Kocica noce spędza z Miśkiem na dworze :diabloti:
Nie ma, że boli.
Kolacyjkę zjada w kuchni, potem dopóki ja jestem na nogach, siedzi mi na kolanach, a kiedy idę spać, ona jest wypraszana.
Za to w dzień może być w domu 8)
To poza tym jest bardzo ufna i wierna kocica. Przyniósł ją kiedyś jeden z robotników - w worku na wpół zdziczałą, bo jej matka okociła się w oborze i cały miot tam się wychowywał. Kontakt z człowiekiem sprowadzał się do pozostawienia miski mleka, ale potem koty zaczęły działać na nerwy i trzeba było porozdawać. Przez miesiąc nie podchodziła do mnie, ale śmiało pchała pyszczek do psich misek i tylko tak jadła - z psami. Żyła wtedy jeszcze Lula.
A teraz... ona panicznie boi się Rexa, bo na jej widok dostaje szału, ale kiedy ja ją wołam, to jest gotowa przelecieć do mnie przez podwórko wiedząc, że Rex właśnie się na nią czai i szaleje obśliniony. Właśnie za tę niespotykaną ufność kocham moją kociczkę :loveu: Wczoraj Rex prawie wydrapał dziurę w garażu, bo siedziała w środku, zeszła do mnie rozpaczliwie miaucząc, schowałam ją pod sweter i zaniosłam do domu. palant nadal ujadał :mad: Gdyby ją wyczuł pod moim swetrem rozszarpał by nas obie, bo ślepnie, głuchnie i kretynieje.