Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Zacznijmy od tego, że wtastawianie na watek PRYWATNEJ korespondencji, jaka jest niewątpliwie SMS, jest no- nie dość że poważnym naruszeniem netykiety, to rzeczywiscie fantastycznie mówi o wstawiającym. Ale nie póki co, nie zamierzam odszczekiwać tego SMSa, chociażby dlatego, że Wam tak łatwo przyszło oskarżanie Kikou o prawdziwe i wyimaginowane "zbrodnie" i przewiny. I mam ogromna nadzieję, że wszyscy będziemy musieli odszczekiwać (o ile starczy Wam odwagi cywilnej) Cieszę się że będzie sekcja. Mam nadzieję, że przeprowadzi ją kompetentny i NIEZALEŻNY weterynarz. Miałam czas zastanowić sie w pracy nad całościa sprawy i, jak dla mnie, to są nastepujace możliwosci: 1. Stan Żuka był beznadziejny, miał jakąś podstepna chorobe (np. nowotwór) i nie było szans na ratunek. Oczywiscie istnieje mozliwość, że nie wyłapały tego standardowe badania, ani żaden z wetów, który oglądał psa, ani u Kikou, ani w nowym domu- tak, to sie zdarza, niestety. Mojego Czesia zabił nowotwór, a niemal do końca miał dobre wyniki krwi, usg, rtg- był badany na WSZELKIE możliwe sposoby i przez najlepszych wetów, na najlepszym sprzęcie. Spędził tydzień na AR pod obserwacja specjalistów i nikt nie był w stanie zdiagnozować psa. W tym przypadku nie ma winy Kikou, ani domu stałego, ani nikogo innego, a i wychudzenie mogło być spowodowane chorobą. Mógł też wystapić stan nagły, niezawiniony przez nikogo, chociażby ostra postać sepsy, zator spowodowany np fragmentami szpiku we krwi itd. 2. (mam ogromną nadzieję, że to tylko hipoteza) DS nie podołał. Zwyczajnie- zamiast fajnego, bezproblemowego i z marszu wdzięcznego psa dostał psa z gipsem, wymagającego troskliwej i czasochłonnej opieki, także weterynaryjnej, tęskniacego za "starymi śmieciami" itd. I nastapiło bądź to zaniedbanie, bądź to celowe uśmiercenie psa. 3 (przy czym naprawdę wolę tego nie podejrzewać) ktos postanowił zaoszczędzić i stwierdził, ze pies jest nieopłacalny. Tak, jestem wredna i podejrzliwa i NIE UFAM ani DS, ani wterynarzom. Mamy wszakże już historie z bibliotekarką z Krakowa, która uśpiła kolejno kilka ZDROWYCH psów. Mamy i Ozzy'ego, którego PODOBNO uspił wet. Oczywiście może byc i tak że i weterynarze i DS walczyli z całych sił o Żuczka, tylko cos nie dało im szansy. Jesli jesteś porządku, to fakt, takie podejrzenia mogły zaboleć, ale niestety- już były przypadki, że ktos przygarniał psa i wywalał, lub usypiał przy najmniejszym problemie. Albo i bez powodu. Co do wetów, j.w. są porządni i są tacy, co uśpią psa na życzenie. I wpiszą cokolwiek, zeby mieć podkładkę. I niedouki, którzy nie umiejąc psa/kota leczyć- usypiają (ostatnio na miau jednej dziewczynie wet zaproponował uśpienie kotki z ropomaciczem, mimo dobrego stanu ogólnego). Nie znając ani weta, ani Ciebie, mam(y) prawo być podejrzliwi. Pies jest w DS od 30.10- to już ponad trzy tygodnie - niemożliwe, żeby powodem śmierci było zagłodzenie (o odwodnieniu nie mówiąc), czy zaniedbanie przez Kikou!!!!!!!!! Zresztą podobno pies zaczął przybierać znacząco na wadze, prawda? W takim okresie to przy dobrej opiece weterynaryjnej mozna psa już ze stanu agonalnego spokojnie wyciągnąć. Istnieją przecież kroplówki, czy chociażby specjalne karmy wet typu convalescent? NIE jest możliwe, żeby zdrowy pies, którego coś nie niszczy, przy dobrej opiece domowej i wet nie zaczął przynajmniej się poprawiać po takim czasie. A opis wskazuje że jego stan jeszcze znacząco się pogorszył w stosunku do tego w jakim wyjechał od Kikou!!!!!!!!! P.S. Gdyby u mnie po trzech tygodniach stan psa nie poprawił się wyraźnie, to miałby dawno zrobione absolutnie wszystkie możliwe badania, nie mówiąc o tym, że ja bym z cierpiacym psem nie czekała az mu się pogorszy do stanu agonalnego. ---------------------------------------------------------- A na pytanie, czemu ja sie Żuczkiem nie zajęłam to odpisuję uprzejmie- bo mam w tej chwili 5 psów, w tym: - niepełnosprawną Krę, -niepełnosprawną Piku, -Helenę- bernardynkę, która do mnie trafiła do mnie z zaawansowanym ropomaciczem, tak bardzo, że nie była w stanie się wysikać, miała potem rozciagnięty pęcherz tak mocno, że lała co trzy dni -Słowinię, jamnisie u której rozpaczliwie usiłujemy zdiagnozować przyczyne niewydolnosci wątroby, a przy której Żuczek wyglądał na spasionego, -Lalę, pinczerkę, o której życie walczyliśmy 3 tygodnie, a która teraz juz zdrowa własnie miała sterylkę ; 11 kotów, w tym Conana z zerową odpornoscia, karłowatą Wiwi, wiecznie chorą Kleo i sparaliżowanego Ariego ; jeża, o którego życie tez trzeba było powalczyć, trafił do mnie niedożywiony, odwodniony i zarobaczony ; przepiórki ; stareńką mysz- alergika ;) ; .....i nie biore psów, które mają opiekę i nie są w stanie nagłej koniecznosci; .....i bynajmniej nie mówię, że mi by sie udało uratować Żuczka (wszystko wskazuje na to, ze przyczyna smierci leżała w jakiejś chorobie), wiem, że byłby pod najlepszą opieką najlepszych wetów i zrobiono by WSZYSTKO, zeby go ocalić, a przede wszystkim byłby bardzo dokładnie zdiagnozowany. I tak, naprawdę bym bardzo chciała, żeby się okazało, że był to nieszczęśliwy splot czasu i okoliczności i nic sie nie dało zrobić. Bo niezależnie od nabytej podejrzliwosci, cholernie nie lubię, jak pozornie dobrzy ludzie okazują się podli; i zdecydowanie wolę już kogoś przepraszać, bo okazał się jednak porządny (i duma mi jakoś nie przeszkadza, czy fałszywy honor).
  2. Pomaga, pomaga, mam go, ja na Krze przetestowałam już chyba wszystko co się da ;) Z natuaralnych leków skuteczny jest też olej z rokitnika.
  3. No, ja żeby te drzwiczki tak urządzić, to bym musiała im zdrowego kopa sprzedać.....
  4. [quote name='Lidan']Zdziwiłabym się gdyby kołnierz przeżył :p Skąd u niej odleżyna? A drzwiczki od szafki po prostu staranowała :diabloti:[/QUOTE] Kra- przypominam- jest niepełnosprawna ;) Odleżynę ma od zawsze, raz było lepiej raz gorzej, ale jakis czas temu się rozbabrało i nasz wet zdecydował sie operować. Okazało się że niegojenie to była martwica w kości pod spodem.... Najgorsze, że u Kry demolka to nie są jednorazowe wybryki, tylko NORMA dzienna.........
  5. A czy został wykluczony refluks?
  6. Mądry pies :) Pojemnik na kocią karmę: [img]http://img522.imageshack.us/img522/2691/dsc0758a.jpg[/img] [img]http://img143.imageshack.us/img143/5347/dsc0760p.jpg[/img] I wkurzeni "właściciele" [img]http://img153.imageshack.us/img153/8288/dsc0761s.jpg[/img] Zapomniałam napisać- zmagań z szafkami nie przetrwał też kołnierz pooperacyjny, w którym Kra chodzi, żeby pozwolic sie goić odleżynie....
  7. Widzisz, a to zalezy jak patrzeć.... równie dobrze mozna napisac, ze owszem przyjechał pies, który złamał łapę i to odchorował bo jest stary. Zmęczony transportem, byc może równiez po podróży odwodniony. .... co do gipsu i jego skutków to bym raczej miała żal do weta, ni do ciebie, bo raczej to wet zakładał gips? I nie nie zgadzam sie kategorycznie na takie opisy jak "umordowany", "strasznie zaniedbany", "smutny i biedny", bo to jest wstrętne granie na emocjach. Pies był zmęczony (a jaki do diabła miał po podróży być? ), oszołomiony (pies nie rozumie, czemu ma słuzyc kolejna zmiana), a do tego to JEST starsznie kruchy i delikatny staruszek, uwazacie że wypadek, podróż, zmiana miejsca i strata opiekunki, do której się na pewno po takim czasie przywiązał, powinna spłynąć po nim jak woda po kaczce? Do mnie trafiało duuuużo psów dogomaniackich i nie tylko - i większość odchorowywała podróż, w najlepszym razie odsypiała, na początku była smutna i nieswoja itd. Ja juz nie mówię nawet o psach, które trafiały do mnie z marszu, chociazby szczenięta ze schodów, które nie tylko na poczatku były BARDZO "umordowane", ale po - delikatnym- odrobaczeniu wywaliły z siebie tonę glist. Helena, która jechała do mnie ledwo z Krotoszyna, odsypiała podróż całą dobę, po czym okazało sie że jest ciężko chora. Benia z pola, Berta, która całą zime przeżyła "w śniegu", dwie zmiany domów i podróż przypłaciła paskudną infekcją. Moj awłasna, ukochana Piku, wypieszczona jak mało który pies, podróż znad morza - mimo, ze jechałyśmy w nocy, komfortowo i dostawała ile chciała pić- zakończyła udarem cieplnym i odwodnieniem, dwa dni ją prawie reanimowaliśmy, miała drgawki i była na skraju zapaści!!!! Jesli ktos się spodziewa, że kruchy staruszek, zaraz po chorobie i długiej podróży bedzie uchachany, wesolutki i żywy jak szczypiorek, no to znaczy że nie ma najmniejszego pojęcia o starych psach - i pytanie czy na pewno jest w stanie a)ocenić prawidłowo kondycję psa i jego stan b) zająć się dobrze takim zwierzakiem; - w związku z czym mnie nurtuje jeszcze jedna wredna, drobna myśl- odwodnienie u psa zostało zauważone i zdiagnozowane u weta NA DRUGI DZIEŃ PO DOTARCIU DO DS, prawda?
  8. [img]http://img593.imageshack.us/img593/4386/72180878.jpg[/img] Kuchnia dzisiaj [img]http://img528.imageshack.us/img528/4267/dsc0740u.jpg[/img] Zbliżenie drzwiczek- one są POŁAMANE nie pogryzione! [img]http://img192.imageshack.us/img192/8784/dsc0744v.jpg[/img] Druga szafka [img]http://img831.imageshack.us/img831/8168/dsc0747t.jpg[/img] Narożnik trzeciej szafki [img]http://img194.imageshack.us/img194/4558/dsc0748n.jpg[/img] WSZYSKIE gałki od szuflad wygladają tak [img]http://img16.imageshack.us/img16/6505/83834578.jpg[/img] Łazienka (samo "siedzisko" od sedesu wywedrowało do przedpokoju)......
  9. Dobra zaraz wstawię szafki i łazienkę. Niedługo pokażę też drzwi, które właśnie wymieniam na nowe......
  10. Jstem ZA (i od razu zgłaszam Krę na szkodnika wszechczasów). Właśnie PO RAZ DRUGI urwała klapę od sedesu i doprawiła pokrywą od pralki. I poprawiła szafkę w kuchni.
  11. Anula, Ty sie poważnie zastanów........... Basiu, niestety tak to jest z tymczasami- jesli zostawię Lalke, to nie będę miała miejsca dla innej sierotki, która bez DT moze nie przezyć. Na pociechę Ci powiem, że zazwyczaj ja przezywam rozstanie dłużej i ciężej niż czworołapy ;) A i tak kilka mi zostało....
  12. Kra załatwiła pudło na karmę dla kotów (karmę oczywiście też)..... Nie dość, że koty głodne, to nie mam w czym trzymać ich żarcia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  13. Ufff... oby bylo juz lepiej :) Z tym, ze nie da się wyrokować, czy to było parwo czy nie- w zasadzie szczepienie do 2 tygodni, czasem ciut dłużej może dawać fałszywie dodatni wynik. Z drugiej strony on mógł mieć już częściową odporność i przechorowac się słabiej. No i sama choroba róznie atakuje. Miałam kiedys na DT dwa kocięta. Rudy, dorodny kocurek miał postać nadostra- rano nie zjadł sniadania, a wieczorem juz nie zył, kociczka, słabe chucherko chorowała zaledwie dwa dni i wyzdrowiała. PP potwierdzone.... U Twojego malca to mógł byc i wirus i "zaledwie" kłopoty z zatkanymi jelitkami..... a teraz trzymamy kciuki za jak najszybszy powrót do zdrowia :)
  14. A dziewczyny na staruszkowym wątku napisały, ze na Paluch trafił jamniczek stary bez dolnej szczęki................
  15. Usiłuję ostatnio sama siebie przekonać, że ogólnie jest ok. Ale kurde nie jest. To co na dogo sie dzieje to bagno. Cholera, 5 lat temu albo nie było az tak, albo ja tego nie widziałam, ale wydawało mi się, że to jest forum ludzi, którzy nawet jak się kłócą, to jednak stoją po tej samej stronie. A dziś jest strasznie urzędem skarbowym tylko po to, żeby postawić na swoim....... KrA własnie zeżarła resztkę kocij karm. I pudło na nią. Na dzis mam puszki, jutro musze cos kupic całej 11-stce. Słowik, benia i Lala do spółki są dobrze ponad tysiąc złotych na minusie. W klinice wisi niespłacony narosły dług za dawniejsze tymczasy, próbowałam go spłacić sama, nie dam rady..... Do tego wczoraj znów śnił mi sie Pałek i to z tych ostatnich dwóch dni życia, obudziłam się z zaciśniętym w węzeł gardłem i mokrą poduszką.............................................
  16. A rany julek, jakie toto namolne jest, jak chce sie pomiziać.........
  17. Taki fajny psies..... :(
  18. Miał rtg, ma uszkodzony kręgosłup w odcinku piersiowym, to nie jest świeże. Wet nie bardzo widzi szanse (Niedzielski, a on chetny do składania). W schronie dostawał na poczatku sterydy, jak widać bez rezultatu...
  19. Tak jakby- i jeszcze ma najwyraźniej zwracać za badania i leczenie psa (przy czym, jednoczesnie (sic!)- została oskarżona o "oszczędzanie" na kosztach weterynaryjnych). Jeszcze mam pytanie, kto załatwiał transport do DS? Bo usłyszałam, że transport "był przypadkowy, a nie jakaś karetka" i "Kikou jest odpowiedzialna za puszczenia psa w podróż". To juz przesada, a moim zdaniem to transport jest "winny" odwodnienia psa i przejsciowego złego sampoczucia. WSZYSTKIE niemalże znane mi staruszki odreagowały mniej lub bardziej ciężko długie transporty. Zamiast się zacietrzewiać i upierać, że postawicie na swoim, może pora trochę ochłonąć, wziąć głęboki oddech i nieco spasować?
  20. Ponieważ taka sugestia juz padła od kilku osób na drugim wątku, to ja zapytam wprost- DLACZEGO pieniadze maja byc zwrócone Stowarzyszeniu? Przeciez to nie wy utrzymywałyscie Żuczka w hotelu, tylko konkretne osoby z dogo? Jesli już żądać zwrotu czegokolwiek, to wypadałoby najpierw zapytać darczyńców, czy wogóle sobie tego życzą, i na jaki cel ma iść ewentualny zwrot. Poker już napisała, że nie życzy sobie zwrotu pieniędzy przez Kikou.
  21. http://wiadomosci.onet.pl/ciekawostki/amerykanie-przez-pomylke-uspili-psa-bohatera,1,3791489,wiadomosc.html
×
×
  • Create New...