Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19191
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Savahna, możesz gotowac obiad. Bary własnie pojechał do nowego domu :multi::multi::multi:. Ucieszył się z tego. Merdał ogonem i polubił od razu ludzi. Pospacerowali sobie razem dla lepszego poznania się. Bardzo cieszę się, bo żal mi było Barego w budzie i to zimą. Pani chce go nawet dziś wykapać :razz:, bo jest zapylony ze słomy, w której ciągle sie grzebał, a będzie mieszkał w domu. Mam nadzieję, że to już będzie dom na całe jego życie. Teraz tylko czekamy na relację z nowego domu.
  2. Rzeczywiście Lunka ma też takie zdjecia z dodatkami. Może to sposób? Wolałam się tu zapytac, żeby ludzie się później w glowę nie pukali. Przy moich maluchach ciągle muszę coś wymyślać i tak mi przyszło na myśl, zeby z tymi spróbowac podobnie. Aniu, nie martw się. Najbardziej zadbane dam mamie.
  3. Pan zadzwonił i umówił się na jutro. Proszę zaciskać kciuki tak, jak Divia, z całych sił.
  4. A już miałam wizję na fotki czekoladki :evil_lol:. Czarne najgorzej obfocić, no ale trudno, cos wymyslę. Też tak sobie pomyślałam, żeby jakoś przykuć uwagę miniaturką, bo zdjęć szukających domów psiaków jest całe mnóstwo :shake:. Nie bardzo wchodzę w ogłoszenia adopcyjne, bo nie mam nerwów. Jeśli już, to przeglądam konkurencję :diabloti:. Czyli na dzień dzisiejszy nie ma nikogo chętnego na malucha? Savahna, niech Cię nie zwiedzie wygląd Duszki, to największy diabełek. Specjalnie dla Ciebie prawdziwy słodziak i już kończę zaśmiecać watek szczeniaków. [URL]http://img269.imageshack.us/i/dsc08374ct.jpg/[/URL]
  5. Jak przyjadą, to zrobię im zdjęcia. Ostatnio ciągle tylko robię fotki moim maluchom. Jeszcze troche, a będe miała dość. Savahna, jako ekspert ogłoszeniowy, napisz czy fotka w taki stylu nadałaby sie do ogloszeń kundelków w celu przyciągnięcia uwagi, czy to przesada ;): [URL]http://img825.imageshack.us/i/dsc09986a.jpg/[/URL] Tak mi przyszło do głowy, że czekoladową sunię możnaby podobnie obfocić, to zwóciłaby uwagę.
  6. Aniu, suche wystarczy. Purina nie jest zła. Oby szybciutko domy się znalazły, bo skoro szczeniaki są łobuzami, to nie wiem, jak to bedzie, jak zostana same, no i jak sobie z opieką Andrzej sam poradzi. Domestos zwykły wystarczy, tylko trochę dodaje się do mycia. Fajnie, jakby jeden został w Krakowie. Savahna, dzięki za ogłoszenia. Nikt do nas nie dzwonił na razie.
  7. Agata się nie liczy, bo nie jest obiektywna :cool3:. Miała Sonię w domu. Mnie też najpierw bardziej podobał się Agat, ale za to Sonia to taki grzeczny pies. Co do fotek, to Sonia nowych, takich jak Agat czy Bary raczej nie bedzie miec, bo nie zachowuje się tak przy ich robieniu. Obojętne, jakie byłoby tło, to Sonia zawsze jakaś zwinieta czy przyplaszczona leży i śledzi ruch rąk z aparatem. W oczach ma pytanie, co sie dzieje. Chłopcy byli szczęsliwi w nowym otoczeniu, chcieli wszystko poznawać, więc ładnie pozowali.
  8. Agata, Ty się nie liczysz :eviltong:;). Wiem, ze Cię ujęła. Poza nami tutaj jednak raczej nikogo, przynajmniej z ogloszeń. Jest miła, niekłopotliwa. Szczerze, zdecydowanie wolę jej uległość, niż pewność siebie Agata. Trudniej miec psa, który wszystko robi po swojemu. Sonia to duża, spokojna przytulanka. Od Agi dostałam tel do ludzi z katowic, którzy szukają dużego psa. Jutro zadzwonię i zaproponuję któregos z tej parki.
  9. Slay, dzieki serdeczne za propozycję. Dogo nie działało nam i Ania organizowała transport poza forum. Aniu, napisz proszę, czy ten transport o którym pisałaś nadal jest aktualny, czy Slay ma jechac? Dzwoniła od Ciebie dziewczyna z Bielska o pieska. Umówiła się wstępnie, czeka na konkretny termin, kiedy może malucha odebrać. Umowe dać podpisać tą, co przysłałaś?
  10. Świetnie byłoby, jakby ktos pomógł w transporcie do nas.
  11. Sonia lubi inne psy, jest łagodna, tylko boi się obcych. Spokojna, nie zywiołowa. Nie niszczy. Nie lubi długich spacerów, nie może chodzić bez smyczy poza ogrodzonym terenem. Nie szczeka w domu wcale, w ogrodzie, jak chce iść do domu. Jedyne, czego obawiam się, to wynajmowane mieszkanie. Ludzie od Barego też wynajęli dom niby na stałe, a własciciel wypowiedział im po 7 mies. i dla Barego zabrakło miejsca w bloku, gdzie sie przenieśli. Zadałabym jedynie pytanie, co byłoby, gdyby szef z jakiegoś powodu zwolnił męża tej Pani. Wiadomo, że coraz więcej włascicieli mieszkań nie życzy sobie psów. Sonia ma bardzo wrazliwą psychikę i długo przeżywa każdą zmianę. Nie wiem, jak ona zachowałaby się w sytuacji Barego. To dziwne, że łobuziak Agat ludziom się podoba, a Sonia nikogo nie ujęła.
  12. Olena, transport darmowy jest do Krakowa w sobotę, więc potrzebny jest dalej do Katowic. Aniu, poprosiłabym o pomoc w przetrzymaniu osobe z Krakowa, u której była Muki z małymi, ale to wolne dni, więc nieczynne. Vlk, dziekuję. ze zdjęciami jakoś sobie poradzę. Tam jest dobre światło, posadzę na fotelu i cos na pewno wyjdzie. Uwielbiam zdjęcia w jesiennych liściach, jak tu wstawiłaś. Nasza Mopka ma całą taką sesję jesienną.
  13. Aniu, Sonia jest bardzo płochliwa. Nie wiem, czy nie bałaby się koni. Ja nie mam jak tego sprawdzić. ona kładzie się plackiem w każdej nieznanej sobie sytuacji. Najlepiej czuje się w znanych sobie miejscach. Dopiero od jakiegos czasu ładnie chodzi na smyczy przed domem. W ogrodzie, jak jest luzem ciągle przysiada mi przy stopach. Musi mieć bardzo bliski kontakt. Ciągle podbiega, żeby chociaz nosem trącić mi rekę. To jej daje poczucie bezpieczeństwa. Dla niej chyba przydałby się mniej aktywny i typowo domowy tryb życia. Z domu wychodzi tylko na niedługie spacery i sama ciągnie z powrotem.
  14. Aniu, mam problem z odebraniem małych w sobotę. Dostałam wiadomość, że Andrzej ma jechac tego dnia do Czech. To wyjazd pod Pragę, czyli min. 12 godz. samej drogi. Nie może więc jechac po małe, ktos musiałby je dowieźć mi do domu.
  15. Ania pisała, ze jest 6 suczek, czyli teraz chyba 5 i jedne piesek, skoro jedna poszła do DS. Matki średnie, więc maluchy tez pewnie takie bedą. Ania wzięła małe specjalnie do zdjęć do domu, bo potem miały szykowany kojec. Ma ponoc kiepski aparat, więc nie wiem czy to nie są wszystkie zdjęcia. Kontakt w tym tyg. lepiej na mnie 660124623, bo pewnie Andrzej je odbierze z Krakowa, to od razu sam umawiałby się z potencjalnymi chętnymi.
  16. Savahno, mysle że jednak może Kraków bardziej obstawić. Nie dałabyś rady zrobić im teraz ogłoszeń :modla:? Zanim Vlk wykupi i jej kolejka bedzie, to ogłoszenia się pokryją czasowo. Maluchy w sobotę będą w Krakowie, wiec można byłoby się od razu umówić na ich odbiór, gdyby ktoś był chetny z tego miasta. Vlk, dziekuję bardzo. Na każdego z osobna nie byłoby sensu. Ania na pewno poda na PW tekst i kontakt, tylko pracuje na dyżury i nie zawsze może tu się pojawić.
  17. Erko, nieładnie :mad:. Ja też jeszcze nic nie wiem. Mama mówiła, że wieczorem dasz znać.
  18. Zuzka, z psychiką chodziło o to, że nie jest lękliwy, agresywny też nie. Nie jest nerwowy do samców, ale jesli mały, nie kastrowany, wredny pinczerek rzuca się na niego z jazgotem, to nic dziwnego. Tam sytuacja była taka, że Agat chciał dominować, a pinczer nie popuścił i atakował Agata. Przecież Agat jest tu z innymi psami i nie ma konfliktów, jeśli pies nie zwraca na niego uwagi. Wyjątkiem jest Bary, ale Bary to nawet za sikorkami na drzewie się rzuca, jakąś taka wyżłowatą naturę ma. Agat w nowym domu od razu wywalił się brzuchem do góry i dobrze się poczuł. U nas Muki go przy misce zdominowała, a to wyrośnięta jamniczka. Z Agatem miło się chodzi na spacery, nie reaguje na psy, kota w domu tez nie ruszy, a biegające na zewnątrz, to prawie każdy pies pogoni. Oskar dostawał w ogrodzie fioła, jak widział kota za bramą i pewnie w furii zagryzłby go, a teraz kotka poprzenosiła kocięta po urodzeniu za jego pupę, bo są tam bezpieczne. Bałam się tego noszenia w zębach, więc ma Oskar piszczącą budke za legowiskiem. Śpi z kotami, je z kotami. Dlatego od razu pytałam, czy koty tam są wychodzące, czy nie.
  19. Aniu, czyli do nas przyjechałoby 6 maluchów, mam nadzieję? Fajnie jakby jeszcze jeden znalazł dom, bo nie wiem, czy będą w miarę cicho i jak pójdzie adopcja takiego stadka. Na razie, jak widać nie jest tak łatwo z ogłoszeń. O transporcie można pisać, że możliwy za zwrot kosztów paliwa i już się wyklucza chamów i sknery. Przecież wiadomo, ze jesli nie chcą dać grosza na paliwo, to także nie zaszczepią czy nie wysterylizują suczek. Takie domy, to one mogły sobie znaleźć na miejscu. W schronisku trzeba zapłacić za zaszczepione szczenię i samemu po nie przyjechać. Mam prośbę do ogłaszających, zeby oprócz kwestii transportu dopisać jeszcze, że warunkiem adopcji suczek jest ich sterylizacja w przyszłości, co zostanie zaznaczone w umowie adopcyjnej. To tez ułatwi Ani zycie, a mnie oszczędzi umawiania się z ludźmi, którzy bedą mnie przekonywać, ze sterylizacja szkodzi i jest okrutna, a oni upilnuja suki. Dostaję szał przy takich ludziach, bo wszyscy pilnują, tylko potem kazdej raz się trafią dzieci "dla zdrowia".
  20. Nie potrzebujecie transportu na Śląsk? Maluchy ze Starachowic marzną i czekaja, żeby do nas dojechac, ale jak zwykle wszystko rozbija się o kasę. Gdyby jakiś psiak jeszcze jechał, to koszty paliwa moznaby podzielić. Erko, może fotki psiaczka podesłałabyś Pani od Toli? Jest podobny do Toli i może kogoś znajomego skusiłaby na niego?
  21. Był znowu telefon o Agata, niestety tym razem dom z kotami i to wychodzącymi. Potrzebowali sprawdzonego psa, który nie tknąłby biegających luzem kotów, a Agat raczej do takich nie nalezy. Nie chcieli słysze o innym, a szkoda, bo Sonia do kotów nadaje się. Oby wreszcie zadzwonił ktoś bez innych zwierząt. Mam nadzieję, że się uda, bo jakoś ruszyło z telefonami.
  22. Również ślicznie dziękuję. Aniu, jesli dasz radę podawać swoje konto, to zdecydowanie wolę. Jakby przyjechały, to może wczesniej zrobiłabys zakupy? Pewnie nie ma żadnej perspektywy na transport? Największy koszt to jednak paliwo. Miejsce czeka, szczeniaki marzną, a jak zwykle wszystko rozbija się o brak kasy. Może udałoby się zrobić jakiś łączony transport. Gdyby ktoś z okolicznych miast potrzebował też dowieźć psiaka na Śląsk, wtedy koszt byłby po połowie. Czy maluchy są zgłoszone na wątku transportowym? Jesli nic dla któregoś się nie znajdzie, to niech wszystkie 7 przyjedzie, tylko wtedy potrzebne beda intensywne ogłoszenia na róznych serwisach, bo nie wiem, co z nimi tyloma zrobię. Temperatura u nas okropna. Nie wyobrażam sobie takich maluchów na dworze w taki mróz.
  23. Aniu, napisz może w tytule, że prosimy o karmę. Nawet zwykły pedigree dla szczeniąt byłby dla nich dobry. Może ktoś im kupiłby akurat? Wiem, że Ty nie masz mozliwości. Jamniczkowate 4 były miesiąc. Wątek trzeba ludziom rozsyłać, bo sami tu nie dotrą z pomocą. Czy ktoś ma czas, żeby na PW poprzesyłac link? Zuzce i Ani brakuje już czasu. Zuzka, jeśli robiłabyś na Katowice ogłoszenia, to daj proszę kontakt na Anię. Jakby ktoś był fajny, to poda do mnie telefon. Z Erką tak robimy i to się sprawdza. Zawsze lepiej przemaglują ludzi dwie osoby, niż jedna.
  24. Oskar cały czas chodzi na spacery i nawet biega czy podskakuje. Po prostu ma ślimaczącą sie ranę między palcami. Ostroznie stawia noge, a jak coś mu się tam dostanie, to wylizuje. Tylko przy bieganiu dziwnie ją unosi, ale to raczej kwestia śruby i ustawienia kości po operacji.
  25. Pysioo, wizyta nic nie dałaby. Psa sami nie wzięli, żebysmy nie wiedzieli gdzie trafi, tylko mój mąż dowiózł Agata i zrobił wizytę "okołoadopcyjną". Był od razu konflikt, ale ludzie wydawali się odpowiedzialni i uparli się, żeby Agat jednak został, że sobie poradzą. Obiecali Ani, że jak coś nie tak, to sami go odwiozą. Wszystko było dobrze, dopóki nie pogryzł do krwi ich psa. Podobny przykład był Muszki. Ludzie chyba z 3 tyg. czekali na nią. Na wizytę przedadopcyjną pojechała sama p. Teresa Borcz. Mąż Muszkę zawiózł potem do nowego domu, a po trzech godzinach zadzwonili, że mamy ją odebrać. Była godz. 21 w niedzielę. Wizyta nie daje gwarancji, że dom będzie odpowiedzialny. Łatwo się pisze, ze nie dawać Agata na próbę, ale jak muszę słuchać, kiedy w nocy wyje, bo jest mu zimno i ma dość kojca, to chyba każdy spróbowałby mu zorganizować mieszkanie w domu, skoro pojawiła się szansa. Nie wszystkie psy zmieszczą mi się w domu, bo zajmuję mieszkanie, a nie cały budynek. Teraz jest w domu, ale to tylko na kilka najmroźniejszych dni. Nie ogłaszajcie go na Radom, bo to nie ma sensu. Potem ludzie dzwonią źli, ze marnuja kasę i czas na wydzwanianie o psa, który jest tak daleko. Chyba, że dużymi literami napiszecie, że pies przebywa w Katowicach. Nie rokuje, żeby ktokolwiek jednak sam przyjechał. Ja juz nigdzie psa nie dowiozę, a jeśli, to wtedy, kiedy zainteresowany wpłaci mi kasę na paliwo. Co byłoby, gdyby ludzie w Rradomiu też chcieli go oddać? Agato, dzięki za pieniądze. Dzis musz w związku kyn. zostawić 600 zł, a wyłozyłam z tych pieniędzy.
×
×
  • Create New...