Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19196
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Marina jak zwykle nie miała litości nad nami i przysłała znowu dwie suczki do wyboru. Obie cudne, choć całkiem rózne. Wysłałam fotki Mruczce, ale nie da rady wybrac. Nie dziwię się, bo biała świetna, a druga wygląda na piękną owczareczkę. Sama nie miałabym sumienia jednej wybrac, a drugiej zostawić. Gdybym miała wyadoptowanego któregoś ze szczeniaków, to prosiłabym dziewczyny na FB o zbiórkę na transport
  2. Tez mi wczoraj przyszło do glowy, że obecność innego psa sprowokuje ją do wyjścia z budy. najpierw dałam tam Borysa, ale on nie zrobił nawet kruku tylko stął i monotonnie mnie nawoływał. Wypuściłam go i dałam tam naszego bakstera. on juz bardziej się pokecił, powoachał, ale ona nie zareagowała. Po 20 min. tak zaczął szczekac, że musiałam go wypuścić, bo wszystkie psy w okolicy jazgotały. Nie mam żadnego psa, który grzecznie pobyłby z nią w kojcu. Jedzenie dostaje, zjada wszystko ze smakiem. jednak kiedy podaję jej mokre z puszki na ręce do połowy budy, tylko patrzy na nie i oblizuje się, ale nie weźmie. Nie kuli się, nie odwraca, nie ucieka. lezy w normalnej pozycji, ale nie ruszy się. Dopiero jak odchodze od kojca, to zjada. Myslę, ze to kwestia czasu. Moja niezyjąca już Sara 2 tyg. koczowała po 20 godz na dobę pod drzwiami szczekając. Drzemała na siedząco i znowu wyła. Po 2 tyg wszystko przeszło.
  3. Na koncie są wpłaty od Helli 300 euro i od Poker 150 euro. Pięknie dziękuję.
  4. Tez tak myślę, że może uda się ją potem wysłać z Amelią. Kiedy rozmawiałam z DT szczeniaków które przyjechały przed moimi do polski, to u jednego był leczony kaszel już 1,5 mies.
  5. Niestety, nic nie wiemy. Marina tylko to odpisała. Nie mogę stale o szczególy pytać Amelii, bo ona zamiast Oli organizuje teraz wszystkie adopcje i to ona zadaje Marinie w sumie dziesiatki pytań od wszystkich. Nie dowiem się o leczenie. Czyli chcesz wziąć innego szczeniaka, zamiast tamtej? mam zapytać o to, czy inny może jechać? Na razie nie wpłacaj, bo nie wiem, czy jest jakiś przygotowany z dokumentacją.
  6. Mam już na koncie wpłaty od limonki 80 - 250 zł i od Jo37 - 100 zł. Serdecznie dziękuję. na koncie walutowym nie ma jeszcze żadnej wpłaty, ale Helli zwiększyła kwotę na 300 euro. Pięknie dziękuję.
  7. Chciałam podziękować Pani ani za kolejną wpłate na kojec - 100 zł. Zaksiegowałam ją na pierwszej stronie. Wczoraj miałam pierwsze zapytanie o Borysa, ale niestety czy może zamieszkać z kotem. może ktos jeszcze nim się zainteresuje.
  8. Dostałam informację od Limonki80, że na transport suni wpłaci 250 zł. Dodałam w deklaracjach.
  9. Połowę rzeczy Amelia zawiozła Marinie w sobotę, a drugą częśc miała zabrać w niedzielę. Ma za małe auto i nie dała rady wszystkiego zmieścić.
  10. Mąż ma, moge rano podać. To nie straci się na wymianie. Dziękuję slicznie, zaraz wysyłam.
  11. Dostąłam jeszcze powierdzenie od Kiyoshi, że 300 zł, które wpłaciła mogę dodac do tego transportu.
  12. Dziś dostałam na szczeniaki 50 zł od Onaa i zgodziła się przeznaczyć je na transport do Polski. dopisze wiec w poście powyżej i w rozliczeniu na 1 stronie.
  13. Też mi to przyszło do głowy. Tak tęsknił nasz Jimmy z Mysłowic. Byłam zdolna jechac i wziac psa, za którym tęskni, ale było ich 5 w kojcu, a pracownicy totalnie mieli w d... realcje między psami, więc nie wiedziałabym o którego chodzi. Z czasem dopiero upatrzył sobie Fly`a i do dziś świata za nim nie widzi. Jednak pierwsze dni były trudne. Rozbijał się na oknach, lustrach, tak próbował wydostac się z domu.
  14. Jestem. Z tego co wiem od Amelii, to Marina wróciła do schroniska, więc pewnie psiaki razem z nią ( Mruczka o to pytała). Zapytałam przez Amelię o kaszlacą sunię Mruczki, czy tez mogłaby ją wysłać, ale Marina na razie jej nie odpisała. nie mamy się co dziwić, bo ostatnie dni "koczowała" z psami w Kijowie i potem we Lwowie, skąd miała je odebrac Amelia. na pewno musi też odpocząć i się ogarnąć po tym stresie. Każdy pies kosztuje 250 euro płatnym transportem. transport obejmuje trasę do Katowic. Największy dodatkowy koszt to opłaty, pozwolenia, testy. Tego nie przeskoczymy. Marina nie moze przekroczyć sama granicy, mogą tylko Ukraińcy zatrudnieni w Polsce lub właśnie firmy transportowe. Psiaki dojadą do mojej mamy, skąd trzeba je poodbierać. Po sunię Toli przyjechalibyśmy, Agata odebrałaby swoje dwie sunie, a dwie jakoś musiałyby się dostac do wspólnego DT załatwionego przez Poker we Wrocławiu. Dowiedziałam się, że psiaki przyjechałyby w poniedziałek. Nie pytajcie o której, bo więcej nie wiem na razie. Zazwyczaj jadą noca, bo łatwiej im przekroczyć granicę, niż w dzień. Pieniądze musze zebrać, wymienić na euro i przekazać mojej mamie w piątek ( wtedy mój mąż do niej jedzie), bo będzie płacić przy odbiorze. Czyli chyba wpłaty najlepiej na moje konto. Mruczko, jesli Twoja sunia pojedzie, to podam Ci konto walutowe, bo szkoda tracić na wymianie. Spróbuję zebrac deklaracje: Jo37 - 100 zł WPŁACONE Mruczka na swoja nową sunię 200 euro (100 euro już WPŁACONE) Poker ok 150 euro WPŁACONE Helli 300 euro WPŁACONE Kiyoshi 300 zł WPŁACONE Onaa - 50 zł WPŁACONE Mazowszanka13 - 50 zł WPŁACONE Limonka80 - 250 zł WPŁACONE P. Irena z Katowic - 100 zł WPŁACONE Elf i mango - 50 zł WPŁACONE Nesiowata - 30 zł WPŁACONE Onaa po raz drugi 50 zł WPŁACONE Limonka80 po raz drugi 100 zł WPŁACONE Tola - 50 zł Limonka80 - 100 zł Razem 650 euro i 1230 zł (ok 270 euro) - 920 euro. Koszt transportu 5 psów to 1250 euro Gdyby się dało, to chciałabym, żeby przyjechały wszystkie 5. Ola ma jakąs kwotę odłozoną na najgorsze przypadki, ale nie na tyle psów niestety. Tylko trudno wybrac, które miałyby dostac szansę na nowe życie, a które tam zostać. Na pewno mogą przyjechać 4, które miały przyjechac w niedzielę. jesli marina potwierdzi, że kaszlaca jest zdrowa i może jechac, to byłoby pięć, czyli koszt 1250 euro.
  15. Amelia ma potwierdzony drugi dodatni test. Oli tata jest w krytycznym stanie, wiec ona tez odpada z pomocy. Maluchy moga za tydzień przyjechac płatnym transportem - 250 euro od każdego. bezpłatny transport najszybciej będzie organizowany na koniec maja, a im czas socjalizacji i dzieciństwo upływa w schroniskoej klatce i kojcu. Bardzo prosze, jesli ktoś może wesprzec finansowo ich przyjazd! Poker, czy możesz te deklaracje, o których pisałas, przeznaczyć na transport dla tych suń, kóre zarezerwowałyśmy? Maluchy tam muszą żyć nie tylko z brakiem człowieka i bezdomnoscią, ale i stale walcza z biegunką.
  16. Z tego co wiem, to tak. Pani zawsze tak o nim mówi i pisze, a zresztą on idealnie reagował na imie. Zawsze ludziom mówię, ze imię, to jedyne, co te psy mają pewnego w nowym miejscu i życiu. Wszystko się zmienia, więc warto chociaz imię zostawić, a w tym przypadku jest krótkie, łatwo wpadajace w ucho i pasujace do niego. Sama też adoptowanym psom zostawiam ich imiona. Co innego, kiedy kupuję rasowego szczeniaka z dziwacznym, kilkuczłonowym imieniem. Wiadomo, ze hodowca tak go nie wołał i mogę bez zamieszania w psiej głowie, je zmienić.
  17. Niestety, ale też dopadła mnie choroba. Nie daję rady tu zagladac. Jak coś , to jestem w kontakcie z Tolą, bo Aska7 pewnie odpoczywała, wiec nie chciałam zawracac glowy. Sytuacja wygląda tak, że sunia jednak tęskni za swoimi przyjaciólkami i dotychczasowym życiem, bo po prawie całym zyciu spędzonym w kojcu, nie pamięta już innego. Pierwszego dnia była zaciekawiona, ułozyła się wygodnie w budzie, zjadła przy mnie, obserwowała mnie, ale rano juz nie wyszła z budy, dopołudnia usłyszałam jej wycie z budy. Nie było to donośne wycie, jak Borysa z nosem utkwionym między prętami pod tytułem" usłysz i wypuść mnie, chcę do domu", tylko takie ciuchutkie, tęskne, smutne zawodzenie w budzie. Serce boli, ale nie mam jak jej nawet wziac do domu. Nie ma nałozonych szelek czy obroży, była łapana na chwytak, z tego co wiem. Siedzi w budzie, tam zanosi miski. Jedzenia przy mnie nie chce już zjesć. Kiedy któreś z nas pojawia się przy wejściu do kojca, to warczy z budy, ale nie tak z zębami na wierzchu, nie unosi warg, tylko jakby burczy ostrzegawczo ze strachu przed nieznanym. Od wczoraj nie siedzi przy wejściu do budy, tylko w głębi. Wczoraj wzięłam jedną miskę z połowy budy, to nie reagowała. Drugą miała między łapami, więc nie zaryzykowałam. Zrobiłam jej wczoraj test na lamblie, o którym pisała Tola, jest ujemny. Dziś podałam tabletki na odrobaczenie. Tyle jestem w stanie zrobić. Wczoraj rzucałam jej puszkę do budy, to przy mnie nie siegała, ale kiedy odchodzimy, to zjada bez problemu całe duże porcje. Jest bardzo zaniedbana, jej białe końcówki łapek są ciemnożółte z moczu, co nawet widac na zdjeciach. Jednak najpierw musi trochę oswoić się, zaufac, wyjść z budy, żebyśmy mogli jej założyć choć zapętloną smycz. Niestety, tak czasem reagują psy schroniskowe, które większosć życia spędziły w jednym miejscu. One boją się zmiany, nawet jesli jest na lepsze, bo przez długie lata nie doświadczyły niczego innego. Mój diabełek york Joki wbiega jej do kojca i ona nie reaguje, czyli nie ma w niej agresji. Jak już to mogłaby zareagować agresywnie z lęku, gdybyśmy mimo jej ostrzeżenia, próbowali coś robić na siłę. Nie wychodzi z budy, kiedy inne psy podchodzą do kojca, ale tez na nie nie szczeka. Po prostu leży na tyle budy i obserwuje. Mysle, ze potrzeba jej czasu. Dobrze, ze chociaz je i pije bez problemów oraz jest spokojna. To już coś, moim zdaniem. Tylko cżłowiek chciałby jej zrekompensować tyle straconych lat, a tu nie ma nawet jak. Na pewno nie jest dzikuską, jak była okreslana w schronisku. Nie ucieka nawet ze wzrokiem, nie mówiąc o tym, że nie miota się czy nie ucieka. Dla mnie to po prostu bardzo skrzywdzona przez los sunia, która jest zdezorientowana totalną zmianą i nie wie, jak na nia reagować. Psy, tak jak ludzie różnie radzą sobie ze stresem i nieznanymi sytuacjami, jej sposobem pewnie jest takie wycofanie się i obserwacja. Wcześniej nie podałam kwoty za hotelowanie, bo nie wiedziałam jakiej jest wielkości. Czasem na zdjeciach psy wychodzą inaczej. Jednak jest naprawdę spora i masywna, choć na krótszych łapach, wiec to bedzie 15 zł za dobę, czyli średnio 450 zł za miesiac. Wiem, że to wiecej, niż średnio Aska7 zakladała, ale tyle zazwyczaj kosztuje pobyt w kojcu w większosci hotelików, a ona po kwarantannie zamieszka z nami w domu, nie w kojcu.
  18. Aska rzeczywiście zrobiła ogromną trasę, poświęciła niedzielę tym biedom. Podziwiam, bo to nie była pewnie łatwa droga. Wspaniała kobieta. Sunia ma w pisane w książeczkę imię Dunia i podany rok ur. 2011. jednak to świeżo założona ksiazeczka. Wczoraj była bardzo spokojna zainteresowana tym, co się wkoło niej dzieje. Z apetytem zjadła najpierw suchą karmę, a potem michę gotowanego. Myślałam, że suchej nie zje, ale jak przyszłam z posiłkiem , to połowy suchej juz nie było. Dziś jest trochę gorzej. Wczoraj chyba nie miała czasu się stresowac, bo tyle się działo. Dzisiaj siedzi głębiej w budzie i tylko bez ruchu obserwuje. Nie chce wyjść. Miski z wodą i jedzeniem wciagnęła sobie do budy. Chyba zaczyna się stresować zmianami, bo nagle wszystko jest obce i inne. Myslę, że potrzeba czasu. Na razie nie ma szelek, ani obroży, więc musimy poczekac, aż sama wyjdzie i damy radę jej coś założyć, żeby można ją wyprowadzić z kojca.
  19. Może chodziło o to, że jutro jest jeden pracownik? Też trochę się martwię, żeby wszystko dobrze poszło. Jutro czekam jeszcze na szczeniaki z Ukrainy, więc mam podwójny stres.
  20. Zostaw może na razie u siebie te pieniadze, dobrze? Zobaczymy jakie bedą potrzeby suń Twojej i Marty. Ja nie mam zadnych wydatków, jeszcze co najwyżej kupiłabym im jakiś preparat na chrząski i kości, bo miały raczej niedobory. Mimo, że już dostają wartościową karmę, to zjadły scianę. Myślałam o Caniviton Protect, bo to daję też swoim szczeniakom. gdyby nie było żadnych potrzeb, to zawsze można dodać te pieniądze do transportu kolejnego maluszka, żeby mógł przyjechać. Na razie nie mam jakoś urwania telefonów o Mattiego, a Margo nawet nie ogłosiłam. Zgłaszają sie same osoby z małymi dziecmi, a nie dam na umowę fundacyjną w trakcie leczenia lamblii do domu z dzieckiem, bo nie potrzebujemy afery potem. Zresztą stale coś remontujemy, wiec czasu tez brak na sesję. Od poniedziałku przychodzi nastepna firma. Poker, prosze daj mi na PW jakiś namiar tel. do siebie. Nie mam jak dac znac, jak przyjada sunie. Na razie nie mam żadnych wiadomosci, ale Amelia w drodze z kotami, więc jej nie zawracam nawet głowy.
  21. Też trzymam kciuki za bezstresowe łapanie suni i łatwą podróż. Tak zakładałam czasowo, bo Aska7 ma długą drogę przed sobą. Powodzenia!
  22. Dla niego nic, ale i tak chodzi jej chrupnąć suchą karmę. Nie jest nauczony zamknięcia w klatce, nawet śpią razem z Amely. Często moje psy zamiast warzyw dostają karmę wegetarianską, więc też to je. Najpierw panikowałam, ale skoro królice zjadają nawet całe swoje mioty i żyją, a jemu nic się nie dzieje, to odpuściłam odganianie go i pilnowanie miski.
  23. Chciałam potweierdzić, że otrzymałam obie wpłaty. Kokos jest więc u nas rozliczony.
×
×
  • Create New...