Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Dziś u nas piekielne wiatry wieją ze wschodu :roll: Sabi zamiast wygrzewać kadłub na dworze, drapie i drapie i w bety....
  2. Jak to nieważne? My tu chcemy poznać prawdę!!!:zly7:
  3. Wiesz Loozy...machnęłam dziś butlą Arthofleksu i myślę, że w ciągu tych 2-3 tygodni, to się zużyje. Więc jeżeli Ludek organizuje wyjazd, to można zamówić.
  4. [B]Przyjacielu Koni - kończę 2 anioły dla Wilka, wkrótce je wystawię....[/B]
  5. Kokosia czeka na życzliwą duszę.....
  6. Klusia w górę. A dziś świeci słonko :)
  7. A może ktoś by zeskanował tę sesję Szarikową, bo my tu na prowincji na pewno "Mojego psa" nie uświadczymy :mad: :roll:
  8. Ja też tu czekam niecierpliwie, co to za obietnica? :diabloti:
  9. Śliczny staruszek tak bardzo czeka....
  10. Ja chyba powinnam nabyć ów preparat. Kiedy widzę kleszcza to go po prostu fachowo wykręcam :roll:
  11. Staruszek bardzo opuszczony.....
  12. Kasia wygląda skromniutko....chudzinka z niej. Kiedy Rex trafił do mnie na tymczas, też przedstawiał żałosny wygląd, ważył ok 30 kg, teraz waży 40 kg i jest świetnie umięśniony, bo wszystko spala. Na zapasionego nie wygląda :lol:
  13. Dom bardzo potrzebny.....:placz:
  14. Jasne :) Muszko fruniemy! A to hop, to żeby Muchę podrzucić, a nie, żeby cię popędzać, Kasiek :evil_lol:
  15. Przyjacielu Koni, to nasza rezolutna Loozy skrupulatnie rozejrzała się po necie, aby dać nam pojęcie o kojcach już gotowych. Natomiast nadal w grę wchodzi tylko kojec własnej budowy. Bo najtaniej i można go wpasować w otoczenie. Jedna ściana już jest - to płot betonowy, restę trzeba dostawić.
  16. Kocica noce spędza z Miśkiem na dworze :diabloti: Nie ma, że boli. Kolacyjkę zjada w kuchni, potem dopóki ja jestem na nogach, siedzi mi na kolanach, a kiedy idę spać, ona jest wypraszana. Za to w dzień może być w domu 8) To poza tym jest bardzo ufna i wierna kocica. Przyniósł ją kiedyś jeden z robotników - w worku na wpół zdziczałą, bo jej matka okociła się w oborze i cały miot tam się wychowywał. Kontakt z człowiekiem sprowadzał się do pozostawienia miski mleka, ale potem koty zaczęły działać na nerwy i trzeba było porozdawać. Przez miesiąc nie podchodziła do mnie, ale śmiało pchała pyszczek do psich misek i tylko tak jadła - z psami. Żyła wtedy jeszcze Lula. A teraz... ona panicznie boi się Rexa, bo na jej widok dostaje szału, ale kiedy ja ją wołam, to jest gotowa przelecieć do mnie przez podwórko wiedząc, że Rex właśnie się na nią czai i szaleje obśliniony. Właśnie za tę niespotykaną ufność kocham moją kociczkę :loveu: Wczoraj Rex prawie wydrapał dziurę w garażu, bo siedziała w środku, zeszła do mnie rozpaczliwie miaucząc, schowałam ją pod sweter i zaniosłam do domu. palant nadal ujadał :mad: Gdyby ją wyczuł pod moim swetrem rozszarpał by nas obie, bo ślepnie, głuchnie i kretynieje.
×
×
  • Create New...