Jaaga
Members-
Posts
19280 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
W niedzielę lub poniedziałek; jutro przyjeżdża rodzina po Brawurkę. Pani z Bielska bardzo sympatyczna, "ale" trzeba sprawdzić Koffi na koty i muszą się polubić z 2-letnią sunią rezydentką. Dlatego przyjadą na wspólny spacer i zapoznanie. Jesli kot i relacje między suniami będą ok, to z mojej strony nie bedzie żadnego "ale". No i dom pół godziny jazdy od nas, więc mozna sprawdzić. Sunia w domu też kolorystycznie i wagowo jak Koffi, tylko z dłuższym miękkim włosem. Na zdjęciu przytulona była do kotki.
-
Ludzie mnie zaskakują coraz bardziej. Wcześniej dzwoniły z ogłoszeń dzieciaki w formie żartu. Kilka dni temu zadzwoniła dziewczynka z zapytaniem o szczeniaki yorki. Powiedziałam, żeby poprosiła do telefonu dorosłą osobę. Zazwyczaj to urywa im zabawę. Nastapiła dłuższa cisza, więc się rozłączyłam. Później zadzwoniła mama dziewczynki z informacją, ze córka dzwoniła sama o szczeniaka, bo nazbierała na niego pieniadze i to ma być jej pies. Poinformowałam matkę, że nabycie psa to dezycja poważna, z konsekwencjami na średnio 15 lat, nie będę sprzedawać szczeniaka dziecku, ani z nim rozmawiać na ten temat. Zapytałam, czy umowę też mam podpisać z córeczką. O ile zachowanie dziecka nie dziwi, to już podejście mamusiek coraz bardziej. Skoro dziecko może mieć konto i swoją kasę, to dlaczego niby nie może sobie samo kupić psa? Zresztą inna pani była bardzo zaskoczona, że umowa nie może być zawarta z jej kilkuletnią córką i nie rozumiała dlaczego. Miałam wtedy ochotę wypalić, czy gdyby kupowała dom, to do notariusza też wysłałaby dziecko do zawarcia umowy? Jakoś społeczeństwo infantylnieje nam i/lub głupieje.
-
Ślicznie dziękuję, sprawdzę konto i potwierdzę. Jest z mężem, jak przyjeżdżam na weekend to się stale dopomina pieszczot i szczeka nawołująco. Troszkę już ciężej mu się wstaje, ale jest prawie rok, więc nie ma się co dziwić, bo dla tak dużego psiaka, to dużo i tylko trzeba się cieszyć, że zdrówko nie szwankuje.
-
to może być rozszczep. Ma przodozgryz, a przy jednej wadzie często występują też inne.
-
Wczoraj dalam butelkę napełnioną ryżem i była zabawa na kilka godzin. Dzis juz znudzone. Marchwi boje się dać, bo mogą odgryźc kawałek, którym się zadławią. One są małe, tylko mają duże zęby i siłę uścisku. Wieczorem dalam suszone ciemne pieczywo. Moje szczeniaki świetnie się nim bawią, ale te bąble ekspresowo je pożarły. Są cuale głodne. Jeśli daję im częściej jesc, zeby uciszyć, to robią luźne kupy w dużych ilościach. Dziś hitem jest chwytanie zębami obrusa na stole. Liczylam na dom choć dla jednego czy dwóch, ale zero zainteresowania normalnych osób. Zastanawiam się jakiej wagi są 7 tyg. jamniki? Te małe są rozmiarów i wagi cavalierów w wieku 11-12 tyg.
-
Takie warkocze własnie mają. Do butelki nie chcę nasypać karmy, tylko np. kaszy czy ryżu, żeby zapach nie kusił, a grzechotało i tylko pod moją kontrolą. Dla moich szczylków to czasem jest fajna zabawa, tylko oczywiście u nich nie ma ryzyka,że przegryzą butelkę. Mają wieksze pluszaki z wyszytymi oczkami, zabawki dla niemowlaków, bo tego mam mnóstwo przy moich maluchach. Nie daję piłeczek, bo też się boję, no i już przestałam dawać uszy i żwacze, bo jak pisałam one całkiem inaczej reagują, niż moje dzieciaki. Tylko nie ma się co dziwić, bo moje mają 1/6 wagi każdego z jamniorów. suchą karmę sypię im na matę węchową, żeby miały trochę wysiłku i musiały wybierać zajęcia. Jednak już i tak zaczęły preferować meble od zabawek. Maluchy zostały zaszczepione. Z mojego ogłoszenia nie ma od dwóch dni ani jednego wziętego telefonu. Na FB malutko udostępnień.
-
Chciałam potwierdzić, że otrzymałam 351 zł od Poker z bazarków. Bardzo dziękuję w imieniu rodzinki. małe rosną jak smoki, cały czas są odrobaczane z powodu tak koszmarnego zagliżdżenia, przyda się każda złotówka. Mam prośbę, może ktoś ma niepotrzebne zabawki dla dużych szczeniąt i mógłby podarować? Czy ma pomysł na stworzeniejakiegoś zabawiacza domowymi metodami? Dostałam ostatnio od Toli kilka zabawek, to zostały od razu zgryzione, mimo że z tworzywa specjalnie dla psiaków. Male mają taką siłę w zębach, że aż czasem kwiczę, jak mnie gryzą i muszę je odczepiać ręcznie od swoich nóg. Moje szczeniaki mają niemowlęce zabawki i pluszaczki, które absolutnie nie nadają się do tych diabełków. Dałam im kilka duzych. Mam też suszone uszy i żwacze, ale o ile dla moich to wspólna zabawa, to one gryzą się o nie z zajadłością. Już mają ślady zębów na brzuszkach, jak Marti kiedy przyjechał do nas ze schroniska. Wczoraj Gaja połkneła pół dużego kawałka żwacza, przy czym zamarło mi serce ze strachu, że się udusi. Raczej już nie będę im podawać tego typu gryzaków. Rozmawiałam z p. Magdą ze stowarzyszenia i prosiłam o ogłoszenia dla szczeniaków w zeszłym tygodniu. Powiedziałam Jej wtedy, że przyjełam rodzinke awaryjnie, bo czekałam na Andżelę i Koffi z zamojskiego schroniska. Chodziło mi o to, że od razu powiedziałam Basi, że maluchy trzeba szybko ogłaszac, bo nie mam mozliwości trzymać ich np 4 mies.,bo są bardzo nadprogramowo i to aż 6 szczołków. Tu też o tym pisałam. Zrobiłam specjalnie dwa komplety zdjeć do ogłaszania - tu, na dogo i dla stowarzyszenia. W poniedziałek małe były ogłoszone przeze mnie na FB i przez Tyskę i mnie na OLX. Napisałam do Pani Magdy. Okazało się, że ona jest chora, o czym nie wiedziałam i nikt z wolontariuszy nie zrobił ogłoszeń. Pani Magda chyba źle mnie zrozumiała i wczoraj zadzwoniła z informacją, że potrzebuje jeszcze kilka informacji, bo znalazła rodzinie miejsce w jakimś hotelu. Zatkało mnie, bo mi chodziło o ogłaszanie maluchów do DS na ich profilu wolontariackim i schroniskowym oraz na OLX, a nie o zabranie rodziny do innego tymczasowego miejsca, w którym utkną. Tym bardziej, że to nie domowy hotelik, ale ogrzewane pomieszczenie poza domem. Gaja ma fioła na moim punkcie, szaleje, kiedy wracam od mamy piętro niżej, jakbym wracała po miesiącu , nie po kilkunastu minutach, jest w centrum życia domowego, maluchy są cały czas ze mną. Wychodzę jedynie do sklepu. Nawet nocą dolewam im wody, zbieram kupki i nie wyobrażam sobie, żeby miały być w pomieszczeniu z kontaktem z opiekunem przy okazji karmienia czy sprzątania. Poprosiłam o odmówienie miejsca, bo dla Gajki to byłby wstrząs. Gdybym chciała pozbyć się Gaji, to zgłosiłabym to wczesniej, np kiedy mnie pogryzła. Specjalnie przez nie przyjechałam mieszkać do Katowic, bo były na tym samym piętrze, co Stefcia i Tola, ktore pojechały z parwo do szpitala. Jeśli ktoś jeszcze może ogłosić i wyróznić ogłoszenie szczeniaków, to będę bardzo wdzięczna. Kto do mnie dzwoni, to może usłyszeć dzieciaki, tak są głośne. Kiedy np wychodze wieszać pranie, to cała szóstka siedzi w rządku i wyje.
-
Mnie również. Spokojnie, u nas Stefcia była grzeczniejsza. Nie musisz nic edytować, bo to naprawdę super maluchy. Może dla kogoś, kto nie ma doświadczenia, są energiczne czy szalone i trudne we dwie do ogarnięcia, ale mam do porównania dzieciaki Gajki. Te dwie wiewiórki są naprawdę szczeniakami wzorowymi. Każdemu je zachwalałam, bo nie mogłam się nadziwić, jakie one są super jak na swój wiek. Zresztą p. Ania też potwierdziła przy Toli, ze jest inteligentna i mało kłopotliwa. Bardzo cieszę się z domu Toli. Wcześniej rozmawiałam z p. Ania na ten temat i było jej przykro, ale powiedziała że absolutnie nie mogą jej zostawić. Wtedy mamie powiedziałam, że jestem ciekawa, co p. Ania zrobi przy wydaniu małej, bo jej córka zaraz po powrocie do domu leciała do Toli. I p. Ania musiała jej wszystko przynosić, bo mała nie mogła się ruszyć z powodu szczeniaka. Nie wyobrażałam sobie rozstania córki p. Ani z małą przy takim zaangażowaniu emocjonalnym. I nie myliłam się Co do przejścia choroby, to Stefcia była tydzień po szczepieniu, kiedy pojawiły się pierwsze niepokojące objawy, więc teraz jest pewnie lepiej przez to, że organizm nabrał już cześciowo odporności po kontakcie z wirusem ze szczepionki. Ze swojej strony chciałam wszystkim tu podziękować za pomoc i zaangażowanie. Sytuacja była bardzo groźna i zazwyczaj w takich przypadkach, wirus zbiera żniwo. Dzięki błyskawicznej wspólnej akcji i pomocy finansowej udało się zapobiec rozprzestrzenieniu choroby, a sunie żyją i są praktycznie zdrowe. Mama Koffi i Andżela są zdrowe, inne maluchy także. Bez pomocy dr Parczyka, który bez wahania zgodził się na przyjęcie obu suczek, nie byłoby tak łatwo. Jednak maluchy od momentu, kiedy Tola i Aska7 je zobaczyły w schronisku, miały niesamowite szczęście. Inaczej umierałyby w męczarniach. Każdy tu chyba czuje radosć oglądając ich zdjęcia. Teraz już tylko jeden krok dzieli Stefcię od szczęśliwego zakończenia.
-
Czy dałabyś radę ogłoszenie Nastki zamienić na kociaki od Toli z zamojskiego wątku? Jestem z panią zainteresowaną Nastką w kontakcie i szkoda uciekającego czasu, niech ogłoszenie posłuży dzieciakom. Dziś po dłuższym czasie zaglądnęłam na profil ukraińskiego schroniska. Koszmarna ilość szczeniąt :( Są wszędzie, na wybiegach, w pomieszczeniu w klatkach. Część biega w ubrankach, są też takie malenkie knypelki. Na filmikach z połowy listopada już sypał śnieg. Są dwa szczeniaki najbardziej poszkodowane. Pierwszy Forest, gdzie walczą o uratowanie łapek i drugie maleństwo już po amputacji. Może ktoś je wypatrzy i zechce wziać?
-
Nie mam zielonego pojęcia. Chyba Basia zbierała na swoje. Może Agat21 zgodzi się być skarbnikiem na czas choroby Ewu?Mogę ostatecznie podać do rozliczenia moje. Ważne, żeby Basi teraz nie zawracać głowy wiadomościami. Nadal jest pod tlenem i p. Magda wczoraj prosiła, żeby przekazać tu, żeby jej nie pisać o psach. Wczoraj odrobaczyłam je piąty raz i jeszcze jeden wydalił wielgachną glistę. Są już drugi raz zrobione Procoxem.
-
Też myślę podobnie. U nas Borys unika wchodzenia na piętro, a Baryton, który ma swoje ulubione legowisko na półpiętrze wchodzi po schodach tyłem. Nie potrafi już wchodzić normalnie, więc podnosi pupę co schód i tak na raka w końcu dostaje się do legowiska. Czasem musimy już go znosić. Niestety, starość jest brutalna dla większych psów i stawy są bardziej obciążone. Malucha weźmie się pod pachę, a dużego to tak do 20 kg da się nosić. Wiem po Lindzie, jak mi taszcząc ją po schodach poszedł kręgosłup, a waży tylko 22 kg. Potem przez kilka dni nie chodziłyśmy obie. Niestety, przy nieznanym psie ze schroniska wszystko trzeba wziać pod uwagę. Tam psiaka nie da się sprawdzić, bo gdyby go wyprowadzić na spacer z takiego zbiorowego boksu, to mogłoby się to potem dla niego tragicznie skończyć. Psy nie wychodzą, jest zimno, ograniczona powierzchnia, więc nic dziwnego że tak reagują.
-
Tu link do mojego ogłoszenia na Bielsko-Białą: https://www.olx.pl/d/oferta/szczenieta-po-jamnik-mix-adopcja-CID103-IDMZem2.html Info w tekście, że kontakt tylko telefoniczny, ale oczywiście mam już wiadomości: "czy są jeszcze do zabrania?" Wczoraj rozmawiałam z p. Magdą ze schroniska. Okazało się, że jest chora i dlatego nie dała ogłoszeń. Limonka 80 zasponsorowała maluchom szczepionki Nobivac DP PLUS, po których jest już odpornosć na parwo po 3 dobach. Ślicznie dziękuję, bo to skróci czas mojej banicji Wolontariuszka jednak wczoraj przywiozła też dla nich zwykłe szczepionki, które dostały ze schroniska. Gdyby ktoś wiedział o jakichś szczeniakach potrzebujących pierwszego szczepienia, to dajcie znać. Tylko transport w temperaturze lodówkowej musi być.