Z chodzeniem jest dużo lepiej, pewnie pomogło odchudzanie (jeszcze trzeba trochę zrzucić) i nieprzeciążanie:) Stopniowo wydłużamy wędrówki i widać poprawę, poza tym na sofę i łóżko małpiszonek wskakuje "z marszu":)
Za to dziś jakieś kłopoty żołądkowe się przyplątały. Nie wiem, może to być spowodowane zimnym jogurtem z rana. Pomyliliśmy się i daliśmy z lodówki, a tego Saruśki brzuszysko nie lubi.
Pozdrawiamy odwiedzających.