Nie robię z siebie bohaterki ale miałam wypadek samochodowy ( pamiętacie z pewnością). W wyniku tego zdarzenia doznałam złamania kręgosłupa, żeber , mostka w dwóch miejscach o dwóch palcach w stopie nie warto wspominać.
Musiałam się zajmować pięcioma psami w tym Pączkiem ,który był bardzo ciężko chory na chłoniaka skóry i było to ostatnie stadium. Wypadek był 18 lipca, Pączek odszedł 28 lipca a ja w sierpniu wzięłam na dt suczkę ze szczeniakiem- Pepsi i Kolę bo nie miały dokąd pójść.
Ubierałam gorset i zapierniczałam. Żadnego psa nie oddałam.....Nie porównuję ale jakby chcieli , to by dali radę. Najzwyczajniej odechciało się:(