-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
Wpłyneło 100 zł od Cangurotto za bazarek. Dziękujemy!!!! :multi: Na Brutusa przeznaczyłam też 30 zł z wpłaty Pucki ("tymczasy"). 30 zł dałam cioci (a to miał byc płatny tymczas.... :roll:). 100 na hotelik, i 100 musze znów dołozyć, bo wychodze na głupka. Czyli Brutus ma dług 470 zł. Magya, raczej nie doszło, bo nic z wpłat mi nie pasuje :shake:
-
Nie chcę zostawić, i one się napewno znadą, ale wiesz w jakim tempie bank załatwia cokolwiek? Pójdzie druga wpłata, bo jest drugi miesiąc, a jak tamto się wyjaśni to i tak się należy. Rozliczenia bardzo chętnie, nie pisałam, bo ostatnio mi zjadło dwa długaśne posty i póki co, starałam się pisać lakonicznie. Konga miała być osobno... kurde ona mnie martwi najbardziej i tu kompletnie już wyczerpałam pomysły i możliwości- nie będe udawała, to jest zaje... zmartwienie. W dodatku NIE ZAPLANOWANE. To nie tak przecież, że do kompletu wzięłam sobie Kongę, tylko dosłownie nagle po ponad roku właściciele się wypięli- wiesz jak to było? Pies trafił do schronu, Aldona zarzekała się że chce ją z powrotem. Dzwoniłam trzy razy- o której moge ją wam podwieźć. Wpadnij o dziesiątej. Po czym nikt nie otworzył drzwi. Zostałam z psem w ręku o godzinie 23 na ulicy. Z pełną świadomością, że jeśli ja oddam z powrotem do schroniska, to ją natychmiast uśpią. nie mówiąc o tym, że będę spalona i juz żadnemu psu nie pomogę. A w domu, gdzie na przestrzeni dwóch pokojów i kuchni funkcjonują trzy psy i kot, następny w dodatku z nużycą nie mógł zostac. I one się z KrA nie lubią, tzn Kra atakowała Kongę. Wydałam na telefony z rozpaczliwym błaganiem prawie 300 zł. NIKT nie mógł pomóc. Tak- jestem za nią odpowiedzialna. Bo chyba jednak powinnam ją była zabić, tfu, uśpić. Byłoby prościej. I taniej. KrA się paprze odleżyna :shake: Kolejny raz robi sie wysięk... Czyli znów płukanie, zastrzyki i okłady. Tak mniej więcej raz na tydzień. Do tego doszły kłopoty z bólem stawów. Na razie wcina Arthroflex i czekamy na efekty... Z aparatem sie zrobiło coś głupiego- od kabelka, który służy do łączenia z kompem odczepił się sam koniuszek (taka metalowa "zaostrzona" część) i utkwił w otworze aparatu w głębi. Nie chce wyleźć. Ma ktoś pomysł, jak to u licha wywlec???? Na szczęście dzięki uciechowiakom, mamy co jeść (tzn. paszczaki :evil_lol:). Chyab widze wszystko w czarnych barwach, ale miałam ostatnio dużo zmartwień, takich głupich (typu to cholerne konto)!!!! I za dużo ostatnio zwierzaczków straciłam :shake: Czuję za każdym razem bezsens takiego losu...
-
Met, bank twierdzi, że wysłał ci kasę:roll: pisałam... ale nie tylko Ty nie dostałaś chyba. Fakt, z advocatem zawaliłam, ale napisałam długie PW odnośnie leczenia i propozycji- jesli uważasz, że inne jest skuteczniejsze, to ja nie mam nic przeciwko- wiem tyle, że na poczatku była leczona ivermektyną bez dobrych rezultatów... Jutro pójdzie drugi przelew.
-
Odświeżę temat, bo widziałm wczoraj lisa w dość dziwnej sytuacji... We Wrocku są lisy, jak toś się włóczy po nocy, jak ja, to może je spotkać, ale zazwyczaj przemykaja chyłkiem pomiedzy budynkami, przyczjone w krzakach itp. A wczoraj widziałam lisa na środku ogromnego i ruchliwego skrzyżowania - pl. Jana Pawła II!!! Biegł upiornie przerazony od strony Ruskiej, albo znad fosy, tego nie zauwazyłam. Przemknął pomiedzy ludźmi na przystanku :-o i popędził w stronę Legnickiej. Dla tych co nie znają Wro- to ogromne, ruchliwe skrzyżowanie, nawet ok 24.00 w nocy (a taka pora była) jest pełne aut, ludzi itp.. Skąd się wziął? Strasznie dziwne byłoby gdyby przyszedł sam, bo chyba normalne zwierzę dzikie nie wyłazi na środek miasta... To był na bank lis, akurat jechałam obok autem i mogłam sie dokładnie przyjrzeć. Dorosły (chyba), taki rudo-bury, z ciemniejszym pyskiem i końcem ogona. Nie hodowlany... Wyglądał na przerażonego, ale nie robił wrażenia chorego, nie zachowywał sie dziwnie (pominąwszy sama obecność). Po prostu pędził...
-
Jutro mnie uśpią... zostaje u właścicieli.
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
Wetowi udało się przekonac włascicieli do szkolenia i leczenia psa... jak się okazało, alergia zwierza miała spory wpływ na decyzję o uśpieniu :mad: Będą chodzić do weta... a jak go znam, to z dobrego serca dla zwierzaki, bedzie im liczył mniej... -
Zęby trochę przeczyściłam :oops: po prostu kamień był gruby i łupał się pod paznokciem. Dziury pod zębami płuczę szałwią. Dwa zęby babcia zgubiła... Wątroba jest zadziwiajaco dobra :roll: Najbardziej niepokoi mnie ta kupa, no i fakt, że babcia nie je, więc słabnie :-( Dałam jej dziś zioła na jelita, zobaczymy... Aha, zaczęła wczoraj wieczorem wymiotować, co może być od nerek, ale myslę tez, że jak ona jest na antybiotykach non stop, to jej szlag bakterie trafił w brzuszku... Ewidentnie jej nie służy convalescence, sama nie wiem, co można dać innego, żeby było w miarę płynne? Jesli stan się będzie dalej pogarszał, to :shake:
-
Przede wszystkim nerki, ale cos mi nie pasuje- wyniki wskazywałyby na przewlekłą niewydolnośc a babcia posypała się w ciagu niecałych 3 tygodni- z ruchliwego, szczekającego psiaka zmieniła się w smutny, ciagle śpiący, niekontaktowy strzępek :shake: Poza tym była zaziębiona, ale to już przeszłość i ma niemożliwie zapyziałe zęby. Niestety dziś w nocy zrobiła po siebie rzadką koopkę z krwią :placz: Bardzo źle to widzę.... Mam wrażenie że jej coś dolego oprócz nerek, ale nie wiem, co...
-
Jutro mnie uśpią... zostaje u właścicieli.
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
Samiec, lat 6. Wiele więcej nie wiem... do Torunia, hmm, pewnie by się dało, ale nie w takim tempie. :shake: Masz doświadczenie z psiakami bullowatymi? -
Jutro mnie uśpią... zostaje u właścicieli.
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
Pomocy!!!! Pies ma czas do 12.00 jutro :placz: -
Do znajomego weta przyprowadzono psa do uspienia. Astowaty. Dość młody. Podobno warknął na dziecko i pokazał zęby.... Fizycznie ma lekką alergie skórną i poza tym robi wrażenie miłego i zrównowazonego... Ludzie dali czas do jutra, albo pies bedzie zabrany, albo uśpiony:-(
-
Poza tym dysponując większa ilościa czasu na przygotowania może warto by pomysleć o rekalmie szerszej niz dogomania? Np w gazecie? i wtedy przyszłoby więcej osób=wiekszy zysk dla schroniska. Z pomysłów mam jeszcze, że jeśli schronisko sie włączy, to mogłoby zbierać datki wśród widzów. No i warto by pomysleć o jakowychs ulotkach z cyklu RASOWY=RODOWODOWY i o STERYLIZACJI... Deklaruję pomoc w organizowaniu, myśę, że Aga (Visenna) też chęnie... Ja chcę wystawić KrA :evil_lol: :eviltong:
-
Możliwe... na razie sie "nacięła" bo w słoiku były ogórki konserwowe, ale pytanie do czego się dorwie nastepnym razem :evil_lol: Ostatnio ukradła i pożarła kapustę kiszoną i popiła jogurtem :crazyeye: Efekty były.... malownicze... Vitis, uspokajacze w przypadku Kra... nie wierze- ona strasznie szybko się przyzwyczają, po operacji dostawała dość silne środki uspokajające (żeby się nie wierciła i nie zerwała implantów), a i tak dwa razy zmienialiśmy, bo przestawała reagować... no a poza tym ja nie chcę miec otępiałego psa, tylko wesołego, a że jest to pies zbzikowany, to już trudno. Sama sie śmieję, że w wypadku to jej rozum bardziej uszkodzili niż kręgosłup :evil_lol: Ale te feromony to ciekawa sprawa chyba...
-
Niedobrze... bardzo niedobrze :placz: Bulinka ma chore nerki, bardzo niefajne wyniki... zobaczymy co będzie za porę dni, ale nie jest optymistycznie. Dostaje kroplówki, antybiotyk (jest ciagle jakiś stan zapalny) i furosemid na odsikanie. Dostaje też ipakitine. lKarmię ją ze strzykawki, ale nie chce jeść...
-
Oborniki Wlkp. Tiger...jest już po operacji. ma nowy dom!!
ulvhedinn replied to Hala's topic in Już w nowym domu
[quote name='Yorija']Był kiedyś na dogo wątek suni, która miała wyrwany niezły kawał skóry. Leczenie polegało na stosowaniu opatrunków hydrokoloidowych. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=77229&highlight=leczenie[/URL] Gdyby się nie dało zszyć tej łapy to może by tym spróbować? Jeśli to wykracza możliwości schronu a te opatrunki są drogie to trzeba by tu zrzutkę zrobić. Gdyby Hala się zdecydowała go zabrać byłoby dla niego rewelacyjnie ale jeśli nie to przy jakimś kołnierzu i izolatce może dałoby się tak to założyć, żeby nie zdjął? Jak byś się konsultowała z weterynarzem zapytaj czy takie opatrunki w jego przypadku by coś dały.[/quote] Ja też jestem wielkim zwolennikiem tych opatrunków. Leczyliśmy w ten sposób Bilbona z martwicą w ranach po ciężkim pogryzieniu i Aksicę z odleżyną wielkości męskiej dłoni i martwicą... Aha i jeszcze w późniejszej fazie leczenia bardzo pomagał Chitopan. -
Czy amputacja, to zależy od potencjalnego zakażenia, ale że psiak potrzebuje pomocy natychmiast to fakt :placz: