Jaaga
Members-
Posts
19205 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Nadprogramowe szaleństwo, śliczna Freya w nowym domu :)
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Dziekuję. Wczoraj miały dzwonić dwie panie w sprawie jej adopcji, ale niestety żadna nie odezwała się. -
Nie mam żadnego pomieszczenia, gdzie ma ludzi bądź kotów. Teraz jest w pokoju, gdzie jest tylko jedna stara kotka. I tak wywaliłam stamtąd Lindę i druga kotkę. Zresztą, co to da? Liczyliśmy na to, że dostosuje się do domowego życia. Gdyby miała je spędzić gdzieś zamknięta w osobnym pomieszczeniu, to dla mnie lepiej ją wypuścić, niż ma się trząść ze strachu i rozbijac na oknach przy każdym wejściu człowieka. U mamy w Katowicach była w pustym mieszkaniu, w zaciemnionej klatce i tam jadła i załatwiała się. Jednak kot nie może całego zycia spędzić w klatce. Jedzenie przy niej nie tknięte, kupy już też nie zrobiła. woda i sucha karma są dalej, widziałam w nocy ze siedziała tam, więc może piła. Trudno mi stwierdzić, bo jest jeszcze Rysia. Moje oprócz Alexa, którego odchowałam ze szczeniakami na barfie, nie tkną surowej wołowiny. Spróbuję dziś podać, bo mam zamrażarkę wypchaną mięsem dla psów. To nie wchodzi w grę przy psach. U nas musiałabym kota wynieść do stodoły, gdzie jest wyjście na zewnątrz, na pola. Tola i tak w razie, gdyby kotka nie zaaklimatyziwała się, planuje jej powrót do Zamościa i wypuszczenie, w miejscu odłowienia.
-
Też się tego obawiam. Ona dalej nie je, a ja nie byłabym w stanie nawet jej nakarmić. Kot nie może długo nie jeść. Wszystko leży nie tknięte. Ona stale w takiej pozycji. Syf i sierść na oknie nie są u nas normą ;) to jej sprawka, a ja nie mogę po prostu zblizyć sie i sprzątnąć.
-
Tola ewentualnie chce ją wypuścić właśnie tam, skąd przyjechała. U nas zostały wcześniej wypuszczone dwa koty, takie, które zostały zabrane z miejsc, gdzie ktoś zabijał koty, więc nie mogły tam wrócić ze schroniska. jeden od razu zniknął, drugi trzymał się długo w pobliżu. Może i jest nadal, tylko cały czarny, a nie podchodzi zaden bliżej, więc nie jestem w stanie poznać. Dzis powtórka z rozrywki: zrzucone doniczki z drugiego okna, szyby cale usmarowane śladami łap, jak chciała się wydostać, kupa zrobiona w legowisku, choc kuweta jest 15 cm dalej ustawiona, na kanapie wymioty żółcią wymieszane z ziemią. Kotka nadal w totalnym stresie. chciałam podsunąć jej miskę z mokrym, żeby móc sprzątnąć kał, to tak trzasnęla, że miskę wytrąciła mi z dłoni prosto jedzeniem w tą kupe. Dobrze, że w miskę, a nie w dłoń. Zabrałam z pokoju Oliwke, została tylko stara Ryśka.
-
Naprawdę siedzi tam jak Freya. Wygląda jak siedem nieszczęść, jest cały pożółkły od moczu, miedzy palcami drożdżaki, futerko w strąkach, zrezygnowana mina :( Rewelacyjne to zdjęcie, widać na nim, że to przyjacielski psiak. Kotka nad ranem zeszła z szafy i próbowała sforsować szybę w oknie. Nie pomyślalam, że ona przecież dotąd nie miała do czynienia z oknem.W pokoju zastałam zrzucone wszystkie doniczki, rozwaloną ziemię i połamane rośliny. Teraz siedzi na drugim parapecie w doniczce z drzewkiem laurowym, drży ze strachu, jest cała w wylezionych kłaczkach, ze źrenicami jak spodki. Może nawet lepiej, że zeszła, bo szybciej ogarnie otoczenie. Kotki Rysia i Oliwka siedza w pobliżu i ją obserwują.
-
Rzeczywiście jest sam z takimi dużymi psiakami. W razie draki w kojcu byłby bez szans. I szpicuś, taki śliczny i jak sfilcowany :( Dzis miałam telefon o Freyę od bardzo sypatycznej pani z Warszawy, niestety mieszkanie w bloku, więc kolejna osoba nie zdecydowała się i Freya czeka nadal. Zrobiłam jej nowe fotki i ogłoszenia na FB, ale odzewem był tylko ten jeden telefon. Co do kici, to nadal bez zmian. Nie zmieniła nawet pozycji. Jestem ostatnią osobą, która wypuszcza koty na wolność, ale niestety, czasem jest to konieczne. Wegetacja w zamknięciu i stresie to nie życie. Zobaczymy, czy da radę.
-
Też tak myslę, dlatego nie wykadrowałam jej na tym zdjęciu, tylko dodałam całe. Wczesniej nasza brytyjka Grace zawsze pozowała, po jej śmierci nie mam juz takich psio-kocich fotek. Ryśka to tez staruszka, lubi czesto posiedziec i odpocząć, nie jest taka nachalna. Jednak i tak takie fotki świadczą o tym, ze psiak nie chce zjeść inneg zwierza i jest w porządku do małych stworzeń.
-
Większość dzikich kotów jest wypuszczana po kastracji, bo męczą się w domu. Myslę, że 2 tyg to tak w sam raz. Wiem, że doba to mało, ale chodzi o to, jak ona reaguje. Nie jest pierwszym dzikim kotem, jaki do nas trafił. Zobaczymy, może przywyknie. Jednak całe życie była dzikim piwnicznym kotem. Dobrze, że jej dzieci zostały wczesniej złapane, zanim całkiem zdziczały. Nadal się nawet nie poruszyła.
-
Nadprogramowe szaleństwo, śliczna Freya w nowym domu :)
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Ostatnie zdjęcie, to już wspólna zabawa i przewalanki po kanapie. -
Jest ciężko, kotka w mega stresie. Nie dalo sie jej wczoraj wyjąć z klatki, więc przyjechała do nas w niej. Atakuje, kiedy się wyciąga ręce w jej kierunku. Kiepsko rokuje. Od wczoraj nie zmieniła pozycji i nie ruszyła się. Nie jest zainteresowana jedzeniem, nie połozyła się w budce. Myślę, że jeśli nie zaaklimatyzuje się w domu przez 2 tyg., to lepiej dla niej będzie ją wypuścić. Jest wysterylizowana, zaszczepiona. Życie w takim stresie dla dzikiego zwierzaka to nie jest najlepszy pomysł. Nasza poprzednia dzika Cuksa zachowywała się inaczej. Nie dała się dotykac, ale była zainteresowana otoczeniem, rozglądała się, zwiedzała, jadła, korzystała z budek, zwijała się w kłębek do spania. Z tą jest całkiem inaczej. Ma sierść w takie tłustawe strączki, więc pewnie nawet nie bardzo dba o pielęgnację futerka. To jedyne zdjęcie, gdzie choć fragmentarycznie ją widać.
-
Nadprogramowe szaleństwo, śliczna Freya w nowym domu :)
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
No własnie też tak mi się wydaje. Ona i Beza są największe, wszystkie mniejsze znalazły domy, a one dalej czekają. Freya wczoraj bardzo ładnie zachowała się przy gościach. Co prawda oszczekała ich w wiatrołapie przy wchodzeniu do domu, ale za to już wychodzili w jej asyście i bez szczekania. -
Dziś już pokazała co potrafi. Kiedy mama chciała jej sprzątnąć kuwetę, to rzucila się jej na rękę. Mama nadzieje, że jakoś uda się Andrzejowi ją zwabić do transporterka, żeby przywieźć. Za parę godzin przyjadą.
-
Nadprogramowe szaleństwo, śliczna Freya w nowym domu :)
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
W jednym ogłoszeniu, jak dodałam do tej kategorii, to edytowałam tekst i usunełam info o schronisku. I tez nie ma odzewu. To wspaniały psiak. Chciałabym, żeby znalazła swój dom, bo juz uznała nas za swoja rodzinę, ale nic na siłę. Nie dzwoni nikt, komu z czystym sumieniem chcialabym ją przekazać, zesztą w ostatnich dniach nikt juz nie dzwoni. W niedzielę jedzie Marta do nowego domu, potem na spokojnie spróbuję Freyi i Bezie zrobić nowe domowe zdjecia, choć stale któreś dodaję do ogłoszeń i nie działają. O ile w przypadku Bezy rozumiem, że ludzie mogą mieć obawy przed adopcją, to przy Freyi nie rozumiem braku zainteresowania. Jest piekna, dostojna, mądra, praktycznie bezporoblemowa. -
Ten po lewej jest cudny. Zwróciłam na niego uwage na zdjeciach Toli. Bardzo mi go żal, że wegetuje w schronisku. Prawie identyczny Tarzan wychowywał mnie w dzieciństwie praktycznie od urodzenia. Był moim najlepszym opiekunem i przyjacielem. pamiętam jego śmierc, kiedy miałam 6 lat. 40 lat temu nikt nie słyszał o kastracji, pobiegł za suka z cieczką, zabił go pociąg. przez całe dzieciństwo nie mogłam miec psa, po smierci Tarzana nikt z domowników oprócz mnie nie chciał mieć następnego. Dlatego widok tego psiaka mnie tak poruszył. Życzę mu dobrego domu. T o takie smutne, że śliczne, teoretycznie adopcyjne psiaki muszą marnowac życie w schroniskowym kojcu. Nie wiem jak Wy, ale ja mam slabość do pewnych psiaków, jak tylko je zobaczę. Tak było z Freyą. Wtedy mieliśmy dogomaniackie psiaki u siebie, zarzekałam się, że ani jeden więcej. Jednak po miesiącach szukania jej domu na FB, kiedy zobaczyłam kolejne jej zdjęcie wstawione przez Tolę, jak stoi wycofana w kojcu, to była decyzja podyktowana sercem, nie rozumem. Na dzień dzisiejszy wiem, że to była dobra decyzja. Każdy jej normalny dzień jest warty zabrania jej wtedy. To cudowny pies, który spędził podobno w schronisku kilka lat niezauwazony. Z lepszych wiadomości chciałam przekazać, że wczoraj wieczorem dzika kicia z Zamościa dotarła do mojej mamy w Katowicach i nawet calkowicie grzecznie się zachowywała. Jutro Andrzej po nią jedzie. trzymajcie kciuki za jej zachowanie, bo ze względów zdrowotnych musi na razie mieszkać w pokoju gościnnym. Juz w sobotę bedzie miała test z obcymi osobami w domu.
-
Ogłosiłam Cekina na FB. jest ciekawie umaszczony, więc może komuś wpadnie w oko. Ważne, żeby podrostki wyadoptować, zanim pojawi się wysyp maluchów, bo potem do jesieni będą miały mniejsze szanse na adopcję.
-
Cekina ogloszę jutro na FB. Jest kolorystycznie podobny do naszego Szronika, a nim zawsze wszyscy się zachwycali. Z kotami róznie bywa. Dotad miałam 3 dzikie, które dały radę funkcjonowac w domu. Nie dały się dotykać, ale normalnie funkcjonowały poza tym. Jednak dwa kocurki trafiły do nas do wypuszczenia ,były za dzikie i w mega stresie.