-
Posts
4954 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by bou
-
Jak dotąd,to Ty miałas pytania,ale tak,teraz ja mam jedno: Jak to się stało,że od spożycia trucizny do udzielenia pomocy upłynęło 80 godzin? Dobrze,że sunia zdrowieje,powodzenia.
- 12 replies
-
- zatrucie psa
- trutka na szczury u psa
- (and 2 more)
-
To dalej trzymam kciuki I czekam na wiadomości:)
- 12 replies
-
- zatrucie psa
- trutka na szczury u psa
- (and 2 more)
-
ANorka? Napisz jak sunia.
- 12 replies
-
- zatrucie psa
- trutka na szczury u psa
- (and 2 more)
-
Megapixelus! Najcudowniejszy post na forum wyprodukowałeś,dzięki! :) Cosmo też cudowny I rzeczywiście - wygląda jakby był 'nastukany'. :D Pozdrawiam Was serdecznie życząc pięknych chwil w Nowym Roku,M.
-
Myślę,że najbliższe dwie doby zadecydują o zdrowiu suni.Trzymam kciuki. Masz jakieś wyniki badań krwi?Możesz je tu zamieścić?Jeszcze jedno - to były takie różowe płatki,ta trutka?Masz moze opakowanie po niej?Napisz co tam jest dokladnie napisane,jaki jest sklad,moze to być brodifakum, bromadiolon, difenakum, czy kumatetryl.(jeśli masz dostęp do opakowania,oczywiście).
- 12 replies
-
- zatrucie psa
- trutka na szczury u psa
- (and 2 more)
-
Sada:
-
Nie można przewidzieć jak sie leczenie potoczy...trzy dni bez pomocy to bardzo długo,warfaryna poczyniła ogromne szkody w organizmie,wszystkie narządy psa - mowiac językiem laika - krwawią.Musisz czekać,czy transfuzja przyniesie poprawę.Oby...Zyczę Suni tego z całego serca.Daj znać. p,s - napisalas kilka identycznych postów ("Prosze napisać jak skończyła sie przygoda z transfuzjami. Dzis moja Norka jest w trakcie pierwszej po zatruciu trutka na szczury. Pomóżcie!!!") ,ale ewent. odzew w zaden sposob nie da odpowiedzi na Twoje pytanie ,czy pies wyzdrowieje,ponieważ transfuzje przeprowadzane są z wielu powodów,a efekty sa rózne w zależności od przyczyny zaburzeń.Krew Twojej suni w tym momencie jest pozbawiona mozliwości krzepnięcia...Przetoczenie krwi od innego psa moze dac psu szansę.Może,ale nie musi...
- 12 replies
-
- zatrucie psa
- trutka na szczury u psa
- (and 2 more)
-
Nie będzie takich rad,bo pazur jest do usunięcia,a moze to zrobić jedynie wet po zastosowaniu znieczulenia.Inne konkrety w wątku sie pojawiły - powtórzę: Octenisept,opatrunek gazowy,(ja zalozyłabym bandaż oklejony plastrem,a na dwór (ochronnie) ucięty palec rękawiczki np.lub zwykła folia - stretch.I nie zmieniać tego opatrunku częsciej niż co 8 godzin. Nie wierzę,że nie masz mozliwości znalezienia weta,nie musi byc klinika 24h,moze byc prywatny gabinet za extra cenę,np.Jakby sie cos stało komus z rodziny,to też - brak pomocy do srody?Naprawdę trudno w to uwierzyć. "Do weta dopiero w środę mogę podejść" (tzn.ze nie masz do niego daleko) - a zadzwonic I poprosic o pomoc,o wizyte,bo nagły wypadek? A może podjechać do innego?Myślę,że jest kilka wariantów. EOT.
-
Dusiu,'po matczynemu',to juz sie autorka przyjrzała,teraz pora działać,do środy daleko,a pies cierpi,to b.bolesny uraz.
-
Może nie wpadaj w histerię? Dostałaś konkretne rady: Octenisept,gazik,plaster,oslonka gumowa I - do weta. Gdybyś sobie cos zrobiła tak mocno bolesnego,tez czekalabyś 4 dni na fachowa pomoc? Nawet jeśli mieszkasz w zapadłej wiosce,to gdzieś w promieniu 100 km MUSI byc calodobowy weterynarz.Więc możesz dalej 'bać się panicznie',ale to sie szczylkowi na nic się nie przyda...potrzebna mu pomoc,a Ty masz obowiązek mu ją zapewnić.Poza tym - nasze psy NIE ZDYCHAJĄ,nie ma tego słowa w języku ludzi kochających psy. One umierają,odchodzą itp.Mam nadzieję,że Twojego jamnika to nie spotka. Do weta! Wesołych Świąt.
-
A co sugeruje weterynarz?Swięta nadchodzą,chyba poszłas z psem do weta,prawda?
-
Ale jakie to ma znaczenie,czy "ktos tak miał"? Przywiązałas sie do malucha,on pokochał Ciebie,jeśli nie ma przeszkód,żebyście zostali razem,to w czym problem?A co ma do tego 'sceptycyzm' fundacji,tego juz zupełnie nie rozumiem.Jeśli wiesz,że bedziesz mogla dalej sie nim zajmować,być z nim,kochać,to chyba nie ma takiej siły,która przeszkodziłaby w tym. Powodzenia Wam! Pozdrowienia,M.
-
Podpisuję się pod każdym słowem amartyno.(wygląda na alergię,ale zdecydowanie trzeba zrobic badania,głownie pobrać zeskrobiny ze skóry).
-
Co tu dodać...bardzo smutne.Jestes odpowiedzialnym,dobrym przyjacielem Seniora...Twój tok myslenia jest godny szacunku,tak - to o nich mamy mysleć w tych najtrudniejszych chwilach,nie o sobie.Wet - moim zdaniem - ma rację,dokąd ma apetyt,bo to jest jak wyznacznik - 'jem,chcę zyć'.Ale obserwuj go uważnie,pies nie zawsze pokaże opiekunowi,że cierpi,a amstaff to twardziel.. będziesz wiedział kiedy przyjdzie pora na rozstanie,pamietaj tylko o jednym - lepiej godzinę za wcześnie,niż 5 min za późno... Trzymaj się I Ty i Twój przyjaciel...cudowna siwa mordeczka...(wiem jakie to trudne,moja Sunia miała lat 19...) Siły wam życzę. M.
-
Super,Sada.Cieszę się z Wami:) Tak trzymajcie!
-
Myślę,że wet rozwiązuje takie problemy...być może były takie posty (problem),ale przyczyn moze być b wiele.Generalnie - świeza krew w stolcu,to objaw,który musi zaalarmowac weta.Trzeba przede wszystkim zrobic morfologię a I pare innych badań też.Lakcid nie zaszkodzi,ale na pewno nie uleczy...
- 1 reply
-
- krewwkale
- metronidazol
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Nic nie zrobisz.To troche tak jak z kupnem ciuchów,czy butów na bazarze - ani gwarancji,ani porozumienia.Sprzedany zatopiony,finish. Dużo "hodowli " spod znaku Burkaikocurka wypuszcza takie mioty...tam liczy sie wyłącznie kasa,a dobrostan psa? a kogo to obchodzi? Co z wetem?Ano nic.Bo jak udowodnic,że nie oglądał zdrowych szczeniąt? A ta pani wlascicielka nadal ma alergię,nie ustępuja objawy?
-
Sada - gratulacje dla Ciebie I suni :) Dałyście radę,super,teraz najlepsze życzenia zdrowia "na zaś".
-
Ok..dzięki.Co do Hery...podawaj jej te wspomagacze na wątrobę,ale masz na pewno swiadomość,że psina jest bardzo powaznie chora.Pogadaj z wetem jakie on widzi rokowania. Zmierzyć się z nowotworem,czy u czworonożnego przyjaciela,czy u bliskiego człowieka - to jedno z najokrutniejszych doswiadczeń w naszym zyciu....Obserwuj sunię, na pewno możesz zrobic dla niej najwazniejszą rzecz na świecie - nie pozwolic na cierpienie.Oby jak najdłużej jadła,cieszyła się ze spacerów itp...Znasz ją,masz ją długo.Zauważysz,kiedy coś bardzo złego się zadzieje...
-
Próby wątrobowe rzeczywiście bardzo sie pogorszyły,co gorsza w niedługim czasie...Natalko,masz w nick'u liczbę 14 - czy tyle masz lat?Odpowiedz,proszę.
-
Sada? Co u suni? Napisz...
-
Bardzo mi przykro... Ty - spisałes się fantastycznie...sunia nie cierpi,nie była sama,była otoczona miłością. Trzymaj się...pozdrawiam Cie serdecznie.
-
Łisper - cholernie mądrze prawisz,respect. Wojna: Tu jest jeszcze jedna rzecz,która Ci grozi...jak cos z molosem pójdzie nie tak - żona postawi Ci warunek,pies albo ona.(Bo duzy,bo dzieci,bo kotekitp) Wiesz...nigdy tego nie napisałam na tym forum,ale teraz powiem: moja (wówczas niespełnia dwuletnia,50 kilowa -tylko) bernardynka,chcąc przywitać mnie radośnie,biegła do mnie,ale obrała kiepski azymut,ja jej nie zauwazyłam i...skończyło się ,zerwaniem więzadeł,złamaniem,operacją,śrubami w kości piszczelowej... i 3-miesięcznym siedzeniem na wózku inwalidzkim. Rozważ to.Molos jest fantastyczny,ale to troszkę odbezpieczony granat.Nawet najbardziej ułożony molos jest ZAWSZE silniejszy od Ciebie,po prostu - tak ma.I nawet jak zademonstruje to raz ,czy dwa w życiu - skutki moga być...(jak wyżej). Masz zone i maleńkie dzieci...Także wiesz....przemysl wszystko.
-
Pozostaje więc odczekać kilka dni,czas pokaże o co chodzi,pośpiech jest wskazany wyłącznie przy ...łapaniu pcheł.:)