Sowa
Members-
Posts
5053 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Sowa
-
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
Sowa replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Co ona pogryzla? To cos niebiesko-biale, co to? Bo zabawki wygladaja na nieruszone. Nieciekawie wyglada szukanie domu dla skrajnie wycofanych lub chorych zwierzakow wyciaganych ze schronow, taka niestety prawda. -
Mozliwosci sa tylko dwie - albo suka boi sie ludzi, Ciebie takze, i sikaniem sygnalizuje uleglosc, albo jest chora.
-
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
Sowa replied to ala123's topic in Już w nowym domu
Czy ona nie ma juz czucia w tej lapie zupelnie, ze sie rozgryza do krwi? Bo to tak, jakby ta lapa jej przeszkadzala? Jak zostala uratowana z rowu, to przeciez nie miala poharatanej lapy? Kiedy nastepna konsultacja u weta? -
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
Sowa replied to ala123's topic in Już w nowym domu
Wiem, ze jest forum www.belgi.pl, ale nie jestem tam zalogowana i nie umiem wrzucac fotek, komputerowo to ja jestem za cienka w uszach. Nie jestem tez decyzyjna w sprawach Czesi, maliniaki znam najbardziej od strony szkoleniowej. Kazdemu DT, w promieniu nawet 100 km od Krakowa moge obiecac, ze przyjade i pomoge ustawic szkoleniowo - sama jestem w ciaglych rozjazdach i warunki, w jakich mieszkam, wykluczaja oferowanie DT dla Czesi. Daj mi znac, jak bedziesz robic nastepny bazarek dla Czesi, prosze. -
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
Sowa replied to ala123's topic in Już w nowym domu
Ala123, na Dogo juz zdarzaly sie takie nieprawdopodobne historie, ze ktos przygarnial starego ciezko chorego psa i dawal opieke nieodplatnie. Moze warto sprobowac oglaszac Czesie - jest mloda, serdeczna do ludzi, a przeciez jest szansa, ze stanie na cztery lapy. Jak nie na cztery, to i trojlapki znajduja domy. Daj znac, kiedy robisz bazarek, postaram sie dorzucic jakies fanty. -
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
Sowa replied to ala123's topic in Już w nowym domu
Co nowego z butami? Kiedy nastepne badanie? Mili PT Dogomaniacy, zajrzyjcie czasem do Czesi, prosze.... -
...ale rozumiem, ze ewentualny chetny na Toffika dowie sie dokladnie o jego historii? Z informacja, jak Toffi uzywal zebow? Nowy dom podejmie decyzje o adopcji na wlasna odpowiedzialnosc?
-
A kto podejmuje decyzje o ewentualnym przekazaniu psa?
-
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
Sowa replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Czy w jakikolwiek sposob zmienilo sie jej zachowanie wobec opiekunow? -
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
Sowa replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Co nowego u Abi? Czy w jakikolwiek sposob sygnalizuje potrzebe kontaktu z opiekunami? -
Porzucenie psa tez jest karalne - rodzina chorej kobietry wyrzucila psa na zbity pysk, doslownie. Gdyby ktos chcial stawiac zarzuty przejecia psa niezgodnie z prawem - to najpierw nalezaloby postawic zarzuty temu, kto zwierze wyrzucil - za wiedza lub bez wiedzy wlascicielki. Dobrze, ze ten pies jest w domu.
-
Jaaga, jak chcialam zapoznac dwa psy, to zawsze slabszy juz byl w domu, a wchodzil silniejszy - takze do samochodu. Ale tu nie odwaze sie niczego Tobie sugerowac - za duze ryzyko. Limba mogla np kiedykolwiek miec spiecie z biala suka, rownie dobrze Limba juz nie dostrzega ruchu ciemnego psa i dlatego nie startuje. Kojec i codzienne wypuszczenie i poglaskanie serdeczne na pewno o niebo lepsze dla niej niz schron. I bezpieczne dla Twoich zwierzat.
-
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
Sowa replied to ala123's topic in Już w nowym domu
Buty dla belga to zadanie dla mistrza zawodu. Cienka, ptasia niemal kosc, wysklepione krotkie palce, dluuuuugie srodstopie, staw skokowy wyskoko - wiem, ile sie namordowalam przy belgijce ze skaleczonymi palcami tylnej lapy. Murko, a gdybys sprobowala skarpetke dziecieca zaopatrzyc w dodatkowe sznurowadla czy rzepy i na to but? Ja na skarpetke kladlam psi kalosz na rzepy i to sie jakos trzymalo przy wyprowadzaniu psa, a nawet w nocy, ale na dluzej to odlezyny od gumy kalosza gwarantowane. No i ona na pewno, bedac bez kontroli, sprobuje pozbyc sie kazdego buta, tani czy drogi. -
Problem tez w tym, ze na odleglosc nic pomoc sie nie da. Kazda rada moze byc ryzykowna - Limba moze byc cierpiaca, moze obawiac sie, ze przez obecnosc innych suk utraci bezpieczne miejsce, moze byc obolala i przypadkowy kontakt z malym psem moze byc bolesny. W jej stanie zdrowia za pozno moim zdaniem na szkolenie pod okiem trenera - moge tylko powtorzyc to co pisalam - caly czas pod kontrola dla bezpieczenstwa malych psow, kontakt z wetem czy potrzebne juz przeciwbolowce. No i warto pamietac, ze rzadziej zyja w zgodzie dwie, trzy suki, nawet jesli to grupa znajoma, rodzinna - niz dwa, trzy samce kiedys obce sobie.
-
Ktos rozmawial z wlascicielka? Chyba, skoro kocha tego psa, powinna poczuwac sie do oplacenia mu hotelu bodaj na miesiac. I co konieczne - przekazac dokumenty - ksiazeczke zdrowia, swiadectwa szczepien, zrzeczenie sie psa.
-
Ja nie jestem na facebooku, a gdyby go tam oglosic i niech wszyscy zaprzyjaznieni udostepniaja? Pies jest nauczony zycia w domu, to ogromny plus.
-
Przeczytalam opis stanu zdrowia suki. Tak powaznie chory pies nie bedzie dobry dla zadnego slabszego od siebie psa, po prostu nie ma cudow. Ona MUSI czuc sie zle, niepewnie, musi byc rozdrazniona i niespokojna, swoje napiecie przeleje na kazdego psa, ktory bedzie slabszy - nie kazdy pies jest cierpliwy w chorobie. Moj pies, ktory nigdy nie ugryzl czlowieka ani psa, mniejsze psy ignorowal calkowicie, zaatakowal z furia przypadkowo spotkanego duzo mniejszego psa na kilka tygodni przed wlasna smiercia - nie sygnalizowal przedtem w zaden sposob bolu, a umieral na raka. To byl pierwszy sygnal, ze jest bardzo zle. Porozmawialabym z zaufanym wetem - takim, ktory nie wyciaga pieniedzy na ratowanie nieuleczalnie chorych zwierzat. Na ile Limba JUZ cierpi, na ile jeszcze mozna lagodzic bol, nieustannie pilnujac, nie dopuszczajac do kontaktow z zadnymi psami. I zaleznie od tego podjelabym decyzje, kiedy, przy jakich pierwszych sygnalach, musi sie pomoc jej odejsc bez bolu.
-
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
Sowa replied to ala123's topic in Już w nowym domu
Niewiele tu odwiedzin - a przeciez sunia serdeczna dla ludzi, prosi o kontakt, o zajecie... -
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
Sowa replied to ala123's topic in Już w nowym domu
I to na poteznym minusie, a przeciez czekaja kolejne badania... -
Z tym wyksztalceniem samoswiadomosci to bym sie pospierala. Trojstronna swiadomosc maja moim zdaniem, potrafia takze w sposob zupelnie swiadomy przewidziec skutki pewnych swoich dzialan. Toffi na pewno nie wiedzial, ze straci dom i ze moze stracic zycie gryzac czlowieka; nie da sie tego mu przekazac, natomiast dotychczasowe doswiadczenia nauczyly go, ze sa sytuacje, w ktorych warto gryzc, bo to rozwiazuje jakis jego problem. Jest jeszcze cos takiego jak dwubiegunowosc. Nie spotkalam sie z tym u zadnego psa, ale znam psa, ktorego o to podejrzewano, gdy tak naprawde pies bal sie zamkniecia w nowym miejscu w ciasnym kennelu. Czy mozna sprawdzic ile dni Toffi byl u Guccio - przed atakiem? I ile dni byl w obecnym miejscu, zanim pierwszy raz sygnalizowal chec ugryzienia? Spotkalam sie z opinia, ze po trzech tygodniach w nowym miescu sklonny do gryzienia pies, jesli od poczatku nie byl pod absolutna kontrola, zaczyna probowac, kogo ustawi zebami na bacznosc. Tys(ka), o tych badaniach czytalam chyba w ksiazce ""Czlowiek i pies. O glaskaniu, stresie i oksytocynie"" - nawet jesli nie tam, to i tak serdecznie polecam.
-
Guccio, zostalabys zamknieta w szpitalu psychiatrycznym lub w wiezieniu. Wiele razy bylam uznawana za wroga psow, poniewaz moim zdaniem psy, ktore juz przeszly "czerwona linie", czyli niebezpiecznie, bez ostrzezenia, nie hamujac furiackich zachowan agresywnych, choc nie spotkaly sie z oporem, pogryzly czlowieka, zwlaszcza znajomego czlowieka, powinny zostac bezbolesnie zabite. Nie za kare, nie z zemsty, ale aby nie dopuscic do nastepnych pogryzien. Co innego, gdy ktos obcy wejdzie swiadomie na teren pilnowany przez psy - sam prosi o klopoty. Moja znajoma niechcaco stanela na ogon psu, ktorego uwazano za agresywnego wobec ludzi. Pies wyskoczyl w powietrze i klapnal ostrzegawczo zebami przed jej twarza. Znajoma cofnela sie i powiedziala cos pojednawczym tonem i pies natychmiast odpuscil, uspokoil sie tak jakby mowil "no to nie ma sprawy", w nastepnej chwili dal sie jej glaskac, kontrolowal swoje emocje. Pies, ktory nie kontroluje emocji, nie potrafi samorzutnie wyhamowac agresji, gdy nie spotyka sie z oporem, stanowi zagrozenie proporcjonalne do wielkosci i sily. Czy Toffi kiedykolwiek bedzie kontrolowac emocje, nie wiadomo. Czy znajdzie sie dla niego ktos o kwalifikacjach trenera pracujacego z agresywnymi psami - tez nie wiadomo.
-
Toffi uczyl sie ponoc normalnego zycia przez trzy lata u kogos w domu. To jak, przez trzy lata choroba utaila sie, a odezwala po zmianie wlasciciela? To mi jakos nie pasuje, ale zdaje sie nie ma informacji o tych latach. Tys(ka), prowadzono badania nad przenoszeniem stresu na potomstwo. Badano szczury lub myszy - nie pamietam, a nie mam tu przy sobie biblioteczki. Samica, jeszcze przed okresem rozrodu, najpierw poznawala nowy zapach w sposob neutralny, potem zapach polaczono z szokiem uderzenia pradem. Corki i nawet wnuczki (!!!) tej samicy reagowaly strachem przy samym wyczuciu tego zapachu, bez dolaczenia zadnych negatywnych bodzcow. Twoj kot, po tak udreczonej matce, nie mogl byc normalny - ludzkie dzieci, ktorych matka upijala sie w czasie ciazy, tez nie rozwijaja sie normalnie. Bylabym za tym, aby ewentualnym chetnym pokazywac przed podjeciem deczyji o adopcji Toffika fotke dloni Guccio. Inaczej nie byloby to uczciwe. Kto sie zdecyduje, niech decyduje na wlasne ryzyko.
-
Mnie dodatkowo bardzo niepokoi, ze Toffi rozszerza sytuacje, w ktorych atakuje lub chce atakowac. Kolejno - byly ataki w obronie czegos, co uznal za swoje, potem atak na reke przy wkladaniu do kennelu, potem straszliwie poharatana reka Guccio - reka przed atakiem tylko skierowana w strone zwierzecia, a ostatnio sygnalizowanie checi ataku, bo odreagowywal jakies swoje emocje. Wszystkie ataki na znajome osoby. Ten sam schemat - na poczatku piesek-ideal, po krotkim czasie nabiera pewnosci siebie i dyktuje warunki na jakich mozna z nim przebywac. Zle humory mozna ignorowac/tolerowac/odpuszczac u psa hotelowanego, nie wchodzic w konflikt, obcy pies moze mi pokazywac, ze nie chce, abym podeszla o krok, ale nie wyobrazam sobie zycia na co dzien z wlasnym zwierzeciem, ktore w kazdej chwili bedzie mnie ustawiac na bacznosc.
-
To normalna reakcja zwierzecia oderwanego od poprzednich wlascicieli. Nie chcialabym miec psa, ktory zapomnialby o mnie po czterech dniach. 7-tygodniowy szczeniak szybko aklimatyzuje sie w nowym domu, ale i wtedy hodowca powinien dac cos, co pachnialoby starym domem. Przy kupnie dorastajacego psa najlepiej aby nowych ludzi poznal na wiecej niz na jednej wizycie, lepiej, aby poprzedni wlasciciele odwiezli psa na nowe miejsce. Bernenczyki sa bardzo wrazliwe , potrzebuja wiecej czasu aby pokochac nowych ludzi.