Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19191
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Ogolnie wyniki nieciekawe. Podobno ratuje go to, że nie ma anemii. Wysokie leukocyty i eozynofile. Stan zapalny zwiększa śrut i śruba. Wątroba nadal kiepska. Po antybiotyku candida wzrosła i Oskar cały czas się drapie. Znowu jest na diecie wątrobowej. Ranę smaruje mu maścią, którą dostała Albinka. Erka przysłała mu naturalny lek na drożdzaki, więc może złagodzi świąd. Takie błędne koło. Likwiduje się bakterie, to rosna grzyby. leki przeciwgrzybicze niszczą wątrobę. Przy uszkodzonej wątrobie zwiększają się rany, które się zakażają. Oskar mimo to, jest pogodnym psem. Ciągle dzieciom kradnie jekieś jedzenie. kilka dni temu wyjadł cały talerz owsianki, ziemniaczkami z rybką też nie pogardzi. Dopiero chwaliłam, że jako jedyny pies nie wchodzi do łózka, a tu patrzę, Oskar w dzień rozwalony na łózku leży. Wczoraj szłam na pocztę i chciałam go wziąć ze sobą. Jak zobaczył bucik u mnie w ręce, to biegiem wrócił pod drzwi i nie dał się ściągnąć po schodach. Poszła więc Muki. Śrubę i choć jeden śrut powinno się wyjąć, ale wątroba jest kiepska i strach go usypiać. jego zakażenia i zmiany sa tak zaawansowane, że już niewyleczalne. On z tym boryka się co najmniej kilka lat. Trzeba po prostu pomagać mu, jak jest gorzej, a dać organizmowi odpocząć od leków, jesli jest poprawa.
  2. Savahna, dziękuję. Oby ktoś sie odezwał w końcu o któregokolwiek psa, bo ledwo chodzę. Mam problem z kręgosłupem, a wczoraj wieczorem kotka od mamy upolowała sobie u syfiastych sąsiadów młodego szczurka, no i musiałam go ratować. jak się potknęłam, to znowu coś mi się zrobiło i teraz juz prawie nie potrafię chodzić. Leciałam po niego z transporterkiem, ale w końcu dał radę uciec ze śniegu w krzaki i odetchnęłam. Był śliczny, ale oprócz mnie i dzieci nikt szczura w domu nie chciał. W zeszłym roku zimowaliśmy myszkę Trawkę, a teraz byłby szczur.
  3. Czarny chłopczyk, czyki Gucio robi się coraz mniej jamniczkowaty, a bardziej pinczerkowaty. Nózki mu się wydłużają, uszka nie rosną i w polowie podnoszą. mama ma tylko cały czas problem z jego kupami. Antybiotyki nie pomogły, nifuroksazyd też nie. Dostaje stale bakterie, a kupy dalej nieciekawe. Mama przeszłą na suche, bo myślałysmy, ze to po ryzu z mięsem. Bez zmian. Erko, wyszło coś maluchom z kup? Zastanawiamy się nad ponownym odrobaczeniem jakimś złozonym preparatem, ale mama boi się, że po środku na robale jeszcze gorsze beda kupy.
  4. Savahno, dziękuję. Niestety, zimą mój aparat robi prawie czarno-białe zdjęcia i mało na nich widać, ale chociaż sylwetke można zobaczyć. Mam jej odnowić allegro?
  5. Bary na smyczy ciągnie tylko do innych psów. Tak normalnie, to nie. Dzieci lubi. Własnie najbardziej był za tą dziewczyną, co go oddała. W domu nie niszczy, jest bardzo spokojny, więc pewnie do bloku nadawałby się. Nie szczeka bez powodu, nie jest agresywny. Chodzi na długie spacery na smyczy. Jest bardzo oddany.
  6. Savahno, bardzo prosze o pomoc w ogłoszeniach. Jesli nie Baremu, to Muszce bardzo sie przydadzą. Dziewczyna całkiem ogłupiała po tej błyskawicznej adopcji ze zwrotem. Teraz nie chce wracać z nami ze spaceru, zostaje i pilnuje domu, goni meneli piwkujących w okolicy, nawet zajeżdżające samochody zaczęła gonić. chyba myslała, że pozbylismy sie jej, bo bezuzyteczna była i teraz nadrabia. Jej dobry dom jest bardzo potrzebny. Ona zna tylko nas, jesteśmy jej jedyną rodziną, a niestety domu stałego nie możemy jej dać.
  7. Tylko zaznaczone jest, że pies rozmiaru psa, a nie cielaka, a Bary ma ok. 40 kg. Mieli "wypasione ratlerki".
  8. Niestety, sytuacja finansowa u nas jest bardzo kiepska. Ze strzyżenia poza sezonem nie da się wyżyć, wiec Andrzej szuka pracy. Ja sama absolutnie nie dam rady sobie z dziecmi, dwudziestoma szczeniakami, dorosłymi psami, kotami i tyloma tymczasowiczami. O ile Oskar np. nie jest problemem, to Bary tak. Musi wychodzić i jeść osobno, ciągnie na smyczy. Do tej pory kojcowymi psami zajmował się Andrzej. Wychodził z nimi, sprzątał, karmił, poił. Przyprowadzał do domu, odporowadzał do kojca. Nie mogę zostawiać małych dzieci samych w domu, żeby robić trzy rundy spacerów z psami i tak trzy razy dziennie. Oskara i Muszke moge same wypuścić, więc żaden kłopot. Muki, Agat i Sonia wychodza na smyczy. Teraz osobno Bary. Erko, może zmien tytuł i zbierać deklarację na jakiś hotelik? Wątpie w ekspresowe znalezienie domu tak dużemu psu, bo z doświadczenia wiem, że najczęściej trwa to miesiącami. Biedak Bary ciągle siedzi przy ogrodzeniu i wiernie wypatruje tych, którzy go porzucili.
  9. Ambra, jesli sunia jest chora, to moja mama jej nie może wziąć. Ma teraz szczenięta. Przykro mi, ale nie może ryzykować. Kaszlu kenelowego czy silnej infekcji bakeryjnej nie wyleczy się w dwa tygodnie.
  10. Ambra, pytałaś czy moja mama ją weźmie potem na DT. Mogłaby ją wziąć, tylko ktos musi się zadeklarować, że ją będzie regularnie ogłaszał i musiałaby zostać wysterylizowana jak przytyje, bo u nas cieczki miec nie może. No i jesli nie wróci żaden tymczasowicz w międzyczasie, bo to ostatnio często się zdarza. Podaj mi na PW sój telefon. Jakby ktoś dzwonił o małą dorosłą sunie, to skieruję.
  11. [quote name='zapka']Jaaga daj znać czy twoja mama będzie mogła wziąć później sunię na domu stałego?[/QUOTE] Moja mama nie weźmie psa na stałe, tylko na DT. Warunkiem jest ogłaszanie suczki i sterylka, jak dojdzie do siebie, bo u nas cieczki mieć nie może.
  12. Zrób, proszę. Zawsze po przychodniach można rozwiesić. Ciągle gdzieś jeździmy.
  13. Gosiu, dobry tekst. Bary nie nadaje się do stróżowania. Jest łagodny i towarzyski, poza tym cierpi, nie mieszkając w domu. Ciągle płacze, żeby go wypuścic, bo myśli, że to mysmy mu nie pozwolili iść za jego "panią". Bary nie wchodzi do budy, tylko stoi z nosem miedzy prętami kojca i wypatruje powrotu do domu.
  14. [quote name='ewab']Jaaga, czy w pobliżu jest jakiś hotelik, który mógłby przyjąć Barego?[/QUOTE] Jest hotelik w schronisku, czyli bez sensu, bo to boks i jedzenie schroniskowe i jeden prywatny, ale za wiekszego psa było kiedyś 30 zł za dobę, wiec teraz pewnie więcej, bo karmy podrożały. Bary nie ma ani złotówki. Jestem psychicznie wykończona. Mam mnóstwo swoich szczeniąt karmionych strzykawką, starsze szczeniaki, które roznosza dom. Jestem chora i nie mam sił na to wszystko. Nie wiem, co zrobić z konfliktowym Barym. Przecież Oskara czy Muszki z Muki nie wywalę do budy. Erko, mówiłam Ci że Anilka u nas tez była psem idealnym. Przecież była tyle, ze dobrze ją mogłam poznać. To jeden z nielicznych tymczasowiczów aniołków. Dobrze, że znalazła DT w Kielcach, bo dzisiaj Bary musiałby wyladować w schronisku, jakby ona jeszcze u nas była.
  15. Bary już u nas. Nie wiem, co dalej. Moja mama dostała jeszcze opieprz od córeczki. Chyba miała jeszcze im współczuć.
  16. Tez mi wątek zniknął. Dzieki za wstawienie. To jeszcze nic, bo pani powiedziała, że bedą tęsknić i chcą go przyjeżdżać odwiedzać. Pozbyli się domowego psa, wyląduje w kojcu, a oni chcą przyjeżdżać go pogłaskać, pobawić się z nim i odjechac do siebie. Zapytałam, czy mało mu jeszcze zrobili krzywdy i usłyszałam, że córka płacze i bedą tęsknić. Nieważne, co pies bedzie czuł na zimnie, w samotności. Bary już wraca, nie jutro. Niby już własnie się wyprowadzają. Oczywiście mozna umowy zmieniac, ale myslicie, że to cos da? Po prostu bedą zostawiać psy w schroniskach. Tak chociaż maja szansę na ponowny dom. Normalny, uczuciowy człowiek i bez zapisu w umowie poszukałby sam domu swojemu psu lub odpowiednio wczesnie zawiadomił DT, a nie na 3 godziny przed przeprowadzką. Nie mam co z nim zrobić. Ja nie moge wychodzić na spacery, bo ciągle jestem chora, zajmuje się tym tylko Andrzej. To kolejne 3 rundki w ciągu dnia, nastepny obowiązek. Mam już 3 duze psy na DT. Bary jest agresywny w stosunku do innych psów. Gdybym miała go dać do jego kojca, to musiałabym wziąć Sonię i Agata do domu. Wtedy Oskar z legowiska przy piecu musiałby wyladowac w budzie. jest jeszcze Muszka i Muki. Nie mam sił na podjęcie się opieki nad kolejnym psem i to tak duzym i wymagajacym. Naprawdę myslę o schronisku, bo mnie sytuacja przerasta.
  17. Aniu, Bary za tymi ludźmi oszalał od razu, oni go tulili, ciuciali, trzymali w domu, a teraz ma zniknąć. nawet przepraszam czy przykro mi nie powiedzieli. Poinformowali, że zwracaja i tyle. Co się z ludźmi dzieje? Jakbyście słyszeli o kimś, kto szuka tak duzego psa, to pamiętajcie o Barym. Do ludzi cudowna przylepa: [URL="http://img153.imageshack.us/i/dsc068611.jpg/"][IMG]http://img153.imageshack.us/img153/3034/dsc068611.jpg[/IMG][/URL]
  18. Zapko, podac Ci tel. do chętnych na szczeniaka, szkoda stracic dom, może pośredniczyłabyś w adopcji?
  19. Miałam dziś telefon z informacją, że Bary wraca z adopcji. Ludzie przeprowadzają się z domu do bloku i go nie wezmą ze sobą. Nie dali czasu na szukanie domu, jakby nie wiedzieli wcześniej, że się przenoszą. Ma czas do jutra. Co zrobię z 40 gm psem nietolerującym innych psów? Gdzie go dać? był od lata psem domowym, pokochał od razu swoją rodzinę, a oni pozbywają się go bez skrupułów i to ostatniego dnia. Bary dla przypomnienia. Czy moge prosic o komplet ogłoszeń dla niego? [URL=http://img153.imageshack.us/i/dsc068611.jpg/][IMG]http://img153.imageshack.us/img153/3034/dsc068611.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
  20. Może najlepiej na małopolskie, tylko nie wiem, jakie gazety tam maja. Dzis dostałam telefon, że kielecki Bary wraca. Od lata był w nowym domu, z polecenia znajomej, a teraz z domu przenoszą się do bloku i dziś dali znac, że do jutra ma czas. Jakby wcześniej nie wiedzieli, że się przeprowadają. nie wiem, co zrobic z 40-50 kg byczkiem nietolerującym innych psów, mieszkającym w domu. Już więcej tymczasowiczów nie biorę. Teraz wszyscy zwracaja psy, ludzie stracili chyba ludzkie uczucia. Tylko co z tego, jak psów i tak rpzybywa, bo wszyscy się ich pozbywają.
  21. Andziu, a nie da się temu biedakowi łapy śrubować jak Oskarowi, żeby mógł swobodniej żyć? Oskar miał przecież paskudne złamanie, miał usuwane odłamki kości, resztę połączoną. Nie wyobrażam sobie psa 3 mies. w klatce. Kto się nim na ten czas zaopiekuje? Erko, czyli nic nie trzeba korygować w ogłoszeniach Anilki. Anilka dalej jest bezproblemowym psiakiem. Dla mnie ta informacja była szokiem, bo nawet nie przyszedłby mi do głowy pomysł o możliwości zwrócenia tak idealnego psa. tyle osób ją potem chciało. Mam nadzieję, ze jeszcze odezwą się.
  22. Bali się pewnie, że bedzie do nich wracać. Równiez obawialismy się wywalenia psa z domu. Dlatego też Andrzej o godz. 21 zebrał się w drogę do Gliwic, a nie czekał do rana. Pieniądze po Opieńku przeznaczyłam na dwa kursy Katowice-Gliwice. Zimowa Muszka: [URL="http://img233.imageshack.us/i/dsc09694z.jpg/"][IMG]http://img233.imageshack.us/img233/3900/dsc09694z.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img718.imageshack.us/i/dsc09681w.jpg/"][IMG]http://img718.imageshack.us/img718/9613/dsc09681w.jpg[/IMG][/URL]
  23. Czy byłaby mozliwość, żeby ktoś wziął sunię szkielecika nr 11 na dwa tygodnie do siebie? Chodzi o kwarantannę, a potem wzięłaby ją moja mama. Ma jeszcze jednego szczeniaczka do wydania. Niestety, prosto ze schroniska nie może wziąć psa, więc stąd ta konieczność kwarantanny. Czarno biała sunia cudo.
  24. Dopatrzyłam na ogólnym wątku sosnowieckim, że są szczeniaki podobne do mamy szczeniorka, czyli czarne z rudo-białymi znaczeniami. Moge na PW podać telefon do chętnych na takiego.
  25. [quote name='soboz4']podpalany jamnik chłopak - szczuplutki, ma już chętną rodzinę, rozmawiałam z Agnieszką, prawdopodobnie pojedzie do Tarnowskich Gór[/QUOTE] Napisałam PW odnosnie pewnej rodziny z TG chętnej na jamnika.
×
×
  • Create New...