Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Właśnie wróciłysmy z Przesieki z zawodów w dogtrekkingu. Miało być łatwiej niż w zeszłym roku, a było... upiornie. Po początkowo dobrym starcie bezstresowo dotałyśmy do punktu pierwszego. Potem zaczęły się schody, a dokładnie rzecz biorąc kamienne progi ;) Dalej - koszmar. Kamienie, kamienie, głazy i jeszcze raz kamienie. Nie wiem, ile razy musiałam Krakule po prostu przenosić razem z wózkiem przez za...e wielgachne głazy. A tam, gdzie nie było kamieni, wędrówke utrudniała wąskość ścieżki porośniętej po bokach krzewinkami, kosodrzewiną i drzewkami. Jakimś cudem udało nam się dotrzeć do schroniska .Potem na szczęście postanowił nam towarzyszyć Juliusz ze swoją psicą - Rusty. Na troschę zamieniliśmy się psami - nie da się ukryć, że ze zwykłym psem chodzi się zupełnie ... inaczej (i ręce nie bolą ;) ) Nad Śniezne Kotły szło się ciężko, ale bez strasznych "atrakcji". Potem był szlak w dół, prowadzący po zupełnie upiornych głazach (gdzie w pełni doceniłam genialny pomysł zmiany kółek w wózku na szersze- wąskie utykałyby co chwilę w szczelinach skalnych). Aż do szlaku zielonego szło nam się szybko i względnei łatwo. Niestety szlak zielony dał do wiwatu- to były głazy, szczeliny, wąskie i strome odcinki- w kilku miejscach dosłownie Julek opuszczał Krę a ja ją łapałam..... Potem zrobiło się tak, ze trzeba było wyciągnąć psicę z wózka i nieść na nosidełku (super roboty Taks), a wózek osobno. Julek przypiął wózek do plecaka i dzielnie dźwigał :Rose: W efekcie do czarnego szlaku dotarliśmy w momencie kiedy robiło się ciemno....... Czarny szlak to w normalnych warunkach ok godziny ostro w dół. Po ciemku.... :-o Kra juz na wózku zaczęła ostro ciągnąć w dół, Rusty też, Julek szybko przestał widzieć cokolwiek, więc żeby się nie wywalał, to leciałam przodem i informowałam "kamienie" " belka w poprzek" itd ;) Kiedy wreszcie czarny szlak połączył się z żółtym i zaświtała nam nadzieja na powrót do "domu" trzeba było iść przez kompletnie ciemny las, więc zapalilismy latarkę w telefonie. I okazało się, ze dystans, który świeżo po starcie przebiega się prawie nie zauważając, w drodze powrotnej, po ciemku i przy obolałych nogach wydaje się dziesięć razy dłuższy.... :eviltong: W samej Przesiece zdechł telefon, więc do szosy doszliśmy w egipskich ciemnościch, w dodatku niezupełnie pewni czy dobrze idziemy. No ale się udało!!!!!!! Czas- ponad 11 godzin.......... :oops: P.S. Long też miał być łatwy- Jolka oraz grupa Czechów dotarli na metę prawie o północy - startowali o siódmej rano......
  2. Nie było mnie przez weekend. Klatkę mam. Więc po prostu zorganizuj transport i będzie ok.... P.S. poniewaz mam regularnie zatkaną skrzynkę, mój nr telefonu- 695 320 659. Oczywiście jesli myszorek znajdzie gdzie indziej domek to i lepiej, ale jakby juz było awaryjne, to dzwoń.
  3. Sądząc po porannej k...e wszystko trawi się prawidłowo..... potwora w domu hoduję.
  4. Dogtrekking w Przesiece (Karkonosze) ;)
  5. No właśnie rozważam zamordowanie Kry. Zeżarła 3 kg kości cielęcych i pół kilo skrzydełek. Jedno i drugie zamrożone na kość.... a jutro jedziemy na zawody. Jeśli będzie ją brzuch bolał na trasie, to ją chyba utopię w potoku.
  6. Podliczyłam wydatki za wet - ostatnie pół roku plus Lala, i wyszłomi że oprócz tego że mam do spłaty w klinice ponad tysiączł, ponad 2 tysiące uzbierałam, to przynajmniej 1720 zł (o ile nie więcej) dołożyłam do tymczasów ze swojej kasy..... baloniara do kwadratu.....
  7. No bo co tu pisać? Lodówka okradziona- norma. Puszka (kolejna) przerobiona na dzieło sztuki nowoczesnej- norma. Dziura w drzwiach- też normaaaa......... A co Wy chcecie od świadków Jehowy to ja tam nie wiem.... Próbowali ze mną dyskutować- efekt: suke wysterylizowali i adoptowali ode mnie kota. A ich gazetki baaardzo lubi Piku, to biorę, co jej będę zabawek żałować ;)
  8. Maniek nie miał do tej pory ogłoszeń, bo nie chciałam robić, zanim nie będzie operacji i wogóle ;) Teraz pora na rehabilitacje nogi- noga ładnie się zrasta, problem w tym, że Maniek ma nawyk biegania na trzech, a tej operowanej używa jak się zapomni. Zastanawiam sie, czy nie zrobić mu brzydkiego numeru i nie utrudnić jakoś stawania na tej drugiej łapie, oczywiście w sposób nieszkodliwy...? Od Mańka: Cześć!!!! No! Nareszcie zdjęła mi to świństwo plastikowe z głowy!!! :) Wiecie jak to jest jak się nawet po uchu nie da podrapać, ani nigdzie polizać? OKROPNOŚĆ!!!!!! No i oczywiście faktycznie nie mam jajek. Dziwne, ale w sumie nie jest tak źle. I noga juz mnie tak nie boli. Tylko trochę. I nawet lepiej mi się skacze. I nitki mi wyciagnęli- no pewnie, czy ja jestem kurcze z materiału, żebym był zeszyty? Czarną nitką w dodatku? Wyciąganie właściwie nie bolało, ale się przestraszyłem i no... tego..... obsikałem stół. Troszkę!!! Na nodze już mi rosną z powrotem włosy i czasem okropnie swędzi. No i wreszcie mogę chodzić na dłuższe spacery i znowu spać z dużą w łóżku :)
  9. No tak, my akurat biegamy na trzecie piętro i po górach, więc często podnoszę tył psa razem z wózkiem.
  10. Kraksa schodzi ze schodów bez problemu z wózkiem. Połozyć sie o dziwo też potrafi, co pokazał mi w tym roku (chyba nigdy wczesniej nie była na tyle zmęczona ;) ). Wózek musiałabym przetestować z Krą w warunkach terenowych żeby coś powiedzieć. Na pewno brakuje mi w nim pałąka nad zadkiem- nie ma za co psa podnieść przy wchodzeniu na stopnie.
  11. Z tą mozliwoscią swobodnego połozenia to faktycznie niezły pomysł.... ciekawe, czy będzie też wersja dla większych psów. Kółka zdecydowanie za małe i za delikatne, no ale to prototyp ;) Swoją drogą chetnie bym porozmawiała z tym projektantem.
  12. Odświeżę temat. Niestety do tej pory- a minęło już ponad pół roku- nie dostałam zwrotu 400 zł za czyszczenie zębów i kastrację. TOZ miał te pieniądze ściągnąć z gminy Żmigród, niestety najwyraźniej odpuścił. Niestety kolejny raz jestem zrobiona w balona- a 400 zł to dla mnie bardzo duzo, np jest to miesięczny czynsz za mieszkanie.........
  13. Mam nadzieję, że mnie nie pogonicie, bardzo Was serdecznie zapraszam do mojej podopiecznej Kory- zgarnęłam ją z drogi, okazało się że jest w ciąży, ma bardzo chore uszy i zaniedbaną skórę..... Już po sterylce aborcyjnej, za którą założyłam z pozyczonej kasy. A na wątek nie zagląda nikt, poza stałymi ciociami wrocławskimi :( http://www.dogomania.pl/threads/214684-Pr%C4%99guska-Kora.-Potr%C4%85cona-porzucona-chora-sk%C3%B3ra-chore-uszy-wysoka-CI%C4%84%C5%BBA!!!!!!/page2 Podrzućcie chociaż od czasu do czasu.....
  14. Wysyłam Im zaraz fakturę.... mam OGROMNĄ nadzieje- niestety musiałam zapłacić gotówką, którą pożyczyłam :( Jestem spłukana dokumentnie......... Za to Kora ma się jak pączek w maśle, Iwonka strasznie przejęta, uparła się znosić 23 kilo kluchy z czwartego piętra. Co z tego, że psica ma w nosie fakt, że jest po zabiegu i chciała na spacerze pogonić kota (ona taka odważna, jak kot ucieka, a w domu moich się bała ;) )
  15. Jakby już nie było czasu, to myszek może przyjechać do mnie. Niestety nie jest to idealny dom, bo mały zwierzyk musi mieszkać w drugim pokoju ze względu na koty.....
  16. Zrobiona :) Kora czuje się dobrze, jest oczywiscie juz od popołudnia w domu. Cięcie udało sie zrobić stosunkowo małe, sam zabieg zniosła bardzo dobrze :) Niestety koszt całości wyniósł w końcu 390 zł. Eeech.
  17. Ja bym była chętna sie podłączyć do zamówienia, moje uwielbiają solidne mięcho :)
  18. Dziękuję!!!! Na razie przyszło 100 zł "od krotoszyniaków" :Rose: Maniuś ma już zdjęte szwy, baaardzo mu sie to nie podobało, panikarz posiusiał się z nerwów na stole.......
  19. Sprawdziłyście, czy JRT nie ma tatuażu?
  20. Poznałam malusie :) ...myślałam, że mój Żubr jest malutki, ale one są absolutnie filigranowe i przecudne :loveu:
  21. A Lusia ma.... a Lusia ma...... a Lusia ma ...... ............ .................... [B]........................DOM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!![/B]
  22. Myszy są fajne :) On jest w Dąbrowie Górniczej?
  23. W Legwanie będzie to kosztowało 350 zł i może byc we wtorek....
×
×
  • Create New...