-
Posts
26929 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
90
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nesiowata
-
Tę noc również Lala spędziła ze mną, czmychnęła dopiero kiedy wstałam wypuścić chłopaków. Wieczorem Riki również wpasował się na łóżko ale w końcu, choć bardzo niechętnie,zszedł do parteru i spał na posłaniu. Lala czmychnęła kiedy wstałam wypuścić chłopaków na dwór. Ale później pożyłam się jeszcze na trochę i wtedy cała trójca leżała ze mną. Lala pod kołdrą, Majki nad moją głową a Riki w nogach i był spokój. Wprawdzie niedługo bo akurat przyjechali po śmieci i zrobił się szum ale jednak można. Wygląda, że z każdym dniem jest jakaś poprawa.
-
Kolejna noc za nami. Właściwie spokojna. Wieczorem zabrałam Lalę do siebie. Ona i Majki spali ze mną a Riki obok na legowisku. Niedawno Majki warknął -Riki stał przy łóżku. Ale od razu odszedł i położył się na miejsce. Wstałam aby ich wypuścić na dwór. Chłopaki wyszli wysikać się. Lala skorzystała z okazji i poszła do brata. Jednak mogą spać w jednym pomieszczeniu! A Riki po powrocie od razu wskoczył na łóżko porozciągać kości.
-
I jeszcze jedno - Majki śpi ze mną (teraz profilaktycznie ładuje się za moje plecy) a Riki wie, że posłanie jest jego i kładzie się bez problemu. Oczywiście w najmniejsze ze wszystkich. Łeb i ogon już się nie mieszczą ale jest blisko mojego łóżka. Do tej pory wszędzie kroczył za mną Majki, teraz chodzą obydwaj. Muszę dobrze uważać przy zamykaniu drzwi wejściowych żeby faktycznie zostali wewnątrz.
-
Teraz już mogę spokojnie napisać, że jest lepiej. Przedwczoraj Riki ruszył dwa razy na Lalę i 2 razy na Majkiego. Od razu - nie rzucił się pierwszy,to była reakcja na ich warkot i szczekanie. A one po prostu boją się i dlatego już na wszelki wypadek z daleka krzyczą. Żadnej krwi nie było, złapałam go w locie zza szelki, odstawiłam na posłanie i na tym się kończyło. Ale Lala była tak wystraszona, że wieczorem schowała się brata pod łóżkiem i przeleżała tam całą noc. Przestała jeść, a na spacerach psy szły normalnie, bez żadnych problemów. Chciałam ją wyciągnąć, na próżno. Zdecydowałam się na odsunięcie łóżka. Ledwo go dotknęłam - wylazła sama, wskoczyła na łóżko i już tam została. Ale jeść nie chciała dalej. I to było dla mnie najgorsze. Musiałam jechać do sklepu, na targ. A zostałam sama. Zapakowałam Rikiego do samochodu i jeździł. Nawet był zadowolony. To było rano więc chłodno, spokojnie sobie spał kiedy ja robiłam zakupy. W ciągu dnia było spokojnie, choć obydwa psy kilka razy szczeknęły na niego. Po południu zabrałam Lalę i Majkiego na spacer, Riki został sam w domu. Było spokojnie.Wieczorny spacer też bez problemów. I wieczorem Lala zaczęła jeść! Wprawdzie nadal spała u brata (i nadal tam urzęduje) ale kilka razy przyszła ,posiedziała pod biurkiem gdzie zawsze chowa się przed burzą i wróciła na upatrzoną pozycję. Dziś rano też zjadła\. Oczywiście łóżko brata jest tylko jej,Majki też nie ma prawa tam być kiedy ona siedzi (wtedy Majki siedzi pod łóżkiem). Jest lepiej i oby tak zostało.Na razie chłopak będzie ze mną jeździł, nie zostawię ich samych. Jemu odpowiadają przejażdżki, rozgląda się z zaciekawieniem. Tylko na smyczy boi się głośniejszych samochodów, motorów. I jednak nie trawi dużych psów. Kiedy przechodzimy obok sąsiadów wyrywa się do akity. I wczoraj i dziś przebiegała przed nim kura - też nie zareagował. Lala w takiej sytuacji od razu goni, on poszedł dalej. I jeszcze jedno -wczoraj razem z Majkim leżeli sobie na łóżku. Wprawdzie w odległości ale zupełnie spokojnie. Jest więc coraz lepiej i niech tak zostanie.
-
I kolejna noc za nami. Lala obraziła się na mnie (przy okazji kąpieli Rikiego i ona się wykąpała) i poszła spać z bratem, wierny Majki został ze mną na łóżku na a Riki obok na posłaniu. Spokój był dopóki się nie ruszałam. Wtedy Majkiemu włączał się system obronny i zaczynał powarkiwać na co bardzo chętnie odpowiadał Riki.jeden poszedł leżeć za mnie, drugi na posłanie i był spokój. Rano obydwaj wyszli na siku bez problemów. I o dziwo - dziś rano Riki zjadł trochę puszki. W ogóle to on je mało. Psie przysmaki absolutnie go nie interesują. Później pojadę po zlecenie na kastrację, odbiorę wyniki badań i ,mam nadzieję, ustalimy termin zabiegu. Tym razem brat będzie musiał posiedzieć z nimi kiedy ja pojadę.
-
- 573 replies
-
- 10
-
-
-
No to jesteśmy po wizycie. Była walka o krew, ale jakoś udało się pobrać, pełen profil. Wyniki będą jutro. Pazurki obcięte (drapał wczoraj jak kot). I tu już było spokojnie. Waży 8 kg, zaraz dam mu tabletkę na robaki. Oczy, uszy i zęby czyste, osłuchowo wszystko w porządku. Ledwo wróciłam do domu - sms z gminy, że mam do odebrania zlecenie na kastrację. Odbiorę jutro bo chłopak ma miłosne zapędy do obydwojga, zaczyna się rozkręcać. Trzeba będzie go zaczipować. Ale to już przy kastracji. Do tej pory była ta usługa darmowa. Później wstawię dzisiejszy paragon, muszę zająć się ogórkami, które mi zostały do zrobienia. Na szczęście - niewiele.
-
Po 3 obudziłam się nieszczęśliwie. Lala spała ze mną więc od razu zaczęła pomrukiwać. O dziwo - Majki zdecydował się tym razem na posłanie i pozostał na parterze. Też od razu zaczął pyskować. A biedak Riki nie pozwolił sobie na takie traktowanie i ruszył na Majkiego. Na szczęście zostawiłam mu szelki i odciągnęłam. Majki wskoczył na łóżko i stamtąd dalej warczał. On się po prostu boi. A Riki bardzo nieszczęśliwy bo on też chciałby spać na łóżku ale chwilowo nie ma takiej możliwości. Teraz jest spokój, każde w innym miejscu i cisza. Riki próbuje za mną chodzić wszędzie tak jak Majki. a dworze nie ma z nimi problemów. A - Riki w ogóle nie reaguje na koty, przechodzi koło nich jakby były niewidoczne. Pojedziemy później do weterynarza, zobaczymy co on powie. Zdjęcia też będą później. Buro i ponuro ale da się żyć.