Jump to content
Dogomania

Nesiowata

Members
  • Posts

    26704
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    90

Everything posted by Nesiowata

  1. I mamy kolejne zdjęcia - zaliczyliśmy dziś mała wycieczkę. I poznanie z nowym kumplem. Trochę był natarczywy, ale jakoś poszło.
  2. Witaj Blondynku - podobno u Ciebie piękna pogoda? Niestety - ja nie mogłam cieszyć się taką.Buro i ponuro. Może jutro będzie lepiej?
  3. Witaj Grzesiu - niewiele już dnia zostało. Ale jeszcze jest sobota. Trzymaj się zdrowo.
  4. Witamy w sobotę - późno, ale jestem. I nadal czekam na wieści o rudzielcu. Kiedyś się doczekam. Trzymaj się Jagusko.
  5. Jestem i ja, dopiero wróciłam. U nas, niestety, pogoda taka sobie. Słońca ani grama. Byłam pod Wyszkowem, nawet udało mi się kilka razy - pokropiła mnie mżawka. Groby oczyściłam, posadziłam kwiaty, zostawiłam wiązanki. Ale, niestety, nie udało mi się niczego zapastować. Kiepsko trafiłam. Psy po wycieczce strasznie zmęczone, ułożyły ię do spania. Może i ja wezmę z nich przykład?
  6. To czysta prawda. Witaj Czarnulku w zimny, ale pogodny piątek. Dobrze chociaż, że już nie wieje. Pocieszają nas, że jutro juz będzie cieplej. Oby tak się stało, bo przecież jeszcze nie pora na takie zimno.
  7. Dobrego dnia Blondynku. Trzymaj się zdrowo, pilnuj ciepłego miejsca i chroń łapki przed nadmierna wilgocią.
  8. Kobieto - z własnego do świadczenia wiem, że to wszystko w krótkim czasie przekłada się na stan zdrowia. I człowiek może tylko samego siebie przeklinać. Praca nie może być priorytetem. Trzeba myśleć o sobie. Kto to słyszał 3 godziny snu na dobę? Nawet ludzie mający problem z zasypianiem śpią więcej. Miłego dnia życzę wszystkim . A nade wszystko - spokoju. Dziś chociaż nie wieje, ale zimno nadal.
  9. U mnie po południu padała grad, grzmiało. Lala schowała się pod wersalkę. W końcu położyłam się a biedaczka wskoczyła od razu i schowała się pod kołdrą. Przytuliła się do mojej nogi i cierpliwie czekała nam koniec efektów słuchowych.
  10. Witam wszystkich w czwartkowy zimny i mokry poranek. Moje psy nie zdecydowały się na wyjście z domu. Chlubnym wyjątkiem tym razem była Nesia. Lala cofnęła się od progu, a Misiek nawet do niego nie podszedł. A nuż pani "pomogłaby" w takiej operacji? Zobaczymy, może jak się całkiem rozwidni nie będą miały takich oporów? Ale wpierw wypuszczę kury, teraz już czas na nie. Im specjalnie nie przeszkadza pogoda. Trzeba się ubrać i zabrać za normalne czynności. Ale zjedzenia śniadania to psiaki już nie odmówiły, nie miały z tym problemu, nawet Lala zjadła. Dobrze, że zapowiadają ocieplenie. Dobre i parę dni lepszej pogody. Zwłaszcza, że w sobotę wybieram się na te najdalsze groby. Czas sprzątnąć. Chyba tez zawiozę nowe wiązanki. Kto wie co może być za miesiąc? Może nie dam rady pojechać ponownie? Przy okazji odwiedzę jedną z ciotek. Przez całe lato nigdzie nie jeździłam, aż wstyd. Trzymajcie się zdrowo i w spokoju.
  11. Witam wszystkich w czwartkowy zimny i mokry poranek. Moje psy nie zdecydowały się na wyjście z domu. Chlubnym wyjątkiem tym razem była Nesia. Lal cofnęła się od progu, a Misiek nawet do niego nie podszedł. A nuż pani "pomogłaby" w takiej operacji? Zobaczymy, może jak się całkiem rozwidni nie będą miały takich oporów? Ale wpierw wypuszczę kury, teraz już czas na nie. Im specjalnie nie przeszkadza pogoda. Trzeba się ubrać i zabrać za normalne czynności. Ale zjedzenia śniadania to psiaki już nie odmówiły, nie miały z tym problemu, nawet Lala zjadła. Dobrze, że zapowiadają ocieplenie. Dobre i parę dni lepszej pogody. Zwłaszcza, że w sobotę wybieram się na te najdalsze groby. Czas sprzątnąć. Chyba tez zawiozę nowe wiązanki. Kto wie co może być za miesiąc? Może nie dam rady pojechać ponownie? Przy okazji odwiedzę jedną z ciotek. Przez całe lato nigdzie nie jeździłam, aż wstyd. Trzymajcie się zdrowo i w spokoju.
  12. Witaj puchatku w czwartkowy niby poranek (jeszcze nie jest całkiem widno). I nadal pilnuj ciepłego, wygodnego miejsca w domu. To teraz najlepsze rozwiązanie. Na szczęście - ma być wkrótce cieplej. Niech Twoje kosteczki dadzą Ci normalnie, bez bólu funkcjonować.
  13. Znów powtórka z wczorajszej pogody, nawet jeszcze chłodniej. Nie wiem jak Ty, ale moje psy nawet nie chciały podejść do progu. Czekają przynajmniej na jasność dnia. Siedź w ciepełku Blondynku, jeszcze będzie cieplej. Teraz wyjście z domu to konieczność a nie przyjemność.
  14. Zimno i mokro, nadal powtórka z rozrywki. Do tego jeszcze ciemno. Psy nie chcą wychodzić, mnie też się to nie uśmiecha. Tyle, że ja muszę bo kury też za chwilę będą chciały zaczerpnąć powietrza. One jakoś specjalnie nie przejmują się warunkami pogodowymi. Królu czarnych psów- witaj w kolejny ciemny ranek. Czekamy nadal na tego Twojego ludzia i nic z tego nie wychodzi. Cisza jak makiem zasiał.
  15. I znów zaglądam z nadzieją na wieści o lisiczce. I nadal cisza...
  16. Katar to mam już kilka dni. czasem trochę większy, czasem mniejszy. A wzmocniona herbata odrzuca mnie. Musze być porządnie zaziębiona aby wypić herbatę z rumem. Niby nie jest to mocne, ale ciężko przechodzi przez gardło. Za to jest skuteczne.
  17. Jakoś wieczorem ciemności im nie straszne. A ziemniaki to nie dary - ja je kupuję. A tak przy okazji - na targu udało mi się całkiem nieźle zmoknąć. Jak wróciłam do domu - przestawało padać. Trzeba mieć moje szczęście.
  18. Utalentowany czorcik.
  19. I jak zwykle - przyczyną złego jest człowiek a cierpi psiak. Powodzenia Elik - może jednak jakiś cudem uda się. Oby! A dziś nie warto nawet wychodzić z domu. Psy już mi pokazały co myślą na temat wyjścia z domu - Neska nawet nie raczyła podnieść się, Lala odskoczyła od drzwi jak oparzona. Jedynie Miśka udało mi się wystawić na chwilę, dzielny chłopak. wkrótce będę musiała spróbować ponownie poprosić panny o wyjście. Może będzie łatwiej kiedy zrobi się jasno. Bo teraz to ciemna noc. No, ale ja muszę wyjść do kur. Tylko dziś to już nie ma mowy o wyskoczeniu, trzeba się porządnie ubrać. Wczoraj wieczorem udało nam się całkiem nieźle zmoknąć. I efekty od razu czuć w moim nosie. Ciężko będzie pozbyć się kataru. A muszę jeszcze podjechać na targ bo zabrakło mi marchwi. Powoli, na raty, zaczynam kisić kapustę. pewnie wkrótce sąsiad zadzwoni, że są ziemniaki do odbioru. Może ta dzisiejsza pogoda trochę go spowolni - jeśli wcześniej nie wykopał. Niby nie jest tego dużo ale zawsze to jakieś wyzwanie. Zwłaszcza, że potrzebuję pomocy przy wrzuceniu do piwnicy, staram się jednak oszczędzać kręgosłup i jak najmniej dźwigać. Dlatego też do wynoszenia woreczków z samochodu (wprawdzie tylko po 20 kg, ale lepiej nie wywoływać wilka z lasu) i donoszenia do piwnicy potrzebny jest mi brat.W końcu to i tak większość jest dla niego. Do samochodu wkłada sąsiad. Kiedyś to były większe worki, ale od kiedy jest po operacji oczu to i on musi się ograniczać. Moje szczęście. Zboże przywiozłam kiedy byłam sama i powoli dałam sobie radę, teraz nie będę już taka wyrywna, trzeba pomyśleć o sobie. Życzę wszystkim, mimo nieciekawej pogody, udanego dnia.
×
×
  • Create New...