Już jesteśmy po serwisie, wieczornym długim spacerku i uczcie po całodziennym głodzeniu Gajulca. Głodzenie jest zdecydowanie ponad moje siły. Gajulka chciała jeść, dostawać smaczki, a ja nie mogłem nic małej mordce dać :( Mamy wyniki krwi i badania USG. Krew dalej nie wróciła do normy, ale jest lepiej niż w badaniu bezpośrednio po chorobie. Zdaniem naszej pani doktor nie jest źle. W badaniu USG widać, że organizm Gajulki odczuł babeszjozę. Widać to po nerkach i wątrobie. Na razie dostaliśmy kolejne medykamenty (żeby było co do pojemnika wkładać;) i mamy się zgłosić na kolejne badania za miesiąc. Podejrzewam, że kciuki na pewno się przydadzą ;)