-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
Są psy, które tracą rozum podczas burzy, czy huków. Lucky, który odemnie pojechał do swojego domku do Anglii wystraszył się wystrzału petardy i rzucił się na oślep przed siebie. Wbiegł na autostradę i zginął na miejscu. Sunieczka jest głucha i stara, ma problemy ze stawami, a jednak w panice wyrwała galopem przed siebie. Myślę, że poczuła wibracje, kiedy ziemia zadrżała od pioruna. Mamy teraz tak niespodziewane burze, że świeci słońce i nagle huk, ciemno i ulewa z piorunami.
-
Carmen-piekna ONka . Odeszła za TM. (*)
Czarodziejka replied to bela51's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wczoraj na kolację nagotowałam ryżu z dużymi kawałami mięsa, które podzieliłam na części 7. Kiedy Organizowałam chochlą przeładunek pojawiła się nagle Ciocia Samo Zło :mad:i pożarła 2 porcje. Słyszałam, że coś obok mlaska i sapie, ale myślami byłam przy sprawach doczesnych i nie zwróciłam na to bacznej uwagi. Oprzytomniałam, kiedy ujrzałam wpatrzone w siebie z dołu kosmiczne oczy Carmi pełne nadziei, że oto pojawi się kolejna porcja. Niestety się nie pojawiła :mad: Musiałam podzielić sprawiedliwie to, co pozostało. Carmen chodziła za mną jak cień, bo może któryś pies nie doje, albo nie zdąży :diabloti: Ryż stoi do dziś nieruszony, ale jak się wpakowało kilo mięcha...Za to Daszka ślicznie i z wdziękiem zjadła wszystko i wylizała miseczkę, można się nawet przejrzeć ;) O reszcie nie piszę - Lion i Kora to flejtuchy - michy poprzewracane i zapiaszczone. Grom zjada nawet przyzwoicie, ale wywraca gar, żeby Kora nie mogła go doczyścić. Pix i Dziadunio - staruszki niejadki. Pix nic nie ruszył, Dziadek tylko mięso i rzewnie płakał o jeszcze. -
Na początku pobytu Daszy u mnie również przytrafiła się wyjątkowo silna nocna w dodatku burza. Dasz była wtedy uwiązana - leżała pod stołem, ale linką była uwiązana do nogi drugiego stołu. Lina na jakieś 1,5 metra. Kiedy zaczęło grzmić i błyskać Dasza rzuciła się do ucieczki ciągnąc wszystko za sobą i była koszmarnie przerażona. Opisałam to wcześniej.
-
Barmę zrobili i w sobotę miała być wmontowana, ale fachowiec nie zdążył dojechać, dziś chciał przyjechać, ale zaczęło lać i ta nieszczęsna burza. Teraz mokro, a trzeba spawać przy jakiejś wilgotności...Może jutro...jak majster dojedzie, bo dziś juz coś robił, więc może sobie popił. Wiejska rzeczywistość. Dasza narazie spokojnie odsypia eskapadę. Ta sytuacja sprawiła, że postanowiłam zamówić identyfikatorki z moim adresem i nr telefonu. Taki stan zawieszenia bez bramy i z psami jest dla mnie wyjątkowo stresujący. Ufam Carmen i Daszce, ale jak widać w sytuacjach granicznych Dasza po prostu wpada w panikę. W bloku mogłaby również skoczyć. Nie chowa się w kąt, tylko pędzi na oślep.
-
Był przypadek na Dogo, że podczas burzy pies w panice wyskoczył przez okno - z wysokiego pietra, zginął na miejscu, a opiekuna zlinczowano...
-
Żeby Daszka chciała siedzieć na miejscu...Jej legowisko jest pod dużym stołem w kącie garażu, w którym nie stoi samochód, bo garaż służy mi chwilowo za pracownię. Przy stole stoi jeszcze jeden stół, sekretarzyk, pod ścianą na przeciwko dwa kredensy do renowacji, a więc jak w domku, a mimo to Daszka zawsze rzuca się do ucieczki...Myślę, że nie słyszy dobrze, ale odbiera jakieś huki wrz z wibracjami, do tego błyski, wicher, deszcz...
-
Carmen-piekna ONka . Odeszła za TM. (*)
Czarodziejka replied to bela51's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Na moje zpsiałe oko to raczej do domku z ogrodem. Carmen jest sunią stróżującą i lubi leżeć w różnych miejscach naraz. Nie jest bojaźliwa, nawet w deszcz leży tam, gdzie lubi. Przynajmniej resztki smrodów schroniskowych spływają po niej jak po psie ;) Carmi chodzi na smyczy, siada na komendę i nawet łapę poda, jak jest odpowiednia stymulacja. Poza tym pięknie wygląda na tle wypasionego ogrodu :D -
Lion z Dobrocina-znalazl domek!! Powodzenia Slodziaku:)
Czarodziejka replied to monika083's topic in Już w nowym domu
Po sosiku pozostało wspomnienie ;) Wiadereczko jest bardzo praktyczne - bardzo dziękujemy raz jeszcze! -
Jasne, że się zrobi. Dasz dziś dała w panice nogę i znalazła się u sąsiadów. Wyjechałam po zakupy i nagle zerwała się burza. Musiała być bardzo gwałtowna i lokalna, bo głucha Dasz na byle co nie reaguje. Biedna trafiła do sąsiadów, trzęsła się i całkowicie przemokła. Zofija przeżyła chwile grozy, ja też, bo sąsiedzi zadzwonili pod numer z identyfikatora, a to numer weta w Obornikach ;) Wet do Zofiji, ona do mnie, ja do nich, potem do Zofiji. Daszeńka została przyprowadzona od sąsiadó, ale minę miała niesmaczną i zawstydzoną. Zaraz na swoje legowisko i w głęboki sen. Dasza histerycznie boi się burzy. Kiedy zapowiada się nocna, to zazwyczaj ją zamykam, a w dzień, kiedy widzi, że jesteśmy obok nie boi się tak bardzo. Tym razem burza pojawiła się nagle, a mnie nie było, więc Daszka w panice rzuciła się przed siebie. Niestety deszczowo-burzowa aura nie chce się od nas odczepić, wciąż mam coś zalane, gdzieś wilgoć, albo pleśń...
-
Ja tu mam jakieś suplementy dla staruszków, więc na razie nie trzeba, ale zimą na pewno przydadzą się silniejsze. Dziś Dasz galopowała z Lionem po łąkach :) Wciąż piszę sprzeczne wiadomości, ale tak wygląda rzeczywistość. Poszła na spacerek tylko z Lionem :)
-
Chruślin koło Łowicza, brak wieści o Maxiu:( !
Czarodziejka replied to amica's topic in Już w nowym domu
A ja chłodno oceniając tę sytuację powiem tylko, że czasem nasze najlepsze chęci mijają się z poczuciem szczęścia psa. On chce być wolny. Nie potrzebuje ludzi i jedzonka na godzinę. Może zginie pod kołami auta, może rozszarpią go inne psy, a może pożyje sobie dziko kilkanaście lat. Amico, zrobiłyście więcej niż można. Inne psy czekają. -
Lion z Dobrocina-znalazl domek!! Powodzenia Slodziaku:)
Czarodziejka replied to monika083's topic in Już w nowym domu
Wiesz, po zieleninie, to one dopiero zaczynają odczuwać głód ;) -
ONek Leo znalazł swoje miejsce na ziemi:))))))
Czarodziejka replied to anett's topic in Już w nowym domu
On siedział w ciemnym mokrym boksie 2 x 3 kilka lat...Nie mógł się porządnie odwrócić biedak, a ucho...kiedyś wet mi powiedział, że jest to dla psa ból niewyobrażalny. -
Daszeńka jest przygłucha. Nie słyszy mojego wołania nawet, kiedy stoję za nią. Słyszy jednak grzmoty, kiedy nadchodzi burza, ale może to wibracje. Daszka ma swój osobisty rytm dnia. Carmen chodzi za mną wszędzie, a jak nie za mną to za Julką. Dasz pilnuje legowiska, jakby się obawiała, że zabiorą, albo zniknie. Chyba nie nadaje się do budy, albo za budę uznaje stół. Cudownie się tuli i wyciera żaby z ocząt w moje wypasione bluzki ;) Zna teren i nie oddala się nigdzie, nawet nie chodzi z nami na spacery. Chyba łapy juz za stare...Na smyczce chodziła, bo przypięli i prowadzili, ale od kiedy ma wybór nie chodzi. Widzę, że stawy ma też zbolałe i sztywne...Patrzy za naszą oddalającą się gromadką beż żalu, poczym odwraca się i idzie na swoje miejsce. W zasadzie nie leży nigdzie indziej poza swoim legowiskiem, tudzież przed garażem na trawce. Drobnym kroczkiem się przespaceruje i wraca do siebie. Carmen leży, gdzie popadnie. Apetyt Daszka ma ogromny, ale nie sępi tak, jak Carmi. Lubi wszystko a najmniej suchą karmę :D