Jaaga
Members-
Posts
19321 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Miałam przekazać psu bez oka 120 zł, jakie mdk8 I Nesiowata wpłaciły na sunię. Jednak w sytuacji, kiedy czekamy, co z sunią wyniknie, wstrzymam się i przetrzymam te pieniądze. Tym bardziej, że pies jest zabezpieczony finansowo i oprocz licytacji dostanie 2000 zł od maltanczykowej fundacji. Jo37, zapisz prosze w rozliczeniu, że u mnie jest 120 zł.
-
Jo37, to nie da gwarancji na adopcję. To byłoby minimum konieczne do w miarę sprawnego funkcjonowania w domu, gdyby miała przyjechać od razu do swojego zdecydowanegona nią człowieka. W założeniu, że ma byc hotelikowa i trzeba jej bedzie szukać domu, to pies musi dać sobie załozyć szelki, wyjść na spacer, zaakceptować kogoś oprócz stałego opiekuna. Z psem, który nam dałby się dotknąć i nie gryzł też możemy zostać na lata, bo ludzie chcą psa kontaktowego, chcą gdzieś z nim wyjść, wyjechac, przyjmowac gości. My mamy taką Malinkę. Przy gościach musi być zamykana, bo ucieka i z odległości szaleńczo jazgocze. Tak długo jak obcy są w domu. Do weta na rękach, żadnych wyjazdów. Nikt by jej nie wziął, gdyby nawet nie była głucha. Drugiej takiej chyba nie dalibyśmy rady. Wiem, że Ci żal, jak i mnie, ale naprawdę uważam, że sunia potrzebuje wspólnej pomocy. Co zrobisz, gdyby u nas coś się podziało i sunia musiała zmienić miejsce? Do miasta jej nie weźmiesz, do schroniska nie oddasz. Rozmawiałyśmy o tym. Musi być w miarę zabezpieczona finansowo. Na razie poczekajmy, czy uda się coś tam opiekunom zdziałać i spróbujmy tu zebrać deklaracje. Wiem, że zawsze starasz się byc samodzielna, ale masz za dużo nieadopcyjnych psów i w przypadku młodej problematycznej suczki trzeba mysleć z perspektywą na lata. Nie możemy obie porywać się z motyką na słońce.
-
Chciałam zorientować się, czy gdyby suczkę udało się sprawdzić na dotykanie i było ok, to czy może ona liczyć od kogoś na deklaracje stałe? Inaczej nie ma co myśleć o jej sprowadzeniu. Dziś jeszcze raz napisalam Oli, żeby poprosiła Marinę o sprawdzenie suczki. Widać, że wisi jej na szyi kawałek zerwanej chyba smyczy czy sznura. Nie wiem dlaczego ma go nie zdjety. Czy sobie nie dala? Z drugiej strony jakoś z wybiegu wchodzi do zagródki w pawilonie, wiec też nie może być całkiem wycofana. Gdyby przećwiczyli z nią dotykanie czy zakładanie szelek, do byłaby szansa dla nieadopcyjnego psa. Tylko bez środków na nią nie ma chyba co im zawracać głów Jakoś trudno mi ją zostawić i zapomnieć o niej
-
To nawet nie wiedzialalam. Dotąd u nas zawsze podany wiek zgadzał się po zębach. Masz rację, każdy może być niespodzianką. Szczególnie teraz. Może i dla suni coś sie zmieni z czasem. Nie biorę innego psa, więc miejsce jakby coś ma. Zobaczymy czy daliby ją radę umieścić gdzieś wśród ludzi. Choć sytuacja jest trudna, wiele psów ciężko okaleczonych, wymagających opieki i uwagi, więc i możliwości brak.
-
Oczywiście, może byc postęp. Tylko Norcia byla szczeniakiem, a potem podrostkiem. Jednak to jest dorosła suczka I widać po bliznach, że po przejściach. Marina nic o niej nie wie. Cała noc myślałam o niej. Myślę, że warto pomóc wyadoptować np Kodę i Nemo. Jo37 nie da rady utrzymać piątego nieadopcyjnego psa być może przez wiele lat. Sunia nie ma ani jednej stalej deklaracji. Na wątku Kody prosiłam już jakiś czas temu o tekst i ogłaszanie jej. Bez ogłoszeń nikt nie wie nawet o jej istnieniu. Gdyby one poszły do domów to na pewno łatwieji Jo37 i nam o decyzję w sprawie trudniejszego psiaka. Zapytałam Oli, czy nie ma szans, żeby sunię zabrać gdzieś, gdzie mogłaby mieć większy kontakt z człowiekiem. Może to coś dałoby, jakby była możliwość.
-
Dostałyśmy filmik z suczką. Nie dziczy, nie gryzie, ale nie da się dotykać, unika kontaktu z człowiekiem, odbiega. Bardzo nam żal suni, ale Jo37 ma pod opieką 4 nieadopcyjne psy i nie może podjąć się opieki nad kolejnym i to młodym psem, który może przez lata nie nadawać się do szukania domu. Suczka jest z tzw interwencji, wiec jakoś dała się komuś złapać. Marina nic wiecej o niej nie wie. W takim stanie przyjechała. Z interwencji na teranach zagrożonych zbierane są wszystkie psy, jakie uda się złapać i zwożone są do schroniska. Poprosiłam Evę o wstrzymanie się z bazarkiem.
-
Jo37 boi się wziać bezdotykowego młodego psa. Sunia więc nie przyjedzie. Czy w związku z tym mogę przekazać Wasze dla psa bez oka pod opieką agat21?
-
Wczoraj widziałam na FB filmik z tej zagrody, gdzie jest suczka. Dla mnie to dziki pies. trudno mi uwierzyć, że komukolwiek daje się dotykać. Krąży zaniepokojona obecnością człowieka w oddali. Jesli ma 2 lata to zobowiązanie na kolejnych kilkanaście lat opieki nad dzikusem. Ja nie jestem w stanie zagwarantować, że będziemy prowadzić hotelik do tego czasu i szczerze, chyba nawet nie zakładam. Mamy same staruszki, a i nam obojgu zdrowie szwankuje. Poprosiłam Olę o więcej informacji o suni: jak trafiła do schroniska, skąd te blizny na głowie, czy gryzie przy próbie kontaktu? Zapytałam kiedy planowany jest wyjazd. Jesli nie dostaniemy informacji do czasu wyjazdu, to poprosiłam o wstrzymanie się z nią do następnego wyjazdu. Decyzja należy do Jo37. Ja ze swojej strony napisałam, jak wygląda sytuacja.
-
Elmas napisała śliczny tekst i skoro Jo37 nie dała znac co do imienia, to na potrzeby licytacji nazwała sunię Misią. Wydaje mi się bardzo trafne, sympatyczne i pasujące do niej. Ja późnym wieczorem robiłam zdjęcia mydełkom i w aparacie wyglądały ok, a teraz jak przeglądam w galerii, to kolory wyszły fatalnie, niezgodne z rzeczywistymi. I chyba muszę robić kolejne, przynajmniej na zawieszki, bo mydełka juz popakowałam w woreczki. Chyba ze dam jedno zdjęcie luzem, drugie we woreczku. To i tak kolejna setka zdjeć
-
Fajnie, że jest wątek. Ja tez mam stres. Wczoraj Eva odpisała, że mogę robić zdjęcia mydełkom na licytacje i przesyłać. Tylko jestem po cavalierowym porodzie . Muszę pobrać messenger na tel. Z zakupów Poker wyszło 33 mydła. Jo37 doliczyłam jeszcze z Twoich pieniędzy cześć kosztów miki, olejkow i opakowań-30 zł. Mam nadzieję że sprzedadzą się.
-
To rzeczywiście może zwiększymy dawkę. Ona waży 28 kg. Dajemy 2-3 krople. Do ludzi jest idealna, łagodna, wszystko daje sobie robić. Tańczy wkolo i probuje wskakiwac. Lubi spacery, cały czas wtedy ma cos w pysku, żeby jej zabierac i rzucać. Do obcych w przychodni też zawsze przyjacielsko nastawiona. Tylko do innych zwierząt się nie nadaje. Do tego stopnia, że jak wchodzi tam, to lekarz wyprasza wszystkich, bo się boją o inne. Jest bardzo energiczna I szybka. Widzę, że polepszyła się jej sierść. Może to zasługa olejku, a może i leku na tarczycę. Zaczyna się już błyszczeć, a nie jest matowa jak zimą. Wyczesalusmy ją i jeszcze ma jedną łatę zrudzialej sierści na grzbiecie do wymiany.