Jaaga
Members-
Posts
19199 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Dużo kocich maluchów ma niestety chorobe sierocą. To nasza Tycia. Relaksuje się przy cycysiu. Towarzystwo drugiego kota na pewno pomoze Pikusiowi.
-
Na diagnozowanie pojade do Tychów do dr Olender. Nie mam pojęcia, ile kosztuje samo USG, bo w przypadku guzów, zawsze wykonuję tam jeszcze RTG i badanie krwi, a w przypadku mojej Sary trzeba było dodatkowo zrobić echo serca, bo przerzut był w osierdziu. Jak będę się umawiać, to moge zapytać. P. doktor jest dla mnie najlepszym diagnostą, więc wole jechać raz dalej, odsiedziec kilka godzin w kolejce, ale do porządku wszystko zrobić, niż potem żałowac, że ktoś coś przeoczył.
-
Patrzcie i podziwiajcie :) Pani fryzjerka wykonała kawał świetnej roboty . Naprawdę jestem pełna podziwu, jak w dwie godziny potrafiła zmienić naszego Kopciuszka. Podobno sunia była świetna. Przy jej odbiorze zastałam włascicielkę, panią szkoleniowiec, która też się nią zachwycała, jaka z niej wspaniała suczka, jesli chodzi o charakter. Dała sobie pousuwać wszystkie mega filce i kołtuny bez golenia, tylko ma od spodu podobno wycięte. Szczerze polecam fryzjera przy Zakładzie Szkolenia Psów HSM Korkus w Katowicach. Wizytę u groomera opłaci Fundacja ZEA, mam fakturę na 150 zł. Gdyby ktoś chciał wspomóc fundację i dorzucić się do pokrycia kosztów zabiegów, to sunia na pewno będzie wdzięczna. Uwolniła się wreszcie od smrodu, ciągnących ją dredów i brudu. Pani fryzjerka była w szoku, co z niej leciało, podobno brązowa ciecz. Już wymęczona, wróciła do siebie i odpoczywa. Szczerze mówiąć, to mnie tez nogi bolą po tych kursach, a co dopiero ją.
- 724 replies
-
- 14
-
-
-
Mnie się podoba, zalezy kto jaki ma gust. Jednak dokładnie raczej wielkość zadecydowała o jego pobycie w schronisku. Swoje trzy duże psy mam dlatego, że nikt ich nie chciał adoptować. Jesli już to na łańcuch czy do kojca, więc usunęłam ogłoszenia i zostały z nami. Mam nadzieje, że kogos szybko ujmie, zyczę mu dobrego domu.
-
Wiem, jedna kąpiel wszystkiego nie załatwi. Ja niestety, nie dysponuję odpowiednio dużą wanną. Najwazniejsze, żeby ten największy brud i smród zszedł i filce żeby były wygolone. pani fryzjerka obawiała się o jej wygląd, bo może to wszystko tylko golić, ale powiedziałam, że wygląd nie ma znaczenia, ważny jest komfort psa. Jest bardzo dzielna, bała się aut, szczególnie ciężarowych, ale dała radę. Ostania część drogi była najgorsza, ciężko już szła, bo kondycja kiepska po tylu miesiącach w schronie. Wzruszyła mnie, kiedy nie chciała zostać, tylko iść za mną. Ona tak bardzo chce mieć swojego człowieka. Nawet bez problemu dała sobie założyć kaganiec, w domu tarła go łapami, ale ledwo ruszyłysmy, to przestała.
-
Mam poczekać na mamę, jak wróci od lekarza, to pójdzie z nami. Z tego, co zrozumiałam są dwa różne wolne godzinne terminy, więc pewnie tam zostanie dłużej. Musze poprosić o nie mycie głowy i karku, bo ma podany Advocate. Jednak to jedyny wolny termin, więc nie mogłam wybierać. Kiedy ją głaszczę, to musze dłonie zmywać płynem do naczyć, taka cuchnąca, tlusta warstwa się osadza od razu.
-
Udało mi się umówić dziś ją u fryzjera. Za godzinę idziemy, mamy ok km w deszczu, ale tu jestem bez samochodu , a tylko dziś zwolnił się termin. Trzymajcie kciuki za drogę, bo przez miasto. Oby dobrze się zachowywała. Próbowałam pościnać wiszące filce, ale oczywiście nie daje sobie. Mogłam tyle, co zajęłam ją jedzeniem. Pierwszy raz wstydzę się isć z psem, bo kazdy pewnie pomyśli sobie, co ze mnie za wyrodny człowiek, że psa do takiego stanu doprowadziłam. Chyba zawieszę jej tabliczkę "wczoraj opuściłam schronisko" ;) Na zdjęciach próbka tego, co ma. Tylne części łap są skamieniałe na płasko. Groomerka będzie musiała to wszystko odcinać od skóry.
-
Psy z Wojtyszek szukają domów, pomóż, adoptuj.
Jaaga replied to Madzialenos's topic in Już w nowym domu
No własnie, dlatego ten watek jest tu tak potrzebny. Na FB wypytywałam różnych ludzi i nic. Teraz mam już onkę. Mam upatrzoną tam sunie, ale dużą, nieadopcyjną. Na razie nie mam warunków na tak trudnego psa, ale gdyby ktoś jeżdził, to warto tu pisać, może się udadzą adopcje dzięki wspólnemu transportowi. -
Pół nocy nie spałam przez te guzy. Praktycznie wszystkie sunie, które od kilku do mnie trafiały, miały raka. Onka Wilusia zmarła na gruczolakoraka, Chow żyła z rakiem 4 lata, moja Sara zmarła na przerzut na osierdzie. Teraz 4,5 roku mam Świstaka, sunie z nowotworem, która nie mogła być nawet operowana z powodu chorego serca i zwężenia tchawicy. Dostaje stale leki hamujące rozwój nowotworu.
-
Psy z Wojtyszek szukają domów, pomóż, adoptuj.
Jaaga replied to Madzialenos's topic in Już w nowym domu
Fajnie, że jest załozony wątek. Brakowało mi tu pomocy dla wojtyszkowych psów. Mam dwie suczki z Wojtyszek. Największym problemem zawsze jest transport, no i adopcja nieszczególnie adopcyjnego psa. Ostatnio na FB pokazałam starszą sunię z nowo przybyłych, ma ok. 700 udostępnień. Mam nadzieję, ze ktoś się nad nią zlitował i ją adoptuje. -
Widzę, ze Tola już wczoraj nie pisała i ja to muszę zrobić. Wszyscy bardzo cieszylismy się, że własnie to początek jej nowego życia, ze na pewno znajdzie nowy dom, ze odtąd już będzie lepiej. Niestety, teraz ta pomoc nabiera innego wymiaru, a pomoc jest bardzo, bardzo potrzebna. Sunia ma rozsiane po gruczole mlekowym guzy, duże, co najmniej pięć. największy jest wielkości jajka, pozostałe polowę mniejsze i jeden mały na grzbiecie. Na razie musi się zaaklimatyzować i oswoić i w poniedziałek jedziemy na diagnostykę.Trzeba koniecznie zrobić USG, RTG i badanie krwi, zeby sprawdzić, czy jej wychudzenie jest tylko kwestią niedopychania się do miski w schronisku czy to już efekt nowotworu. Wcześniej na badania nie pojadę, bo to duży i silny pies i jesli nie będzie mieć zaufania i nie da się połozyć, to badania muszą się odbyć pod narkozą. Dla mnie w jej stanie fizycznym narkoza jest większym obciążeniem i ryzykiem, niż odczekanie kilku dni na badania. Nie chciałam jej bardzo stresować i tak delikatnie wszystko wydotykalam, ile się dało. Wydaje mi się, że ma cos z żebrami po jednej stronie, bo dziwnie jej odstają, jakby wczesniej połamane były, zęby też ma nienaturalne. Każdy ząb jest ostry, jakby po obu stronach spiłowany. Jak otwiera pysio, to wygląda jak wampir albo rekin. Może to od gryzienia ogrodzenia? Uszy są chyba ok, na pewno nic nie sączy się, bo są suchutkie, małzowiny w srodku czyste i naturalnego koloru, tylko głębiej nie byłam w stanie zaglądnąć. Chodzi dobrze, po schodach trudniej, ale jest sprytna i już wie, zeby iść tą szerszą stroną stopni na zakręcie. Wstaje też bez problemu, więc się cieszę, że z łapami jak na jej wiek i kondycję, nie jest źle. Kupa dziś była dobra, ale zwyczajowo, jak pierwsza u psów z tego schroniska, składała się z pszenicy i jakby słomy czy ostrużyn z drewna. Idealnie zachowuje czystość. Jest bardzo mądra. Wczoraj po pierwszym wieczornym spacerze sama juz poszła po schodach na górę i prosto na swój koc. Nie szczeknęła jeszcze ani razu. Jak chciała wyjść siku, to drapała łapą w drzwi. Na mnie i na mamę reaguje merdaniem ogonem, natomiast na spacerze, kiedy widzi przechodzących meżczyzn, to spina się i kontroluje ich wzrokiem, póki się nie oddalą. Muszę jej dopasować kaganiec na wszelki wypadek, ale mam kilka do wyboru, więc którys powinien pasowac. Już spotkała kota na schodach i jakoś szczególnie nie zareagowała na szczęście. Kiedy patrzy na mnie, to zawsze prosto w oczy, jakby chciała coś przekazać. Jest naprawdę super dziewczyną Wczoraj dostała Advocate na pchlicę, jeszcze trzeba odczekać i podać tabletki na odrobaczenie. Tasiemiec jest przenoszony przez pchły i też moze go mieć przy wychudzeniu i zachowanym apetycie. Dziś postaram się umówić fryzjera, bo próbowałam niektóre z tych wiszących strąków jej zdjąć, ale są tak zlepione z włosami łojem, odchodami i moczem, że nie da się nawet najmniejszego odczepić z siersci. Chciałam jej porobić ładne zdjęcia, ale u nas jest buro, ponuro i pada, więc nie dam rady.
-
Wiem, ale nie spodziewałam się, ze ona jest taka duza. Jest wielkości mojego największego Ciapciaka, wieksza od pozostałych chłopaków. Oskar, który byl podobnej wielkości, wazył 45 kg. Wiadomo, ona jest wychudzona, ale jak się odkarmi, to bedzie dorodna. Anula, na spacery będe brać dwie smycze na wszelki wypadek, zawijam, bo jest bardzo silna i ciągnie. Zobaczę, na kiedy uda mi się umówić kąpiel, bo potem pojedzie juz z Katowic na wieś, to spokojnie luzem sie wybiega. Tu niestety na razie tylko spacery na smyczy.
-
-
Też wydaje mi się, że jest w szoku. Nie chciała wejść do domu, s zczególnie na pietro. Musi przywyknąć do innych warunków. Kiedy ją wyprowadzilam na pierwszy spacer, to pruła przed siebie, nie była mną zainteresowana. Nie zalatwiła się nawet. Była skupiona na tym, żeby isć szybko przed siebie, byle wydostac się i wrócić do swojego domu. Nie rozumie, że ktoś jej już nie chciał i nie ma gdzie wrócić. Drzwi zamknełam od razu na klucz, zeby ich nie otworzyła. Jest duża. Wieksza, niż suczki onki, jakie miałam do tej pory. Masywna i silna, co widac mimo wychudzenia. Tylko Oskara miałam tej wielkości, co ona. Bedzie piękna, kiedy się polepszy jej stan. Mam nadzieje, że szybko skradnie czyjeś serce. Jutro spróbuje sprawdzić w pachwinie, czy nie ma tatuażu.
-
Suczka dojechała, na razie jest niezbyt kontaktowa. Jedyną relacje nawiazuje, zeby pokazać, że chce wyjść z domu. Zjadła posiłek. Nie wierzę w adopcję takiego psa ze schroniska. Tam zaden z dłuższą sierścią chyba nie zostaje adoptowany. Jest w fatalnym stanie, zapchlona, z mega filcami, smierdząca starym łojem, wychudzona. Tak, jak pisała wcześniej Tola, nie widac tego na zdjęciach, bo ma długą sierść, ale wyczuwa się kazdy krag i kości. Na moje oko jest starsza, niż te 6 lat. Na razie ze względu na pchły i smród, ma kwarantannę w łazience. Pytałam juz w znajomym salonie, czy ją wykąpia i odfilcują, ale odmówili. Podobnie jak ja, maja warunki tylko na pielegnacje małych piesków. Jutro zadzwonię do innej znajomej, która ma hodowle dużych psów, więc powinna w salonie przyjąć ją. Wiem, że to niestety kolejny koszt, ale ona ma mieszkać z nami w domu, a w takim stanie trudno z nią wytrzymać w jednym pomieszczeniu. Zdjęcia kiepskie, ale nie mam opanowanego mojego aparatu i dobre wychodzą mi tylko w dziennym swietle.