Jaaga
Members-
Posts
19196 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Musi, żeby mieszkała u nas w domu nie ma innej możliwości. Gorzej z gęsiami i kurami. Tu trzeba pilnować, żeby uznała je jako swoje stado i zaakceptowała, bo one nie boją się psów i chodzą razem. Poprzednie zamojszczaki Olly i Saba załapały po jednym dniu i było ok. Mam nadzieję, że bedzie podobnie.
-
Juz odwiedziłam. Oby jak najwięcej osób ja zobaczyło. Może komuś akurat serce do niej zabije. Ja jestem wielbicielką onków, choc niekoniecznie tych wystawowych ;) Praktycznie zawsze był u nas choc jeden na DT. Po śmierci Wilusi z nowotworem, został tylko nasz Fly. Każdy z nich był mądry, oddany i wierny.
-
Dobrze, że w ogóle jest. Ostatnio jej Tola nie widziała, wiec mozna było zakładac najgorsze. Tak samo było z Sabą. Tola jej długo nie widywała, a potem dala znac, ze jednak jest. Wtedy kamień z serca mi spadł. Mam nadzieję, że teraz również dla oneczki, jak wtedy dla Saby, bedzie to początek lepszego losu.
-
Szczególnie na ostatnich zdjeciach większych psów widać tą starość. One chyba latami tam siedzą lub trafiają już stare, kiedy przestają być przydatne człowiekowi :( Wiekszość to staruszki, które nie powinny dożyć swoich dni na betonie.
-
Ciepło serca na wagę złota - Neska z ulicy zamieszała w Warszawie:)
Jaaga replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Tolu, zmień tytuł. Martwilam się, czy coś nie wyszlo z adopcją, że Neska w tytule nadal szuka domu ;) Bardzo cieszę się z udanej aklimatyzacji w nowym domu. Dzielna dziewczynka. -
Tak mi przykro z powodu owczareczki. Niestety, nie mogłam jej pomóc. Co innego młody, mniejszy piesek, który za jakiś czas zostanie wyadoptowany, a w przypadku dużego, starego, jeszcze długowłosego psa tymczasowanie jest z załozenia dożywotnie. Tak samo nie potrafię z głowy wyrzucić tej suni, co była z Sabą i nie przezyła zimy. Sabcia dawno szczęśliwa w nowym domu, a tamta nie doczekała swojej szansy. Za to bardzo cieszę się z domu dla Drako. Wiedziałam, ze trzeba poczekac na ten właściwy, mimo że trochę dołowały te wszystkie wczesniejsze nieudane oferty adopcji. Gdyby była jakaś opcja transportu, to proszę o wiadomość, moge zrobić na Katowice ogłoszenia kociakom. Chociaż u nas podobne zakocenie, kiedy byłam ostatnio w schronisku po ksiażeczke od Tyci, to nic nie ubyło maluchów, widziałam nowe, a te które tam siedzą, rosną i czekają juz długo.
-
Tyle fajnych psiaków. Na razie wygrzewaja sie w słoneczku, ale noce juz zimne, a wkrótce będzie gorzej. Zauwazyłam, że większosć to niestety duże psy. Pewnie maja małe szanse na dobre adopcje ze schroniska. Oby ktos wypatrzył jakieś pieski tym razem i opuszczą schronisko.
-
To źle zrozumiałam, że dwa husky. To jak pani miała jeszcze jednego i dawała rade, to chyba rzeczywiście warto, zeby Jo37 tam zaglądnęła. Po smierci naszego pierwszego szpica Atosa też szukaliśmy intensywnie podobnego. Chciałam jeszcze dac znac, ze Piszczyk robi postępy i aklimatyzuje się w nowym domu. Nie jest źle, jak sie obawaiałam po pierwszej rozmowie z jego pania.
-
Do mnie o niego dzwonił pan, który upierał sie, że na pierwszym zdjęciu jest pokazany inny pies, niż na pozostałych.Pytał jeszcze, co z ceną ;) Dla niewtajemniczonych dodam, ze jest wystawiony w szpicach, gdzie musi być podana cena, zeby ogloszenie nie zostało usuniete, więc jest wpisane 30 zł i zapis, ze jest to kwota za przeprowadzona profilaktykę. Oczywiście to ułamet tej kwoty, ale jak widać dla niektórych i to mozna negocjować. Bałabym się go oddać do dwóch husky. Te, które mielismy na tymczasie za mniejszymi, szybkimi,puchatymi psami chciały uganiać się jak za zwierzyną. Do tego dziecko wymagające opieki i blok. Ciekawa jestem jak miałyby wyglądać spacery, bo chyba wspólne byłyby nie do ogarnięcia. Wydaje mi się, że warto poczekać. Piesek jest młody, sliczny, kilkanaście lat przed nim.
-
Wczoraj jeszcze do pani od Piszczyka dzwoniła Ewa, która go wiozła i podobno jest juz lepiej. Prosiłam panią o kontakt do dwóch dni. Trzeba dać trochę czasu, bo chlopak nawet nie liczył się ze zmianą domu, dla niego to duzy szok i w dodatku został sam, bez kociego towarzystwa. Czytam o tych gwoździach, drutach, truciznach i w głowie mi sie nie mieści, do czego są zdolni ludzie i jak bardzo potrafią być pozbawieni uczuc i empatii. To straszne, ze człowiek potrafi być tak pozbawiony podstaw swojego czlowieczeństwa. Im bardziej zewsząd bombarduje mnie publiczne manifestowanie religijności, to tym więcej dociera do mnie informacji o takich przypadkach. Dziwna zaleznosć, bo teoretycznie powinno być wręcz przeciwnie.
-
Już wiem po wizycie, że Piszczyk pojedzie do nowego domu do Krakowa. Elik, bardzo dziekuję za poświęcenie i szybką wizytę, dzieki temu mojej mamy koleżanka zawiezie go do Krakowa, gdzie odbierze go nowa pańcia. Jeden jedyny telefon i udany. Mam nadzieje, że na taki telefon nie będzie musiał długo czekać Drako. Oby jemu też szybciutko udało się znaleźć nowy dom.
-
Dodałam jeszcze ogłoszenie u siebie na FB i na grupie "szpice w potrzebie". Zrobiłam zbliżenie na zdjeciu, gdzie widac jego urodę w całej krasie. Gdybym nie miała tylu adoptowanych psów, to chciałabym go bez namysłu. Uwielbiam szpicowate.
-
Moje ogłoszenie Drako jako Wolfika ( dla szukających szpica w umaszczeniu wilczym), zostało przyjęte, wyrózniłam niestety tylko na tydzien, bo to koszt 25 zł jako psa rasowego: https://www.olx.pl/oferta/mlodziutki-wolfik-szpic-CID103-IDvSFcm.html
-
Taki cudny, szpicowaty piesek. Gdyby ktoś podesłał mi tekst ogłoszenia i kontakt, to mogę go oglosić na olx w szpicach.
-
Wszędzie jest podobnie. W schronisku było chyba ok 30 samych kocich dzieciaków. Dziś kolezance zdawalam relację z efektów wprowadzonego leczenia i w rozmowie powiedziała, że juz rano trafiło kolejne 6. Ludzie są koszmarni i bezmyślni w tym rozmnażaniu kotów i skazywaniu wiekszosci maluchów na smierć. Chyba musimy troche poczekać, aż skończy się "wysyp" maleństw.
-
Tolu, wiele zalezy od podejścia ludzi do psa i ustalenia zasad relacji na linii dzieci-pies oraz samych dzieci. U mnie np. to moje córki własnie najlepiej socjalizuja psy. Psy je uwielbiają. Szczególnie młodsza córka ma takie podejście, ze nabywcy szczeniąt, którzy dzieci nie mają, czasem nawet skarżą się, ze ich psy na spacerach uciekaja do obcych dzieci, żeby sie pobawic. Bardziej z kolei stawiałabym na towarzystwo drugiego psa. U mnie tak jest, ze te z problemami wybierają sobie psiego przewodnika - przyjaciela i są bardzo z nim związane.
-
Niestety, Piszczyk nie może bawic się z Tycią, bo okazało się że jej niedozywienie jest spowodowane brakiem apetytu z gorączki wywołanej przez kaliciwirozę, która zaatakowała stawy. Czekam na wyniki reszty testów, czy nie ma fip-a w postaci neurologicznej. Też się cieszę, że akurat ją wypatrzyłam, to było jakies przeznaczenie. W schronisku nikt nie wiedział o jej ciężkiej chorobie, miała już silne bóle. Za to Piszczykowi przydałby się już dom, zanim zacznie przypominać foczkę. Uwielbia mokre jedzenie i zal mi go trzymac na samym suchym. jednak już znacznie się zaokraglił. Koty wybrały spanie na górze piętrowego łóżka i Piszczyk spędza tam większość czasu. Po kastracji stał się leniwcem.
-
Ciepło serca na wagę złota - Neska z ulicy zamieszała w Warszawie:)
Jaaga replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Cudne zdjęcia. Z takimi fotkami, to na pewno ktos się w niej szybciutko zakocha.