Hmmm... Ja to bym zaraz jakieś robótki ręczne wyciągnęła - dzierganie na drutach, haftowanie albo kartki bym robiła, albo czekoladowniki czy inne pierdółki...
Właśnie ten ból tak mnie przeraża, bo to już tyle czasu... i jeszcze dodatkowo te łapki sobie zdziera do krwi... Tyle cierpienia na jedno psie istnienie :(
Pewnie wszyscy mnie tu zlinczują, ale gdyby to był mój pies, to pewnie bym ją uśpiła. Ileż ona się nacierpi fizycznie i psychicznie, a i tak nie ma szans na powrót do sprawności. Biedna sunia :((((
Pewnie strasznie to rozstanie przeżyjecie obie. Dla Myszki to będzie jak ponowne porzucenie, ona już zaufała, myśli, że to jest jej nowy dom... Dlatego nie potrafiłabym być DT. Pękło by mi serce :(((
Właśnie na FB przeczytałam. Nie umiem się tam za bardzo poruszać i nie znoszę FB, ale kiedyś musiałam założyć konto i tak już zostało. Zaglądam na FB naszej Fundacji Zwierzęca Arkadia i oni właśnie zamieścili o tym post.
Wilki i lisy kocham od kiedy pamiętam, od kiedy jako kilkulatka dowiedziałam się o ich istnieniu :))) Pamiętam świetną książeczkę o życiu lisa, "Władca Stromych Wzgórz". Ileż się nad nią napłakałam... i nie tylko nad nią. W zeszłym roku takie zakładki z wilczkami haftowałam, muszę je powtórzyć i na bazarek wystawić, może będą chętni...
https://donka66.blogspot.com/2018/08/szara-wilczyca-i-spoka.html
Wilki :))) Bo pewnie pościel w wilczki kupiłaś?
A propos wilków. Właśnie przeczytałam o zabiciu przez myśliwych dwóch zaobrożowanych wilków :((( Zwierzęta chronione :(((
Wierz mi, że gdybym mogła mieć w tym momencie życiowym psa, to już by jej u Ciebie nie było :))))) Niestety, teraz cały czas muszę być przy mamie, wielkim problemem jest nawet wychodzenie do pracy, a przecież nie mogę się zwolnić :(
Wiesz, Ewa, nie masz pojęcia, jak bardzo serce wyrywa mi się do Myszki... Zakochałam się w niej :) Nie dziwię się, że trudno Ci ją oddawać, ja też nie potrafiłabym.
Boziu, jak bardzo brakuje mi psa :(((((