Jaaga
Members-
Posts
19194 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Elu, nie dziwię się, ale znalezienie miejsca dla szczeniaka z parwo na Śląsku graniczy z cudem, a co dopiero dla dwóch. Klinika z dużym szpitalikiem odmówiła. Pies z parwo to "goracy ziemniak", nikt nie chce ryzykować. Nie mogę lekarza pouczać, bo to nie ten typ człowieka. Może ktoś zna szpitalik całodobowy w odległości bezpiecznej dla przewozu chorych szczeniąt. Jesli tak, to nie upieram się, że one muszą być w Zabrzu. Zaznaczałam już, że ten lekarz nie prowadzi szpitalika. Ma przychodnię w swoim domu i zgodził się tylko dla mnie je przyjąć, bo prowadził mi hodowlę 20 lat i tyle czasu mnie zna. Od testu żyjemy tylko ich chorobą, jeżdżeniem ze szczeniakami, załatwianiem surowicy, dowożeniem jej do Zabrza, dezynfakcja i obserwowaniem szczeniaków. Zorganizowanie wszystkiego zamuje większość naszego czasu. Domysl się, co i ile mogłam usłyszeć od męża za moją decyzję o przyjęciu małych. Żyjemy na dwa domy; ja w Katowicach z jedna córka i szczeniakami, mąż na wsi z drugą i dorosłymi psami. Uwierz, że każda luźniejsza kupa wywołuje u nas skok ciśnienia. Nie potrafię jeść i spać.To naprawdę maksimum naszego zangażowania. Na pewno szczeniaki najlepiej miałyby w domu, gdzie ktoś kontrolowałbycały czas ich stan i podawał leki. Ja tego nie mogę zrobić, a nikt inny nie zaproponował. Sunie nie są osowiałe, leżące bezwładnie. Są silne, patrzą bystro, pozostaje nam miec nadzieję, ze dadzą radę. Jesli uznacie, że maluchy powinny zmienić miejsce, bo jest gdzieś lepsze, to podam tel. do lekarza i adres i nie bedzie z tym żadnego problemu.
-
Rozi, a jak mają jednoczesnie dostawać kroplówkę? Przecież nie spędzają tam całych dni, tylko są zamykane do podawania płynów, zeby nie zerwały wenflonów. Też przekazałam dla nich convalescenta i dietę w płynie, lekarz ma intestinal. Nie jestem w stanie pouczać lekarza, co ma robić. Usłyszę, że mogę je sobie zabrać do siebie,skoro wiem lepiej, jak je leczyć. Jestem wdzięczna, że zgodził się wziać do siebie najpierw jedną, a potem drugą suczkę. Nigdzie w promieniu 80 km nie ma kliniki z całodobowym szpitalem. Proponowano mi zostawienie suczki w przychodni, gdzie od godz. 17.00 zostałaby sama aż do rozpoczecia pracy w dniu nastepnym. Wisiałam całą niedzielę na telefonie i z pomocą Ewu dowiadywałysmy się wsród znajomych i obdzwaniałysmy rózne miejsca. Dotyczyło to tylko jednego szczeniaka, nie mówiąc o przyjęciu dwóch z parwo. Jeżeli macie lepszy szpitalik z lepszą obsługą i lekarzem, który bedzie otwarty na sugestie klientek to zawsze sunie można stamtąd zabrać i przenieść. Choroba tych szczeniaków i tak wywróciła nam życie do góry nogami. Bylam bardzo szczęśliwa, że udało mi się znaleźć dla nich bezpieczne miejsce z całodobową opieką.
-
Tola ma ponoć dobre samopoczucie, biega i jest aktywna. Nie chce siedzieć w klatce. Jedynie jeszcze nie pracuja jej jelita i po jedzeniu dostała biegunki. Pije sama i nic się nie dzieje, tylko pokarm lekarz musiał wstrzymac. Druga jest chyba w najgorszym okresie choroby. Biegunki mimo leków są cały czas z krwią. Akurat teraz dostaha kroplówkę.
-
Juz o tym pisalam, to jakaś moda ostatnio, ze ludzie szukają szczeniaków, często po przejściach, na własną rękę, niewyselekcjonowanych, bez specjalistycznych szkoleń jako dogoterapeuty. Żal psów tylko. Jak piszecie, maja być cud środkiem na problemy z dziećmi. Bardzo szkodliwy dla szczeniąt trend. Sama ma corki jedna z Aspargerem, a druga z mutyzmem wybiorczym i afazją i nie przyszłoby mi do głowy, ze psy rozwiązany ich problemy. Ludzie zamiast kontaktować się z organizacjami specjalizującymi się w wyborze i szkoleniu psów dla niepełnosprawnych osób, myślą ze wezmą piwrwszego z brzegu psiego malucha, yle byl ładny I mily, który odwali za nich lata pracy z dzieckiem i dziecko zacznie robić nagle postępy. Zero wiedzy, specjalistycznych szkoleń, doświadczenia i pracy z psem.
-
badanie Lusia (bo tak imię miała zapisane jeszcze w przychodni). To wystarczy, Tola na pewno zorientuje się jak to zaksięgować. Utrudnieniem jest to, ze jest jeden watek dla wymagającej leczenia wątroby Bei/Lusi, zaszczepione i zdrowej Koffi oraz dwóch szczeniaków z parwo. Dlatego wstawiam na bieżąco, co płaciłam żeby Tola w tym się nie pogubiła. Anula, bardzo dziękuję w imieniu dziewczynek za pomoc.
-
Tak, bardzo proszę. Jestem w Katowicach ze szczeniakami tylko z telefonem, jak zużyję limit internetu to zostanę bez kontaktu ze światem dlatego prosiłam o kierowanie wplat bezpośrednio do fundacji. Na razie trzymam na swoim koncie pieniądze, jakie mi pozostaly na wypadek nagłych potrzeb. Jeśli nic takiego nie nastapi, to tą kwotę tez wpłacę na ZEA.
-
Na pewno więcej niż po przyjeździe Trochę się utuczyla dziewczyna, jednak to nadal waga i wielkosc psa w typie mniejszego od standardowego, jamnika. Nie rozumiem ludzi, maja na zdjęciach sunię, widza perspektywę choćby w stosunku do człowieka czy fotela. Naprawdę jeden kg więcej lub mniej ma znaczenie? Mysle ze po prostu TEN dom jeszcze jest przed Lonią. Tez mialam wiadomość na olx z info, że Pani jest zainteresowana. Kulturalnie odpisałam, że w tekście ogłoszenia jest informacja o tym, że kontakt wyłącznie telefoniczny i nie jestem osobą decyzyjna w kwestii adopcji psa. Ludzie chyba w 80% są teraz wtórnymi analfabetami. Nie czytają treści ogłoszeń. Widać ich zaangażowanie. Jeśli kogoś ma to pocieszyć, to odnośnie ogłoszeń rasowych szczeniąt jest jeszcze gorzej. Mama przy info, że nie odpowiada na wiadomości i smsy, tylko prosi o rozmowę telefoniczną, dostala 22 wiadomości w tydzień i kilkadziesiąt smsów. Jakby ludzie naraz masowo idiocieli.
-
Wieści z dzisiaj. Tola dostala jedzenie w małych ilościach i nie wymiotuje. Lekarz powiedział że za 2-3dni może jechać do domu. Kupki są gęściejsze, bez krwi. Druga sunia jest teraz w najgorszym okresie. Leje się z niej wodnista kupa w ogromnych ilosciach, ale bez krwi. Jest osowiała i bardzo biedna. Pojechala do szpitalika szybciej, wiec dopiero teraz jest na etapie rozwoju choroby.
-
Nie jest źle. Dostaja Fosprenil. Dzis nie było biegunek ani wymiotow. Rozmawialam z panią która nimi się zajmuje. Lekarz będzie po 13.00, dzis chcą próbować tej pierwszej podawać coś do jedzenia. Tola zrobi na fb ogłoszenie o dom dla drugiej szczeniaczki. Kto ma fb to proszę o udostępnianie. Mała jest w dobrej kondycji , wiec jej pobyt w przychodni to pewnie kwestia kilku dni.
-
Teraz jest łatwiej, bo za kilka złotych można na AliExpress zamówić znaczniki na rzep w 12 kolorach i szerokości dobranej do wielkości szczeniąt. Jak mam np 6 yoreczkow to tez je tak znakuję, żeby rozróżnić, stąd mam zapas. W tym miocie tylko jeden szczeniak ma biale znaczenia na palcach a suczka jest największa z miotu. Pozostałe 4 rozpoznaje tylko dzięki obrożkom.
-
Mam zdjęcia. Tola je na pewno wstawi. Mała nie wygląda źle. I mąż widzial jej kupę dzisiejszą bez krwi. Druga wcale nie wymiotowała odkąd dwa razy zwymiotowała w domu. Powiedział, że ta pierwsza nie jest taka osowiała. No a drugą utuczylam. Waży więcej niż myślałam. Dobrze , bo będzie mieć więcej sil do walki z chorobą.
-
Obie suczki są w przychodni. Rozmawialam i ponoc ta pierwsza nie wymiotuje, robi biegunki co dostaje kroplówkę, ale dzis brązowe. Pani się nią zachwycała jaka jest slodka i grzeczna. Czeka zawsze aż jej posprzata. Wzrusza się jej spojrzeniem. Druga sunia ani razu nie wymiotowała, choć byl korek przez wypadek i jechali ponad 2 godziny. Ona jest silna i odkarmiona, powinna przejść lżej chorobę. Koffi i Andżela bez zmian. Wykłócają się o jedzenie. Dostaja kazdy posiłek z surowymi żwaczami i probiotykiem.