Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Korunia ma się nieźle. Nie było mnie 3 dni i pieski pod opieką rodziny. Kora siedzi z Gromem, ale pięknie 3 razy na spacerki wychodziła i nie było dąsów i szarpania.
  2. A jednak ucho do leczenia...Biedaczysko, tak cierpiało...
  3. A co wam w Dziaduniu nie pasuje? ;) On jak ten pień głuchy, mogę go sobie wołać i wołać - trzeba się pierwej pokazać i to z bliży, bo ślepawy nieco ;) Mówimy o nim Dziaduś, albo Dusiek - od Dziadusiek. Dziadu moje to taki mój intymny zwrot. Dziękujemy za pamięć. Dziadunio wciąż zakochany w pannach, ale już mu śpiewy na jednej strunie przeszły. Doła sobie wykopał w cichym miejscu i tam urzęduje.
  4. Carmisia słodziak przywitała mnie jak moje własne dziecko ;) W weekend wyjechałam i psy zostały pod opieką rodziny. Wiadomo jednak, kto jest PANIĄ. Tylko zobaczyły kropeczkę mojego samochodu i już radość :)
  5. Kora, to cicha diabliczka. Zaczepia Dziadunia, skacze na niego, przewraca go i sama siebie przy okazji. Pięknie chodzi na smyczce, ale ma lęki, kiedy podnoszę rękę, lub nie daj Boże cokolwiek w ręce :( Była więc bita. Przysiada wtedy i kuli łapki pod siebie. Na szczęście szybciutko nabiera ufności i bawi się z Gromem w kojcu. Gdyby nie ona, nie wiedziałabym, że Dziadunio wysunął szyjkę z obroży i właśnie robi przegląd suczy na posesji. Każda jedna mu teraz pasuje, hormony aż wyją. Zdjęcia w po niedzieli, ponieważ na 3 dni znikam w sprawach zawodowych, tak więc nie niepokojcie się brakiem info o Korze.
  6. Adorator po wyjściu z zaświatów pragnie wszystkich suczyn naraz :D Daszka ma bóla w łapce - coś wlazło w poduszeczkę i Dasz kuleje. Chciałam obejrzeć, nacisnęłam, Dasz zapłakała i łapa lepiej chodzi - cud normalnie ;) Razem z Carmen chodzą po ogrodzie. Zjadły resztki po Dziaduniu, resztki wizytowego sernika i resztki z kociej miski - miały się odchudzać, ale tak bardzo patrzą w oczy....:-?
  7. Pixel był na krótkim spacerku, bo na dłuższy się niestety nie kwalifikuje - wciąż pragnie dać łapę w łąki szerokie. Mam tu 3 panny oneczki ze schronisk i bardzo ładnie się z nimi zgadza. Je jak trzeba, ale gotowane jedzonko tylko, karmy nie tyka, więc jak jest tylko susz, to dla Pixa jest dzień postny. Gotuję zazwyczaj swoim staruszkom, ale ostatnio kilka dni przerzucaliśmy psy z likwidowanego schronu w Wieluniu, więc ja w trasie, a psy na suchej karmie. Wczoraj Pixel najadł się więc porządnie za poprzednie 2 dni ;)
  8. Dziadzio Wieluński, któego wołam "Dziadu" :roll: - głuchy jest niestety jak pień...Niedowidzi chyba, albo jet to reakcja na światło po latach siedzenia w ciemnym boksie... Niestety, zakochał sie w reszcie suczyn i wszystki po kolei na sapcerze zapragnął chędorzyć. Żadna jednak nie mała ochoty na amory, może Kora na początku, ale jej przeszło. Spacerek go umęczył bardzo, przewracał się w drodze powrotnej, platał się w pazury i sierść między poduszkami łap, no i słabiutki, bo z miłości nie jadł od wczoraj. Po dłuższym spacerze i wyczesaniu jednego boku Dziadunio wrócił na swoje legowisko, zjadł nietkniętą kolację i położył się grzecznie. Teraz niestety znowu na strunce diadziej podszczekuje, bo mu panny pachną.
  9. Mam gromadkę oneczków w liczbie 7. Carmen i Daszka dostały od dzisiaj kredyt zaufania i na spacerkach chodzą bez smyczy. Mam teraz utrapienie z Dziadziem Wieluńskim. Najpierw poczuł miłość do Daszy, a teraz na spacerze zapragnął wszystkich moich suczyn ;) Carmen - babka krewka zaraz go ustawiła kłapnąłwszy zębami i zmarszczonym pyskiem. Będzie wąchał jej odświerzone futerko ;)
  10. Przed chwilką rozmawiałam z prezesem Help Animals. Niestety mimo obietnicy Lion nie dostanie ani jednej z 200 obiecanych złotówek...
  11. [quote name='bela51']Nie pytalam jeszcze Czarodziejki jaki bedzie koszt utrzymania dziadunia. Byc moze taki sam jak jego kolezanki Kory, czyli 300 zł.[/QUOTE] Będę wdzięczna za każde wsparcie. Wyciągnęłam go pod wpływem impulsu nie bacząc na deklaracje. Dziadunio właśnie wyszarpał się z nowej obróżki - wykrzywił kółko i się wyplątał. Psy się darły jak oszalałe, a ja w tym czasie wiodłam słodko - gorzkie rozmowy z prezesem fundacji Help Animals, który mi oświadczył, że niestety Lion nie dostanie ani jednej z 200 obiecanych złotówek, więc jest bez wsparcia...:placz: Po tej wspaniałej wiadomności wyjrzałam na dwór i cóż tu mamy? Dziadu moje chodzi z kitą napuszoną. Właśnie znalazło po omacku legowisko Daszeńki - w garażu pod stołem na kocach. Ona biedna zapada w bardzo głęboki sen, więc nie usłyszała, że tu gość w drzwiach - głuchy jak pień podejrzewam. Dziadunio umierał z tęsknoty do Daszy - tylko ona!!!!Nie wiem, czemu. Delikatnie go wyprowadziłam, chociaż Dasz wydawała się być bardzo zadowolona :razz: Teraz Dziaduszek ma wyścielane w pomieszczeniu gospodarczym i miska z woda na dobranoc. Suchej karmy nie zjadł do końca, więc mu nie wstawiłam do środka, a jego porcja ciepłego jedzonka - mięso z warzywami na ryżu - poczeka do jutra. Obawiam się o jego żołądek. Nie uśmiecha mi się dziadziowej qupy rzadkiej sprzątać nad ranem. Popłakuje cichutko na tej jednej zdartej strunce głosowej, ale cóż ja mogę...:roll: Daszy mu przecież dla dobra sprawy nie udostępnię. A tak się strasznie zakochał! To nic, że Kora za nim płacze i oczy wygląda. Daszka to miłość od pierwszego wejrzenia. może pierwsza i ostatnia. Takie toto dzisiaj pomykało...Nic przy nim jeszcze nie robiłam, bo strasznie leje. Mamy chwilkę tylko czasem na spacer. [IMG]http://img529.imageshack.us/img529/4522/072810153502.jpg[/IMG] [IMG]http://img844.imageshack.us/img844/3787/072810184224.jpg[/IMG]
  12. Tak, jest okrąglutka, bo nikt inny tak rzewnie nie oczekuje garkuchni i nikt jak ona nie jest tak miłosierny w dojadaniu za bliźnich ;) A sierść jaką ma piękną. Sama się zachwycam. Przyjechała obklejona zasuszonymi plackami Bóg jeden wie czego, a teraz błysk i glanc ;)
  13. A pudło droga koleżanko :diabloti: Carmen, to ta ciemniejsza. Przoduje Daszka, ale nie wiem, czemu :roll:
  14. Staruszek nie miałby żadnych szans na przeżycie w wielkim schronie w boksie z innymi psami. Jest bardzo słaby, krzywy, kuleje, ma zdeformowane stawy, chyba nie widzi zbyt dobrze, nie wiem, czy słyszy, bo nie reaguje na dźwięki, ale być może jeszcze jest skołowany zmianami. Jego pazury przypominają ptasie szpony - powykręcane i długie na 2 cm. Sierść plącze mu się między poduszkami łap. Cały jest sfilcowany, cuchnący i ma zaropiałe oczy. Bardzo chudy, gdyby nieten filc byłby szkieletem...Szczeka żałośnie na jednej starej strunie, cichutko i rozpaczliwie. Ząbki - koszmarek. Ma ok. 10 lat na pewno, ale co tam...w kartotee figurował jako 3 letnia sunia. Siusiaka ma na pewno, bo go pracownik schroniska obmacała, żeby zweryfikować treść karty z rzeczywistością. I jest nie wykastrowany, ponieważ dzisiaj po spacerku nagle gwałtownie zapragnął posiąść Daszeńkę ;) Ona jest również nie wysterylizowna - aż ją obejrzałam, ale cieczki nie ma na pewno. Dziaduniowi odbiło na wolności. Przynajmniej zjadł jak należy. Tu dziadunio w schronie jeszcze dzień przed wyjściem. Pierwszy raz sie podniósł i podszedł do furtki - tak stwierdziła pracownica. [IMG]http://img685.imageshack.us/img685/3018/dziv.jpg[/IMG] [IMG]http://img256.imageshack.us/img256/198/dzia.jpg[/IMG] [IMG]http://img651.imageshack.us/img651/8995/dziad.jpg[/IMG]
  15. [quote name='monika083']no wiesz ! co to za foty ? czy Lion wyrazil zgode na ich publikacje ?? :) Czarodziejko ,przeciez ja zbieram na Lionka -rozliczenie w 1szym poscie .[/QUOTE] Przepraszam cię Moniko, ale ostatnio mam problemy z detalami i jeżeli czegoś mi anett wprost nie powie, to ja nie po prostu tego nie wiem, bo nie doczytuje wątków. Za dużo akcji, psów też dużo i wszystkie są duże ;)
  16. A tu foteczka z przejęcia Liona. W moim samochodzie. Z przodu Daszka ;) Wkleję potem na jej wątku. [IMG]http://img201.imageshack.us/img201/3466/071610112047.jpg[/IMG]
  17. Ja zupełnie nie wiem, kto ma przelewać pieniążki dla Liona? Na wątku Carmen kilka fotek, ze spacerku, jak była pogoda. Teraz leje jak z cebra. A tu Lionek pozdrawia ciocie serdecznie, jak widać jest bardzo zapracoweany ;) [IMG]http://img442.imageshack.us/img442/5705/072510134425.jpg[/IMG] I z perspektywy... [IMG]http://img704.imageshack.us/img704/6809/072510134433.jpg[/IMG] A tu pracujemy w nieco innej scenerii :D W ogóle lubimy tę robotę ;) [IMG]http://img148.imageshack.us/img148/9309/072510134845.jpg[/IMG]
  18. To taki niby boksio, ale biedny strasznie...Tam nie ma zadaszeń, zmarznie biedak zimą.
  19. Foteczki sprzed kilku dni - ze spacerku z Daszą i Lionem.
  20. Przykro mi, że fotki są nie najlepszej jakości, ale mam tylko komórkę. Nie było zbyt wiele czasu na focenie, bo pomagałam ładować moje onki. Gdybym w tym czasie latała z aparatem ciągneliby je na poskromach.
  21. Takie pieski pojechały do nowego schronu...Będą w boksach po kilka psów razem. Słabsze nie mają szans... Zupełnie ślepy, chudziuteńki, spragniony kontaktu z człowiekiem prawie boksio: Młodziutki amstaf z pseudohodowli. Kupiony "na urodziny" wylądował w schronie wraz z nastaniem wakacji. Zupełnie nie ułożony, ale bardzo pragnący uwagi i gestu człowieka. Poszedł do adopcji kilka tygodni temu, po 3 dniach wrócił, bo "nie słucha". Taki pieseczek:
  22. Dzidzio żyje powolutko, słabiutki ostatnio. Po upałach mamy straszliwe ulewy, więc nie chce wychodzić nawet na spacerki. Przez ostatnie dwa dni przewoziłam psy z likwidowanego schroniska w Wieluniu - do Bytomia 5 sztuk i do siebie 2 onki, w tym jeden w stanie tragicznym...
  23. Po kilku dniach totalnej gonitwy mogę wreszcie napisać kilka słów. Dziękuję beli51 i Odi za utrzymywanie mnie w stanie pobudzenia, bo nie wiem, czy bez nich dałabym radę tak szybko działać. Oneczka jest u mnie. Sunia spędziła w schronie kilka lat. Ma na imię Kora. Była raz wyadoptowana, ale państwu urodziło się dziecię i Kora wróciła do schronu, który wedle uznania państwa daje przecież SCHRONIENIE psom w potrzebie. Siedziała tam znów jakiś czas aż do wczoraj. Byłam w Wieluniu miesiąc temu, wtedy zrobiłam fotkę, która jest na pierwszej stronie tego wątku. Pracownicy schronu powiedzieli, że sunia nie wychodzi z budy wcale - tylko jak nikogo nie ma w pobliżu i tylko, żeby zjeść. Wniosek - sunia nie korzystała nigdy z wybiegu...Moja prywatna obserwacja - asystowałam przy kilku adopcjach psów z tego schronu i zauważyłam, że pracownicy boją się dużych psów. Nie bawią się w gadki, tylko biorą psa na poskrom i na siłę jest wyciągany...Jak ta młoda oneczka, o której wspomniała bela51. Takie maleństwo chcieli wczoraj na poskrom z kablem i kaganiec na pyszczek, żeby zrobić zastrzyk i zaczipować. Ja trzymałam jej wystraszony pyszczek przy swojej twarzy i nawet nie drgnęła przy kłuciu...Na szczęście już bezpieczna pod opieką beli51. Kora wczoraj do mnie podeszła, ale uciekła na widok pracowników... Wszystkie psy były bardzo niespokojne, bo dziś likwidacja i nie wiedomo gdzie je wywiozą - potencjalnie wiadomo - do nowego prywatnego schroniska pod Sieradzem. Schron jest bardzo nowoczesny - na 400 psów, podobno kojce na kilka psów, podobno nie są zadaszone, co w przypadku straszliwych ulew jakie nawedzają nasz region obecnie jest jakimś totalnym nieporozumieniem! Piszę podobno, bo są to informacje od pracowników likwidowanego schroniska w Wieluniu. Tu na kilkadziesiąt psów są 3 osoby, tam na 400 będzie ich 6... Kora była bardzo przerażona, posiusiała się, zaparła łapami w budzie, pracownik ciągnął ten cholerny poskrom z kablem na końcu bez żadnego wyczucia. Krzyknęłam, że założę jej obrożę ze smyczą, bo już miałam przyszykowaną. Po nałożeniu zeskanowali czip, do czego chcieli użyć kagańca...trzymałam jej pysk przy swojej głowie, nie pozwoliłam na kaganiec. Kora szła przy mojej łydce do samochodu, tam troszkę problemów, bo bardzo się bała i trzęsła, ale grzecznie dała się spakować. Potem jeszcze załadowaliśmy staruszka półślepego, któremu bela51 zakłada gdzieś wątek, więc opiszę go tam. Staruszek po wyjściu z kojca chodził zwinięty w literę "C", bo nigdy nie wychodził, tylko leżał...Pazury ma na 2 cm, stawy sztywne, choci zakreślając koła, plącze się w swoją zfilcowaną sierść...Koszmar...i jeszcze w kartotece figuruje jako 3 letnia suka.... Kora jest bardzo przywiązana do dziadzia. Płacze, kiedy widzi, że jemu coś nie tak, że się zaplątał, że ktoś podchodzi do niego. Szczeka, płacze, wyje, staje na łapkach. Bardzo opiekuńcza sunieczka. Po wyjściu ze schronu zawiozłam oba śmierdziele do ciocinego ogrodu dwie przecznice dalej. Kora z niedowierzaniem biegała po trawie, skakała, podskakiwała, naskakiwała na dziadzia, zaczepiała do zabawy. Coś niesamowitego, jak szybko poczuła się wolna i radosna. Spędziliśmy tam 2 godzinki. Psy wciąż w biegu między krzewami. Po przyjeździe do mnie. Kora trafiła do Gromisia. Duma go rozparła, bo sucze, jak ćmy do niego zjeżdżają. I jajka mu do tych spraw nie potrzebne ;) Kora jest bardzo kontaktowa w stosunku do innych psów. Do nas przyjazna, ale jeszcze boi się opuszczać kojec. Przed chwilką przestało lać i dziewczynki wzięły na spacer dziadzia i Carmen - taki los ;) Kora zaczęła za nim lamentować i gryźć pręty kojca, ale na smyczkę zapiąć się nie dała, więc musi troszkę zaufać. Nie potrafi zająć się kością - Carmen miłosiernie ją wyręczyła ;)
  24. Ja dostałam propozycję wkopania płyty betonowej - takiej, jak na płoty. Płot ma zazwyczaj trzy jedna na drugiej. To chyba dobre rozwiązanie.
×
×
  • Create New...