Taka cisza to wina Lepszej Połowy, musiałem składać meble na książki;) Skończyłem o 22.
Pojechaliśmy z Gajulcem do serwisu z rana. Byłem przekonany, że będzie luźno, a tu niespodzianka. Przed nami cztery psy! Poczekaliśmy sobie, Gajka poszczekała na otoczenie (psie) i przyszedł czas na wizytę w gabinecie. Oprócz pobierania krwi mała mordka została też obejrzana, osłuchana, zaszczepiona na wirusówki. Na oko (i stetoskop) Gajuli nic nie dolega, a co siedzi w krwi pewnie dowiem się we wtorek, bo jadę konsultować wyniki z naszą panią doktor. Na deser Gajka miała wyciskane gruczoły:) Mało lubiana przez psinkę czynność serwisowa. Długie oczekiwanie na wizytę i dłuższy niż zwykle pobyt w gabinecie zmęczył psinkę. W drodze powrotnej spała prawie cały czas, co jej się nie zdarza. Waga pokazała 12.1, nie jest źle.
Tak Gaja prezentowała się w drodze z lecznicy. Uważne oko dostrzeże opatrunek na prawej łapce pod kolor szelek.