Jaaga
Members-
Posts
19196 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Nie przetrzyma, napisałam Ci na priv, bo tym transportem nie jada inne psy do niej. To transport kotów zabieranych przez Amelie do Bochni. Uprosiłam męża, żeby pojechał tam odebrać obie sunie To od nas w jedną stronę 170 km.. Ola jest psychologiem, w tygodniu ma sesje, a w weekendy szkolenia. Sunia Poker przyjedzie w weekend, a sunia od Mruczki dopiero kiedy bedzie organizowany następny płatny transport - za kilka tygodni. Na razie jest zarezerwowana ona i jeden psiak. Wtedy jedzie płatny przewoźnik i dowozi psy albo do Katowic do mojej mamy, albo do Oli (ok. Knurowa). Nie zawiezie psa w inne miejsce.
-
Mruczko, przekazałam Oli, że jes tu zadeklarowane 100 euro+ 350 zł, zgodziła się dopłacić resztę i zarezerwowałam suczkę. Tylko jest problem, przewoźnik dowozi psy do Katowic lub do Oli ( okolice Knurowa) . Więc ktoś musi odebrać szczeniaka z któregoś z tych miejsc i dowieźć do DT. Płaci się przy odbiorze psa. daj znac, czy dasz radę odebrac małą lub ogarnać jej przewóz do DT. Ja nie jestem w stanie juz pomóc. I tak jest problem, co zrobić z białą suczką od Poker, jak Andrzej odbierze ją z Bochni. Ja jej przetrzymać nie mogę. Myślałam, że dam ją do kojca, lecz pojawiły się okoliczności, które to uniemożliwiły.
-
O, to możeby stworzyć klub niegrajacych gdybajacych. Powtarzam sobie, że gdybym wygrała w totka ( oczywiście tez nie gram), to zadrzewiłabym nasze jedno pole, ogrodziła i postawiła budy dla wilczastych schroniskowców, żeby mogły sobie tak żyć między drzewami w naturze, bezpieczne zamiast w betonowych klatkach schronisk.
-
Ktoś jej prawdopodobnie przywalił prosto w buzię. Ma zaburzenia w mózgu, co widać po nadal nie reagujacej na światło źrenicy, miała brzydko złamaną żuchwę po drutowaniu i uszkodzone oko. Do żuchwy dostała się infekcja i pojawiła się ropa. Ostatnie dni były koszmarną walką o jej przetrwanie. jest po 3 transfuzjach krwi i wczoraj miała operację usuniecia drutów z zuchwy, bo odmawiała jedzenia. Jej opiekunka liczy na to, że teraz bedzie łatwiej ją nakarmić.
-
Mogłabym ją dać do kojca do czasu przyjazdu szarej suni. Myślałam, że bedą chętni na aktualne maluchy, ale zero zainteresowania, wiec nie mam co liczyć. Ostatecznie mogę przedzielić zagródkami pokój na pół, ale ona jest chyba większa, wiec może przeskoczyć. Dowiedziałam się, że te poprzednie, co przyjechały miały tęgoryjca. Moim tez juz dziś podaję tabletki na odrobaczenie. Dam znac, czy coś wyjdzie. Ola oddzwoniła i zarezerwowałam małą kaszlacą na nastepny płatny transport, ale będzie za kilka tygodni. Ola była w aucie i stracił się zasieg, więc nie dopytałam więcej. Aktualne zdjecie Belsi po operacji usunięcia metalu łączącego żuchwę. Mam nadzieję, że teraz już bedzie tylko lepiej i da radę przyjechać.
-
Oczywiście, jedzie bezpłatnym transportem. Jestem w kontacie z właścicielką suni, która sprowadziła sobie transportem razem z moimi sunię bardzo podobna do Twojej. Różnią się łatką na jednym oku, więc zakładam, że to siostry. Sunia 'przeziębiona" i ma lamblie. Myślę, że też powinnaś jej od razu zrobić test. Mój Andrzej, jak wczesniej zadeklarowałam, może w razie potrzeby pojechac do Bochni po sunię Twoją i tą od Toli, ale nie bardzo bedę miała ją gdzie przetrzymać, bo nie dam do moich juz po leczeniu. To już coś - 150 zł od Limonki i Twoje 200 zł. Jeszcze potrzeba ok 250 zł i poprosiłabym Olę o próbę dozbierania drugiej połowy. Tolu, z FB mam info o wpłacie od p. Kingi. byłabym wdzięczna, gdybys mogła ją potwierdzić, a ja dam wtedy jej znac.
-
Dziękuję, bo na razie Matti nadal bez zainteresowania. Był jeden w miarę telefon i dziewczyna wypełniła ankietę, ale potrzebowałabym kogoś doświadczonego do wizyty PA w Rybniku. Z dobrych wieści, dziś została odebrana zarezerwowana wielkoucha czarna Laima, w nowym domu będzie Gugu. Myslałam, że to siostra Armanda i Margo, ale jest mlodsza. Ma jeszcze wszystkie siekacze mleczaki, wiec jest z innego miotu. Jak już niektóre z osób wiedzą, bo z nimi wczoraj rozmawiałam, cztery szczeniaki, które jadą darmowym transportem z Amelią będą raczej ostatnimi. Musielibysmy nazbierać 250 euro na transport dla kolejnego. Ola musiała opłacić transport płatny dla dwóch psów w wielkiej potrzebie, jeden z nich ma połamane 3 łapy, wygląda koszmarnie, tylko lezy, więc nie miałby szans na leczenie na miejscu. Cały czas na sercu leży mi kaszlaca sunia. Ona niestety, już nie ma transportu, wiec nie może przyjechać. Może udałoby się nam nabierac choć połowę na jej transport? może wtedy Ola poprosiłabym na grupie o wpłaty na pokrycie reszty transportu i udałoby się? Limonka80 zaoferowała 150 zł na początek. Pierwszy płatny transport (tych własnie 2 psów) jest już 15.04. Tola zaoferowała jeszcze objęcie opieką 4 mies. jamnisi mix, ale Marina pomyliła szczeniaki w miocie i do Polski przyjechała sunia, zamiast pieska. Na Ukrainie został wiec piesek. Niestety, na jamnisia też nie ma pieniedzy na transport i z bardzo ciężkim sercem odmówiłam Oli wczoraj jego rezerwacji. Jednak piesek w typie rasy i tak ma większe szanse na adopcję, niż mała, pospolita kundelka ( kaszląca Siódma) Mam tylko nadzieję, ze skoro w Polsce rasowy jamnik aktualnie kosztuje 5000-7000 zł i są od razu rezerwowane, to znajdzie się ktoś, kto zamiast wspierać polskie pseudo za 3 koła, zapłaci 250 euro za transport.
-
Dołączę się do prośby o wsparcie dla suni, bo ona musi po przyjeździe jechać do weta koniecznie na przeglad, a po kwarantannie do kąpieli i fryzjera, żeby mogła isć do domu. na pewno trzeba zrobić pełne badanie krwi, zakładam że zeby w tym wieku i tyle lat zaniedbane, też bedą wymagały czyszczenia. No i obowiązkowo na dzień dobry test na lamblie i normalne badanie kału.
-
Aska7, mam tylko prośbe o której pisałam już na wątku zamojskim. Bardzo proszę, żeby sunia przyjechała odpochlona. Wiem juz od Toli, że wcześniej tego w schronisku nie zrobią, ale bedę wdzięczna za przygotowanie jakiegoś oprysku i podanie jej na drogę czy wstapienie do weta na oprysk, bo naprawdę nie nie mogę sobie zapchlić środowiska i innych psów. Mam duże psy, gdzie dawka Advocate na miesiąc kosztuje 50 zł na jednego. Nie mówiąć o tym, że nie wyobrazam sobie, że miałabym przekazać jakiegoś mojego szczeniaka z pchłami do nowego domu, a niestety jak pchły się rozgoszczą już w otoczeniu, to trudno się ich pozbyć. Bardzo cieszę się z Twojego zaangażowania w uratowanie szarej, bo parę lat chodziła mi po głowie, ale zawsze był jakiś "gorszy" psiak.
-
Dziękuję, poogłaszałam go na grupach FB, ale nie ma żadnych udostepnień. Chyba tylko nas tutaj zauroczył. To ja tez mu zrobię. tylko musze jechac do taty. Przez to, że wczoraj nie dałam rady dzwignąć się z łóżka pół dnia, to teraz mam taki nawał zaległosci, że aż sama się dziwię, co byłoby, gdybym była chora dłużej.
-
Podam swoje, dobrze? Mam do kupienia w aptece leki, a tego nie da się rozliczyć na fundację. Rano podam, bo teraz nie dam rady. Bardzo prosze, jakby ktoś mógł zrobić olx Mattiemu. Jestem po dentyście i chyba po znieczuleniu bardzo źle się czuję. Wstałam tylko na moment. Podstawiwe ingo. Piesek 3 mies., zaszczepiony, zachipowany, miły, bardzo kontaktowy, bedzie średni lub średnio/większy. obowiązuje procedura adopcyjna. Zainteresowanym wyslę ankietę. Mój tel.660124623. Jarząbkowice woj. śląskie. jest piątek, więc wiecej ludzi zagląda na ogłoszenia. Jutro zrobię tez ogłoszenie i na fb. Miasto obojętne, ale może gdzies tu na Sląsku, ew. Wrocław, ale transport bede miała już w niedzielę, to nie da rady się sprawdzić domu do tego czasu. Bardzo dziękuję z góry, gdyby ktoś mi w tym pomógł.
-
Dziekuję bardzo. Teraz może ktos wypatrzy naszego Boryska.
-
Maluchami jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona. Są na metronidazolu i antybiotyku i dziś rano były tylko 3 praktycznie normalne kupy w pokoju. Mają tylko inny zapach, ale nie ma śladu bo kałużach i papkach, jakie na zdjeciach córki widziałam z Katowic po przyjeździe. Duża sunia i piesek są bardzo towarzyskie, mała rano nie chciała wyjść z transporterka. Zastanawiam się, czy go jej nie zabrać? Dziś popołudniu bede rozmawiac z panią, która na nią czeka.
-
Ok 360-450 zł miesiecznie z karmą w zależności od wielkości suczki, ale na zdjeciach czasem trudno stwierdzić. Tola napisała, że jest wielkości jak wilczakowata Freya, tylko masywna, więc to dosć spora sunia. No i pisałam o tym, że musze miec tydzień na ogarnięcie maluchów. Jesli nie macie miejsca dla niej gdzieś indziej, to myślę, że może Tola zarezerwuje ją w schronisku? Wtedy sunia bedzie bezpieczna i oddzielona. Ja w tym czasie zajmę się ogłoszeniami bąbli i ogarnę je weterynaryjnie. I jeszcze jedno, Tolu jesli sunia ma przyjechac, to poproś schroniskowego weta o odpłatne podanie czegoś na pchły. Poprzednie przyjeżdzały zapchlone, a dla mnie to bardzo duży koszt odpchlać wszystkie moje duże. U nas w środowisku nie ma pcheł, wiec nie chciałabym sobie całego otoczenia zapaskudzić. Niestety, nie dam rady inaczej niz po tygodniu, bo nowy pies to kolejne jazdy do weta, badania i byc może leczenie. Na wszystko potrzebuję dodatkowego czasu. I tak jestem pozytywnie zaskoczona maluchami, bo spodziewałam się, że bedzie z nimi sajgon. Gdyby tak było, to nie dałabym sobie rady w ogóle z suczką.