Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19278
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Male zaczęły pokaslywać, podalam im Drontal Junior i dzis rano zamiast kupek znalazłam kłęby cieniutkich glist. Ich mama była odrobaczana i nic nie było. Kupie jej tez drontal, bo trudno uwierzyć, że może nic nie mieć. Odrobaczania trzeba powtarzać i najlepiej zabezpieczyć je wszystkie strongholdem. Na szczęście są odizolowane w zagródce.
  2. Maluchy tu na dogo trochę przeze mnie zaniedbane, ale mam chore mame i córke, przyjechały nadprogramowo dwie szczeniaczki z Koffi i wieczorej z adopcji wróciła Laima. Jak się coś wali, to na całego. U nas to już istna lawina. jednak Gaja i dzieci maja sie dobrze irosną zdrowo.
  3. Tolu, chodziło mi o to, żeby wolontariuszka sprawdziła, czy on nadal żyje. Nie jaki jest. Teraz, skoro go nie było, to nie wiadomo nawet, czy jest dla kogo szukać miejsca
  4. Tak, Aska dlatego Marcie obiecałam uduszenie, jak ją spotkam, za te dwie dodatkowe małe. Wczoraj jeszcze pojawiła sie niespodziewanie wisienka na torcie - Laima wróciła z adopcji. Mąż zapowiedział wyprowadzkę do stodoły
  5. Wczoraj popołudniu dostałam wiadomość od włascicielki Laimy, że prosi o radę i chce dowiedzieć się o jej reakcje u nas, bo Laima juz nie tylko nie akceptuje owczarków niemieckich, ale i reaguje szczekaniem na ludzi i psy na spacerach. Tydzień po adopcji było dobrze, potem stopniowo pogarszało się. Toleruje tylko drobne kobiety. Przestała tolerować większe kobiety i mężczyzn. Jest po spotkaniu z behawiorystą, który orzekł, ze ona (pies odchowany od maleńkości w duzym stadzie), nie potrafi odczytywać sygnałów innych psów (!). Zaproponowałam wizytę u doświadczonego szkoleniowca, bo niestety, ale dla mnie wielu "weekendowych" behawiorystów robi więcej szkody, niż pożytku. Po rozmowie przemyślałam sprawę. Skoro miły, totalnie uległy psiak tak się zachowuje, to albo zdominował sobie opiekunki i nie radzi sobie z rolą przywódcy, albo coś innego jest nie tak. Mąż akurat był w Chorzowie i zaproponowałm, żeby oddały nam Laime. Znowu rozmowa, dziewczyna płakała, ale powiedziałam jej, że to dla dobra Laimy i zgodziły sie ją dowieźć do Chorzowa. Martwiły się, czy torba z matą węchowa, szarpakami, zabawkami i smaczkami będzie dobrym pomysłem, czy Laima nie będzie tęsknić. Rzeczywiście, prowadzona na spotkanie z Andrzejem z daleka go owarczała, ale jak poznała to już było ok. Na torbę swoich rzeczy Laima nawet nie spojrzy. Po przyjeździe stanęła na ławce, objęła mnie za szyję łapami, wylizała twarz, potem wtuliła głowę w zaglębienie szyi. Objełam ją i tak stałyśmy długo. Laima chodzi znowu za mną krok w krok. Miała w nowym domu zmienione imie, ale na swoje reaguje od razu. Jest tak jak wczesniej miłym, łagodnym, uległym psiakiem. Raczej nie dam rady kolejny raz jej unieszczęśliwić. To nie tak, że dom był zły. Wróciła błyszcząca, zadbana, z torba wyprawki. Dziewczyny starały się, robiły wspólne spacery z innymi psami, spotkanie z behawiorystą. Jednak zamiast wypasionych smaczków i zabawek tylko dla siebie, ona woli być z nami i innymi psami.
  6. Mąż powiedział , ze mogłam jej dać od razu na imię Karyna Co zrobię, że żadne inne mi nie pasuje.
  7. Sunia nazywa się Andżela. Andrzej powiedział, że głupio, ale co zrobię, jesli to imię mi do niej pasuje Na razie nic nie wpłacaj. Ja na bieząco będę wstawiac tu ew. wydatki, zebym się nie pogubiła, ale rozliczenie robię raz w miesiącu. na konto ZEA mają wpłynąć 3 wpłaty, to chciałabym z tych pieniędzy opłacić leczenie. Po przyjeździe dałam ją razem z Koffi i maluchami. Koffi miała iść do pokoju , gdzie śpi teraz mąż, ale Andżela całą trójke uznała za swoje. Ma rozpulchniony gruczoł mleczny, chyba miała ciążę urojoną przed sterylką, co wyjaśniałoby jej opiekuńczość względem maluchów. Musielismy z Katowic dowieźć kolejne króliki mojej córki, bo moja mama jest chora i nie może się nimi opiekować. To one są u męża, a sunie razem. Nie odpuszczam posłuszeństwa. Pilnuje małych i swojego pokoju. Kiedy drzwi są otwarte i jest tylko barierka, to ujada na moje psy, jakby stała przy ogrodzeniu. Nie rozumie podstawowych komend, jest o mnie zazdrosna i ma pamięć jak słoń. Jeśli pies w czymś jej podpadnie, to go zapamiętuje. Nie potrafi się bawić z psami, choc była z drugim psem. Akurat z Suvi o którą się martwiłaś nie ma w relacjach żadnych problemów. Dziś weszła na wybieg. Kojec Suvi uznała za jej królestwo i nie chce nawet podejść. Weszła do drugiej budy, bo chyba mieszkała w budzie. Dałam ją teraz na wybieg, to siedzi przyklejona do ogrodzenia i czeka na mnie. Ma fioła na moim punkcie i w relacji z człowiekiem nie mam żadnych problemów. Mąż i córki moga ją głaskać. Pracujemy nad reagowaniem na "nie wolno". Na zewnątrz jest albo miedzy moimi nogami, albo obok i wtedy co chwilę dotyka mojej dłoni nosem. Nie pisałam Wam o jej zębach. Całe uzębienie składa się z 1/3 zębów startych na płasko. Coś koszmarnego, wygląda jakby ktoś jej je spiłował w większoąci, ale to raczej efekt tego, że przez rok gryzła metalowe pręty, żeby wydostać się na wolnośc. Biedny chłopak. Toli też go bardzo żal. To nie są psy mordercy, to skrzywdzone przez ludzi istoty. Rok sp-ędziły w ciemnej, mokrej, smierdzącej klatce. Bez słońca, trawy, świeżego powietrza.
  8. Małe podobno były odrobaczone w schronisku. Nie chciałam ich od razu po zmianie miejsca faszerować chemią, bo nie wiadomo czy w zagródce nie było jakichś wirusów czy bakterii, które moga wyjść po zmianie miejsca. Odrobaczyłam owczarkę i u niej bylo czysto, ale dziś na spacerze, kiedy sprzątałam kupy znalazłam mała, twardą pełną członów tasiemca. Zakładam, że to od Koffi. Podałam jej i małym teraz lek. Dałam też na wszelki wypadek Brawurce, Loni i Bei. Choć Lonia to raczej nie była, bo niedawno dostała własnie Dolpac przy glistach Opla.
  9. Śmiej się, śmiej nazywam ją krążownikiem, bo stale krąży między psami i pilnuje dyscypliny. Jej zadarty ogonek pojawia się między psami jak płetwa rekina i po chwili znika, żeby pojawić się gdzie indziej. Corka pytala się mnie, co to za śmiesznego psa mamy w domu, jak ją zobaczyła kiedy przyjechała.
  10. Nie wita, tylko ustawia To Brawurka, ktora terroryzuje wszystkie psy. Moje juz ją olewają, wiec ucieszyła się z przyjazdu nowego. Oneczka poł spaceru spędziła siedząc na moich stopach.
  11. Jest mila, kontaktowa. Pracownika musiala ugryźć ze strachu o male, bo absolutnie nie jest agresywna. Jest z dziećmi nierozłaczna. Wspina mi się na kolana. Super sunia.
  12. Rozliczenie: Test na lamblie 30 zł ( na ZEA, bo powinny być trzy wpłaty na fundacje), metronidazol 59,99 zł. Maksymalne zbliżenie paragonów przez to, zebyzmniejszyc rozmiar zdjec, jakie wchodza na dogo.
  13. Dzis dotarły 3 opakowania tabletek na wątrobe od Elik, ślicznie dziękuję. Karma Hepatic 12 kg wyszła po mojej zniżce 230 zł. Jest na pół dla Bei i Brawurki.
  14. Bardzo trudno o pomoc, o czym pisala Tola. Poglaszalam onke na grupach owczarkowych na FB z prośbą o pomoc finansowa i z info, że szuka domu. Zero odzewu, a grup jest kilka i naprawdę ogrom ludzi na nich. Tylko 3 znajome osoby na moim prywatnym profilu zadeklarowały wsparcie finansowe. Niestety, ale wszystko tak drożeje, że nie można dziwić się wzrostowi cen za hotelowanie. Mój mąż tez wysyla dokumenty o prace w Czechach, bo tam jest chociaż godziwe wynagrodzenie. Przez 25 lat utrzymywałam swoje adopciaki psy i koty z pieniędzy z rasowych szczeniat. Teraz rasowe siedzą w domu bez zainteresowania. Jeszcze przez te wszystkie lata tak złej sytuacji nie było. O rasowe i adopcyjne dzwonia praktycznie pijani, staruszkowie i "karyny". No i głupie dzieci, które bawi wykonywanie takich telefonów.
  15. Onka ktora wczoraj do nas przyjechała ma lamblie. Czy p. Karolina dawała kupę Brego do badania? On też jest taki szczuply jak ona, a tam na wybiegach nagminnie występuje ten pierwotniak. Wczoraj od razu dalam jej odrobaczenie i kupa czysta. Były robale u Brego?
  16. Nie masz jak Tolu zapytać o niego np wolontariuszkę? Czy ktoś go poreklamowal na FB lub pokazal na instagramie? Jak pisałam powyżej, przy Borysie dalo to duży odzew z pomocą. Ja niestety już nie dam rady. Po wczorajszym "pakiecie"ze schroniska mam ręce pełne pracy.
  17. Nic by nie zrobil. Pies trafilby do schroniska, gdzie nie dalby sobie rady. To typ starszych ludzi, którzy myślą tylko o sobie, a nie o dobru i przyszłości zwierzaka. Kiedyś krępowałam się rozmawiać ze starszymi osobami o ich wieku, ewentualnej chorobie czy śmierci. Jednak trzeba. Tylko do niektórych to tez nie dociera. Przerabiałam to juz nieraz przy zapytaniach o szczeniaki yorki.
  18. Jesteśmy po pierwszej nocy. Sunia w domu grzeczna, cicha. Czekała z kupa do spaceru. Niestety test na lamblie wyszedl dodatni. Trudno mi ją opisać na razie. Wczoraj wieczorem była już zdenerwowana, za dużo bodźców po roku izolacji. Maxim jej nienawidzi. Moje psy raczej unikają, bo śmierdzi koszmarnie. Pod tym tłustym futrem jest chuda. Do człowieka bardzo ok, daje sobie wszystko zrobić. Bez problemu zapinam smycz, oglądnęłam bliznę po sterylce i omacalam cały brzuch. Na spacerze chcialaby być najwazniejsza dla człowieka. Była jakby zaskoczona przestrzenią. Cały długi spacer pracowała nosem. Wszystko nim poznaje, kazda rzecz i drzewo musiały zostać obwąchane. Rozi ma rację, że wygląda na skrzywdzonego psa. Kiedy weszłam do niej i chciałam poglądach, to cala przypadła do podłogi, jakby bala się razów. Smutny widok.
  19. Niestety, pani z fundacji w zeszłym tygodniu obiecała zadzwonić wczoraj i w tym tygodniu zrobić wizytę. Wczoraj dzwoniłam, pisłała do niej i bez odzewu do teraz. Dziś dzwoniła już dziewczyna chętna na Martiego, żeby dowiedziec się, czy coś ruszyło. Cały dzień mamy zwariowany, chorą córkę i moją mamę, zakupy, przyjazd zamojskich suczek. Jutro poszukam wizytatora na FB. Teraz muszę pomóc młodszej robić zdanie z matmy i uczyć się na sprawdzian z niemieckiego.
  20. Są cudne, trochę się boją, ale nie dziwię się Toli, ze nie potrafiła ich zostawić samych w schronisku. Nie chca jeszcze jesc, tylko onka zrobiła kupe w domu i je z apetytem. Drobinki na razie delikatnie podchodzą się witac.
  21. Sunia jest cudna, łagodna i przyjazna. Owarczał ją Borys, który był zazdrosny o reklamówke smaczków od Aska7. Zresztą uznał, że Aska w obliczu takiego atutu jest lepszym domem niż my, więc chciał z Nia pakować się i jechać.Dziękuję wszystkim tym, którzy w sunię wierzyli i byli zdesperowani do pomocy na równi ze mną. Dziekuję Marcie i Jarkowi, Aska7 i każdemu, kto dołożył choc dobre słowo do tego, ze sunia dzis jest wolna!
×
×
  • Create New...