Zawsze byłam przekonana, że kojec, to buda z ogrodzeniem obojętnie z czego. Pamiętam jednak wątkek Antosia i jego wyczyny, oraz niemoc osób opiekujących się nim.
Przyjaciel Koni kategorycznie odradziła siatę, a na wątku Antosia to ona była główną koordynatorką różnych akcji. Nie chcę przykrych niespodzianek, ani niepotrzebnych kosztów wtórnych.
Dla mnie beton na posadzce, to zgroza, dlatego pytam.
Według wskazówek Przyjacie Koni, to:
Kojec musi być z materiałów trwałych na fundamencie - płaskowniki, spawane druty(brak mi wyobraźni...), żeby się nie podkopał, nie przeskoczył, nie ruszył tego i nie pokrzywił. Musi być wysoki, albo kryty na górze, przynajmniej w miejscu, gdzie stoi buda, bo może na nią wskoczyć i przeskoczyć...To doświadczenia z Antkiem.
Wiem, że płaskowniki, to droga sprawa, bo za furtkę metrowej szerokości zapłaciłam ponad 200zł, a wcześniej musiałam jeszcze udowodnić, że jest krzywa, bo byłoby 230zł.
Ten kojec byłby dostawiony do betonowego płotu, więc potrzebne są 3 ściany i furtka, buda i zadaszenie. Jest to zacienione miejsce w koronie starej dzikiej gruszy.