Jump to content
Dogomania

konfirm31

Members
  • Posts

    12547
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by konfirm31

  1. Chyba tak zrobimy, Mattilu. Zadzwonie dzisiaj do pani i "odwołam" Lerkę.
  2. Dziękuję za wiadomości o Tabce :). Podwójnie - za to, że dobre :)
  3. To i ja się przyłączę do tego trzymania :)
  4. O ile dobrze pamiętam, to "ruda suka" ;). Formalności , załatwiał TZ, a ja siedziałam z Pomi w samochodzie i pilnowałam, żeby nie zwiała ponownie ;)
  5. Tylko to, co przeczytam na jego wydarzeniu na FB.
  6. Przelałam 150 zł na konto Amicus Canis z dopiskiem Dla Kaukaza, jako wpłatę ze zbiórki na Forum Dogomanii. Dziękuję w jego imieniu :) 10 zł od waldi481, przeniosłam dla Bezdomniaków Makowskich - dziękuję :)
  7. Sprawdzić, to pojechać znowu do Stolicy, a po ostatniej tam bytności, zbytnio się nie spieszę :). W sprawie Pomi - trwa cisza. Nasze dotychczasowe tymczasy, były nad wyraz udane, ale to fakt, że dużo ich nie było, więc póki co, żadna cholera się nie trafiła. A Tomek? chyba polubił Lerkę, jak my wszyscy........i pewnie się boi trafienia na "cholerę" :)
  8. Sabunol miałyśmy poprzednio(zmieniam co 2 miesiące). I Fiprex spray(psikam co miesiąc). Krople(spot on), też są różne. Najpopularniejszy Frontline, to fipronil(czyli - fiprex). Dotychczas przez kilka ostatnich lat( Buka i przez dwa lata u Bliss), ten układ się sprawdzał: Pess z propoxurem(lub Sabunol -Imidaklopryd, permetryna, pyriproksyfen ) i fiprex spray. Teraz - nie :(
  9. Masz rację. Tak będzie dobrze :)
  10. Noszę się z tym problemem, jak przysłowiowa kura z jajkiem :( Irenko, Pess jest teraz na Bliss. I - był w czasie jej zakleszczenia . Ale, to "nowy " Pess. Poprzedni był z propoxurem(jak Kiltix), ale teraz na rynku krajowym, jest tylko ta z permetryną - jak np ektopar. Obawiam się, ze jest mniej skuteczna :( http://pess.eu/produkty/obroze-owadobojcze
  11. Strasznie jestem ciekawa, co z tych rozmów telefonicznych wyniknie ;) . W razie czego, jest Lerka http://olx.pl/oferta/malutka-lerka-szuka-domu-CID103-ID8DOlB.html#e29e7bd1e1 albo Pomi http://olx.pl/oferta/pomi-subtelna-i-wrazliwa-CID103-ID9J5b3.html#ff916facdf;promoted Obie w poszukiwaniu domu, tyle, że są daleko i nie sa kudłate - ale nie ma złej drogi, do swej niebogi ;), a nie ...." szata" zdobi sunię ;) Polecam szczególnie Pomi. To bardzo osobliwa emocjonalnie sunia i bardzo żałuje, że ze względu na obecność Lerki, nie mogę się z nią bliżej zapoznać. Tyle, co na samym początku znajomości, która nie była bezstresowa ;). Jest teraz u mojej Odpsowej Przyjaciółki :)
  12. Nutusiu, nie zasmucaj Liluchny :). Boksie są przeurocze :). Jedyne psy, którymi pewnie bym się nie zachwycała, to grzywacz chiński, bezwłosy pies meksykański, czy peruwiański, chociaż pewnie, gdybym poznała jakiegoś bliżej osobiście.......... ;). W erze przedlerkowej, nie przepadałam za szczurami, przebranymi za psa :D.
  13. Może faktycznie spotkanie? Ale "na gruncie neutralnym", może być zupełnie insza inszość, niż kiedy dziewczyny zostaną w domu sam na sam. Nawet jak szły razem z Bliss do hotelu(gdzie też często były tylko we dwie i żadnego miejsca ucieczki z zamkniętego 7 metrowego pokoju, też się troszeczkę bałam o Lerkę.Nie te gabaryty, jak by co :( . I to co pisze Irena - 14 latki szybko się zmieniają w swoich zainteresowaniach - chociaż, też niekoniecznie. No, to nadal mam wątpliwości. TZ basuje - zostaw Lerkę, gdzie znajdziesz lepszego drugiego psa dla nas i Bliss. No i chyba dla Michałka i Maksa. Tylko - żadnych kolejnych tymczasów .....trzeciego psa nie może być!
  14. Wracając do Lerki, to kiedy siedziałam z Bliss, leżąca pod kroplówką, zadzwonił telefon w sprawie Lerki. Bo lerka, cały czas ma ogłoszenie, tyle, że nie wyróżnione, ale systematycznie odświeżane. Dzwoniła miła Pani - obiecałam, że oddzwonię. Oddzwoniłam. Pani, mieszka w Stolicy razem z 14 letnią wnuczką, która szuka dla siebie małego psa. Spodobała się Jej Lerka. Pani pracuje przez cały tydzień, wnuczka chodzi do szkoły. Są gotowe czekać na Lerkę, aż będzie po sterylizacji i gotowa do adopcji. Obiecałam przesłać filmiki na @@. W domu jest adoptowana w 2010r obecnie7 letnia sunia. Przyjazna dla wszystkiego, co żyje. Tyle, że - pitbulka. I jestem w ogromnej kropce :(. Lerka nie kocha wszystkich dużych psów - Randa jej się zdecydowanie nie podobała i zdecydowanie, chciała jej dać czynny odpór. Nawet nie myślała o pokazywaniu brzuszka, jak np Bliss, czy Maxowi. Póki co, Lerka swoją miłość skierowała wyłącznie do ONków. W dodatku, tych co bardziej łagodnych i cierpliwych. Bo ta malizna, potrafi być męcząca. Skacze dużemu psu go gardła, podgryza w pęciny, dziabie za ogon(może dlatego był u Bliss kleszcz na ogonie, bo była mikro ranka?). Nie wiem, czy Pitbulka bedzie tak wyrozumiała i łagodna, jak Bliss, czy Max, które w takich przypadkach, wstają i zmieniają miejsce leżenia ;). A jaka jest Wasza opinia? Póki co, nie dzwonię, nie wysyłam filmów. Nie jestem rasistką, ale......
  15. Asiu, przeczytałam z uwagą cały Twój post. Każdy z nas, ma własną koncepcję pomagania skrzywdzonym przez los psom, na miarę możliwości i realiów w których żyje. Po to jest np dogomania, czy inne fora pomocowe, żeby wspólnie organizować pomoc dla konkretnego psa, a po to wyspecjalizowane fundacje, stowarzyszenia itp, zrzeszające miłośników danej rasy, żeby wspierać biedy mniej lub bardziej w jej typie. Ja, kochając wszystkie psy, głupieję, kiedy widzę owczarka w potrzebie i dlatego stale wspieram organizacje, pomagające psom w typie ON i należę do różnych forów owczarkowych. Wieczorem, przeleję na konto podanej przez Ciebie fundacji wpłaty irenas, Malwy i swoją. Mam nadzieję, że obie Dziewczyny się zgodzą. Ponownie, przypominam tu Twoje wydarzenie na FB, dotyczące pomocy Maksymowi/Lolo - czyli biednemu kaukazowi i roześlę je swoim znajomym, jako kolejne, dotyczące tego samego psa. https://www.facebook.com/events/1843519249206627/ W poście cancer43 - nr 59, są podane telefony do Fundacji Adopcje Kaukazów. Drugi tam podany numer, jest do Wiceprezesa tej Fundacji, z którym rozmawiałam. To mądry człowiek i ogromny miłośnik tej rasy. Może On będzie widział jakieś rozwiązanie tej trudnej sprawy, najlepsze dla psa? Bo to o niego tu chodzi. O Maksyma/Hugona/Lolo.
  16. Murko, przyłączam się do podziękowań za kolejnego psa, któremu dałaś znacznie więcej, niż można to przeliczyć na pieniądze :). Teraz jest czas Tabaki i niech ma ona co najmniej tyle szczęścia w trzecim życiu, ile go miał i ma Kaktus. W każdym razie, dziewczynka wkroczyła na dobrą drogę, zamieszkując w Twoim hotelu :). Czekam na jej wątek, na diagnozę i na leczenie. No i na własny dom, bo o to w tej całej sprawie chodzi. Będę ją wspierać :)
  17. Wiadomo, że każdemu psu jest lepiej w domu, niż w schronisku. Lepiej jest mieć swojego kochającego ludzia od 17 do rana, no i w weekendy , niż wcale. Cudownie jest mieć go cały czas przy sobie, chociaż są psy, które tego bardziej potrzebują i takie, które mniej Jeśli pies jest u nas w DT, poznajemy go bliżej i wiemy, czy jest z tych , którym potrzebny jest stały kontakt z ludźmi i innymi psami, czy niekoniecznie. Każdy kochający DT marzy o tym, aby znaleźć dla swojego detowicza dom stały, w którym mu będzie lepiej, niż u niego, w DT. W tedy łatwiej jest się z nim rozstać, bo robimy to dla jego dobra......
  18. Nasz poprzedni pies(też ONka), chorowała na babeszjozę i ledwo ją odratowaliśmy, więc i Bliss bardzo systematycznie zabezpieczamy - obroża(chemiczna) i Fiprex spray.Obroża zmieniana w sezonie co 2 m-ce, fiprex psikany - co 1 m-c. Ponieważ Lerce nie mogę dawać obroży (Bliss ją "gryzie" w szyję), mała była spsikana fiprexem i miała nakropiony ektopar. Na wszelki wypadek, Bliss też ten ektopar nakropiłam, bo w jej futrze, trudno jest coś odszukać. Bliss użarł kleszcz w sam koniec ogona, a nigdy, żadnego psa, nie psikałam po ogonie, ani nie szukałam tam kleszczy. Kleszcz był napity i to Bliss zaczęła wygryzać go z ogona - i dzięki niej go tam znalazłam. To było 6 kwietnia wieczorem. 16 kwietnia, Bliss nie chciała zjeść kolacji(chociaż obiad zjadła cały i normalnie zachowywała się w lesie na spacerze), zaczęła dużo pić, dyszeć, miała gorący nos, zrobiła się osowiała. Błony śluzowe, miała nieodbarwione, mocz w normalnym kolorze. 17 o godz 11, byliśmy już w Warszawie, w lecznicy. Oczywiście, śniadania nie zjadła, nadal dużo piła. Temperatura - 40, 1 st. Pobrano krew do badań,dostała natychmiast kroplówkę, leki p. zapalne, p. bólowe, antybiotyk, witaminy. Zaczęły jej blednąć śluzówki, a na wyniki, trzeba jeszcze było czekać 2 godziny..... Dostała imizol. Wyniki badań, potwierdziły diagnozę. W Polsce, po ciepłej zimie, jest teraz epidemia kleszczy. Kleszcze, niestety, często są zakażone :( - babeszja, borelia, KZM.....i odporność kleszczy na stosowane środki chemiczne wzrasta. W dniu, kiedy byłam z Bliss w lecznicy, były tam jeszcze dwa psy z babeszjozą. W Makowie, też teraz chorują psy http://makowonline.pl/uwaga-na-kleszcze,a320 chociaż tamten kleszcz, pewnie był z okolic Prażmowa, gdzie moje sunie, były w hotelu. Kleszcze zarażone babeszjozą, są głównie w woj. mazowieckim i warmińsko-mazurskim, ale nie tylko. Tak było w 2013r. Teraz jest jeszcze gorzej....... http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/934746,kleszcze-atakuja-co-trzeci-jest-zakazony-gdzie-sa-kleszcze,id,t.html
  19. Randę miała odwiedzić Bliss, ale z konieczności - zastąpiła ją Lerka. Jak przyjechaliśmy, Randa była na spacerze z Panią, a nas, przywitała pani Mama i Pan Mąż. Lerka witała się, machała ogonkiem, zaglądała w kąty. A potem - wróciła do domu Randa. Nie powiem, żeby panienki się sobie spodobały. Lerka wyraźnie bała się Randy, ale szczekała na nią, warczała i starała się wyglądać na dużą i groźną. Randa machała ogonem, ale jak to małe szczekało, no to ona też. W rezultacie, Lerka albo siedziała u mnie na kolanach, albo każda pod innym stołem( Randa pod dużym, Lerka pod małym), a nawet, trzeba było je na trochę rozdzielić, żeby móc spokojnie pogadać. Randa jest bardzo szczęśliwa ze swoimi Ludźmi i widać, że I Oni ją kochają. Na nas, Randa początkowo nie zwróciła specjalnej uwagi - bardziej, interesowała ja Lerka ;). Potem, jak przeszłyśmy do innej części mieszkania( już bez tej małej "paskudy" między nami, Randa dała się mi spokojnie głaskać i miziać, ale raczej jak miłej znajomej, a nie - "utraconej" pańci ;). Ona ma już swój dom i jest tego świadoma. To bardzo cieszy. Randa urosła, zmężniała - może nie miała pełnych dwóch lat, jak ją spotkaliśmy na swojej drodze ? Teraz, to naprawdę spora sunia, o potężnej, szerokiej klatce i mocnych łapach. I oprócz gończego, ma jednak coś w sobie z labradora - o wilczastym umaszczeniu. Niesamowity mix. Tylko oczy ma nadal takie piękne, wymowne i cudownie miękką, aksamitną sierść na łebku - jak kiedyś.... Zostaliśmy obdarowani przez Domek Randy przysmakami dla naszych psiaków, słodyczami dla naszego wnuka i dla nas i dużym datkiem(150zł) dla Bezdomniaków Makowskich. Dziękujemy :). Mam nadzieję, że wszystkie moje tymczasy znajdą takie kiedyś takie kochające domy, jak Domek Randy :) W załączeniu - fotorelacja z wizyty :)
  20. Uff, uff...... Wróciliśmy ze Stolicy, do której pojechaliśmy odwiedzić Randę - naszą poprzednią tymczaskę http://www.dogomania.com/forum/topic/143015-m%C5%82oda-%C5%82agodna-randa-zamieszka%C5%82a-w-warszawie-u-kochaj%C4%85cej-rodziny/ Przyjechaliśmy w piątek rano, ale....prosto do lecznicy, bo od czwartku wieczorem, podejrzewałam, że Bliss ma babeszjozę. Nie omyliłam się. Zaliczyliśmy trzy kolejne dni na kroplówkach, antybiotykach, sterydach, lekach p. bólowych i innych atrakcjach - że o imizolu nie wspomnę. Na szczęście, choroba została szybko zduszona w zarodku, więc nerki ok, a próby wątrobowe, tylko nieznacznie podwyższone. Ale hemoglobina - tylko 7 ......płytki, też nisko. No i B. canis w erytrocytach - obecna :( Zamiast Bliss, Randę pojechała w sobotę odwiedzić Lerka ;). Na wątku Randy, będą wieczorkiem stosowne zdjęcia i opis - zapraszam. Wracając do atrakcji w Stolicy, to Lerka po przyjeździe do mieszkania naszej córki, bardzo się bała Maxa i nie chciała wejść do środka, a potem - schowała się w kącie. Max ją zupełnie zlekceważył, więc Lerka wylazła z kąta i go obwąchała. Stwierdziła, ze pachnie inaczej, ale jest równie dobrotliwy, jak Bliss, która była w czasie wizyty rzadko obecna w domu , niechętna do zabawy i stale spała. No, to Lerka musiała się zająć Maxem. Pod koniec pobytu, zaczęła już go lizać po pysku, ale jeszcze nie zaczęła gryźć w pęciny..... Na zdjęciach - Bliss pod kroplówką w lecznicy i Lerka z Maxem i moim kapciem. Ja dostałam obsesji kleszczowej i wcale mnie nie trzeba było namawiać, żebym kupiła Bliss kolejny preparat antykleszczowy(oprócz obroży, fiprexu i ektoparu) - Bravecto http://aktywnizpsami.pl/bravecto-nowy-srodek-zwalczania-kleszczy-i-pchel/
  21. Też mam wątpliwości, czy należy szukać takiego "właściciela"?
  22. Ja jestem za , ale swoja stałą kaktusową(20 zł), najchętniej bym przeznaczyła na Boba, czy Faworka - Radysakom z odzysku
  23. No, niestety. Nie je, dużo pije, smutna, męczy się. Nie siusia na pomarańczowo i błony śluzowe prawie normalne. Ale chyba ma gorączkę - muszę zmierzyć. Cóż, niedługo jedziemy i zaczniemy od kliniki wet
  24. A ja mam problem, bo Bliss gorzej je, dużo pije, smutniejsza. A 6 kwietnia, pomimo obroży, fiprexu i ektoparu, zdjęłam jej z końca ogona, napitego kleszcza :(. Jutro jedziemy do Stolicy, to najpierw pognamy do weta :(, zrobić badania.......
×
×
  • Create New...