Jaaga
Members-
Posts
19194 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Powinny już otwierać oczka, ale trudno stwierdzić, bo mama tak zazdrośnie ich broni, ze widzę tylko pupki i ogonki. Nie poradziliśmy sobie wczoraj nawet z robieniem zdjęć do kartoteki dla schroniska. Dziś jeszcze bardziej niż wczoraj. Warczy kiedy tylko podchodzimy. Mam nadzieję, że jej to przejdzie, bo trudno będzie zajmować się choćby higieną szczeniąt jak będą bardziej samodzielne.
-
Maluchy przyjechały w transporterku osobno, sunia w klatce. Mamuśka tak się boi rozłąki, że od wczoraj nie wyszła sie załatwić. Warczy i nie pozwala brać maleństw na ręce. Na szczęście ładnie je starter, pije, więc szczeniaczki będą miały mleczko. Przyjechały bardzo płaczące, częśc miała biegunkę, ale to pewnie po tym, czym mama była karmiona. dziś są ciuchutko, palimy w piecu, więc kaloryfery gorące. Wczoraj byłam przerażona sytuacją, ale jak patrzę na te drobinki, to żal mi ich, bo co one winne, że niechciane. Ich mama jest wystraszona, broni ich jak może, bo nie rozumie, co się stało i dlaczego straciła dom w najtrudniejszym dla niej momencie. Trafiają do nas rózne psiaki, z róznymi historaimi, ale łączy je to, że to człowiek zgotował im taki los.
-
Mala nie jest ani wystraszona ani zagubiona w domu. Wczoraj Andrzej jechal po nią do Katowic, bo udało się Tyśce zorganizować grzecznościowy transport. Przyjazd opóźnił się półtorej godziny, ale sunia w końcu została przejęta. Po przyjeździe wieczorem poszła spać do pokoju z Martin, Oreo i Lonią i ... od razu sobie ich ustawiła. To niesamowite, ale ten mały bąbel jest jak moj maltanczyk Beniuś. Najmniejszy, ale nadrabia wewnętrzną wielkością. Lonia jej nie trawi i poszła na górę obrażona. Istna Brawurka z niej. Jedynie jej złe doświadczenia można poznać po tym, że nie ma odwagi wejść do domu. Po zabawach w deszczu wszystkie ekspresowo wróciły, a ona jak zakleta nie przekroczyła progu. Trzeba ja było zabrać na rękach. Chyba jeszcze nie dowierza, ze nikt jej tu nie zbije i dom jest dla psów. Jest taka, jak na filmiku gdzie szarpała zawzięcie zabawke połowy swojej wielkości.
-
Ewu po obdzwonieniu wszystkich hotelików i odmowach w każdym zadzwoniła o ratunek dla suni, bo małe w schronisku nie miałyby szansy. Zgodzilam się na awaryjny pobyt, ale jeśli ktoś ma jakiś pomysł na rodzinke, na umieszczenie ich do czasu adopcji szczeniat, to będę wdzięczna, bo wzięłam je naprawde awaryjnie. Mialam wczoraj jechać na groby jak chyba wszyscy, ale utknelam w domu, bo Ewu udało się zorganizować transport do nas. Mama puknęła się w glowe, do cioci nie miałam odwagi zadzwonić, bo nie pojawiłam się na grobie taty, który zmarł 5 tyg. temu. Jednak bardziej byłam potrzebna wczoraj żywym. Sunia jest w pokoju z moimi suniami, wiec musiałam zostać. Przyjechala osobno w klatce, maluchy w transporterku i bardzo teraz boi się o szczeniaki. Warczy, nie pozwala do nich podejść, obserwuje każdy ruch.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Dziękuję Toluza wstawienie. Linda oczywiście nie chodzi, ale potrafi się tak ładnie unieść na latach. Tak wysoko to pierwszy raz. -
Rozi, z całym szacunkiem, ale nie potrzebuję Twojej zgody, żeby wziąć do siebie psa. Jedyną osobą, która może mieć wątpliwości jest opiekunka Suvi. I w takiej sytuacji ma pelne prawo przenieść suczke gdzie indziej, jeśli nie ma do mnie zaufania i będzie się obawiać o jej bezpieczeństwo. Zakładałaś, że wrzucę onke na wybieg i pójdę do domu? Oczywiście, jeśli ktoś znajdzie owczarce inne miejsce, to z całego serca się ucieszę i będę spokojna. Zależy mi, żeby jej pomóc wydostać się ze schroniska. Nie upieram się, że musi koniecznie do nas. Jeśli ktoś ma jakiś realny pomysł w tej kwestii, to zapraszam do podzielenia się nim tutaj. Suczka za tydzień może jechać do każdego DT czy hoteliku, jeśli tylko będzie miejsce i uda się jej zebrać stałe deklaracje na opłacenie pobytu.
-
Centrum Psa Orońskiego- bezdomniaki w Punkcie Przetrzymań w Orońsku
Jaaga replied to aagataa8's topic in Psy do adopcji
Ogromne szczęście. Wszystkie maluchy śliczne a zdjecia cud-miód. Z takimi fotkami powinny szybko znaleźć domy. Na szczęście chyba zapowiadają się a mniejsze docelowo.- 733 replies
-
- orońsko
- bezdomniaki
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
To steryd. Da czasową poprawę. Musialaby brać steryd codziennie żeby stale zmniejszyć ucisk na rdzeń kręgowy dzieki jemu działania przeciwobrzękowemu i przeciwzapalnemu. Jest to niemożliwe, bo mialaby problemy z żołądkiem, watroba i nerkami, nie mówiąc nawet o tyciu. To młoda suczka, wiec wybraliśmy opcję mniejszej sprawności fizycznej ale zdrowszego organizmu. Tyle czasu jej stan byl bez zmian, dopiero niedawno pogorszył się. Mam wiec nadzieję, że znowu będzie lepiej przynajmniej na kilka miesięcy. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Linda dostała dzis druga dawkę Dexafortu i jest ogromna poprawa. Przez wiele godzin nie daje się wyjąć z wózka i często znowu normalnie uklada stopy, a nie wywija je do tyłu. Rewelacyjnie widzieć ją tak sprawną. Mamy jeszcze trzecią dawkę. Mam nadzieje, ze kuracja znowu na jakiś czas pojawi jej funkcjonowanie. Już chyba trzeci dzień zaobserwowaliśmy, że do miski podchodzi na stópkach. Łapy są ugięte, opiera na nich cały ciężar ciała ale jednak nie idą jej bezwładnie do tyłu. Trzy porcje leku kosztowały 60 zł. 50 zł wzięłam z wplaty Figuni, dyszkę dopłaciłam. -
Tak, w schronisku, ale zachowuje się jakby nie byl. Za sukami z cieczką głupieje i stale usiluje kopulować, z psami się ścinają. Wczesniej z Laimą, bo chcial ja kryć, a ona dostawała wścieku i go gryzła, teraz z Martim. Marti dojrzewa, rozrasta się i mężnieje. Jeśli dłużej się zasiedzi to nie wiem jak ogarnę tą małą zaczepną pchłę. Marti jest spokojny, tylko juz nie da sobie w kasze dmuchać.
-
Po jej wyjeździe.mam problem z Oreo i Martim. Ciągle się ścinają i żaden nie popusci. Marti jest duży, przywala Oreo do ziemi, ma najeżony grzbiet, a ten nie odpuści i wijąc się pod nim, go gryzie. Dzis juz ich trzy razy rozdzielałam. Przy Suvi sa zgodni, w domu chodzacy konflikt. Wczesniej wkraczała do nich Laima i byl spokój. Przydałaby się kastracji Martiego, żeby nie doszło w końcu do nieszczęścia. Tylko skąd wziąć min.300 zl ? Oreo jest tak zajadły i nikomu nie popuści, mimo że jest najmniejszy.
-
Tą jasną nawet sa zainteresowani ludzie ale musialaby być wysterylizowana i tolerować koty. Myslalysmy z Tolą, ze przyjedzie z sunią z Twojego wątku, ale musze mieć miejsce na owczarkę, gdyby były problemy z Suvi, więc odpada kolejny pies w domu. Może Tola cos jeszcze wymyśli. Ruda sunią ma być sterylizowana we wtorek razem z owczarką. Jest też jakas szansa ze tu je ktoś wypatrzy i zaopiekuje.
-
Wszystkie wchodzą od tak do Suvi, jeśli masz na myśli wybieg. Do kojca mogą tylko wybrańcy, których dopuszcza. Na resztę przy budzie warczy lub odgryza, jak upierdliwca Bakstera który sprawdza czy jej resztki kolacji do rana nie zostały. Ona sobie dobrze radzi z psami i jest z nimi na co dzień. Nawet Maxima czasem dajemy do niej w ciągu dnia i się lubią. Chodzi po całym ogrodzie, spi czasem tez w tej drugiej budzie. Ostatnio porządkowałam jej bude kiedy była w całkiem innej części ogrodu. Ta onka jest z dzika suczką. Do tego była przecież u siebie z psem. Rozi, i tak tą sukę wezmę, bo ona nie ma innej szansy.