Jaaga
Members-
Posts
19278 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
***MITZI-maleńka sunia z odmrożeniami juz w domku stalym.
Jaaga replied to divia_gg's topic in Już w nowym domu
Ugryzła ponoć przy czesaniu i czyszczeniu uszu. Pozostałych okoliczności nie znam. -
młoda, duża sunia lubiąca dzieci W DOMKU STAŁYM OBY NA ZAWSZE
Jaaga replied to GoskaGoska's topic in Już w nowym domu
No, duża. Minia gubi sie przy niej. -
młoda, duża sunia lubiąca dzieci W DOMKU STAŁYM OBY NA ZAWSZE
Jaaga replied to GoskaGoska's topic in Już w nowym domu
Oby pomogły, bo sytuacja robi sie nieciekawa. Sonia nie może mieszkać z Barym. Dzis Bary dotkliwie ja pogryzł. Sonia wyskakuje z kojca, wiec tam też nie może być i nie mam jej gdzie dać. W domu nie moge miec tak dużego psa, bo mam pełno wszędzie wchodzących szczeniąt. Czy mogę prosic o ogłoszenia także dla Barego? Oby wreszcie ktos chciał któres z nich. [URL=http://img256.imageshack.us/i/dsc06302i.jpg/][IMG]http://img256.imageshack.us/img256/7484/dsc06302i.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img200.imageshack.us/i/dsc06303r.jpg/][IMG]http://img200.imageshack.us/img200/681/dsc06303r.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img17.imageshack.us/i/dsc06304f.jpg/][IMG]http://img17.imageshack.us/img17/7237/dsc06304f.jpg[/IMG][/URL] -
To może jeszcze mi powiecie, jak ja mam te kozy zmusić do jedzenia trawy? Mają do dyspozycji olbrzymi ogród i jedzą jej tyle, ile chcą. To samo dotyczy siana. Jakbym chciała je dać byle komu i wcisnąć kit, że prawie nic nie potrzebują, to nie siedziałyby u mnie na tymczasie 1,5 roku. Zabrałam je ze schronu jako kozy ozdobne i tak piszę, zeby ktos mógł odróżnić je od kóz mlecznych. Jesli wolicie, to mogą być miniaturowe, czy jakkolwiek inaczej nazwane. Chodzi o to, że nie nadaja sie do dojenia, za to są bardzo ładne. Jak je brałam, to nie wiedziałam kompletnie nic o kozach i np. ich żywienie konsultowałam z lekarzem. Są w świetnej kondycji, więc chyba nasze karmienie im nie szkodzi. Przyjechały chude, z matowym włosem, teraz są ładne i błyszczące. Zamiast krytyki może ktos pomógłby im znaleźć dom. Mogą nie być ozdobne, towarzyskie, ważne, zeby znaleźć im dom na resztę życia.
-
Pisałysmy jednoczesnie. Kolejna przeszkoda. Chirurg, który miał jutro operowac Albinkę znalazł sie w szpitalu. Zabieg odwołany. Jutro muszę podzwonic po kilku okolicznych lecznicach, czy ktos podejmie sie takiej operacji. Znowu wszystko odwlecze sie w czasie, kolejne konsultacje, ogladanie zdjęć, umawianie terminów.
-
Te kozy mam półtora roku, wiec wiem, co piszę. Są zdrowe, grube, z błyszczacym wlosem, w świetnej kondycji. Nikt nie rzuca im garstki czegos, tylko ich podstawowym jedzeniem jest owies, o czym pisałam. O warunkach równiez pisałam. U nas dwie zimy spędziły w przerobionym kurniku, wiec nie sądze, że problemem jest zrobienie pomieszczenia dla nich. Karmione sa 2 razy dziennie. Ruiny z ogrodu nie zrobiły, trawy w ogóle nie jedzą. Jedynie słabość mają do młodych drzewek, ale jesli ktos takich nie sadzi lub osłania je, to nie ma problemu. No i lubia kwiaty, ale przy psach kwietniki takze sie nie ostoją. Dlaczego miałyby zruinowac ogród, skoro są dobrze karmione?
-
Nie wiem nic, tylko przeczytałam w któryms poście powyzej, ze jest jakis DT z okolic Gliwic, dlatego pytam. Super, ze w końcu Lucy pojedzie do domu.
-
Przede wszystkim, żeby koza miała mleko, to musi zostać pokryta i mieć małe. Jesli urodzi sie koziołek, to prawdopodobnie trafi pod nóż. Taka jest cena za mleko. Poza tym to nie jest rasa mleczna, tylko ozdobna, wiec mleka byłoby tyle, zeby wykarmić koźlątko.
-
Podobno w schronisku chodziły na smyczy na spacery. U nas początkowo miały obróżki. Teraz wystarczy jakis smakołyk w ręce i chodzą gęsiego. Mogłyby pewnie mieszkac z konikami czy krowami. Jakby ktos z takimi zwierzakami chciał sie nimi zaopiekować.
-
Znalazłam i wątek szczeniaków. Piękne fotki maluszka.
-
Tu nie ma co radzić, bo są już u nas długo i próbowałam wszystkiego. Ogłaszałam je i rozpuszczałam wici wśród znajomych. Ludzie z ogłoszeń chcieli je do rozmnażania albo do mini zoo. Może jakiś miłosnik zwierząt znajdzie się i da im dom dla nich samych, ich towarzystwa i oddania. Są idealnym zamiennikiem psa. Jak tylko uda sie im jakoś uciec z ogrodu, to ładują sie do domu. Cwaniary nawet do mnie na piętro zawędrowały i beczały pod drzwiami.
-
MIKUŚ wzięła sunię z innego schronu, a MItzi chyba zostaje, bo już nie zadzwonili więcej. Msume pisała na wątku ogólnym kieleckim, ze ma dwa domy dla małej suczki. Zagladnicjie tam. Lucy jedzie w końcu do Gliwic?
-
Dzięki, ale przepisy kulinarne z koziny jakoś mnie odstraszyły. To forum chyba raczej dla hodowców, niż miłośników. Jest już tam wątek o kózkach do oddania i ani jednej odpowiedzi.
-
Szukam domu dla dwóch dorosłych kóz ozdobnych. Kózki pochodzą ze schroniska w Rudzie Śląskiej. Są u nas na DT już bardzo długo, bo nie udało mi sie znaleźć dla nich bezinteresownego domu, w którym nikt nie chciałby ich rozmnażac, doić czy zjeść. Koniecznie muszą iść razem do nowego domu, bo sa bardzo z sobą zżyte i wszystko robia wspólnie. Kozy są bardzo towarzyskie, mogą być ozdobą ogrodu. Są co prawda rozpuszczone, ale za to wierne i oddane opiekunowi. Lubią dzieci. Nie są kozami mlecznymi! Nie przepadają za psami z wyjatkiem bernardynów, za to nie zwracaja uwagi na koty, czy ptactwo. Jak wszystkie kozy, mają dosyć duży apetyt. Jedzą głównie owies, także marchewki, jabłka, suchy chleb, pszenicę. Przysmakiem, przez nas oczywiście nie podawanym są... kartony :evil_lol:. Ogłaszałam je na Allegro, był ogromny odzew, ale wszyscy chcieli je w jakimś celu zarobkowym. Głównie do rozrodu albo do mini zoo. One prawdopodobnie pochodzą własnie z mini zoo i zostały wyrzucone na tory kolejowe jesienią, po zakończonym sezonie :angryy:. Po co karmić bezużyteczne przez całą zime zwierzęta? Marzy mi się dla nich dom, w którym mogłyby przeżyć całe życie bez zapracowania na jedzenie. Koszt utrzymania obu nie jest wielki, zwłaszcza w regionie, gdzie można łatwo zdobyć siano, słomę czy owies. U nas, prawie w centrum Katowic ,to jest problemem i nieźle musielismy się nagłówkować, żeby załatwić transport siana i słomy. Ziarno kupujemy na targu w Chorzowie lub w sklepie. Transport kóz nie powinien być bardzo klopotliwy. Przewieźlismy je w klatce wystawowej dla psów. Są wielkości średniego psa. Zima były bardzo grube, teraz nabierają linii. Kózki do spania potrzebują niewielkiego pomieszczenia, w którym byloby w miarę ciepło zimą. U nas mają przerobiony kurnik izolowany steropianem. W ciągu dnia chodza po ogrodzie. Dla nas ich posiadanie jest kłopotliwe, ponieważ nasze psy oraz psy tymczasowicze mogą wychodzić do ogrodu na spacery tylko wtedy, kiedy kozy są jeszcze lub już zamknięte. Duże psy zazwyczaj atakują kozy, więc o wspólnym pobycie nie ma mowy. Kontakt dla zainteresowanych: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL], (32) 35333135, 660124623. [URL="http://img7.imageshack.us/i/dsc06076l.jpg/"][IMG]http://img7.imageshack.us/img7/269/dsc06076l.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img641.imageshack.us/i/dsc06078v.jpg/"][IMG]http://img641.imageshack.us/img641/3594/dsc06078v.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img517.imageshack.us/i/dsc05978.jpg/"][IMG]http://img517.imageshack.us/img517/5757/dsc05978.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img138.imageshack.us/i/recoveredbmp641.jpg/"][IMG]http://img138.imageshack.us/img138/7564/recoveredbmp641.jpg[/IMG][/URL]
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
Jaaga replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Tak sobie pomyslałam, że jesli są jakieś psy w typie rasy i po sterylce/kastracji, to Andrzej mogły plakaciki chyba powiesić w Związku kyn. Musiałyby byc po zabiegu, zeby nikt nie miał pretensji, ze rozprowadzam w ZK nierodowodowe psy. -
Już pisałam, że nie wiem, co mam zrobic z filmem. Potrafię go zrobić i tylko wstawić do moich zdjeć i dalej nie potrafię. Nie wiem, jak go przesłać czy gdzies przenieść. Czy ktoś z okolicy mógłby podjechac z nią do Zabrza na operację? To bardzo wazne, bo znowu termin się przeniesie. Mój mąż nie da rady. Raz ją trzeba zawieźć, a potem drugi raz jechac odebrać. Jak moja mama zgodziła sie wziąć Albinkę na DT, to od razu pisałam, że nie damy rady jeździc po lekarzach i ktoś musi pomóc. Moja mama nie jest zmotoryzowana, a u mnie kierowcą jest tylko mąż. Naprawdę musiłaby sie rozdwoić, zeby poradzic sobie z tym wszystkim. Jedynie Mona pomogła transportowo. Teraz jest jednorazowy transport potrzebny, a nikt nie chce pomóc.
-
Bary szorstkowłose cudeńko po 1,5 roku wreszczie w nowym domu!
Jaaga replied to ewelinka_m's topic in Już w nowym domu
Dziś muszę Barego zaszczepić przeciwko wsciekliźnie, bo wczoraj była awantura z sąsiadem. Nie chcę miec nieprzyjemnosci z powodu braku obowiazkowego szczepienia. Mam 115,25 zł, które przesłała mi Divia_gg. Z tych pieniedzy wezmę na szczepienie. -
dalmibea, nie da się zrobić dwóch poważnych operacji na raz. Tak, jak wsześniej pisała Erka, wyjęcie śrutu jest poważną operacją, bo nie jest nigdzie wyczuwalny, czyli tkwi głęboko w okolicy klatki piersiowej. Kręgosłup ewentualnie operowny będzie w odcinku lędźwiowym. Ten śrut, to nie maleńka kuleczka, tylko śrut z wiatrówki z ostrym końcem, który mógł się głeboko wbić. Wiem, że łatwo wszystko sie pisze, ale gorzej wykonać. Wszystko planujemy, ciągle gdzieś dzwonimy, umawiamy się, a potem wychodza nowe szczegóły i znowu trzeba zmieniac plany. Same rozmowy telefoniczne z kolejnymi lekarzami są koszmarne. Najpierw 5 razy jest zajęte, potem nikt nie odbiera, na końcu dowiadujemy sie, ze lekarz: operuje, ma pacjenta, jest na zajęciach itp. Udaje się porozmawiac średnio przy siódmej próbie. Erka i ja mamy swoją pracę, zajecia i trudno nam to wszystko ogarnąć. Byłoby o wiele łatwiej, gdyby ktoś mógł też gdzieś pojechac z Albinką. Mam ciągle jeżdżenie po lekarzach z własnymi zwierzętami i nie daję rady ogarnąć jeszcze Albinki. Dziś jej RTG zobaczy chirurg i trzeba umówić operację. Czy ktos mógłby zaoferować się zawieźć ją ewentualnie do Zabrza na operację? Od razu na początku, kiedy dowiedziałam się o śrucie, to proponowałam jego wyjęcie, bo mój kot tez miał śrut i wiecznie chorował. Robili mu wszystkie mozliwe testy, wymyslali choroby, śrut nie miał miec znaczenia. Po wyjęciu jednak jest od dwóch lat calkowicie zdrowy. Miał wczesniej ciągle bardzo wysokie leukocyty i złe parametry z badań krwi. Albinka jeszcze w czasie badań w Kielcach miała podobnie.
-
[quote name='dalmibea']Uwazam ten pomysl z rezonansem magnetycznym za bardzo dobry ,przedewszystkim jest duzo dokladniejszy i daje wieksze mozliwosci postawienia dokladnej diagnozy( o ile zdjecia bede czytane przez lekarzy z duzym doswiadczeniem) no i w porownaniu do Tomografi computerowej nie dziala na zasadzie promieni rentgenowskich tylko na zasadzie pol magnetycznych ktore wogole nie sa szkodliwe dla organizmu.[/QUOTE] Właśnie o to nam chodzi. Mikołów jest co prawda bliziutko, ale może nic nie wyjść na tomografii i stracimy cenny dla Albinki czas oraz pieniądze, o które nie jest przecież łatwo. Czy ktoś z Wrocławia może zająć sie Albinką w przyszły piątek na czas badań?
-
Tak, jak Erka napisała oprócz tomografii moze okazać się niezbedny rezonans, wiec nie ma co ryzykować, skoro brakuje tylu pieniędzy i od razu lepiej wykonać własnie to badanie. Termin jest umówiony na przyszły piątek. Mój mąż zawiezie Albinke do Wrocławia, ale potrzebny byłby ktos na miejscu, kto mógłby udac sie z nią na konsultację neurologiczną na AR i potem, po południu na rezonans. Mąż odebrałby ją później. Niestety, nie ma mozliwości być z nia przez ten czas. Erko, moja mama powiedziała, że ewentualnie gdyby miała transport, to we wtorek zawiozłaby ja na Giszowiec na badania. Oczywiscie, gdyby ktoś z mozliwościa dowozu zaoferował sie, to byłoby znacznie łatwiej.
-
Bary szorstkowłose cudeńko po 1,5 roku wreszczie w nowym domu!
Jaaga replied to ewelinka_m's topic in Już w nowym domu
U mnie cisza. Bary dla ludzi cudowny, ale dla Soni juz nie bardzo. Muszą osobno jadać, a każdego dnia bardziej ja dominuje. Dzis na spacerze podobno zaatakował ją o rzuconego patyka. Krzywdy wielkiej jej nie zrobi, ale Sonia już jest mu całkiem podporządkowana i wycofuje sie. Najpierw był w nią wpatrzony, a teraz tak ją traktuje. Dla niego najlepszy byłby dom bez innych zwierząt. Tylko, że kompletnie nikt sie nie odzywa. Może w święta ludzie bedą mieli czas na oglądanie ogłoszeń i ktos go wypatrzy?