Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Misiu kochana....:( Dziś nie ty jedna przeszłaś za TM. Staruszek Pixel odszedł wieczorem.
  2. Umarł Pixel :( Już jakiś czas był słabiutki, troszkę sobie kuśtykał, mało jadł. Załatwiał się blisko legowiska. Na spacer go nie brałam, bo nie chciałam, żeby tracił siły na szarpaninę. Nie chciał chodzić na smyczy, a puścić się bałam. Dziś się strasznie zachmurzyło, więc kolację dałam wcześniej, żeby zjadły i poszły się na łąki wybiegać przed nocą. Pixel nie chciał jeść. Postanowiłam zamknąć go w budynku gospodarczym, żeby młodsze psy go nie denerwowały podchodząc do jego miski. Zaprowadziłam go i zostawiłam miseczkę. Po pół godzinie przyszłam - nic nie ruszone, a on już martwy. Staruszeczek...
  3. Ech...umarł jeden hospicyjny staruszek. Już kilka dni był słabiutki. O 20.00 dałam kolacyjkę. Nie chciał jeść. Przymknęłam go w gospodarczym, żeby psy mu nie wyjadły. Zawsze zjadał, kiedy był sam....Teraz nie. Przyszłam do niego, a on już sobie zasnął. Jedzonko nie ruszone. Kapselek to żywe złoto. Ale kiedy wynosiliśmy staruszeczka uciekł do Daszy i tam się trząsł przy niej pod stołem. Reszta cicho poodchodziła na boki.
  4. Następny biedaczek??? :placz:
  5. Szczylu jak u siebie ;) Wzorowo chodzi na smyczy, ale wyczułam go i dałam mu pobiegać wolno na łące. Miałam go prawie pomiędzy nogami, skakał, wierzgał, zaczepiał Liona. Żre jak smok. Zgoda ze wszystkimi. Spał pod drzwiami wraz z Carmen i Aronem. Dzieci go tu wykochały aż poczuł hormona i zaczął na nie skakać. W dopę dałam lekko, żeby przestał, to się na mnie uwiesił - z miłości :mad: Głupie toto jeszcze i takie kochane, a tak chłonie komendy, tak słucha, tak się garnie, tak pojmuje, że serce rośnie. Kiedy wołam Kapsel, Kaps, Benio - nic. Kiedy mruknę tylko - Szczylu mój - idzie jak burza :eviltong:
  6. Jeśli to bardzo ważne i tajemnicze, to kliknij w mój podpis ;)
  7. Ślinior jest dla największego żarłoka w stadzie ;) Carmen je taśmowo w ilościach przemysłowych. Daszka metodycznie i dokładnie, a resztę zakopuje. Carmen żyje chwilą. Kiedy jest pora nakładania jedzonka jest zawsze przy mnie - ja sypię, nakładam, nalewam, a ona w międzyczasie z pyskiem w nieswojej misce a aspirant nieszczęsny oczekuje, kiedy garkuchnia odjedzie, a on będzie mógł spokojnie rozpocząć jedzenie. Micha Carmen zawsze jest pełna, bo ona swego nie tyka w pierwszej kolejności - zjada po kolei u wszystkich, a na koniec swoje i jeszcze idzie zerknąć, czy u Daszy coś nie zostało.
  8. A jak ona pilnuje kociczki! Kora jest młoda i nieokrzesana jeszcze, więc, kiedy idę z moją gromadą - onki i ona - jaśnie onkowata kociczka, to kiedy kocim zwyczajem sobie podskoczy Kora aż rwie się do zabawy. Przykuca i pędem chce dopaść kociczkę, żeby się zabawić, ale tuż obok czuwa czuje oko Cioci Samo Zło :evil_lol: I haps zębami w powietrzu, czasem się potarmoszą, ale niegroźnie, tudzież pysk na kłąb i pełna kontrola - Carminowy pysk ma się rozumieć na Kory kłąb. Carmen idzie z kociczką krok w krok, jak na fotce. A fartuszek w kwiatuszki nie fajny?:roll: Nikt nie podziwia....I że twarzowy nikt nie wspomniał...:-?
  9. Kapsi już w moim stadku, obżarł się właśnie paskudnie i leży pod drzwiami wraz z ciocią Carmen i kociczką ;) Jak mu zbrzydnie, to sobie pójdzie do garażu do babci Daszy, albo przytuli się obok dziadka Arona ;) Słodziak i zarzyganiec :D Zapaskudził się strasznie w podróży. Kapsel z małżonkiem spili kawkę i pojachali do domku. Bardzo miło było mi ich poznać. Szczylu już po warkotliwych początkach zaprzyjaźnił się ze wszystkimi. Pięknie bawi się z moją córeczką. Warczał troszkę na inne psy, ale już jest dobrze. Obwąchały się z Lionem - też warkotliwy, ale to w związku z budą, której strzeże. Jest pokój i spokój. Nie wiem, jak będzie w nocy, gdyż po zjedzeniu suchej karmy, z którą zresztą przyjechał, wydoił gar wegetariańskiej zupy ogórkowej, którą miałam na 2 dni. Się idiotka nacieszyłam :roll: Było nie stawiać dla ochłody na werandzie. Najważniejsze, że Szczylu zadowolony i chyba się tu dobrze czuje. Leży w niszy pod drzwiami. Ani piśnie :loveu:
  10. Leo jest śliczny i podobny do Liona ;) Ciocia Anett sobie podróżuje i przytula sierściuchy. Nigdy nie pojmę, kto się pozbywa takich pięknych psów....I dalczego?
  11. Kapsle wciąż w drodze. Czekamy :)
  12. A to nowa pani Gromisiowa - Kora ;) Jęzorek pokazuje. A też musiałam ja z budy w schronie wyciągać za kołnierz i na rękach do samochodu, a teraz...jaki uśmiech :loveu: [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images40.fotosik.pl/321/c1e483c9a0d9e386med.jpg[/IMG][/URL]
  13. Czyli nie ma już żadnych zaległości?
  14. Na pierwszym zdjęciu nochal ;) Carmi ma włąsnoręcznie uszyty przez moją Julcię śliniaczek - dla żarłoka. Modny, w kwiatki, praktyczny i już w śmieciach niestety. Tydzień była nim przyozdobiona :)
  15. U nas burza jak z podręcznika. Przy pierwszych grzmotach wszystko wypatrywało mnie, żeby utulić i na kolana - same owczary ;) Chodziły za mną, przede mną, pode mną, między nogami - a jaka zgoda :D A potem lało, grzmiało, prąd wyłączyli...Mam nadzieję, że jutro będzie miło.
  16. GROM DZISIAJ SAM PODSZEDŁ DO MNIE, ŻEBY GO PODPIĄĆ NA SMYCZ I WYPROWADZIĆ Z KOJCA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Wyprowadzałam wszystkie psy, jak leci na przedterminowe qupy, żeby podczas nadchodzącej burzy nie było srania pod siebie i na trawnik przed domem. Grom siedzi w kojcu z Korą, która już na dniach będzie chodzić wolno - ma jeszcze lęki przy nagłych ruchach i dźwiękach i obawiam się nieco o nią. Podpinam Korę, a tu przy niej podkłada się Grom, ogon macha i daje mi do zrozumienia, że on właśnie wychodzi :D Anett była u mnie i widziała Gromisia i jego aktywność. Teraz to był dla mnie niesamowity szok! Podpięłam i wyszedł, a tam na zewnątrz psów wielka sfora i wszystkie do niego, więc on też - przysiadł, wącha, ogonem zamachuje, przyklejony do mnie, ale siedzi jak Anubis, a nie na brzuychu jak płaszczka :D Spacerku nie było, bo agorafobik zaczął się pchać pod krzewy, ale to jest na prawdę coś niesamowitego! I jego oczy - bez lęku, chociaż doopa sie trzęsła, ale wysiedział, a nie wyleżał na brzuchu! Potem już w kojcu stał przy prętach i kazał sie tarmosić, całować, miziać i ogonek chodził! Bardzo jestem szczęśliwa!
  17. [quote name='Kapsel']Czarodziejko, czy mogę dzisiaj przywieźć do Ciebie szczylka? :loveu::loveu::loveu:[/QUOTE] A może my się umówić na jutro? Dziś mam kilka wyjazdów ;)
  18. A kiedy chcecie do mnie przyjechać?
  19. Czy szczylek akceptuje koty? Mam kociczkę, któa chodzi tak swobodnie pomiędzy psami - a mam tylko duże, że nawet kocie agresory głupieją i traktują ją jak niewyrośniętą onkę. Wysłałam pw do Malwi.
  20. Prezes - mąż Czerdy ;) Owszem - wyślij.
  21. A kiedy chcecie go przywieźć?
  22. [quote name='Malwi']z tego co wiem to koszt u Czarodziejki jest 300 zł ...ale nic więcej mi nie wiadomo ..[/QUOTE] Tak, u mnie 300 zł. Na pewno szczylek nie będzie w kojcu, bo tam mam dwa przypadki, które się oswajają ;) Zresztą jak szczenię trzymać w kojcu? Myślę, że nocka w domu, albo zrobię mu legowisko w otwartym garażu. Kiedy będzie chciał na sioo, to sobie wyjdzie. Dzień na dworze przy domu w ogrodzie z resztą psów, albo gdzieś pod nogami, jak to pies. Tak zwyczajnie po psiemu. Myślę jednak, że szybciutko pójdzie dalej :loveu:
  23. Jeżeli chodzi o mnie, to mam raczej psy hospicyjne - starsze, lub młode po przejściach. Czasem młode, które akurat do mnie trafiły i czekają na domek. Zazwyczaj owczarki lub owczarkowate. Nie mam rzędu kojców. Mam jeden kojec z budą na 2 psy - taki do socjalizacji, potem chodzą wolno po ogrodzie i na wybiegi na łąki, dzięki czemu mogę je obserwować i "diagnozować" do dalszej adopcji. Preferuję domową atmosferę i lubię psy wokół siebie. Jeżeli zależy wam na profesjonalnym hoteliku z porządnym kojcem dla jednego psa, to niestety nie u mnie. Chorób żadnych nie zanotowałam od lat. Psy są w stałym kontakcie ze sobą i z kotem - iektórym z tym ciężko, ale cóż - taka karma i trzeba się dostosować ;)
  24. Na jaką kwotę łącznie Amensalizm zalega?
×
×
  • Create New...