-
Posts
26929 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
90
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nesiowata
-
Już jest w domu - całkowicie skołowany. Ale nim po niego dojechałam -już wsadził łapę w abażur i chciał go zdejmować. Czyli kombinuje jak zwykle. Nie bardzo chciał iść ale jakoś powoli dotarliśmy do samochodu. Pomagałam mu wsiadać ale jak już się usadowił koło siedzenia to od razu się na nie wdrapał. Dziś bez jedzenia, jutro i pojutrze na zastrzyki. Abażur do następnej soboty. Mam nadzieję, że powoli się do niego przyzwyczai. Pies zaczipowany (też na koszt gminy), zawiadomienie o wpisie do Safe Animals dostanę sms-em.
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Nesiowata replied to elik's topic in Już w nowym domu
Trzymaj się chłopaku. -
Miałam dziś ciekawą noc. Wieczorem na łóżko wpasował się Riki, a potem jeszcze bardzo niezadowolony z tego powodu Majki. Trochę powarczał i łaskawie zszedł. Okazało się, że znalazł sobie miejsce pod łóżkiem i tam spał. Obudziłam się w nocy i wtedy chłopaki spokojnie zmienili miejsca -Riki ułożył się w posłaniu a Majki do rana spał ze mną. Rano cała trójca zgodnie wymaszerowała na siusiu, wróciła i dalej śpi (oczywiście każde w innym miejscu). A środa coraz bliżej...
-
Nie padał deszcz - to słońce tak się odbijało. Trzymajcie w środę kciuki za chłopaka - idzie pod nóż. Potwierdzam zwrot kwoty 205,00 zł. A chłopak po trochu zaczyna podjadać suchą karmę. Początkowo tylko to co zostawił Majki ale od wczoraj ta, która jest w jego misce też stała się jadalna. Choć ogólnie to z jego jedzeniem nie jest różowo. Wprawdzie z dnia na dzień jest ciut lepiej ale powoli to idzie.
-
Dla Bonusa poszła wpłata naZEa, nie poprawiłam w przelewie.
- 1565 replies
-
Wróciłam dopiero około 23 ale komitet powitalny jakoś tego nie zauważył. Dopiero kiedy wypuszczałam ich na dwór - raczyły zauważyć, że już jestem. I od tej chwili były problemy z poruszaniem się.Przywiozłam dla brata jakieś mięso z obiadu i spryciarz Riki od razu się poczęstował.Jakoś jeszcze udało nam się wyciągnąć mu z pyska i chociaż już nic na stole nie było - on nadal usilnie starał się wleźć na stół. Nie wiem jak się zachowywały przez cały dzień, byłam tak zmęczona (z domu wyszłam przed 5), że oczy same mi się zamykały na stojąco. W pociągu nie spałam (ale w drodze powrotnej przed samą Warszawą było to już bardzo, bardzo trudno) i pewnie dziś będę dosypiać w ciągu dnia. To już nie te lata na takie eskapady.
-
Dzisiejsza noc też była trochę inna. Brat poszedł do pracy i Lala część dnia spędzała z nami. Wprawdzie uciekała na jego łóżko ale wracała sama. Wieczorem przyszła sama, położyła się na łóżku .W nocy jednak znów się przeniosła. Zawołana - wróciła. Rano wyszła na dwór z chłopakami. Ma jeszcze opory przed wejściem do domu kiedy Riki już tam jest ale jakoś się przełamuje. Wczoraj zabrałam Rikiego kiedy jechałam po wiązankę. Zabrałam go ze sobą do sklepu bo nie mogłam znaleźć miejsca w cieniu. Samo dojście było trochę męczące.Nos przy ziemi, pełno krzaczków które trzeba oznaczyć. Ale w sklepie - psi aniołek. Stał i tylko się rozglądał. W powrotnej drodze spotkaliśmy dwa małe pieski. Ściągnęłam smycz ale on nawet nie miauknął. Małe psy go nie ruszają. Tylko duże to wróg. Jutro może być ciężki dzień - rano muszę jechać na pogrzeb pod Katowice, nie będzie mnie przez cały dzień. Psiaki zostają z bratem. Ciekawa jestem ich reakcji po powrocie.