Jaaga
Members-
Posts
19291 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Zrobiłam małej już ogłoszenie na FBi poudostępniałam w grupach pomocowych. Proszę o udostępnianie, jesli ktoś jest na FB:
-
Trzymam kciuki, żeby wszystko było ok. i Sarcia miała dobry dom. Tolu, dobrze że dałaś pani z Piasku telefon do mnie. Porozmawiałyśmy o jedzeniu i innych sprawach. Poprzednia suczka zmarła na raka. Pani nie wiedziała,że wczesna sterylizacja jest profilaktyką nowotworową dla suczek, na czym polega kwarantanna poszczepienna i że jest konieczna w przypadku szczeniaka. Dość długo więc rozmawiałyśmy. Przekazałam info o szczepieniach i odrobaczeniu, nauce czystości, pielęgnacji. Myślę, że Yuri w takim domu z towarzystwem będzie się miała dobrze. Są dwa króliki, więc pewnie jej dotychczasowy trening przy nutriach się przyda ;) Pani bardzo się ucieszyła, że jest kontaktowa, nie lękliwa.
-
Zmieniłam post z prośbą o adopcję na FB na podziękowanie za udostępnianie. Ludzie się cieszą, kiedy czytają, że dzięki ich udziałowi udaje się znaleźć domy i chętniej z taką motywacją udostępniają kolejne. Małe są zaszczepione, ale nie płaciłam w przychodni, bo władowałam się do gabinetu, jak wet szykował psa do zabiegu i nie miał czasu. Mąż ureguluje płatność we wtorek, to wtedy wstawię rachunek. Wpłata 210 zł dotarła na konto, dziękuję. Cieszę się, że małe już prawie "na walizkach", bo rosną jak na drożdżach i obłędnie łobuzują. Pora na własne domy i trochę dyscypliny ;) Najgorzej u nich z czystością. Jednak naukę czystości na podkłady trzeba zaczynać wcześniej. Małym na drogę dam karmę Intestinal, którą jedzą, żebyim nie zmieniać na początku. jeśli po wizycie będzie ok, to napiszę wiadomośc do p. Emilii z podstawowymi informacjami odnośnie opieki nad małą.
-
Dobrze, że napisałaś. Myślę tak samo. Wczoraj jechałam do schroniska za Częstochowę. Po drodze co kawałek leżały zabite przez auta psy i koty. Ludzie, którzy je wyrzucają tylko diabła mogą mieć w sercach. U nas co miasto jest schronisko, ludzie zgłaszają zwierzaki, schroniska jeżdżą na interwencje, tu zabity na poboczu pies jest rzadkością. Wczorajsza droga była dla mnie straszna, szczególnie przez podczęstochowskie wsie. Ta znieczulica ludzi szokuje.
-
Wiem od Toli, że Pani z Tychów na razie się wstrzymała przez chorobę swojej suni. Dla mnie to sytuacja nie do ogarnięcia: maluchy cudne, prawie 1300 udopstepnień i nic. Ręce opadają. Podałam kontakt tel. do Toli, a ludzie nie czytają treści ogłoszenia i piszą do mnie. Mam wiadomości typu "prosze napisać coś o szczeniakach" . Skąd ja mam wiedzieć, jakie "coś' kogoś interesuje? Podstawowe info nawet co do charakteru są podane, a nie rozumiem, dlaczego tak trudno zadzwonić? Musiałabym cały dzień siedzieć i pisać. Podziwiam Tolę za cierpliwość.
-
O tym samym stale myślę. Wypatrzyłam 10-letnią sunię w jednym ze schronisk, która siedzi tam 8 lat, mając za dom trzy betonowe ściany w maleńkim kojcu, kratę i budę do podziału. No i miotam się wewnętrznie :(
-
Ogłoszenie na fb zamojskich suczek Yuri i Sarci. Proszę o udostepnianie :
-
Zazwyczaj wcześniej zawsze wiedziałam, czego mogę się spodziewać, bo w większości schronisk są w stanie określić stan psa. Dowiaduję się o zdrowie, charakter, stosunek do psów. Co do bycia DS dla psów, które wolałoby się wyadoptować, to mam dokładnie tak samo. Na moje adptowane psy tylko dzikiego Jimmiego mam świadomie wziętego ze schroniska od razu jako DS. Pozostałe zostały, bo albo one nie chciały zmienić domu, albo ludzie ich nie chcieli czy chcieli, tylko nieodpowiedni. Po prostu psychicznie jeszcze nie byłam gotowa znowu przechodzić to samo, ale widocznie tak właśnie miało być. Niby mam świadomośc jej stanu, ale robi mi się słabo, jak widzę, że coś jest nie tak.
-
Ładnie to ujęłaś. Jednak niby wiem, a i tak się boję i nie jestem gotowa. Limba jest już jednym z naszych psów, są wszędzie razem, zawsze wkoło nas. Nie da się odłączyć uczuć.Jak zauważam, że coś nie tak, to bardzo mnie to martwi i nie potrafię się przygotować. Miało być inaczej. Byłam nastawiona, że jesteśmy przystankiem, pójdzie do innego domu. Po tej diagnozie wszystko się zmieniło.
-
Uwierz, że nie ma szaleństwa kupowania szczeniąt rasowych ;) U mnie telefon też milczy i u dwóch znajomych hodowczyń podobnie. jak dzwonią, to tylko paniusie, które mimo zaznaczenia w ogłoszeniu opcji "na kolanka", chciałyby suczki do rozmnażania. Częsc z nich oczywiście "raz dla zdrowia". W gruncie rzeczy wolę już, żeby nikt nie dzwonił, niż odbierać takie telefony. Chyba że te z pseudo są kupowane. Myślałam, że o takie maskotki to ludzie bić się będą.