Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19247
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Tu jeszcze Dylan po jajeczku przy śniadaniu wielkanocnym w ogrodzie. Niech taki zostanie w pamięci i sercach wszystkich; pogodny, pozytywny, otwarty na ludzi i kochający każdego.
  2. Nie wiedziałam jak wejść i napisać o odejściu Dylana. Wczoraj nie dałam rady. Jest pusto bez niego, wszystko jest jakieś inne. I nie ma jego uśmiechniętego pysia. Był duszą całego domu i rodziny.
  3. Za wywol. Poproszę nr 8 i 29. Musze sprawdzić te zakupy z poprzedniego bazarku, ale nie miała kiedy.
  4. Czy jest możliwość zamówić coś w tym miesiącu z aktualbego katalogu? Nie potrafię wysłać prywatnej wiadomości z zapytaniem. Za każdym razem mam info, że wystąpił błąd.
  5. To tak, jak u nas. Mówiłam Marcie, ze ona wyjatkowo nie ma żadnych lęków, tylko robi to, kiedy mózg się jej nudzi. Czasem wiele godzin było ok, a czasem raz po raz szlo pod zęby wszystko, co sie dało. Przeważnie wieczorami i nocą. Pasowałaby do np cywilzowanego i bezpiecznego gospodarstwa, stajni itp. gdzie cały czas jest zajęcie i kręcą się ludzie, ale o takie miejsca to chyba jednak nadal trudno. Lubi pracować nosem, pewnie nawet w agility miałaby osiągnięcia, bo miałaby pracę dla umysłu i ciała jednoczesnie. Jak dotad niestety nie trafił się nikt chętny chocby na zakup kennelu, a od razu mówiłam, ze to minimum , żeby mogła funkcjonowac gdzieś w domu przy normalnym wyposażeniu i funkcjonowaniu, gdyby nie było jednego członka rodziny cały czas w domu. U nas od razu widac róznicę po jej wyjeżdzie. Zakopałam wszystkie doły w ogrodzie i nikt ich nie wykopał ponownie, mozna zostawić sprzęty bez zniszczeń, wkopałam roślinki i nikt ich nie wyrwał. Nawet Malinka bez Nemo i Albinki zmieniła sie na plus. Wchodzi sama często do domu, nie dziczy i nie szaleje godzinami po ogrodzie. Mąż nie zbiera rano pojemnika fragmentów zniszczonych kocy, materacy, fotela i kocy, a wczoraj Babuć mogła byc luzem w ogrodzie przy wszystkich psach. Może jak nabierze ogłady u Murki, to i potem w domu bedzie umiała się zachować, bo myśmy bali sie jej powrotu, gdyby poszła do adopcji. Trzymam kciuki.
  6. Rany, no rzeczywiście jak ja tylko 40 lat do tyłu - kolorowe włosy i pies Kilka dni temu u córki w szkole wszyscy rysowali swoje mamy. No i ona też narysowała z zielonymi wlosami i mnóstwem kolczyków. Pani myślała, że to taka wariacja na temat ( bo w końcu szkoła specjalna) i pochwaliła ją, ze pewnie mamie takie przedstwienie jej na pewno spodoba się. Wtedy Paula pokazała jej moje zdjęcie. jak zrobisz bazarek, to daj proszę znac, chetnie kupię, bo to moje ulubione i mam je w formie wzorów na koszulki.
  7. Dziś Dylan ze swoją ukochaną kostyrą. Odkryłam, że w Dino sprzedają duże kości i regularnie jedziemy teraz je kupować. Dylan jest w niebowzięty. Trawka i gnat wywołują u niego euforię. Mial problem z pękaniem odbytu, ale zagoilam mu to jego "cud maścią". Na razie korzysta z uroków wiosny i tylko my mamy dylemat, co dalej.
  8. Dziękuję Ci za słowa pocieszenia. To prawda, że Albinka chce we wszystkim uczestniczyć i jak pomyśleć, to dobrze ujęłaś, że jest trochę namolna. Trudno ją odciągnąć od tego, co sobie umyśli. Dlatego ostatnio zamykaliśmy ją przy gościach, bo nie dało się jej zdjąć z ludzi, a szczególnie dzieciaki tego jej zaangażowania bały się. Gdybyś była u lekarza, to poproś go przy okazji o oglądnięcie jej stawów. Od Mariny przyjeżdżają psy z nienaturalnie do ciała krótkimi łapami. Wiem, że jest taka wada genetyczna, bo kiedyś ofertę badania w tym kierunku przysłało mi laboratorium. A dziś Martyna pisala, że właśnie Kola ( wczesniej Nataszka) ma skierowanie na MRI od ortopedy bo przy swoich krótkich łapkach zaczęła kuleć na spacerach i lekarz podejrzewa albo wade albo niedobory w szczeniectwie. Już o tym myślałam przy Rzepiku. Nie ma siły, że wszystkie są mixami corgi. Szybciej w rejonie występuje wada , która jest przekazywana genetycznie.
  9. Dostałam od Murki wiadomość, że dojechały bez problemów i Albinka jest po pierwszym spacerze. Oczywiście miota mną wiele uczuć. Chciałam, żeby Albinka wyjechała, bo nie radziłam sobie z tym, co niszczyła, ale wiadomo, że kolejna zmiana to jednak jakaś trauma dla psa. Z drugiej strony zmiana miejsca to szansa, że coś się jednak zmieni w jej zachowaniu. Niestety nie mam pomieszczeń dostosowanych tylko do psów. Jak już wcześniej pisałam, u nas Albinka miała dostęp do wszystkiego, co normalnie ma się w pokojach czy łazience. Mam więc tylko nadzieję, że szybciutko dostosuje się do rytmu życia u Murki i z jej cudnymi zdjęciami ( nazywam je fotkami do kalendarza) równie szybko znajdzie swój dom.
  10. Zewa wkrótce musi czekać wizyta u fryzjera. Wysłałam link jego wątku do wsparcia ze środków ze skarpety im. Talcott Już pisałam na watku Kody, że zastanawialismy się nad puszczeniem luzem na całą noc ich obojga, ale jednak Kody boimy się samej zostawić. Zew jest spokojny, wiec może sobie zostać na całym ogrodzie. Otworzymy mu domek, gdzie jest kanapa z pościelą, zeby miał gdzie spać, a tylko na dzień będzie wracał do Kody do zagrody. Ostatnio spał w domu, ale teraz już nie chce. Zresztą jego nocowanie bardzo denerwowało Greya. Nie potrafią sie zgodzić i żaden nie odpuszcza. Grey spędzał noc pod drzwiami, a Zew na jego widok od razu warczy.
  11. Tak, oczywiście. Dziekuję, nie zaglądałam tu od naszej rozmowy. Jako, że robi się coraz cieplej i przyjemniej, to zastanawialiśmy sie, czy nie zostawiać Kody luzem na noc na cały ogród. Jednak jakoś boimy sie jej aktywności, żeby z nudów nie spróbowała się podkopać pod murem. Chyba tylko samego Zewa będziemy zostawiać. Ostatnio spał w domu, bo mu się zachciało domowego życia, ale pewnie teraz mu juz za ciepło. Jest spokojny, flegmatyczny i nie ma glupich pomysłów.
  12. Rozliczenie Nemo - 458 zł na fakturę ZEa i 35 zwrotu za wirusówkę 5 skł.
  13. Oby. Weszła na klapę z ubikacji i ściągnęła ceramiczną pokrywę ze spłuczki. Oczywiście pokrywa rozbiła sie , kiedy upadła na płytki. Wspiela się tam, żeby sięgnąć po doniczkę z kwiatkiem na parapecie. Oczywiście roślina też nie przetrwała. Spłuczkę trzeba kupić nową.
  14. Tu nie zgodzę się. Mam takie, że jak nie dostaną tego, co im smakuje, to nic nie zjedza, wpadną w hipoglikemię, która bez interwencji kończy się zaburzeniem akcji serca i śmiercią. Kontakty ochłodziliśmy specjalnie dwa dni wczesniej. Żadnego "ciuciania" i przytulanek. tym bardziej łzawych pożegnań. Jednak Nemo przez godzinę, kiedy państwo byli tu i tak jak ping pong podskakiwał, starając się usilnie tylko dostać w ramiona mojego męża. Nemo tu zjadłby konia z kopytani a smaczki łapał w locie. nawet przy nowej rodzince jeszcze zładł ich kupę, az męża upomniałam że dosć, bo dostał wczesniej Bravecto, wiec dobrze było, żeby nie zwymiotował wszystkiego razem po drodze. Mam nadzieję, ze stres Nemo odpuści i nie wróci. Pani ode mnie wie, że taki okres aklimatyzacji może trwać do 2 tyg. I wiecej chyba zależy nawet od ludzi, niż od psa. Trzymam kciuki. Tak bardzo ucieszyłam się z tej adopcji.
  15. Na razie czekamy. Ma problemy z jedzeniem i piciem. Nie załatwia się na zewnątrz na smyczy. Oby mu puściło, bo Pani pewnie jest przykro, że chciała dać dom, stara się, a Nemo nie potrafi zaakceptować nowego życia. No i wiem od Pani, że wybrała adopcję dorosłego psa, właśnie z powodu problemów z czystością u szczeniąt, a Nemo wszystko robi po powrocie do mieszkania.
  16. O, tego nie wiedziałam. Dzięki za info To choć równoważy to, że białe zwierzęta są z kolei bardziej wrażliwe. I tak Albinka tam się nie nadawała, bo ule nie były bezpiecznie oddzielone a Państwo w mocno zaawansowanym wieku.
  17. Mam wiadomość od Pani: "Jest po pierwszym spacerze ale nie zalatwil sie, wczoraj zrobil siku w domu na razie nie chce jesc ani pic, mysle ze jest to chwilowe. poczatki zawsze sa trudne" Przekazałam Pani porady. Nemo nigdzie sie nie wybieral i na razie nowego domu nie odbiera jako zmiany na lepsze. Niestety, nie jesteśmy w stanie dać domu wszystkim, które uznały nas za swoją rodzinę. Mam nadzieję, że to będzie kwestia czasu. Pies to przeżywa, my wszyscy przeżywamy.
  18. Nemo pojechał, Pani wieczorem po przyjeździe pisala, że leży z brzuszkiem do góry więc nie było źle. Powiedziałam, żeby z nim już wieczorem nie wychodzili, bo mieli godzinę opóźnienia, kolejną godzinę tu byli, więc wrócili już po ciemku. Bezpieczniej dać mu ręcznik do przedpokoju, powinien załatwić się. Mieli porządna smyczy i szelki, adresatkę, przygotowane jedzenie. Zobaczymy, co będzie dziś. W domu pewnie będzie dobrze, bo sie z panią dobrali, gorzej ze spacerami na smyczy i w mieście. Nemo wybiegał już o 6.15 z dzikim wrzaskiem i ganiał się pół godziny z dziewczynami. Na pewno więc najtrudniejsza dla niego zmianą będą spacery tylko na smyczy. Dałam mu jeszcze wczoraj Bravecto. W zeszlym tygodniu był szczepiony p wsciekliznie, a 2 tyg wcześniej wirusowką. Wirusowke (35zł) dodam do rozliczenia. Na razie czekamy, jak sobie poradzi.
×
×
  • Create New...