszt z jedzeniem to ok. 500 zł. Proszę o informację, kiedy mam suczkę rezerwować. Na razie poprosiłam o jej zaszczepienie na wszelki wypadek.
  18. Rewelacyjna wiadomość To brakuje coraz mniej. Widzę, że nie ma wstawionego ewentualnego kosztu hotelowania suni; to 14 zł/dobę +jedzenie.
  19. Tak, wszystkie były świeżo po jednym szczepieniu, dlatego żaden do nas nie mógł dziś przyjechać z naszymi suczkami.
  20. Nie miałabym gdzie ich wziąć, ale kupiliśmy wcześniej domek dla Weny. Skoro ona umarła, to zaplanowaliśmy tam kociarnię letnią. Przed kotami rodzinka mogłaby tam zamieszkać. Jeszcze trzeba zrobić ogrodzenie, ale to kwestia dwóch dni, bo materialy czekają, a szczeniaki mogą przyjechać po kwarantannie w pierwszej połowie sierpnia, więc jest trochę czasu.
  21. Ja równiez przyłaczam się do prośby. Nie dam rady wymyśleć i napisac tekstu. Potem moge podesłać takie najbardziej wzruszające zdjecia. Warto zrobić zbiórkę, bo na pewno coś się nazbiera.
×
×
  • Create New...