Jaaga
Members-
Posts
19276 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Gdyby było zarezerwowane jakieś miejsce w razie problemów, to postarałabym się go choc na początek zabrać. Wszystko w jego przypadku jest skomplikowane i u nas rozbija się głównie o finanse. Mam postawiony wybieg dla świni, ale trzeba by kupić duża budę, siatkę metalową gesta na całość panelowego ogrodzenia, bo odstępy są 8 cm i moje male psy tam przechodzą. No i może tam być pies, który nie zrobi krzywdy Babuciowi. Andżela jest jedynym psem, który zapolowalby na nią, a jej kompan moze wykazywać podobne zachowania. Tola zaoferowała budę, ale jest nierozkładana i w Tomaszowie Lubelskim do odbioru. Nie ma więc jak do nas trafić. Może gdyby zebrać do kupy i oszacować nasze możliwości pomocy, to w końcu udałoby się realnie mu pomóc,zanim nie będzie za późno. Mysle, że kwestie ew leczenia warto ogarnąć by zbiorką, o którą można poprosić Tolę. Dotąd potrzeby zdrowotne wszystkich psów udalo sie w ten sposób zaspokoić. Psa pokazalam milosnikowi rasy, który prowadzi grupę na fb. Jak coś, to na tych onkowych grupach( niektorych) moge jak zawsze udostępniać zbiórkę. Jak wielu tutaj już mam bardzo ograniczone możliwości. Moje stado starzeje się, auto co rusz szwankuje, kredyt poszybował w górę, jak i ceny wyżywienia czy weta. Coraz trudniej wszystko połapać. No i male psy przychodza adopcyjne, ale z większymi problem; jak nie gluche, to ślepe albo kalekie.
-
Normalnie 450 zl z jedzeniem, ale dla niego 360 zl z wyżywieniem, czyli 12 zl za dobę.
-
Jeśli po 17 miesiącach zamknięcia nie wychodzi, to coś musi być grubo nie tak. To chyba już ostatni moment na danie mu szansy na życie. Może to tylko zapalenie stawów po wielomiesięcznej odsiadce w ciemnicy i wilgoci, ale może też coś poważniejszego, a może jeszcze depresja. Skoro już i tak gości na wątku Andżeli, to może teraz jakos tu ogarniemy, co kto może dla niego zaoferować. Warto jednak info o nim wstawić na zamojskim wątek, bo u Andżeli nic się nie dzieje i pewnie mniej osób tu zagląda.
-
Udało się Cymuniek ma super Opiekunów. Cymek z krzywym zgryzem wygląda, jakby cały czas sie śmiał, ale wcale nie jest mu do śmiechu :( Z taka urodą zostanie w schronie do końca swoich dni, jeśli mu nie pomożemy! Ale my mu pomożemy, bo jak nie my to kto?
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
W ostateczności można zrobić wideorozmowę. Mialam taka sytuacje z dwoma ukraińskimi psami w tamtych okolicach. Domy są świetne i tez szkoda bylo mi ich stracić. -
Tolu, jakiej wielkości jest burasek? Na poprzednich zdjęciach wyglądał na małego, a na dzisiejszych jakoś mi się "powiekszyl" Nie wiem, czy to kwestia perspektywy?
-
Udało się Cymuniek ma super Opiekunów. Cymek z krzywym zgryzem wygląda, jakby cały czas sie śmiał, ale wcale nie jest mu do śmiechu :( Z taka urodą zostanie w schronie do końca swoich dni, jeśli mu nie pomożemy! Ale my mu pomożemy, bo jak nie my to kto?
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Może lepiej zbiorke udostepni Pani w dziale dotyczacym rasy i na grupach miłośników na fb? Tu praktyczne wszystkie psiaczki potrzebują pomocy, a do tego są podwojnie poszkodowane przez los, bo bezdomne. Cavaliery to niestety obciążona problemami rasa i trzeba liczyć się z tym, że u starszego często konieczne będzie kosztowne diagnozowanie i leczenie. Na szczęście wielu nabywców ma tego świadomość i przygotowaną jakąś kwotę na wszelki wypadek. Prosze popytać o możliwość pomocy weterynaryjnej płatnej na raty. Moja mama tak zrobila psu operacje za 4000 zl. Lekarz zgodził się, odkładała z emerytury i wplacila w dwóch ratach co kilka miesięcy. Ja z kolei pożyczyłam od znajomej na pilną operacje serca szczeniaka. Oddawałam kilka miesięcy, ale maluch po operacji byl zdrowy i poszedl do adopcji, wiec warto było. Ważne, żeby psu móc jak najszybciej pomóc. Życzę Pani suni powrotu do zdrowia. Elu, super wiadomość. Dziwie się, że nikt dotąd go nie adoptował. Na zdjęciach to nie ten pies, który wyjechał ze schroniska. Mialam problem ze znalezieniem kogoś do wizyty już za Wrocławiem. -
Tak, móglby, bo jedzie do DS Masza i pewnie Koszałek. Po wyczesaniu filców, odkarmieniu bylby z niego fajny piesek. Do zdjęć wystarczy chusteczka czy krawacik i już staje się widoczny. Skoro czarny, duży stary Maxim bez łapy trafił na kochająca rodzinę, która wzruszyła się jego historia i kalectwem, to myślę że mały buras tez ma szanse. Przecież mialam zainteresowane osoby nawet Amely, kiedy jeszcze myśleliśmy, że jej ograniczenia z czasem miną i da rade normalnie funkcjonować. A była zrudziałą, czarną staruszka z nadwagą.
-
Tola dzis była w schronisku. Wieczorem będzie wstawiac zdjęcia i informacje. Prosiłam o podpytanie o jednookiego biedaka, bo to pies bez szans na adopcję ze schroniska. Raz go zauważyłam przez problem z oczkiem i nawet dla mnie dlugo byl niewidoczny. Dopiero na ostatnich zdjeciach zwróciłam ponownie uwagę na ten niepozorny, bury posążek wpatrujący się jedynym okiem w obiektyw aparatu. Dzis okazało się, że piesek jest co najmniej kilka lat w schronisku. Zapodziała się gdzieś jego książeczka zdrowia, wiec więcej informacji pracownik udzieli, jak się z nią zapozna. Założę się, że większość osób tu nigdy nie zobaczyła go na zdjęciach, mimo lat oglądania zdjęć Toli. Co dopiero liczyć na to, ze zauważy go ktoś odwiedzajacy schronisko i wybierze spośród dziesiątek młodszych, ładniejszych, bardziej przebojowych psów. Od ostatnich zdjęć nie potrafię wyrzucić go z głowy. Ten pies jest chodzącą definicją nie chcianego, nie kochanego, nie zauważanego schroniskowca.
-
Bezdomna suczka i jej 3 szczeniaki spod ukraińskiej granicy doczekały się bezpiecznego miejsca u Jagny, teraz proszą o pomoc. Cała rodzinka już w nowych domach: mamcia w DS w Warszawie, Kuki pod Częstochową, Meliska w Bytomiu, Złotka w Katowicach:):):)
Jaaga replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Juz pojutrze jedzie do domu również mama Masza Robi się coraz luźniej u nas, jak szczeniaki rozjeżdżają się po kolei do domów -
Wszystko w porządku. Większość czasu spedza luzem na zewnątrz i widać, że jest na swoje możliwości szczęśliwy. Odżył. Jeszcze go tylko odrobaczę kolejny raz, bo tasiemiec to nie przelewki. Jednak juz widać różnicę, kiedy nie zjada go pasożyt i dostaje zakwaszacz moczu. U nas teraz jest naprawdę super, co rzadko sama zauważam, bo stale jestem w biegu i zajęta. Jednak maj na wsi to dla psów raj. Wszystko pachnie, kwitnie, rosną trawy, ptasxki śpiewają, temperatura jest idealna, lekki wiaterek od widocznych w tle gór , po prostu sielanka. Jedynie potrzebuje kupić kolejną porcje zakwaszacza, wit C i preparat na kleszcze i pchly. Na razie jesteśmy bez auta, wiec mogę to załatwić w przyszłym tygodniu, kiedy p. doktor przyjedzie na szczepienia do nas.
-
-
U Borysa wszystko w porządku. Juz go wyczesałam z zimowego futerka. Ma bardzo gesty podszerstek, ale juz chyba wszystko wyszło. Przestałyśmy go ogłaszać, bo odzywały się jedynie osoby delikatnie mówiąc "odleciane". Nikt z nich nie miał pojęcia, jak wygląda życie i opieką nad starym, dużym psem. I ze z czasem będzie tylko trudniej, bo nie ma innej opcji. Borys czasem ma trudności ze wstawaniem, musi częściej wychodzić na siku, nadal monotonnie szczeka jak cos chce, ale nie dzieje się nic niepokojącego. Jedynie zauważyłam ostatnio problem z zębami. W najbliższym czasie czeka nas usuwanie kamienia i pewnie kuracja jakimś antybiotykiem. Nie chce czekać, aż będzie źle, bo po co pies ma odczuwać dyskomfort czy ból przy jedzeniu. Ogólnie to niesamowicie kochany, wspanialy pies.
-
Niestety , wyjazd do Tychów zajmuje sporo czasu. Z Katowic jeździliśmy min.40 minut, najczesciej do godziny w jedną stronę i to do przychodni, ktora jest przy głównej drodze. Ostatnio mężowi przejazd z Chorzowa do Katowic Dąbrowki Małej zajął 40 min. Teraz tez droga z Jarzabkowic zajmuje godzinę. Z podanych miast z wyjazdu do Tychów robi się w sumie kilkugodzinna wyprawa. Najbliżej jest z Pszczyny. No i nie każdy nadaje się czy czuje się na siłach na wizytę.
-
Mam ogłoszenie na Toruń, nie na Opole. Jak tylko dam radę czasowo zrobic nowe,to zmienię na Bielsko. Zrobiłam dziś mu nowe zdjecia, wysłałam Toli do zmniejszenia. Aparat zaszalał sobie przy automatycznym zmienianiu daty i zmienił też rozmiar zdjęć.Zdjęcia już rozjasniłam, wstępnie zmniejszyłam,dodałam kontrastu. Powinny wyjść dobre.
-
Zrobiłam Wenie sesję zdjęciowa do ogłoszeń. Zdjęcia rozjaśniłam i wysłałam Toli na maila do zmniejszenia, bo mój aparat szaleje i znowu wychodza ogromne rozmiary fotek. Tu są dwie, które po obcięciu weszły. Wena jest z ugniecionym futerkiem po ubranku. Nie wiem, czy uda mi się ją samej wyczesać. Już zakraplamy jej uszy i szaleje. Na mój widok ucieka do budy i warczy, bo to ja jestem teraz ta zła. Wena została zaszczepiona 5 skł. szczepionką, koszt 30 zł. Warto zacząć ją ogłaszać. proszę o to, kto może pomóc, bo gdyby znalazła dom, to wtedy inny większy czy starszy pies, dla których najtrudniej o miejsce, będzie mieć szansę na wyciągnięcie ze schroniska. Okazało się, że Wena idealnie chodzi na smyczy, nie boi się samochodów ( bo nie słyszy). Jest grzeczna na spacerach i zainteresowana otoczeniem. Może więc zamieszkać w mieście raczej bez problemu. Jesli czegoś nie chce,to potrafi postraszyć zębami, więc trzeba zaznaczyć, że nie nadaje sie do domu z małymi dziećmi. Trzeba też zaznaczyc, że Wena nie słyszy lub ma znaczny niedosłuch, co w praktyce nie oznacza różnic. Trzeba kontaktować się ruchami, dotykiem lub reaguje na drgania. Nie mozna jej spuścić ze smyczy. Dla mnie to nie stanowiłoby róznicy,bo poza własnym terenem zawsze prowadzam psy na smyczy, ale w pierwszej rozmowie warto to zaznaczyć, bo wielu puszcza psa luzem, a w przypadku niesłyszącego nie bedzie jak go przywołać. Jest spokojna, nie niszczy, waży 31,5 kg, jest wielkości owczarka niemieckiego. Nie jest szczekliwa, uciążliwa. Nie niszczy. Idealna dla dojrzałych, spokojnych ludzi, ale ze względu na wielkość, więc i siłę nie nadaje się do osób zaawansowanych wiekiem. Zgadza się z innymi psami, nie reaguje na ptaki. Nie jest kłopotliwa z jedzeniem. Mysle, ze z tych informacji uda sie bez problemu stworzyć treść ogłoszeń.